bishop to d3
: śr cze 24, 2026 7:41 pm
Oczywiście, że naprawdę. Naprawdę nie chciał rozmawiać z nią o swojej rodzinie. Love mogła w to nie wierzyć, bo jak na prawdziwie rodzinnego faceta sypiał w jej łóżku wyjątkowo często, ale on przez cały czas pamiętał, kto czekał na niego w domu. Zarówno teraz, igrając z klauzulami tajności, wywiadem i śmiercią obojętnego mu człowieka, jak i ze dwa lata temu, gdy bookował pokój w hotelu. Ale poza tym – oprócz tego, że bardzo sprawnie wyprowadziła atak, nie miał nic przeciwko temu, żeby zadawała pytania. Ba, pewnie nawet wolałby, żeby to robiła, bo dzięki temu miałby większą kontrolę nad wiedzą, którą chciał się z nią podzielić (teraz albo w jakimkolwiek innym momencie sprawy), więc w tym „wystarczy” zupełnie nie o to mu chodziło. Ale czy zamierzał wyprowadzać ją z błędu, który sam de facto stworzył? No nie. To, co się właśnie wydarzyło, dawało mu złudne poczucie kontroli nad sytuacją. Potrzebował tego. Choć na chwilę.
Tylko na chwilę, bo zejście na ziemię nastąpiło dokładnie w tym momencie, w którym spotkały się ich spojrzenia. Anthony lubił patrzyć w oczy Love, ale przecież zwykle robił to w zupełnie innych okolicznościach, więc i ciężar był zupełnie inny. Tym razem dostrzegał wątpliwości, ale chyba też coś w rodzaju zawodu albo żalu, że zaufała mężczyźnie, co do którego prawdy się po prostu obawiała i który właśnie prowadził ją w nieznane.
Albo po prostu miała dość tajemnic. Albo jego.
Bellore pokiwał głową.
– Zdaje się ustaliliśmy już, że „przesłuchiwał” to złe słowo. – Właściwie to Love tak zdecydowała, z czym Tony niekoniecznie się zgadzał, ale w tym konkretnym przypadku trudno było się spierać. To nie było zwyczajne przesłuchanie. Po przesłuchaniu ludzie nie umierają. – W normalnych okolicznościach wyczytałabyś jego rolę z dokumentów, ale… Sama widzisz. „Doprowadził”, „był obecny” i tak dalej. Ale to wszystko. Żadnych konkretów. Tak naprawdę był oprawcą. Jednym z oprawców – wyjaśnił, potrząsając głową w chwilowym zamyśleniu. Wojskowy żargon i półsłówka nadawały wszystkiemu nieco bardziej ludzkiego wydźwięku. Teraz, mówiąc o tym wprost, zrozumiał jej oburzenie. – Jaką znowu pustynię? – Anthony wywrócił oczami. – To nie jest film akcji. Spokojnie. Facet jest na wyciągnięcie ręki. Ja nie wiem, gdzie znajduje się w tym momencie, ale jeżeli będziesz chciała z nim porozmawiać, to spróbuję załatwić spotkanie. Może nawet twarzą w twarz – mówił, ostrożnie dobierając słowa i z nadzieją, że Love szybko załapie, że ta ostrożność jest wyłącznie dla jej dobra. – Och, nie patrz tak na mnie – jęknął żałośnie po krótkiej chwili, w której znów uważnie się sobie przyglądali i nerwowo rozłożył ręce. – Jest w kontakcie z fundacją. Dostał wezwanie na przesłuchanie od CFNIS, spanikował i poprosił o pomoc. Jak już doszliśmy do tego, co próbują mu przykleić, uznaliśmy, że lepiej będzie zagrać na czas. Muszą być zdesperowani, a desperacja to nie jest dobry doradca w takich sprawach. – Nie chciał mówić, że mogliby go potraktować jak tamtego nauczyciela, ale raczej nie musiał mówić tego na głos, skoro w swojej głowie szukała faceta po pustyni. – W tej chwili staramy się namierzyć resztę uczestników tamtego przesłuchania, ale to nie takie łatwe jak w przypadku tego warchlaka. Te brwi ciężko zapomnieć – prychnął kpiąco, choć wcale nie było mu do śmiechu. Znalezienie emerytowanego żołnierza to jedna rzecz, ale oficera wywiadu? Powodzenia. Właściwie ich jedyną szansą był polowy lekarz, który odpowiadał za opiekę nad więźniami – inaczej zostaną bez świadka i ze słowem przeciwko słowu.
Love Roderick
Tylko na chwilę, bo zejście na ziemię nastąpiło dokładnie w tym momencie, w którym spotkały się ich spojrzenia. Anthony lubił patrzyć w oczy Love, ale przecież zwykle robił to w zupełnie innych okolicznościach, więc i ciężar był zupełnie inny. Tym razem dostrzegał wątpliwości, ale chyba też coś w rodzaju zawodu albo żalu, że zaufała mężczyźnie, co do którego prawdy się po prostu obawiała i który właśnie prowadził ją w nieznane.
Albo po prostu miała dość tajemnic. Albo jego.
Bellore pokiwał głową.
– Zdaje się ustaliliśmy już, że „przesłuchiwał” to złe słowo. – Właściwie to Love tak zdecydowała, z czym Tony niekoniecznie się zgadzał, ale w tym konkretnym przypadku trudno było się spierać. To nie było zwyczajne przesłuchanie. Po przesłuchaniu ludzie nie umierają. – W normalnych okolicznościach wyczytałabyś jego rolę z dokumentów, ale… Sama widzisz. „Doprowadził”, „był obecny” i tak dalej. Ale to wszystko. Żadnych konkretów. Tak naprawdę był oprawcą. Jednym z oprawców – wyjaśnił, potrząsając głową w chwilowym zamyśleniu. Wojskowy żargon i półsłówka nadawały wszystkiemu nieco bardziej ludzkiego wydźwięku. Teraz, mówiąc o tym wprost, zrozumiał jej oburzenie. – Jaką znowu pustynię? – Anthony wywrócił oczami. – To nie jest film akcji. Spokojnie. Facet jest na wyciągnięcie ręki. Ja nie wiem, gdzie znajduje się w tym momencie, ale jeżeli będziesz chciała z nim porozmawiać, to spróbuję załatwić spotkanie. Może nawet twarzą w twarz – mówił, ostrożnie dobierając słowa i z nadzieją, że Love szybko załapie, że ta ostrożność jest wyłącznie dla jej dobra. – Och, nie patrz tak na mnie – jęknął żałośnie po krótkiej chwili, w której znów uważnie się sobie przyglądali i nerwowo rozłożył ręce. – Jest w kontakcie z fundacją. Dostał wezwanie na przesłuchanie od CFNIS, spanikował i poprosił o pomoc. Jak już doszliśmy do tego, co próbują mu przykleić, uznaliśmy, że lepiej będzie zagrać na czas. Muszą być zdesperowani, a desperacja to nie jest dobry doradca w takich sprawach. – Nie chciał mówić, że mogliby go potraktować jak tamtego nauczyciela, ale raczej nie musiał mówić tego na głos, skoro w swojej głowie szukała faceta po pustyni. – W tej chwili staramy się namierzyć resztę uczestników tamtego przesłuchania, ale to nie takie łatwe jak w przypadku tego warchlaka. Te brwi ciężko zapomnieć – prychnął kpiąco, choć wcale nie było mu do śmiechu. Znalezienie emerytowanego żołnierza to jedna rzecz, ale oficera wywiadu? Powodzenia. Właściwie ich jedyną szansą był polowy lekarz, który odpowiadał za opiekę nad więźniami – inaczej zostaną bez świadka i ze słowem przeciwko słowu.
Love Roderick