Strona 2 z 2

i'm going crazy i guess

: sob sie 01, 2026 4:11 pm
autor: Cyrus Lockhart
Cyrus Lockhart po raz kolejny tej nocy, parsknął śmiechem. Callum był prawdopodobnie jedynym człowiekiem — przynajmniej na ten moment — który wywoływał w nim szczere i pozytywne emocje. Rezydent neurochirurgii na co dzień był człowiekiem zdystansowanym, chłodnym i racjonalnie myślącym. W szpitalu uśmiechał się raczej sporadycznie, a co dopiero na wyjściach ze współpracownikami czy innymi ludźmi, którzy bezustannie kręcili się w jego towarzystwie. Zwykle starał się być uprzejmy, stwarzać pozory, ale bywały dni, gdy zwyczajnie go to męczyło. Przy nim nie musiał niczego udawać. Reid widział go niemal na każdym możliwym etapie życia, w każdym stanie i pewnie znał większość jego myśli jak pieprzony psychopata. Prawdziwy przyjaciel. Taki, któremu ktoś tak zamknięty w sobie jak Cy, powierzy swój największy sekret i każdą samobójczą myśl. — Lubię, jak mówisz do mnie tak czule — rzucił kpiąco, słysząc obraźliwe komentarze. I to jeden za drugim! Czasem zachowywali się tak, jakby nigdy do końca nie dorośli. Prawdziwi mężczyźni, huh?

— Kurwa, nie wiem czy to komplement czy obelga — parsknął. Cyrus nigdy nie był w poważnym związku; fakt. Nigdy nie myślał o żadnej kobiecie jak o swojej przyszłości; to też był fakt. Nigdy nie czuł potrzeby, żeby kogoś sobie znaleźć; to akurat fałsz. Zdarzało mu się, w chwilach słabości, zastanawiać się, czy może potencjalna partnerka, nie uleczyłaby jego zgniłej duszy. Były to jednak momenty; kąśliwe myśli, które znikały równie szybko, co się pojawiały. — Przynajmniej mam w czym wybierać. Codziennie mogę mieć inną — dodał na swoje usprawiedliwienie. Pielęgniarek była przecież cała masa, a jak już wychodził do lokalnych barów i któraś słyszała, że jest chirurgiem, sprawa stawała się jeszcze prostsza.

Na wspomnienie o potencjalnej kobiecie i o tym, jak nieprawdopodobne to było, Cyrus wywrócił oczami. Zawsze mogło być gorzej, prawda? Kobiety mogły od niego uciekać, a wcale tak nie było. — Zrób coming out. Może wtedy się odpierdolą — parsknął, kolejny raz mu dogryzając. Lockhart był dzisiaj w formie, oj zdecydowanie. Zignorował jego czułe wyzwisko, upijając kolejny łyk alkoholu. — Odskoczni? Chcesz jechać ze mną do Vegas? — zażartował. — Co mam według ciebie zrobić? — rzucił, wzdychając ciężko, klepiąc się po kieszeniach, by znaleźć paczkę papierosów. Nie wiedział nawet, czy chciał wywracać swoje życie do góry nogami. Lubił poczucie bezpieczeństwa, nawet jeśli wiązało się z tym… załamaniem nerwowym.

callum

i'm going crazy i guess

: ndz sie 02, 2026 12:12 pm
autor: callum reid
Reid przewrócił oczami i pokręcił głową z niedowierzaniem, zanim spojrzał na przyjaciela. - A chcesz, żeby to był komplement czy obelga? - uniósł brew, po czym dodał, - nie nudzi ci się to przebieranie w towarzyszkach na jedną noc? - Popił swojego drinka i oparł się wygodniej o siedzenie. - Żyjąc ciągle samemu, musi być cholernie monotonnie i samotnie, Locke. Nie przekonasz mnie, że jest ci z tym zajebiście dobrze - zaśmiał się. Callum sam w sobie był romantykiem, a przynajmniej lubił uważać się za romantyczną duszę. Pomimo tego, że swoje miał za uszami, pałał miłością do tej jednej kobiety, którą po raz pierwszy ujrzał na lotnisku dziesięć lat temu. Nie umiał tego wytłumaczyć w żaden sensowny sposób, tym bardziej że za każdym razem, kiedy się spotykali i już myślał, że może tym razem na pewno będzie tylko jego, coś się odpierdalało. Jakieś niedomówienia, kolejne komplikacje, a teraz ten pieprzony ślub i fakt, że Jiji była już oficjalnie zajęta. Noż kurwa jego mać. Dopił alkohol do końca i schylił się po butelkę, dolewając sobie. Zerknął na Cyrusa i uzupełnił również jego szklankę.

Parsknął śmiechem na słowa o coming oucie. - No pewnie. Ojciec wysłałby mnie na jakąś terapię, gdyby się dowiedział, i powiedziałby, że już całkiem poprzestawiało mi się w głowie - westchnął pod nosem. Obrócił się bokiem do przyjaciela i przejechał palcem po jego ramieniu. - Ale dla ciebie, Lockhart, zmieniłbym orientację. Jesteś przecież taki atrakcyjny i nikt nie może ci się oprzeć - zaśmiał się, po czym rozsiadł z powrotem wygodnie. Przysunął szklankę do ust i upił trochę alkoholu. - Tutaj nie chodzi o żadne wyjazdy, tylko o to, żebyś był bardziej spontaniczny - dodał. - Daj sobie chwilę, żeby odetchnąć. Nie wiem, zaznaj jakichś głębszych emocji. Może załóż sobie aplikację randkową i umów się z kimś na faktyczną randkę. - Spojrzał na niego wymownie. - Nie na taką, która według ciebie kończy się seksem w hotelu lub twoim mieszkaniu po tym, jak jakaś laska rzuci się na ciebie w barze - przewrócił oczami. - Obejrzyj jakiś film, idź do parku, cokolwiek. Tkwisz tylko w tych czterech ścianach szpitala albo swojego muzeum.

locke

i'm going crazy i guess

: pn sie 03, 2026 6:22 pm
autor: Cyrus Lockhart
— Mów do mnie ładnie, Reid — poprosił, posyłając mu miękkie spojrzenie, jakby miał do niego niewyobrażalną, ukrytą słabość. Zaraz jednak parsknął pod nosem, bo musiałby być mocno naćpany albo pijany, żeby uważać go za jakkolwiek atrakcyjnego, ale… ALE. Nie oznaczało to, że nie mógł mu z tego powodu dogryzać, prawda? A wbijanie w niego maluteńkich szpileczek sprawiało mu wiele radości. Na szczęście byli najlepszymi przyjaciółmi, więc nawet pomimo tych uszczypliwości, mogli na siebie liczyć. — Mówisz, jakbym pieprzył jakąś laskę co noc. Nie przesadzajmy — parsknął, wywracając przy tym oczami. — Jestem na to zbyt zajęty — przypomniał mu; wielki pan chirurg od siedmiu boleści. — A życie z jakąś nadętą dziewuchą przy boku, którą podrzucili ci rodzice jest lepsze? — rzucił kąśliwie, bo przecież nie mógł być od niego gorszy.

Cyrus wzdrygnął się teatralnie, gdy starszy przesunął palcami po jego ramieniu i zaśmiał się cicho, odtrącając jego rękę. — Mhm, ty szczególnie, co? — uniósł szklankę, popijając swojego drinka. Zaraz jednak zamilkł, bo nie było mu już tak bardzo do śmiechu. Zdawał sobie sprawę z tego, że Callum miał wiele racji; chociaż nie wiedział, jak mógłby po takim czasie, nagle wprowadzić w swoją codzienność jakąś… spontaniczność. Dla przeciętnego człowieka nie było nic prostszego — musiał po prostu zwolnić swoje tempo, znaleźć czas dla siebie, wyjść poza znajomy schemat, jednak dla Cyrusa było to wywrócenie życia do góry nogami.
— Nieźle ci idzie to całe bawienie się w pierdolonego psychologa, Reid — mruknął, bo było mu niezręcznie po takiej dużej dawce szczerości. — Skoro tak, to dopijaj drinka i wychodzimy. Zaczynam już dzisiaj — rzucił, praktycznie zerując swój napój. Szturchnął go łokciem w bok, podnosząc się z kanapy. — Jak za starych czasów — dodał, uśmiechając się krzywo.

callum

i'm going crazy i guess

: pn sie 03, 2026 9:31 pm
autor: callum reid
- I co mnie czarujesz, Lockhart? Uważaj, bo jeszcze się zakocham w tych twoich ślepiach. - Parsknął śmiechem, odchylając go od siebie i kładąc dłoń na jego ramieniu, zanim upił kolejnego łyka whisky i odepchnął go w żartach. Po chwili przewrócił oczami, wydając z gardła ciężkie westchnięcie. - Zajęty, ciągle zajęty. Może właśnie w tym jest problem? Wolisz siedzieć w szpitalu niż wyjść do ludzi. - Spojrzał na niego z niesmakiem. - A swoją drogą, czy to prawda z tymi całymi on call roomami? Zdarzyło ci się zabrać tam jakąś pielęgniarkę? - Uniósł brew, starając się nie wybuchnąć śmiechem. No cholera. Zachowywał się jak jakiś gówniarz, który objadł się za dużą ilością słodyczy przed wieczorynką. Tylko że w jego przypadku była to zdecydowanie za duża ilość alkoholu.

Na samo wspomnienie o swojej narzeczonej tylko burknął coś pod nosem. - Nie przypominaj mi o niej, mam prośbę. Może w ogóle nie wspominamy dzisiaj jej imienia, co? Zachowujmy się, jakbym był singlem. - Zaśmiał się, ale po chwili spoważniał i spojrzał na niego. - Zaufaj mi, to nie będzie aż takie straszne, jak choć raz spróbujesz czegoś innego, Locke. - Poklepał go po ramieniu. Zrobił minę typu a nie mówiłem, po czym wyszczerzył się głupawo. - Słuchaj, staram się, dobra? Nieczęsto zdarza się, że przychodzisz do mnie się mazgaić. Zwykle to ja ci wyję w rękaw, okej? - No bo tak było. To Callum zazwyczaj zachowywał się nad wyraz wrażliwie w niektórych kwestiach, a teraz role jakby się odwróciły. Zerknął na niego, a kiedy usłyszał, że zaraz mieli wyjść na miasto, dopił drinka. - Serio? Będę twoim wingmanem? - Uśmiechnął się głupawo i wstał, zgarniając cienką kurtkę, którą od razu na siebie narzucił. - Zobaczymy, kto dostanie więcej numerów. - No bo oczywiście, po alkoholu kompletnie zapomniał, że miał narzeczoną, prawda? A może wcale alkoholu do tego nie potrzebował? A to ci zagwozdka.

let’s have sum fun