Strona 2 z 2

Let us finish this

: sob sie 01, 2026 5:38 pm
autor: vita holloway
Nie miała zamiaru przyjmować tych przeprosin. Były dla niej pustymi słowami, wypowiedzianymi przez niego tylko i wyłącznie dlatego, że chciał mieć już ten cały teatrzyk za sobą i, oczywiście, dobrze wyglądać w oczach swojego nowego partnera. Nie chciało jej się wierzyć w ten jakże dorosły gest, nagłą zmianę w sercu czy cokolwiek innego.
Eh.
Te wszystkie puste słowa, obietnice i zapewnienia odbijały się teraz echem w jej głowie, przeplatając z tym, co rzucał w jej kierunku w tych cholernych wiadomościach sms. Wybrzmiewały na tyle głośno, że tylko utwierdzały ją w przekonaniu, że dobrze zrobiła, nie przyjmując jego wyciągniętej dłoni. Ścisnęła mocniej dłoń Aidena, mając nadzieję, że nie uzna jej za kogoś bez serca tylko dlatego, że nie przyjęła tych przeprosin. Nie puszczał jej jednak, a do tego wpatrywał się w nią raczej z troską niż potępieniem, więc chyba nie było tak, jak zdążyła to sobie wyobrazić. Po chwili wyprostowała się i zaczęła uważniej przyglądać adwokatowi, z którym wszyscy zdążyli się już przywitać. Słuchała dokładnie tego, co miał do powiedzenia, dopóki Alexis nie zaczął przedstawiać swojej wersji wydarzeń. Przewróciła oczami. Wow. Czyli tylko się jej uczepił.

Nie miała ochoty słuchać go ani sekundy dłużej, ale zaczekała, aż dokończy. - Z mojej strony wyglądało to trochę inaczej. Cierpię na stany lękowe, a Alexis był bardzo dobry w koloryzowaniu naszej przyszłości. Jestem też na tyle ufna, że tak długo, jak wydaje mi się, że ktoś naprawdę może mnie pokochać, chwytam się tej nadziei. Uwierzyłam mu, mając nadzieję, że przyniesie mi szczęście - westchnęła i zerknęła na wszystkich obecnych. - Miałam wątpliwości jeszcze przed ślubem, ale dałam się przekonać. Po powrocie do Kanady mieszkaliśmy razem przez dwa miesiące w moim mieszkaniu, aczkolwiek funkcjonowaliśmy oddzielnie. Mam nadzieję, że ta informacja również może się przydać. - Zerknęła na Aidena, a kiedy wszyscy mieli już wejść na salę, przymknęła oczy, czując, jak musnął ustami jej skroń. - Postaram się być grzeczna. - uśmiechnęła się pod nosem i puściła mu oczko.

Puściła jego dłoń i weszła do sali, żeby zająć miejsce gdzieś z przodu i zaczekać na pojawienie się sędziego. Odwróciła się jeszcze na moment, by zerknąć na Aidena, po czym ponownie skierowała wzrok przed siebie, prostując się. Po kilku minutach na salę wszedł sędzia. Zerknął na dokumentację, którą przekazał mu adwokat. - Witam. Rozpatrujemy sprawę rozwodową pana Alexisa Bennetta i pani Vity Bennett. - Holloway zmarszczyła brwi. - Holloway - poprawiła go odruchowo. Starszy, przy tuszy mężczyzna uniósł brew. - Słucham? Proszę wstać, kiedy zwraca się pani do sądu - rzucił naburmuszony. Kurwa. Jeszcze mu podpadnie. Vita podniosła się z miejsca. - Vita Holloway, Wysoki Sądzie. Wróciłam do nazwiska panieńskiego dwa miesiące temu - wyjaśniła. Adwokat, będący znajomym Aidena, również wstał. - Przepraszam za niedopatrzenie, Wysoki Sądzie. W pierwotnej dokumentacji pani Holloway widniała pod nazwiskiem panieńskim, jednak najwyraźniej w nagłówku jednego z dokumentów pozostało nazwisko Bennett.

Posłał O’Cahallanowi krótkie, przepraszające spojrzenie. Sędzia odkaszlnął i spojrzał na Vitę oraz Alexisa. - Hm, ciekawe. Rozumiem. Może pani usiąść. - Holloway zajęła swoje miejsce, czując, jak stres zaczynał ją zżerać. Nie no, jeszcze trochę i naprawdę mu podpadnie, a jeśli przez to nie dostanie tego rozwodu, to chyba zejdzie na zawał albo rzuci się z jakiegoś prowizorycznego mostu, który robił za atrapę i dekorację w przeludnionym centrum Las Vegas. - Na jakiej podstawie wnoszą państwo o rozwód? - zapytał sędzia, spoglądając na wszystkich zebranych, mimo że przecież powinien mieć tę informację przed sobą w dokumentach. No pięknie. To chyba nie będzie łatwa rozprawa.

Well, fuck.


mine
soon to be ex husband
soon to be ex husband's support

Let us finish this

: pn sie 17, 2026 10:48 pm
autor: Aiden O'Cahallan
Aiden skupił się na wysłuchiwaniu słów Alexisa, kątem oka spoglądając na Vitę. Jego kolega pokiwał głową, zgadzając się z tą wersją i on sam wiedział, że były to dobrego argumenty, aby skłaniać się ku nieważności małżeństwa. Zaraz dziewczyna przedstawiła swoją wersję, która jasno pokazywała, że w jakiś sposób została zmanipulowana. Zerknął na nią łagodniejszym spojrzeniem, bo nawet jeśli czytał coś o jej lękach w wiadomościach, które wymieniła ze swoim jeszcze obecnym mężem i wspominała o swoich obawach, kiedy mu o tym wszystkim opowiadała, to jednak nigdy jawnie nie nazwała tego stanami lękowymi. Odnotował to w swojej głowie, aby poruszyć z nią ten temat i jednocześnie zakreślił to w myślach jako ważną informację na przyszłość — nie chciał obchodzić się z nią jak z piórkiem, ale wiedział, że niektóre rzeczy może odbierać zdecydowanie intensywniej niż mógłby przypuszczać.

Po tych wszystkich słowach, Aiden liczył w duszy, że nie traktowała go jako kolejnej, złudnej nadziei. Nie chciał umniejszać ich uczuciom, które może w szczytowej formie ich związku były silne i ogromne, jednak wiedział, że relacja, która ich łączyła, była inna. Nie zmuszał jej do swojej miłości, jej uczucia przyszły same, były pierwsze i poniekąd skrzywdził ją, nie umiejąc ogarnąć na początku własnych emocji. Teraz chciał już nigdy nie złamać jej zaufania, pokazując jej, że naprawdę mu zależało. Naprawdę ją kochał i wiedziała o tym, w końcu powiedział to jej zeszłej nocy. Chciał tworzyć z nią przyszłość, gdzie nie będzie mieć ani jednego dnia, w którym zwątpi w miłość i chciał dawać jej gwarancje, że nie był na chwilę. W końcu przez ostatnie tygodnie jego serce rozrywało się na malutkie kawałeczki w rozdzierającym bólu, a to wszystko miał jedynie z własnej głupoty. Chciał wykasować ten krótki okres życia ze swojej głowy; zignorować to, że przez krótki moment nie chciała go z powrotem, a ich wspólny los prawie został przekreślony. Dziękował sobie za determinację i wiedział, że w przyszłości będzie musiał podziękować również swoim bliskim, którzy kopnęli go w dupę, każąc z nią jechać do tego Vegas, bo dzięki temu trzymał teraz za rękę swoją dziewczynę i miał nadzieję, że maksymalnie pół godziny dzieliło ich od tego, aż będzie mógł nazwać ją tylko i wyłącznie jego.

Wiedział, że za tym uśmiechem, oczkiem i komentarzem krył się stres. Pokręcił z niedowierzaniem głową, przepuszczając ją w drzwiach i zajął grzecznie miejsce w pierwszym rzędzie widowni, razem z Diego. Nawet na siebie nie patrzyli, tylko z uwagą obserwowali nerwowych partnerów. Kiwnął jeszcze raz głową w kierunku Vici, gdy jeszcze na chwilę odwróciła się do niego. Swoją postawą, słowami chciał jej dodać pewności siebie i pokazać, że wszystko było dobrze, choć wewnątrz odbierał jej stres i sam czuł w sobie napięcie spowodowane tą niepewną sytuacją.

Kurwa.
Przeklął w myślach, kiedy Vita zwróciła uwagę sędziemu, bo kompletnie nie pomyślał, aby porozmawiać z nią na temat odpowiedniego zachowania. Zwracanie się ku sądowi nie musiało to być jasne i oczywiste, zwłaszcza w tak ogromnym stresie. Jego kumpel zaraz wytłumaczył tę pomyłkę, a nawiązując z nim krótki kontakt wzrokowy, nieco spiorunował go wzrokiem, że nie dopatrzył się tego błędu w swoich finalnych papierach. Jednak przedstawienie dopiero się rozkręcało; sędzia wyglądał na gbura i już jego wywyższająca się postawa dawała Aidenowi przekonanie, że będzie chciał ich przemaglować. Tacy byli najgorsi, a gdy ich prawnik postanowił wtrącić się z wytłumaczeniami, zatrzymał go gestem ręki, zaraz wskazując na Vitę i Alexisa. — Oczekuję wyjaśnienia od małżeństwa. — Aiden powstrzymał się od głębokiego westchnienia, bo w niewielkiej sali byłoby to nazbyt słyszalne i jeszcze niepotrzebnie zwróciłby na siebie uwagę.

men
men
my woman