one senator, last chance
: sob sie 29, 2026 10:51 am
trigger warning
przekleństwa, rasizmPo chuju policjant.
- No dzisiaj nie, ale następnym razem tak - odpowiedział na słowa Pilar na temat wpierdolu, żeby żółtek wiedział, że nie warto z nimi zaczynać. Gdyby jeszcze kiedyś stanęli na swojej drodze. A różnie mogło być, oni wpadali na tych ludzi, których wcześniej poznali w najbardziej randomowych miejscach. Jak na wróżkę karlice, albo Karen.
- Jaki chory pan? - warknął i się skrzywił, i oczywiście szarpnął tego chinola do góry mocniej niż powinien, aż tamten się zatoczył i... kolanem zahaczył o jego kroczę. Madox aż uniósł obie brwi, a jak ręka chinola wystrzeliła w kierunku jego jaj, to aż wstrzymał powietrze i odskoczył w tył.
- No kurwa... - wypalił i spojrzał krzywo na Pilar, bo jakby go ten żółtek zmacał, to bez wpierdolu by się nie obyło - chory pan też nie gej, to jest żona chory pan - pokazał na Panią Noriega, jakby to wszystko tłumaczyło. Bo skoro miał taką gorącą żonę, no to już chyba wiadomo, że żadnych gejowskich zapędów nie miał. Chinol pokiwał głową z uznaniem i zmierzył Pilar spojrzeniem.
- Chory pan trafił jak ślepa kura ziarno, taka pani policia, a taki pan... - aż rozłożył ręce kręcąc głową, a Madox znowu otworzył usta ze zdumienia, bo czy on mu ubliżał? Po raz kolejny?
Nie miał jednak szansy dłużej nad tym pomyśleć, bo na horyzoncie pojawił się radiowóz, a w nim znajoma policjantka. Madox aż wypuścił ciężko powietrze z płuc prosto w chiński mały łebek, aż ten popatrzył na niego mrużąc te małe ślepka.
A potem to już patrzyli obaj na blondynkę, kiedy się odezwała, a zaraz żółtek z Haddie na Madoxa. Ten zabrał rękę w kołnierza Hao Changa i wzruszył ramionami, jakby nie wiedział. A przecież wiedział, bo to chodziło o to, że oni oboje z Pilar lubili szybką jazdę, adrenalinę, a do tego byli... pojebani. Proste.
Noriega już otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale wtrąciła się jego żona. I tym razem jego duże ciemne oczy i te małe, czarne, chińskie ślepka wpatrywały się w nią. Niebieskie oczy Haddie też. Madox widział w nich, że nie pozostanie jej dłużna. Ale to wcale nie było dziwne, bo może one wyglądały jak ogień i woda, kompletnie różne, jasne loki Haddie i burza czarnych kudłów Pilar. Ogniste i dzikie spojrzenie jego żony, na przeciw temu jasnemu i chłodnemu jego byłej, ale... obie miały charaktery.
Madox nawet chciał się wtrącić, przerwać tą wymianę zdań, ruszył się z miejsca, ale wtedy Haddie powiedziała to słyszałam, że Eliot cię przepisał, i Noriega też spojrzał na swoją żonę, bo nic mu nie mówiła... Ale kurwa kiedy? Jak oni ostatnio albo na siebie warczeli, albo się przepraszali, albo ktoś im przeszkadzał, jak Haddie.
- Świetnie dziewczyny... Pilar za karę przepisali, Hadds wylądowała w drogówce, chyba obie coś przeskrobałyście... - odezwał się w końcu Madox i wepchnął między nie, sięgając do tyłu do Pilar i odsuwając ją od blondynki, a to, że przy okazji się o nią otarł, chyba tylko chinol to zauważył, bo zaraz kręcił głową.
- Niedziećne policiantki, chory pan lubi trójkąt z niedziećnymi dziecinami - Madox aż się obejrzał na chinola, bo co on pierdolił?
Noriega już zaszedł Pilar od tyłu, żeby objąć ją w pasie i oprzeć głowę na jej ramieniu, zdmuchnąć sobie z nosa jakiś czarny, niesforny kosmyk, ale ciemne spojrzenie zawiesił na Haddie.
- Tak, śpieszymy się, więc mogłabyś nam dzisiaj dać pouczenie Hadds, wiesz klub mi się spalił i ten... - zaczął i już pewnie miał ją bajerować, że on jest teraz taki biedny, że nie stać go na waciki, a co dopiero mandaty, ale blondynka mu przerwała.
- Wiem, słyszałam. Przykro mi Madox - zawiesiła spojrzenie na jego twarzy. A Madox drgnął lekko pod Pilar.
- Dzięki - rzucił beznamiętnie, ale przez moment niebieskie oczy wpatrywały się w te jego ciemne, które też zawisły na twarzy blondynki.
- Wśyćkie policiantki lecieć na chory pan? - odezwał się żółtek, a Haddie i Madox spojrzeli w jego kierunku. Blondynka przewrócił niebieskimi oczami, a Madox aż pokręcił głową. Ale coś w tym było, że laski w mundurach, albo takie które stały po stronie prawa... miały do niego słabość. Wheller w końcu ruszyła się z miejsca i podeszła do Azjaty, który sięgał jej do ramienia.
- Które jest jego auto? - zapytała zerkając w kierunku państwa Noriega.
- Lambo - wypalił od razu Madox, a Haddie znowu obejrzała się na niego.
- Twój ten Aston Martin? - uniosła brew, a jej usta wygięły się w delikatnym uśmiechu - ognisty - no piękny był, Madox musiał się z nią zgodzić - zapraszam - pokazała chinolowi Lamborghini, a sama podeszła do drugiego samochodu, żeby przesunąć palcami po masce, obejrzała się jeszcze na Pilar i Madoxa - dobra, dzisiaj pouczenie, ale następnym razem już nie odpuszczę - niby powiedziała to do nich, ale jeszcze spojrzała na Noriegę. Który już podniósł rękę, żeby do niej machnąć.
- No, dzięki - rzucił tylko, chociaż... na usta pewnie cisnęły mu się jeszcze jakieś inne głupie teksty, ale postanowił już nie prowokować. Ani Haddie, ani tym bardziej Pilar. Blondynka przeszła z Azjatą do Lambo, a Noriega spojrzał na swoją żonę.
- Nie mówiłaś nic, że Eliot cię przepisał - odezwał się jakby to teraz było najważniejsze. Bo dla niego może było? Znowu otwierał jej drzwi Astona Martina, ale jego spojrzenie uciekło na moment do Haddie, która kręciła głową rozmawiając z Chińczykiem. Na jedną krótką chwilę, zanim on tez obszedł samochód i wpakował się na miejsce pasażera.
Oh, esas policías traviesas