ODPOWIEDZ
42 y/o
For good luck!
168 cm
naprawia starocie w zaciszu swojego domu
Awatar użytkownika
Le gusta que la miren cuando ella baila sola.
Le gusta más la casa que no pasen las horas.
Le gusta Barcelona.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

004
W środku było duszno, a zapach perfum obcych ludzi mieszał się z alkoholem. Usiadła przy barze wygładzając materiał sukienki — nie była to żadna lniana kreacja wpasowująca się w krajobraz barcelońskiej plaży, ani też żadna bezkształtna rzecz, jakie to zakładała przez ostatnie lata. Miała na sobie odcień czerwieni, a na ustach pasującą szminkę. Nie bawiła się już w to co wypada, wybierając to co się jej podoba. Z wyciętymi plecami, z wcięciem w talii, z nutą elegancji.

The Painted Lady.

Ta nazwa wyryła się w jej pamięci na tyle, że w końcu musiała się tutaj pojawić. Nie szukała tutaj niczego prócz zaspokojenia ciekawości i ewentualnie jakiegoś przyzwoitego drinka. Kiedyś wyciągnęła zmięty papierek z kieszeni spodni Javiera, dowód zakupu z tego lokalu. Wtedy kiedy każda późna godzina jego powrotu, każdy zapach cudzych perfum i każda ucieczka w alkohol jeszcze ją rozwalała.
Wtedy, kiedy jeszcze płakała.
Dzisiaj nie czuła już tego bólu co kiedyś, gdy odkrywała, że wolał inne miejsce od jej ramion. Wybierał przypadkowe kobiety zamiast znajomego bicia serca. A teraz ona tutaj stała, zupełnie odmieniona. Już nie była ta zmęczoną kobietą, co od ponad dwudziestu lat zaspokajała potrzeby innych. Wreszcie zamierzała skupić się na sobie.
Jej myśli nie krążyły jedynie wokół niewierności męża, swoje też miała za uszami. Świeża sprawa, ale to niczego nie zmieniało, choć niewątpliwie łatwiej było swoje czyny tłumaczyć, gdy nie było się pierwszą osobą co zdradzieckie kroki poczyniła.
Donnie.
Samo wspomnienie sprawiało, że miała mętlik w głowie. Mógł być równie dobrze jej synem. Młody, bezczelny, patrzący na nią w sposób w jaki dawno nikt nie patrzył. Chłopak córki, to dopiero popierdolone. Pierwsza jej zdrada, przekroczenie granicy. Podobno pierwszych razy sę nie zapomina, więc wyrył się w jej pamięci na zawsze. Powinna czuć wyrzuty sumienia, powinna to przerwać.
Palcem przesunęła za uchem, po tatuażu ze współrzędnymi La Rambla, miejsca gdzie go poznała. Swojego męża.
Javier.
Kiedyś patrzył na nią jak na bóstwo. Był dla niej wszystkim. Pierwszym oddechem, pierwszym buntem, pierwszym mężczyzną, który sprawił, że czuła się najważniejsza. Wystarczyło jedno spojrzenie, by zrozumieli się bez słów, a teraz patrzyła na niego i nie rozpoznawała w nim tamtego mężczyzny. Zostawił tą cząstkę w pracy, a może tutaj. W The Painted Lady? Albo w innej Lady? Kto wie…
Maria już niczego nie wiedziała…
Zawiesiła spojrzenie na barmance, która czekała na jej zamówienie. — Negroni — poprosiła przez moment wodząc spojrzeniem za kobietą, która właśnie przyrządzała jej drinka, by chwilę później rozglądnąć się po lokalu.
vita holloway
Latina, Ave Maria
nudy
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Painted Lady”