Strona 2 z 3

Now they're going to bed And my stomach is sick

: wt lip 28, 2026 12:11 pm
autor: April Finch
Nie spieszyło się jej aż tak ze złożeniem zamówienia. Chciała odetchnąć od siedzenia przy stoliku ze znajomymi i z Marigold. Potrzebowała odpoczynku od widoku Teddy obściskującej się z Nicky, a nie dość, że przyjaciółka odsunęła się od swojej przylepy, to jeszcze dołączyła do April, by chwilę sobie poplotkować. Finch bardzo ten stan rzeczy odpowiadał. Mogła równie dobrze sterczeć w kolejce najbliższą godzinę. Przyszłej strażaczce chyba jednak spieszyło się z powrotem na kanapy, bo sprawiał wrażenie zirytowanej tym ciągłym czekaniem i rzuciła się na barmana przy pierwszej możliwej okazji. Trudno, najwyraźniej tak musiało być.
Spojrzała na nią z rozbawieniem i niedowierzaniem, gdy przyjaciółka zaczęła się plątać w kwestii potencjalnego trójkąta. Ona naprawdę potrafiła być wyjątkowo niekumata! Biorąc pod uwagę, jak jednocześnie była mądra, to było naprawdę niesamowite zjawisko. Skrywała w sobie dwie twarze. April nie potrafiła się w takich momentach nad nią nie rozczulić. To przecież było naprawdę urocze, że potrafiła się aż tak zagubić w tak oczywistych sprawach. Nadal niespecjalnie podobała jej się wizja przyjaciółki w łóżku z dwiema kobietami, ale jeżeli ostatecznie przyszła strażaczka ma się dobrze bawić, to kimże była Finch, żeby ją od tego odwodzić?
— Oczywiście, że tak. Nie mogła zrobić tego w bardziej dosadny sposób bez używania słowa trójkąt, Teddy — wyjaśniła jej cierpliwie. Nie miała serca, by utrzymywać przyjaciółkę w jej dziwacznym delulu. Powinna wiedzieć, co się dookoła niej wyprawia i z kim ma do czynienia. Może sama uzna, że tamte dwie to za dużo i sobie odpuści? Jeżeli stałoby się tak bez żadnej ingerencji April, to mogłaby czuć satysfakcję bez żadnego poczucia winy! Na pewno znajdzie sobie jakieś inne kobiety, które może nie będą tak bardzo przeszkadzały Finch z nieznanych jej przyczyn. Cholera ją zresztą wie, co tak naprawdę wyprawiała w Gravenhurst! Niby opowiadała o swoich dniach, ale może zapominała dodawać kilku szczegółów? No i tam April nie miała żadnej możliwości, by kontrolować kobiety, które ją obłapiały i sugerować, które z nich w ogóle są warte cennej uwagi Darling.
— Główną różnicą w trójkątach jest dodatkowa osoba. Nic poza tym. Jeżeli podoba ci się wizja dwóch kobiet sprawiających ci przyjemność, to masz idealną okazję, by je zaliczyć i potem wyparować. Ale jak cię to nie jara, to po prostu im odmów. — Rada wcale nie była głupia ani nieuprzejma. Właściwie to była wyjątkowo sensowna, szczególnie jak na standardy April. Ujęła dłoń przyjaciółki, uniosła ją i ucałowała wierzch, by dodać przyszłej strażaczce nieco otuchy. Skoro dla niej taka decyzja wymagała zastanowienia, to powinna dać sobie na tę rozkminę trochę czasu. Może gdyby jej się tak nie spieszyło przy barze, to zyskałaby go więcej, ale było już za późno, bo barman zajmował się właśnie przygotowywaniem ich drinków i za moment stracą logiczny argument do sterczenia przy barze jak kołki.
— Podoba mi się, ale... no wiesz, to raczej nie jest ta jedyna — sprostowała ostrożnie. Nie chciała okłamywać Teddy w żaden sposób, ale nie miała też ochoty mówić jej całej prawdy ze szczegółami. To stwierdzenie było szczere i całkowicie pasowało do sposobu myślenia April, dla której takie rzeczy potrafiły być przecież bardzo ważne. Puszczanie się po kątach to jedno, ale pogoń za miłością to jednak podstawa funkcjonowania jej porąbanego mózgu.
— Wydaje mi się zresztą, że jej nie zależy na niczym więcej poza seksem — dodała, odwracając na moment wzrok w stronę Marigold, która aktualnie omawiała jakiś wyjątkowo zajmujący temat z Seleną. Finch mogła mieć tylko nadzieję, że to prawda, bo naprawdę nie bawiło jej ranienie rudej.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: wt lip 28, 2026 1:18 pm
autor: teddy darling
To, że Teddy złożyła zamówienie, wcale nie oznaczało, że od razu dostaną swoje drinki. Do obsłużenia było mnóstwo osób, a barman pracował całkiem sam. Najwyraźniej wszyscy jego koledzy postanowili zrobić sobie przerwę akurat wtedy, kiedy zrobił się największy ruch. Może jednak chłop się ogarnie i nie będą musiały sterczeć tutaj przez następny kwadrans ani ze trzy upominać się o Aperola. Ale jakby się nad tym dobrze zastanowić, to Darling właściwie odpowiadał taki stan rzeczy. Powinna wstrzymać się z tym zamówieniem, bo wreszcie miała okazję, żeby porozmawiać z przyjaciółką, bo odkąd pojawiły się w Calgary, jakoś nie było im to po drodze. No i Nicky nigdzie nie ucieknie. Chyba. A jeśli jednak tak, to przynajmniej sprawa trójkąta rozwiąże się sama. Albo dziewczyna wyjdzie stąd z samą blondynką, albo znajdą sobie kogoś innego do wspólnej zabawy. Teddy nie potrafiła nawet określić, czy byłoby jej trochę przykro, czy poczułaby ulgę.
Przestań! — skarciła ją, szturchając ją w ramię. — Dobrze wiesz, że mi trzeba mówić wszystko wprost, a nie na cholerną okrętkę — zacisnęła usta w wąską linię, zażenowana własną postawą.
Jak mogła tego nie wyłapać? Czy naprawdę w jej głowie w ogóle nie istniała możliwość przespania się z dwiema kobietami jednocześnie? Darling nigdy się nad tym nie zastanawiała. Nie wiedziała nawet, czy coś takiego ją kręci i czy nie zaczęłaby się wkurzać, że Nicky poświęca więcej uwagi swojej blondwłosej koleżance. Jej umysł zrodził zresztą całą masę kolejnych pytań. Na przykład, czy faktycznie zdołałaby zadowolić je obie. I co, jeśli nie? Albo czy nagle te dwie nie stwierdzą, że jednak wolą zostać same? Niepewność była silniejsza od zwykłej ciekawości.
April była jedyną osobą, której mówiła wszystko, co działo się w Gravenhurst. A tego naprawdę nie było aż tak wiele. Większość czasu przyszła strażaczka spędzała na zajęciach i tylko sporadycznie wychodziła ze znajomymi na miasto. Po wielogodzinnych treningach i nudnej teorii ostatnim, o czym myślała, było chlanie na umór i puszczanie się z kim popadnie. Nic dziwnego, że mając świadomość, że nie musi o świcie zrywać się z łóżka, tak bardzo odpaliła się w Calgary i szukała wrażeń. Pewnie nie byłoby tak, gdyby April bardziej cieszyła się z jej obecności. W końcu sama ją tutaj zaprosiła.
Muszę to jeszcze przemyśleć — stwierdziła i westchnęła cicho, kiedy Finch sięgnęła po jej dłoń, składając na jej wierzchu czuły pocałunek. Co ona by bez niej zrobiła? Taka przyjaciółka to prawdziwy skarb! — Szczerze mówiąc, nie wiem, czy mnie to jara. Nigdy przecież tego nie robiłam. Ciebie by to jarało? — spojrzała na nią, kątem oka dostrzegając, że barman zabiera się za przygotowanie ich drinków.
Ściągnęła brwi, kiedy Finch stwierdziła, że Marigold Marigold nie jest tą jedyną. A więc o to chodziło? April po prostu nie widziała w niej swojej potencjalnej żony?
Nie musi nią być. Najważniejsze, że się dobrze bawicie. Masz jeszcze mnóstwo czasu, żeby znaleźć prawdziwą miłość, wiesz? — uśmiechnęła się i nachyliła, żeby cmoknąć przyjaciółkę w policzek. Ona również spojrzała w kierunku stolika. Ruda nie wyglądała na taką, której zależy wyłącznie na seksie. Wpatrywała się w April z ogromną fascynacją. Może nie była najlepsza w słowach, ale nie każdy był wieszczem. Może Finch zwyczajnie ją zawstydzała i nie zawsze wiedziała, co powiedzieć? — A przynajmniej seks jest dobry? — zapytała z wyraźnym zainteresowaniem. Nie przypominała sobie, żeby przyjaciółka kiedykolwiek wspominała o swoich łóżkowych ekscesach z Marigold.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: śr lip 29, 2026 7:59 am
autor: April Finch
Pokręciła głową z rozbawieniem, kiedy przyjaciółka się oburzyła. No ciemna była jak tabaka w rogu, co poradzisz. April kochała ją w takiej formie i wcale jej to nie przeszkadzało. Gdyby sama miała zamiar zaoferować jej kiedyś trójkąt, to na pewno zrobi to bardziej dosadnie. Zazwyczaj należała przecież do tych dość bezpośrednich. Na pewno od razu powiedziałaby wprost, gdyby chciała zacząć sypiać z Teddy znacznie częściej i wkręcić je w jakąś romantyczną relację. To dopiero byłoby niesamowite, absolutnie nie do pomyślenia! One razem? Na stałe? Mega dziwna sprawa.
— No idąc tą logiką, nie dowiesz się, póki tego nie spróbujesz — zauważyła. Gorzej, jeżeli faktycznie w międzyczasie okaże się, że to nie jest dla niej. Wykręcenie się z tego przy kompletnie obcych kobietach pewnie nie byłoby takie proste. A co, jeżeli te dwie nie są miłe i mają okropne serca, przez co potraktowałyby te sprawę wyjątkowo nieprzyjemnie i nie dałyby Teddy swobody i zrozumienia? April bardzo by tego nie chciała. Może faktycznie powinna namówić przyjaciółkę na jakiś trójkąt, żeby pozwolić jej się rozruszać? Finch na pewno nie miałaby jej za złe, gdyby chciała się w którymś momencie wycofać. Pozostawało jednak pytanie, kogo wziąć na tę trzecią? Opcji było sporo, nawet pod ręką. Nicky na szczęscie nie wchodziła w grę, bo była już ustawiona z własną koleżanką, która też odpadała w przedbiegach. Może mieć ktoś przy ich stol? Najlepszą opcją była oczywiście sama Marigold. Skoro była tak wpatrzona w Finch, to pewnie zgodziłaby się na jej propozycję bez większego wahania. Tylko czy to nie byłaby jakaś katastrofa? Między nią, a Teddy jest jakaś dziwaczna energia. No dobrze, to może Emma? Tu z kolei problemem jest jej obecna partnerka, Selena. Mogłaby się na taki układ nie zgodzić, a czwórka to już tłok. Wygląda na to, że nie dane im takie wariactwa.
— Z moją zazdrością? Trudno powiedzieć. Ale pewnie zgodziłabym się z czystej ciekawości, żeby sprawdzić, jak to jest — przyznała szczerze. To była kolejna potencjalna przeszkoda w potencjalnym trójkącie z udziałem Darling. Czy byłaby zadowolona z bezpośredniego ogladania, jak ktoś inny sprawia jej przyjemność? Zazwyczaj to nie był aż taki problem, ale też nigdy nie widziała jej w tak intymnej sytuacji z nikim innym. A skoro na tym wyjeździe tak drażni ją zwykle, barowe obłapianie, to co dopiero seks? Cholera, strasznie dużo tych kłód pod nogami.
Uśmiechnęła się ciepło do przyjaciółki w odpowiedzi na całusa i gwarancję, że ma czas na miłość. Zdawała sobie z tego sprawę. Były przecież takie młode! Całe życie przed nimi. Martwić to się będzie mogła za osiem lat, jak dobiją do trzydziestki i oficjalnie zamienią się w stare rury. O ile w ogóle dożyją tego dnia, bo z tym też różnie może być, szczególnie biorąc pod uwagę, jaką karierę wybrała sobie Teddy.
— Nie wiem. Do niczego jeszcze w sumie nie doszło. — Wzruszyła ramionami i odwróciła na moment wzrok gdzieś na bok. To niby żaden powód do wstydu, ale i tak uważała, że to nieco dziwne, szczególnie, że Marigold była na to bardzo chętna. To wszystko wina April, która ciągle znajdowała sobie jakieś wymówki. Strasznie było im nie po drodze, by w końcu się ze sobą przespać, a przecież nic na siłę, prawda?
— A mi się wydaje, czy ty jakoś niespecjalnie Marigold polubiłaś? — zapytała, przysuwając się bliżej, by kompletnie zniwelować jakąkolwiek przestrzeń osobistą przyjaciółki. Naparła na nią, licząc, że dzięki takiej presji, Teddy się ugnie i przyzna, skąd brał się u niej w tych dniach taki dziwaczny humor. Poza tym po prostu lubiła być jak najbliżej.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: śr lip 29, 2026 12:05 pm
autor: teddy darling
April miała rację. Teddy nie mogła wiedzieć, czy trójkąty i kwadraty przypadną jej do gustu, jeśli nigdy tego nie spróbuje. A kto wie, może spodobają jej się na tyle, że potem nie będzie chciała wracać już do zwykłego duetu? Nie miała problemu z dzieleniem się, mimo że była jedynaczką. Bardziej obawiała się, że zwyczajnie nie sprosta zadaniu. A obracanie dwóch lasek to jednak było spore wyzwanie!
Chyba wolałabym zrobić to z kimś, kogo jednak znam — odparła szczerze, w zamyśleniu spoglądając gdzieś ponad ramieniem przyjaciółki. — Czułabym się pewniej. I wiem, co powiesz — przeniosła na nią wzrok i dźgnęła ją lekko palcem pod żebro. — Że jestem wystarczająco pewna siebie i kto jak kto, ale ja nie powinnam mieć z tym problemu — westchnęła, bo przecież pewność siebie była znakiem rozpoznawczym nieustraszonej Darling. Ona nigdy się niczego nie bała i we wszystko szła jak w ogień! A teraz co? Trzęsła portkami, bo jakieś dwie szprychy chciały zaciągnąć ją do łóżka? Faktycznie, straszne rzeczy! Nic, tylko usiąść i się rozpłakać. Taka biedna była ta Teddy, taka rozchwytywana! Prawdziwa nieszczęśnica. Szkoda tylko, że nie było to jedyne zmartwienie ludzi na świecie.
Co nie oznaczało jednak, że przyszła strażaczka nie miała własnych trosk. Jedną z nich był strach, że przez studia ich przyjaźń z Finch nie przetrwa. Zaczną rozmawiać coraz rzadziej, aż w końcu ich drogi się rozejdą, bo dopadnie je dorosłe życie. Miały już nowych znajomych. April miała Marigold, a Darling... a Darling swoje szkolenia. Utrata tego, co miały, paraliżowała ją tak bardzo, że czasami nie miała pojęcia, co ze sobą zrobić. Wiedziała jednak, że na pewne rzecz wpływu nie miała. Pozostawało jej jedynie wierzyć, że nic takiego się nie wydarzy.
Taka jesteś ciekawska? — spojrzała na nią, ale tym razem z rozbawieniem i łobuzerskim uśmiechem. — To co stoi na przeszkodzie? Zawsze możesz napomknąć o tym Marigold. Wydaje się dość otwarta w tych kwestiach. Na pewno spodoba jej się taki pomysł — stwierdziła, chociaż co ona tam mogła wiedzieć? Może dziewczyna wolała mieć April na wyłączność. To akurat byłoby całkiem zrozumiały. Kto by nie chciał? Finch była wspaniała i gdyby przyszła taka konieczność, Teddy oddałaby za nią własne życie.
Nie lubiła myśleć o tym, co przyniesie przyszłość. Wolała żyć chwilą i cieszyć się tym, co miała. Nie wiedziała, gdzie będzie za kilka lat ani czy w ogóle uda jej się dożyć kolejnej dekady. Ryzyko wpisane w zawód, który wybrała, na dobre wryło się w jej świadomość. W jej przypadku planowanie czegokolwiek z góry wydawało się po prostu nie na miejscu. Miała jednak cichą nadzieję, że gdzieś tam jest kobieta, która czeka właśnie na nią i nie w głowie jej żadne trójkąty. Cóż, na pewno nie była to Nicky Nichols.
Do niczego? — zapytała, starając się brzmieć jak najbardziej normalnie, ale trochę ciężko było ukryć zdumienie, które momentalnie wymalowało się na twarzy Teddy. Finch nigdy nie miała oporów przed tym, żeby wskoczyć komuś do łóżka. Niemożliwe, żeby nagle coś uległo tak dużej zmianie. — Dlaczego? Chyba mi nie powiesz, że nie chcesz — przyjrzała się uważnie jej twarzy, kiedy już przestała tak uciekać wzrokiem. Trudno było jednak odgadnąć, co tak naprawdę siedziało w głowie przyjaciółki. To było do niej niepodobne. Darling była pewna, że zaliczyła Marigold przynajmniej sześćdziesiąt dziewięć razy. Może nie podczas tego jednego wyjazdu, ale ogólnie.
Czując, że April przysuwa się bliżej, automatycznie objęła ją w pasie. Cmoknęła pod nosem, chcąc dać jej do zrozumienia, że to wcale nie tak, że nie polubiła Marigold. Nic do tej dziewczyny nie miała. A tak naprawdę miała wszystko, tylko jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy.
To nie tak — zaczęła ostrożnie, ale mina przyjaciółki jasno wyrażała, że to nie wystarczy. Teddy westchnęła ciężko i pokręciła głową. — Nie znam jej. Nie miałam okazji jej poznać. Ciągle jesteście do siebie przyssane jak jakieś glonojady i... — urwała, zaciskając usta w wąską linię. Chciała powiedzieć mnóstwo rzeczy, bo czuła mnóstwo rzeczy. Tylko nie wiedziała którędy. — Całuje lepiej ode mnie? — wypaliła nagle, chociaż to akurat nie było zamierzone. Samo tak z niej wyleciało, zupełnie niekontrolowanie.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: śr lip 29, 2026 1:53 pm
autor: April Finch
Doskonale rozumiała podejście przyjaciółki i oczywiście jej za to nie oceniała. Miała prawo podejść do tematu na własnych zasadach albo nawet nie podchodzić do niego wcale. Trójkąty nie były niczym obowiązkiem. Mogła dożyć spokojnej starości nawet się o żaden nie ocierając, a potem umrzeć w pełni szczęśliwa. Oby tylko wtedy nie zaczęła żałować, że jednak się w żaden nie wdała, bo wtedy pewnie będzie trudniej znaleźć jej chętnych. No dobra, może i chętne znajdą się bardzo szybko, bo przecież babska lgnęły do przyszłej strażaczki jak ćmy do lampy i to się pewnie nigdy nie zmieni, ale wiadomo, że trzy ćwierci od śmierci będzie miała nieco gorszą kondycję niż teraz. Seks męczył nawet w przypadku dwuosobowego składu, a co dopiero, kiedy trzeba dokooptować kogoś trzeciego. Na bank wymagało to więcej energii.
— To po prostu jej to powiedz. Jak nie jest jakaś durna, to przecież z ciebie z tego powodu nie zrezygnuje — zapewniła przyszłą strażaczkę, uśmiechając się ciepło. Jeżeli Nicku uzna, że nie ma ochoty tykać Teddy w takim przypadku, to zdecydowanie okaże się niewarta czasu, jaki jej poświęciła. April miała podejrzenia już teraz, że typiara nie była za wiele warta, ale może troszkę jednak dramatyzuje. Skoro aż tak bardzo spodobała się Darling, to musiało w niej być coś interesującego. Trudno było to dostrzec, kiedy była przez cały czas zasłaniana przez przylegające do niej ciało Teddy, ale widać taki układ najbardziej im odpowiadał.
— No może — odparła tylko, wzruszając ramionami. Nie ciągnęło jej szaleńczo do łóżka z samą jedną Marigold, a co dopiero z dodatkowym towarzystwem. Też wolałaby wkręcić się w taki układ z kimś, przy kim czułaby się bezpiecznie, a w przypadku rudej to chyba nie było możliwe. Może zmieni zdanie, jak w końcu się z nią prześpi? Czasami to otwierało oczy! Człowiek dopiero wtedy okazywał się niesamowity, a zauroczenie nim April szybowało w kosmos w zastraszającym tempie. Miała już przecież takie przyjaciółki, z którymi dopiero po tym, jak się przespała, to uznawała, że mają szansę stać się kobietami ich życia. Szybko jej to zazwyczaj przechodziło i wracały do normy, ale różnie może być. Kiedyś może prześpi się z jakąś swoją przyjaciółką i zakocha się tak mocno i gwałtownie, że nikt ani nic nie będzie jej w stanie od tego odwieźć. Czas pokaże.
— Jakoś tak... nie było okazji jeszcze. — Westchnęła krótko, nie będąc pewną, czy to wytłumaczenie ma sens. Miały oczywiście warunki do tego, by się ze sobą przespać. Dla Finch zresztą takie rzeczy zazwyczaj nie były problemem. Jeżeli owych warunków nie ma, to potrafiła zadbać o to, by je stworzyć, jeżeli tylko uparła się na dobranie się komuś do gaci. Ale w przypadki Marigold z każdą chwilą robiło jej się to coraz bardziej obojętne.
Poczuła przyjemne ciepło, gdy tylko przyjaciółka ją objęła, przytrzymując tym samym jeszcze bliżej siebie. Wreszcie poczuła się na swoim miejscu. Nie była już wcale taka ciekawa jej zdania na temat Marigold. Wolała pozwolić myślom krążyć w kompletnie innym kierunku. Pewnie nawet odpłynęłaby kompletnie, w ogóle nie rejestrując tego, co przyszła strażaczka miała jej do powiedzenia, gdyby nie wybiła jej z tego pytaniem. Finch uniosła brwi nieco zaskoczona, że w ogóle coś takiego padło. Zdziwienie bardzo szybko zostało zastąpione przez figlarny uśmiech. Nigdy w życiu nie chciałaby jej okłamywać.
— Oj, sama nie wiem. Chyba nie do końca pamiętam, jak całujesz — przyznała, a jej ton od razu stał się mrukliwy i prowokujący. Spuściła spojrzenie z oczu przyjaciółki na jej usta, robiąc to na tyle powoli i bez skrępowania, by Teddy nie miała nawet najmniejszych wątpliwości, co do tego, na czym skupia się teraz April. Nie były im potrzebne dodatkowe niedopowiedzenia.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: śr lip 29, 2026 2:48 pm
autor: teddy darling
Trójkąt był czymś, bez czego Teddy mogłaby się spokojnie obejść. Była ciekawa, oczywiście, że tak! Ale kiedy zaczynała się nad tym zastanawiać, w głowie pojawiało się zdecydowanie za dużo pytań. To nie było przecież coś, czego każdy człowiek musiał spróbować, bo inaczej umrze z poczuciem, że ominęło go najważniejsze doświadczenie w życiu. Z drugiej strony zawsze mówiło się, że lepiej żałować tego, co się zrobiło, niż tego, czego się nie zrobiło. Na szczęście nikt jej nie naciskał. Nicky rzuciła tylko luźną propozycję i równie dobrze mogła usłyszeć odmowę. Chyba nie miałaby jej tego za złe? A jeśli tak, to pewnie Darling w końcu ulegnie, bo zrobi jej się głupio, bo sprawiła komuś przykrość.
Nawet jak zrezygnuje, to przecież nie koniec świata, prawda? W Calgary jest mnóstwo dziewczyn — w tym miejscu wykonała zamaszysty gest ręką, jakby chciała pokazać, jak wiele ich było. W samym barze kręciła się pewnie z pół setki i było w czym wybierać!
Chyba miały z przyjaciółką podobne podejście do trójkątów, o czym świadczyło to obojętne wzruszenie ramion. Teddy odczytała to w taki sposób, że gdyby trzecia para rąk i ust znalazłaby się w jej łóżku, to Finch by nikogo z tego łóżka nie wygoniła. I to było w porządku! Kto wie, może właśnie tak znalazłaby swoją prawdziwą miłość? Życie lubiło zaskakiwać, a w przypadku April taki plot twist wydawał się całkiem możliwy.
Ale tym, że nie było okazji, żeby przespać się z Marigold, autentycznie ją zaskoczyła. Nic dziwnego, że brwi Darling od razu powędrowały do góry. Jak to nie było okazji? O czym ona w ogóle mówiła? A teraz? A w Toronto? Przecież musiały mieć tych okazji na pęczki! To tylko utwierdzało przyszłą strażaczkę w przekonaniu, że coś było tutaj ewidentnie nie tak. Tylko co? Powinna dopytać? Przyjaźniły się, ale chyba takie ciągnięcie Finch za język do niczego nie prowadziło. Jeśli April będzie chciała, sama jej powie. Chyba. Nie no, na pewno tak. Zawsze mówiły sobie o wszystkim, więc dlaczego teraz miałoby być inaczej?
Aha, czyli nie chcesz — stwierdziła nagle i trudno było stwierdzić, czy Teddy mówiła poważnie, czy jednak tylko stroiła sobie żarty. Brak okazji zupełnie nie był w stylu przyjaciółki. Gdyby chciała, zrobiłaby to nawet teraz. Zaciągnęłaby rudowłosą, ku wielkiej uciesze Marigold, do łazienki i przeleciałaby ja na umywalce. Albo w jednej z kabin. I na pewno byłoby świetnie, nawet jeśli ślubu i dzieci by z tego nie było.
Ale teraz stała tutaj, w objęciach Darling, prowokując ją swoim łobuzerskim uśmiechem, który przyszła strażaczka znała przecież doskonale. Teddy odpowiedziała tym samym. Nachyliła się i oparła czoło o jej czoło. Dopiero po chwili odsunęła się odrobinę i złożyła delikatny pocałunek w kąciku jej ust.
Mam ci przypomnieć? — zapytała cicho. Zamiast jednak czekać na odpowiedź, zaczepnie pociągnęła zębami za jej dolną wargę, a potem musnęła ją czubkiem języka. Nie całowały się od... bardzo dawna. Minęły długie miesiące, a Teddy nie mogła przecież pozwolić jej zapomnieć, że była pierwszą dziewczyną, z którą April kiedykolwiek się całowała. Dlatego, niewiele myśląc - a właściwie nie myśląc wcale - wpiła się w jej usta. Mocniej zacisnęła dłonie na jej biodrach i przyciągnęła ją jeszcze bliżej, całkowicie niwelując dzielącą je przestrzeń. Jak widać, takie aluzje Darling wyłapywała bez najmniejszego problemu. A nie jakieś tam trójkąty!
Usta Finch były miękkie i smakowały jaggerbombą. Dokładnie tak je zapamiętała, bo ostatnie pocałunki najpewniej też wymieniały na jakiejś imprezie. To był ich rytuał. Albo głupie przyzwyczajenie, którego nie chciały potrafiły się wyzbyć.
I co? — zapytała między jednym a kolejnym muśnięciem ust. — Dalej całuję tak samo dobrze, czy wyszłam z wprawy? — uśmiechnęła się zawadiacko, nie mogąc się od niej oderwać. Jeśli Marigold patrzyła w stronę baru, to pewnie zalewała ją krew z zazdrości. A Nicky... Nicky najprawdopodobniej zaproponowałaby im romb, trapez albo jakiś inny deltoid.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: czw lip 30, 2026 2:48 pm
autor: April Finch
— No tak — potwierdziła jakoś bez entuzjazmu. Zdążyła zauważyć, że Teddy ledwo nadążą za liczeniem tych wszystkich kobiety w Calgary, które lgną do niej jak szalone. Mogłaby stworzyć prawdziwą orgię, gdyby tylko przyciągnęła je wszystkie do siebie jednocześnie. Wtedy dopiero nie mogłaby się naliczyć! Ale mogłaby odhaczyć z listy wszystkie możliwe figury geometryczne i już do końca życia mieć to z głowy. Miałaby na pewno ciekawe opowieści, a April mogłaby ich nawet wysłuchać i może nawet nie miałaby nic przeciwko. Trudno powiedzieć. Nie spodziewała się, że będzie miała coś przeciwko temu wszystkiemu, co się działo w trakcie tego weekendu. Raczej nie miewały tego typu problemów do tej pory. Jasne, czasami nie odpowiadało jej, z jaką łatwością przyjaciółka przyciągała do siebie obce baby, ale przechodziła z tym do porządku dziennego. Może było łatwiej, kiedy widywał się bardzo często i April nie miała żadnych wątpliwości, że jest dla przyszłej strażaczki numerem jeden? Teraz, kiedy Darling była tak daleko, bardzo za nią tęskniła i czasem martwiła się, że zejdzie na dalszy plan. Ale jak miałaby przeciwko temu protestować, jeżeli na pierwszym planie pojawiłaby się miłość? Kibicowała przecież Teddy z całego serca i bardzo chciała, by była w jakimś szczęśliwym związku z kobietą, która na nią zasługiwała. Bycie takim psem ogrodnika wcale nie było przyjemne i Finch nie była z siebie dumna. Złościła się też, że nie potrafiła okazać swojej tęsknoty Teddy tak, jak należy. Ten weekend był naprawdę wyjątkowo dziwaczny. Wszystko było z nim źle, a ona nie potrafiła nawet tego naprawić, tylko ciągle pogarszała sytuację. Jak miała się na siebie nie wściekać? Świadomość tego wszystkiego psuła jej humor, przez co jeszcze trudniej było jej się po prostu cieszyć imprezą albo towarzystwem Teddy i tak to się wszystko samo zapętlało, zżerając własny ogon.
Wzruszyła ramionami, gdy Teddy uznała, że być może po prostu nie chce przespać się z Marigold. Może faktycznie coś w tym było, skoro nadal do niczego nie doszło? Sama już nie wiedziała. Nie wątpiła, że jeśli w końcu poczują się obie gotowe, to po prostu to zrobią. Gdziekolwiek! I pewnie będzie dość przyjemnie. Marigold to przecież śliczna dziewczyna. Wyjątkowo seksowna. Skoro była tak zapatrzona w Finch, to na pewno byłaby bardzo uważna na jej potrzeby, dzięki czemu seks byłby świetny. W teorii wszystko to wyglądało świetne, ale w praktyce, jakoś nie mogło do niczego dojść. Ani one nie dochodziły. Może dzisiaj wieczorem, kiedy wrócą już do mieszkania? Marigold sprawiała wrażenie bardziej niż chętniej.
Ekscytacja rosła z każdą sekundą oczekiwania na pocałunek. Chciała ją mieć przez tę krótką chwilę wyłącznie dla siebie. Bardzo stęskniła się za jej obecnością, ale też tymi pieszczotami, do których uciekały zdecydowanie częściej niż powinny. Przyjemny dreszcz przemknął wzdłuż kręgosłupa, gdy tylko poczuła zęby przyjaciółki na swojej wardze. Cudem powstrzymała się, by nie rzucić się na nią w tej sekundzie jak dzikie zwierzę. Dobrze, że chociaż strażaczka nie bawiła się w żadne podchody i wpiła się w jej wargi z prawdziwą zachłannością. Dłonie April natychmiast powędrowały do jej szyi. Serce zabiło w szaleńczym tempie. Rozchyliła wargi i niemalże rozpłynęła się pod wpływem języka przyjaciółki. Pocałunki z Marigold się do tego nie umywały. Mruknęła niezadowolona, gdy przyszła strażaczka przestałą. Zrobiła to po to, by zadać jakieś wyjątkowo durne pytania!
— Czekaj, zapomniałam, że miałam oceniać. Jeszcze raz. — Uśmiechnęła się tuż przy jej wargach, zanim wpiła się w nie ponownie. Nagle uderzył w nią cały alkohol, jaki zdążyła w siebie dzisiaj wlać. Zakręciło się jej w głowie i zapragnęła jeszcze więcej. Była jakaś głupia, że nie zaproponowała jej wyjazdu we dwie.
— Całujesz doskonale, ale chyba trochę się odzwyczaiłaś. Musisz nadrobić — oceniła, gdy wreszcie zebrała w sobie jakiekolwiek chęci, by się od niej odsunąć. Akurat w tym momencie barman postawił obok nich gotowe drinki, co było jasnym sygnałem, że pora wracać do reszty.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: czw lip 30, 2026 3:47 pm
autor: teddy darling
Tęskniła za nią każdego dnia, ale wiadomości i telefony nie uświadamiały jej tego aż tak bardzo. Zgadzając się na ten wyjazd, była pewna, że jakoś to nadrobią, ale w tak dużej grupie trudno było pobyć tylko we dwie. No i jeszcze ta Marigold. Co ona tutaj w ogóle robiła, skoro nawet nie potrafiła dobrać się April do majtek? Amatorka! To znaczy Teddy też nigdy się do nich nie dobrała. Jakoś tak się nie złożyło. Ale mogłaby! Nie miała tylko pojęcia, czy Finch również tego pragnie. Darling, kiedy wlała w siebie trochę więcej alkoholu, chciała. I to jeszcze jak! Na trzeźwo zresztą też, tylko wtedy była zbyt wielką pizdą. Dobra, po pijaku też nią była. Przecież do tej pory odważyła się jedynie na pocałunki i łapanie April za tyłek. No i za cycki, ale to i tak było niewiele w porównaniu z tym, co naprawdę chciałaby zrobić.
Tak się już utarło, że przyjaciółki raczej ze sobą nie sypiają. Przeważnie. Teoretycznie mogą, ale co dalej? Co, jeśli to wszystko by zniszczyło? Lepiej pozostać przy pocałunkach. Kiedyś z tego wyrosną, prawda? Gdy zaczną spotykać się z kimś na poważnie, nie będą już mogły obściskiwać się po kątach. A jak Finch w końcu prześpi się z Marigold, to na pewno nie będzie jej w głowie prowokowanie Teddy do pocałunków. Przyszła strażaczka też będzie musiała pilnować się, żeby nie przegiąć struny. Cholera, może powinna zniknąć na noc i namówić do tego samego pozostałych, żeby April i Marigold miały wolną chatę? Wtedy nikt nie będzie im przeszkadzał, poczują się dużo swobodniej, a rano unikną komentarzy, że było je słychać zza ściany. To był chyba jedyny powód, dla którego Darling zaczęła rozważać propozycję złożną przez Nicky Nichols.
Trudno było oderwać się od przyjaciółki, której usta zwyczajnie ją otumaniały. Z każdym kolejnym muśnięciem serce tłukło jej się o żebra jak młot pneumatyczny. Myśl o tym, że zaraz będą musiały wrócić do stolika, wcale nie napawała jej entuzjazmem. Nie mogły po prostu gdzieś się na chwilę ukryć i jeszcze trochę nacieszyć się swoją bliskością? Jeszcze przez minutę. Albo czterysta dwadzieścia.
Teraz już na pewno oceniłaś? Jakoś mi się nie wydaje — odparła z zawadiackim uśmiechem, kiedy Finch odsunęła się nieznacznie. Niestety nie na chwilę, ale już na stałe. Teddy wydała z siebie żałosne westchnięcie. Dlaczego jej durna głowa ubzdurała sobie, że mogłyby spędzić tak resztę wieczoru?
Zagryzła nerwowo wargę i spojrzała na barmana. A potem na drinki, na które wskazał wymownie ręką. Uśmiechnęła się krzywo w podziękowaniu i sięgnęła po oba kieliszki z Aperolem.
Nadrobić? Z tobą? — zapytała, ożywiając się natychmiast. To zmieniało postać rzeczy! Już miała powiedzieć, że jasne, bardzo chętnie, ale gdy tylko wręczyła przyjaciółce drinka, obok zmaterializowała się Marigold. — O, hej! Przyszłaś coś zamówić? Kolejka jest długa, ale szybko idzie — kiwnęła głową w stronę grupki dziewczyn stojących na samym końcu lady.
Rudowłosa nie wyglądała jednak na zainteresowaną składaniem zamówienia. Wlepiła wściekłe spojrzenie w przyszłą strażaczkę, a potem równie gniewne posłała Finch.
To ja poświęcam ci swój czas, a ty całujesz się z tą... — urwała, ponownie wpatrując się w Darling. — Z nią — dokończyła wyjątkowo elokwentnie.
Teddy uniosła brwi i spojrzała niepewnie na przyjaciółkę. Nie miała pojęcia, czy powinna się teraz grzecznie ewakuować, ale z drugiej strony nie chciała zostawiać jej samej z wyraźnie wkurzoną Marigold, która najwyraźniej była świadkiem ich pocałunków. Można było się tego spodziewać, bo chociaż rozmawiała z Seleną, to na pewno zainteresowała się, dlaczego April tak długo nie wraca. No i miała swoją odpowiedź - migdaliła się ze swoją przyjaciółką.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: czw lip 30, 2026 8:32 pm
autor: April Finch
Mogłaby równie dobrze całować się z nią w nieskończoność, jeżeli tylko ktoś usunąłby im potrzebę wzięcia głębokich oddechów i w ogóle wykonywania jakichkolwiek czynności życiowych. Całowanie się z Teddy zawsze było przecież wyjątkowe. Nie raz już migdaliła się z dziewczynami, które robiły to naprawdę dobrze i wielokrotnie całowała kobiety, w których była zakochana, co dodawało temu dodatkowej magii. Z Darling jednak zawsze było totalnie inaczej niż z całą resztą. Nie miała pojęcia, z czego to się bierze, ale bardzo to lubiła. Nie uwazała, żeby było cos dziwnego w tym, że się tak obściskiwały, a były tylko przyjaciółkami. Przecież kobiety tak robią! Mężczyźni zresztą czasami też. Ludzie całowali się na prawo i lewo, nawet nie patrząc, z kim to robią. To przecież w żaden sposób nie psuło ich relacji. Przeciwnie! Uświetniało ją. To przecież były totalnie świetne momenty. I wcale nie wprowadzały między nimi dziwnej atmosfery. No dobra, może czasami, ale tylko na chwilę. April czasami miała wątpliwości, czy powinna robić to wszystko, ale potem szybko dusiła w sobie te emocje i udawała, że nie ma problemu i było po kłopocie. Będzie musiała zrobić tak i tym razem, gdy już odsuną się od siebie na znaczną odległość, a Finch zostanie sama z własnymi myślami, w których na kilka momentów będzie wyłącznie Teddy.
— A co, chcesz mi pokazać coś nowego? — Uśmiechnęła się do niej figlarnie, wchodząc w ten flirt jeszcze głębiej bez zbędnego zastanawiania się. czy przyjaciółki powinny robić też takie rzeczy? Czy to nie był kolejny krok, który jest tym jednym za daleko? Nie miała pojęcia, gdzie powinna leżeć granica, której nie wolno im przekraczać. Jakoś nigdy tego nie ustaliły. Z automatu czymś takim zrobił się seks. Nie sypiały ze sobą i zawsze odrywały się od siebie, gdy wyczuwały, że są zbyt blisko newralgicznego momentu, z którego nie będzie odwrotu. Zdarzało się, że ten moment wycofania następował bardzo późno, czasem dużo wcześniej. Wszystko zależało od ich aktualnych emocji i stanu upojenia alkoholowego. Tym razem oderwały się od siebie dość szybko i nie przykleiły natychmiast z powrotem. Miały nawet ambitny plan, by wrócić do stolika. Problem w tym, że pojawiała się obok nich Marigold. April uniosła zaskoczona brwi, bo trochę zapomniała, że dziewczyna była z nimi w barze. Niby przed momentem o niej rozmawiały, ale miała wrażenie, jakby to był jakiś tydzień przed tym słodkim pocałunkiem.... który Marigold widziała. I zaczęła jeszcze mieć wobec April pretensje.
— My nie... to znaczy tak, całowałyśmy się, ale to tylko... — Próbowała zaczynać kilka zdań, ale do żadnego nie była w stanie dopasować końcówki. Ruda przyglądała jej się z rosnącym zniecierpliwieniem. April przeniosła na moment wzrok na przyjaciółkę, zanim znowu spojrzała na rudą.
— Zdarza nam się całować po przyjacielsku. Już wracamy do stolika, przecież nic takiego się nie stało. My posiedzimy razem, Teddy wróci do Nicky i wszyscy będą zadowoleni. — Próbowała nieco rozładować atmosferę żartami, ale na rudą chyba średnio to działało. Finch zbliżyła się do niej ostrożnie, serwując jej jeden ze swoich popisowych uśmiechów, który powinien rozmiękczać kobiece serca. Objęła ją w pasie, zbliżyła się powoli i musnęła wargami skórę przy jej uchu. Marigold powoli zaczynała się roztapiać i pękać, co było dobrym znakiem.
— No chodź — mruknęła cicho, na co ruda zareagowała pokręceniem głową z niedowierzaniem. Złapała April za rękę i pociągnęła ją gwałtownie z powrotem do stolika, przez co Finch prawie wylała swojego drinka. Udało jej się na szczęście zachować balans. Rzuciła krótkie spojrzenie przyjaciółce i skinęła na nią, żeby wróciła z nimi do stolika.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: czw lip 30, 2026 9:29 pm
autor: teddy darling
Może — odparła tajemniczo. Nie była jednak pewna, czy zdołałaby pokazać jej coś więcej. Mogłaby zrobić jej kilka słodkich malinek na szyi i podgryźć płatek ucha. Mogłaby też przeciągnąć językiem od mostka aż po pępek. Na tym jednak skończyłoby się jego zastosowanie. Do niczego więcej między nimi nigdy nie doszło. I nie dojdzie. Przyjaciółki nie robiły takich rzeczy. Co innego ścisnąć April za piersi, a co innego wylądować między jej nogami. Było wiele momentów, kiedy mogły pozwolić sobie na znacznie więcej, ale zawsze odskakiwały od siebie, jakby w ich głowach zapalały się ostrzegawcze lampki, że zaczynają się trochę za bardzo zapędzać.
Samo całowanie nie było aż tak intymne. Obie bez przerwy całowały się z kim popadnie. I co? I nic. Nie zawsze musiało to do czegoś prowadzić. Ale gdyby przespały się ze sobą, pewnie zrobiłoby się okropnie niezręcznie. No i jak zachowywać się później? Udawać, że to też było całkiem normalne? A co, jeśli jednak nie wyszłoby im to tak dobrze jak pocałunki? Nie zgrałyby się albo nie działałyby na siebie wystarczająco mocno? Wtedy dopiero zrobiłoby się kłopotliwie. No i cały czas chodziło o ich wieloletnią przyjaźń, której żadna z nich nie chciała zniszczyć. Na samą myśl, że po wspólnie spędzonej nocy Finch mogłaby już nigdy więcej się do niej nie odezwać, Teddy robiło się niedobrze.
Mogło być naprawdę miło. Mogłyby pocałować się jeszcze raz, a potem kolejny. Znaleźć ustronne miejsce, w którym pobyłyby całkiem same. Ale Marigold pojawiła się jak diabeł z pudełka i miała wobec nich inne plany. To znaczy wobec April. Darling była tutaj jedynie zbędnym dodatkiem. Kimś, kto miał czelność całować się z jej dziewczyną. Bo chyba rudowłosa tak podchodziła do tej relacji, biorąc pod uwagę jej zaborczość? Finch chyba powinna jak najszybciej wyperswadować jej to z głowy, żeby później nie było żadnych niedopowiedzeń. Jak teraz.
Ze mną nie całujesz się tak dużo — zwróciła się do April z naburmuszoną miną i rzuciła przyszłej strażaczce pogardliwe spojrzenie.
Oj, całuje się z tobą bardzo dużo — wtrąciła natychmiast Teddy, zanim zdążyła ugryźć się w język. Ale przecież miała, kurwa, oczy. Marigold ewidentnie wyolbrzymiała i doszukiwała się problemu tam, gdzie go nie było. Po co od razu kręcić aferę z pocałunków, które nic nie znaczyły. Bo nie znaczyły, prawda?
Urok osobisty Finch od razu rozwiał wszelkie wątpliwości rudowłosej. Czuły pocałunek, który złożyła na skórze przy uchu całkowicie ją rozanielili. Od razu zapomniała, o co właściwie była taka wściekła. Teddy za to poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. Momentalnie straciła ochotę, żeby wrócić do stolika, przy którym przecież czekała na nią Nicky. Nicky, której obecność całkowicie wyleciała jej z głowy. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że miała jeszcze przed sobą pogawędkę o trójkącie.
Uśmiechnęła się niepewnie do przyjaciółki, którą Marigold pociągnęła za rękę. Darling niechętnie ruszyła za nimi, w międzyczasie sącząc swojego drinka. Kiedy wróciła do stolika, w kieliszku zostało zaledwie kilka łyków. Pomyślała, że jak się upije, to zniesie to wszystko jakoś lepiej.
Tutaj jesteś! — Nicky poderwała się z miejsca i podskoczyła do niej. Objęła ją w pasie i wpiła się w jej usta z taką zachłannością, z jaką chwilę wcześniej zrobiła to April. — Strasznie długo każesz na siebie czekać, wiesz? Elodie zaraz do nas dołączy — wskazała ręką na sąsiedni stolik, gdzie wysoka blondynka kończyła swoje piwo. — Jesteś totalnie w jej typie — dodała i opadła na wolne krzesło, znów sadzając sobie Darling na kolanach. — Zachwalałam cię właśnie przy wszystkich i mówiłam, jaka jesteś świetna — dodała, na co Emma i Selena pokiwały zgodnie głowami, potwierdzając, że tak właśnie było.
Tylko Marigold łypała na Teddy spode łba, mocniej zaciskając palce na kolanie Finch, jakby wszem i wobec próbowała pokazać, że ta należy wyłącznie do niej. W porządku, Darling przyjęła to do wiadomości. Jej naprawdę nie musiała niczego udowadniać. Spojrzała porozumiewawczo na April, chcąc dać jej samymi oczami do zrozumienia, żeby mrugnęła dwa razy, jeśli potrzebowała pomocy. Albo zrobiła po prostu cokolwiek, żeby mogły się stąd na chwilę urwać. Na pewno miała w kieszeni jakiegoś blanta, którego nie zdążyła jeszcze spalić.

April Finch