Strona 2 z 2

Secrets at The Painted Lady

: pn cze 29, 2026 7:14 pm
autor: Maria A. Perez
Maria od dłuższego czasu walczyła w domu o zbyt wiele codziennych rzeczy i w tym chaosie zwyczajnie nie znalazła tego miejsca dla siebie, ale teraz? Dzieci dorastały, oczywiście wciąż je potrzebowały ale nie w takim stopniu jak wcześniej. Teraz odzyskała namiastkę swobody, mogła wyjść wieczorami nie martwiąc się o pociechy w domu.
Może skorzystam i kto wie, jeszcze wpadnę na niego tutaj prędzej niż w domu — zażartowała, a jednak podobnie jak wcześniej wcale nie było jej do śmiechu. Chyba nieudolnie próbowała obrócić w żart ten nieśmieszny okres małżeństwa, bo płakać już nad tym nie chciała. Wylała zbyt wiele łez, a ich brak nie wróżył niczego dobrego dla Javiera.
Poznałaś kogoś?
Pokiwała przecząco głową w pierwszym odruchu, bo to przecież nie tak, że poznała kogoś nowego i zapragnęła znów zawojować świat. Ona już od dłuższego czasu zaczęła stawiać na siebie, bo w pewnym momencie znalazła się w punkcie, który mocno ją przytłoczył. Wiedziała, że jeśli nie zrobi nic to zaliczy porządny dołek. Więc co zrobiła? To, co na typową kobietę przystało: odświeżyła fryzurę, wstąpiła jeden/drugi/trzeci raz do kosmetyczki, udała się na wypad z przyjaciółką, zaczęła uczęszczać na lekcje tańca… i tak stopniowo wychylała się z domu, a gdy w nim była to sporo czasu poświęcała rozwijaniu pasji skupiając się na swoim małym biznesie w zaciszu swojej pracowni.
Możesz mówić do mnie Maria — przedstawiła się uśmiechając przy tym lekko — chociaż kobieta w czerni też brzmi całkiem nieźle. Bardziej dramatycznie… ostatnio chyba idę w dramaturgię — albo kiepską telenowelę, bo jak inaczej podsumować fakt, że chłopak jej córki był tym nowo poznanym.
Czy kogoś poznałam? — powtórzyła już nie w myślach, a na głos i uśmiechnęła się zagadkowo. — Możliwe, że poznałam kogoś, kto przypomniał mi jak kobieta może się czuć przy mężczyźnie. Kogoś kto patrzył na mnie nie na jak jednostkę zarządzającą domowym chaosem. Kogoś, przy kim nie musiałam myśleć logistycznie tylko mogłam przeżywać — przez moment w jej oczach zapłonęła iskra i mówiła tak, jakby nie miała nic do stracenia. Niekiedy właśnie tak na nią działało tamto wspomnienie zielonych oczu, młodych i silnych dłoni na skórze. Zapominała się… a przecież miała wiele do stracenia. Córkę, męża… popaprane to było, a ona nieodpowiedzialna… ale odpowiedzialna to ona była zbyt długo. Teraz przyszedł czas na robienie tego na co miała ochotę…a — Na co mam ochotę? Dzisiaj na dobre drinki, może na jakiś taniec do rana… ale najpierw też zdradź swoje imię — polecenie to było czy może prośba? Raczej czysta ciekawość, chciała znać imię swojej informatorki.

vita holloway