Strona 2 z 2

son of a gun

: sob sie 08, 2026 5:26 am
autor: javier perez
Nie dało się go oszukać. Od razu wyłapał to przewrócenie oczami i fakt, że Fairchild za cholerę nie chciał się odezwać w kwestii swoich rzekomych spraw sercowych. Zdecydowanie było coś na rzeczy. Może nawet faktycznie kogoś lubił? Hm. Nieważne. Javierowi nie chciało się teraz bawić ani w amorka, ani w żadnego pieprzonego terapeutę randkowego, dlatego tym razem postanowił odpuścić temat. Może natchnie go jeszcze kiedyś, jak pójdą razem na jakieś piwo po pracy i młody będzie trochę bardziej skory do gadania. - Zakuć cię? - parsknął pod nosem, zerkając na niego z rozbawieniem. Przynajmniej na moment mógł zapomnieć, jak bardzo wkurwiony był po tamtej rozmowie z Crawford, a raczej po tym, jak dostał niemały opierdol za to, że podobno za dużo sobie pozwalał. No smiechu warte.

Przygazował delikatnie, żeby zdążyć przejechać jeszcze przed czerwonym światłem. - Dobra, mam zmianę tylko do dwudziestej pierwszej. Może wpadnę do ciebie i wszystko obczaimy? - zerknął na niego, wjeżdżając w jedną z kolejnych uliczek prowadzących w stronę dinera. - Przyniosę chińskie ze sobą. - Dodał to, zanim wysunął jedną dłoń, lewą zaciskając palce na kierownicy, i pizgnął Fairchilda przez tę jego łepetynę. - Dobrze, że mam długie ramiona,- parsknął śmiechem, wracając do prowadzenia auta obiema rękoma. Posłał mu tylko rozbawiony uśmiech i dodał, - Napijemy się jej razem, jak już rozwiążemy tę sprawę. - Po chwili wyłączył stacyjkę.

W dinerze rozsiadł się wygodnie, zamawiając jakieś tosty, jajecznicę i dodatkowo naleśniki z bekonem. No bo przecież dbał o linię, co nie? Uśmiechnął się, kiedy kelnerka nalała mu czarnej kawy do kubka, i od razu upił z niego łyk, spoglądając na Fairchilda. - Możemy - przytaknął. - Sam mam córkę i pamiętam, jak nieraz chowała jakieś rzeczy przede mną albo Marią, bo niby się tego wstydziła albo było to wielkie top secret. - Burknął coś pod nosem, przewracając oczami na samo wspomnienie. -Więc może Elena też schowała coś, czego nie chciała, żebyście znaleźli przy pierwszym rzucie oka? - Spojrzał na niego uważniej, zanim kelnerka przyniosła ich zamówienia. Chwycił sztućce, odciął kawałek naleśnika, oblał go syropem klonowym i wsunął do ust, przeżuwając powoli. Dopiero po chwili przełknął. - Jak będziemy mądrzy, to wydaje mi się, że nam się uda - powiedział spokojniej. - Musimy być tylko ostrożni i nie zostawić za sobą zadnych sladów, które ktoś mógłby potem z nami połączyć...

Fairchild