one iced latte, please
: ndz wrz 13, 2026 4:44 am
- Przyjechałam jakiś czas temu z Nowego Orleanu, ale tak na dobrą sprawę pochodzę z Oakville - posłała kobiecie ciepły uśmiech. - Toronto to taki mój nowy start, więc mam nadzieję, że jakoś sobie tutaj poradzę. - Podrapała się po głowie, zanim upiła trochę kawy. Oczywiście, że była podekscytowana nowym miejscem i wszystkimi możliwościami, jakie się z nim wiązały, ale gdzieś z tyłu głowy cały czas czaił się ten głupi strach i przekonanie, że jednak sobie nie poradzi.
Zdawała sobie sprawę, że nie należała do najłatwiejszych osób to make friends with... Tliło się w niej zdecydowanie zbyt dużo gniewu, który od tamtej nieszczęsnej nocy kierowała trochę na świat, trochę na ludzi, których spotykała na swojej drodze... No ale dobra. Nie chciała teraz rozmyślać nad tym, jak chujowym kompanem albo znajomą potencjalnie mogłaby być. Wolała skupić się na tym, że może właśnie dostała swoją szansę, żeby udowodnić nie tylko sobie, ale również tym wszystkim ludziom, którzy w nią zwątpili, że jednak się co do niej mylili.
Eh? - Tylko cukiernia? - zaśmiała się pod nosem. - Girly, you rock so far! To ci mogę stuprocentowo zapewnić. - Uśmiechnęła się szeroko do Jamie, kiedy ta wspomniała, że powinna złożyć zamówienie na owocki, ale chwilę później rozproszyła ją seria wibracji telefonu. Wyciągnęła go z kieszeni i momentalnie zmarszczyła brwi. - Cholera - mruknęła pod nosem. - Mój supervisor właśnie stwierdził, że jednak miałam mieć zmianę w The Well, a mój dzień wolny okazał się tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni. - Westchnęła głośno.
Pieprzony Albert.
Przeklęła go jeszcze kilka razy w myślach, po czym szybko podbiegła do baru i poprosiła o długopis. Chwilę później wróciła do Jamie, złapała jedną z serwetek i nabazgrała na niej swój numer telefonu oraz instagramowy handle. - Napisz do mnie gdziekolwiek chcesz. Chętnie wyskoczę z tobą na drinka czy coś! - uśmiechnęła się do niej szeroko. Po chwili ruszyła w stronę wyjścia, jeszcze po drodze odwracając się i machając dziewczynie na pożegnanie.
k o n i e c
Jamie
Zdawała sobie sprawę, że nie należała do najłatwiejszych osób to make friends with... Tliło się w niej zdecydowanie zbyt dużo gniewu, który od tamtej nieszczęsnej nocy kierowała trochę na świat, trochę na ludzi, których spotykała na swojej drodze... No ale dobra. Nie chciała teraz rozmyślać nad tym, jak chujowym kompanem albo znajomą potencjalnie mogłaby być. Wolała skupić się na tym, że może właśnie dostała swoją szansę, żeby udowodnić nie tylko sobie, ale również tym wszystkim ludziom, którzy w nią zwątpili, że jednak się co do niej mylili.
Eh? - Tylko cukiernia? - zaśmiała się pod nosem. - Girly, you rock so far! To ci mogę stuprocentowo zapewnić. - Uśmiechnęła się szeroko do Jamie, kiedy ta wspomniała, że powinna złożyć zamówienie na owocki, ale chwilę później rozproszyła ją seria wibracji telefonu. Wyciągnęła go z kieszeni i momentalnie zmarszczyła brwi. - Cholera - mruknęła pod nosem. - Mój supervisor właśnie stwierdził, że jednak miałam mieć zmianę w The Well, a mój dzień wolny okazał się tylko i wyłącznie wytworem mojej wyobraźni. - Westchnęła głośno.
Przeklęła go jeszcze kilka razy w myślach, po czym szybko podbiegła do baru i poprosiła o długopis. Chwilę później wróciła do Jamie, złapała jedną z serwetek i nabazgrała na niej swój numer telefonu oraz instagramowy handle. - Napisz do mnie gdziekolwiek chcesz. Chętnie wyskoczę z tobą na drinka czy coś! - uśmiechnęła się do niej szeroko. Po chwili ruszyła w stronę wyjścia, jeszcze po drodze odwracając się i machając dziewczynie na pożegnanie.
Jamie