Still want me babe?
: śr wrz 02, 2026 10:37 am
- Normalnie powiedziałbym, że ufanie mnie powinno być wystarczające, ale w tym stanie... Mogę co najwyżej powiedzieć nie. - wzruszył lekko ramionami nadal ciągnąc to tym swoim żartobliwym tonem jednocześnie patrząc na nią jakby była jedyną kobietą na świecie.
Bo dla niego była. Tak, nadal dostrzegał ładny tyłek czy fajne cycki gdzieś na ulicy, ale on też zmienił się w ich relacji. Nie pozwalał już by każdy impuls dyktował jego akcje. Przynajmniej te, w których chodziło o kobiety. Doceniał kiedy kobieta była ładna, ale to z Darcy chciał dzielić swój czas wolny. Swoje wieczory. W jego oczach niczego jej nie brakowało. Z wyglądu mógł to powiedzieć każdy, lecz on znając ją znacznie intymniej wiedział, że jej charakter po prostu mu odpowiada. Ze wszystkimi wadami oraz zaletami. Brał ją taką, jaką była nie próbując niczego w niej naprawiać. Nie należał do tego typu facetów, którzy są rycerzami i naprawiają swoje księżniczki. Lubił ją taką, jaka była. Uparta, trochę szurnięta, czasami szalona. Taką sobie wybrał, w takiej się zakochał i zamierzał być z nią już do końca. Ona chyba też, skoro wyjątkowo nie próbowała znów z nim zerwać, a przecież miała całkiem dobry pretekst, skoro trafił do pierdla oskarżony o kilka morderstw.
- Może nie protestowałem, ale nie zawsze się słuchałem. - na jego usta wstąpił ten zaczepny uśmiech, który doskonale znała.
Spojrzał na jej palce sunące po jego kostkach. Nie sprawiało mu to bólu. W tym leki bardzo dobrze pomagały. Uniósł na nią spojrzenie i ta wersja jego kobiety była czymś nowym. Nie nowym od odsiadki, ale odkąd się poznali. Jak sama wspomniała nigdy nie była kobietą, która czekałaby przy łóżku swojego faceta, a teraz nie tylko to robiła, lecz również faktycznie się o niego martwiła. Brzmiała jak prawdziwa dziewczyna, partnerka i to wywoływało coraz szerszy uśmiech na jego ustach. Nie chciał jej specjalnie martwić, ale jeśli to było potrzebne by zobaczyć tę bardziej dziewczęcą cześć jego ukochanej? Dla niego niestety było warto. Dlatego splótł swoje palce z jej nie próbując już się z nią droczyć.
- Powiedziałbym, że od bólu jeszcze nikt nie umarł, ale pewnie pojawiłby się zaraz jakiś lekarz, który by mnie poprawił. - uśmiechnął się do niej żartobliwie - Po prostu musisz mi pomóc to dawkować i być ze mną stanowcza. - wyjaśnił jak on by to widział wyjątkowo oddając kontrolę w jej ręce, co nie zdarzało mu się poza łóżkiem zbyt często.
- To zapadanie się pod ziemię nie jest dla mnie aż tak niecodzienne. - burknął z pewnym przekąsem - Nigdy nie byłem z nimi szczególnie wylewny jeśli chodziło o moje przygody/ - uśmiechnął się krzywo - Może rzeczywiście zaczekajmy z tym. Jeszcze kilka dni ich nie zbawi, a ja pomyślę jak to rozegrać. - pozwolił głowie opaść na poduszkę będąc zmęczonym na samą myśl o tym, że będzie musiał się z tego wszystkiego jakoś wytłumaczyć.
Normalnie nie byłoby to większym problemem. Był całkiem dobry w okłamywaniu swojej rodziny, ale z tym, z czym walczy teraz jego mama starał się być nieco bardziej prawdomówny. Z drugiej strony ostatnie, czego potrzebowała to usłyszeć teraz, że jej syn był oskarżony o wielokrotne morderstwo. Dowie się o tym. Prędzej czy później wieść się rozejdzie, lecz nie musiało to być jeszcze teraz.
- Naszego? - zapytał nieco zdziwiony bo to pierwszy raz kiedy użyła takiego stwierdzenia - Nie przyjmiesz oświadczyn, ale wprowadzenie się już jest okej? - zażartował jednak się z nią trochę drocząc, ale zanim zdążyła coś powiedzieć kontynuował - Wracam do Ciebie Darcy. Dom jest tam, gdzie Ty. - spojrzał na nią jak ten zakochany kundel nieco mocniej ściskając jej dłoń.
- A teraz podaj mi bidet bo muszę wyrzygać te wszystkie słodkie, romantyczne gesty. - zaśmiał się cicho za chwilę nieco się krzywiąc, ale nie dając jej odejść od siebie nawet o centymetr - Myślę, że przyjemnie byłoby spędzić kilka dni w naszym domku. Pojechać do Walii, bo przed tym nie uciekniesz. - posłał jej nieco złośliwy uśmiech - A później zobaczymy, gdzie wylądujemy. - taką miał wizję na ich najbliższą przyszłość, od niej zależało czy miała podobną.
- I czy możesz mnie w końcu tak porządnie pocałować? Podobno się stęskniłaś... - mruknął dąsając się trochę jak dzieciak.
Darcy Bowman
Bo dla niego była. Tak, nadal dostrzegał ładny tyłek czy fajne cycki gdzieś na ulicy, ale on też zmienił się w ich relacji. Nie pozwalał już by każdy impuls dyktował jego akcje. Przynajmniej te, w których chodziło o kobiety. Doceniał kiedy kobieta była ładna, ale to z Darcy chciał dzielić swój czas wolny. Swoje wieczory. W jego oczach niczego jej nie brakowało. Z wyglądu mógł to powiedzieć każdy, lecz on znając ją znacznie intymniej wiedział, że jej charakter po prostu mu odpowiada. Ze wszystkimi wadami oraz zaletami. Brał ją taką, jaką była nie próbując niczego w niej naprawiać. Nie należał do tego typu facetów, którzy są rycerzami i naprawiają swoje księżniczki. Lubił ją taką, jaka była. Uparta, trochę szurnięta, czasami szalona. Taką sobie wybrał, w takiej się zakochał i zamierzał być z nią już do końca. Ona chyba też, skoro wyjątkowo nie próbowała znów z nim zerwać, a przecież miała całkiem dobry pretekst, skoro trafił do pierdla oskarżony o kilka morderstw.
- Może nie protestowałem, ale nie zawsze się słuchałem. - na jego usta wstąpił ten zaczepny uśmiech, który doskonale znała.
Spojrzał na jej palce sunące po jego kostkach. Nie sprawiało mu to bólu. W tym leki bardzo dobrze pomagały. Uniósł na nią spojrzenie i ta wersja jego kobiety była czymś nowym. Nie nowym od odsiadki, ale odkąd się poznali. Jak sama wspomniała nigdy nie była kobietą, która czekałaby przy łóżku swojego faceta, a teraz nie tylko to robiła, lecz również faktycznie się o niego martwiła. Brzmiała jak prawdziwa dziewczyna, partnerka i to wywoływało coraz szerszy uśmiech na jego ustach. Nie chciał jej specjalnie martwić, ale jeśli to było potrzebne by zobaczyć tę bardziej dziewczęcą cześć jego ukochanej? Dla niego niestety było warto. Dlatego splótł swoje palce z jej nie próbując już się z nią droczyć.
- Powiedziałbym, że od bólu jeszcze nikt nie umarł, ale pewnie pojawiłby się zaraz jakiś lekarz, który by mnie poprawił. - uśmiechnął się do niej żartobliwie - Po prostu musisz mi pomóc to dawkować i być ze mną stanowcza. - wyjaśnił jak on by to widział wyjątkowo oddając kontrolę w jej ręce, co nie zdarzało mu się poza łóżkiem zbyt często.
- To zapadanie się pod ziemię nie jest dla mnie aż tak niecodzienne. - burknął z pewnym przekąsem - Nigdy nie byłem z nimi szczególnie wylewny jeśli chodziło o moje przygody/ - uśmiechnął się krzywo - Może rzeczywiście zaczekajmy z tym. Jeszcze kilka dni ich nie zbawi, a ja pomyślę jak to rozegrać. - pozwolił głowie opaść na poduszkę będąc zmęczonym na samą myśl o tym, że będzie musiał się z tego wszystkiego jakoś wytłumaczyć.
Normalnie nie byłoby to większym problemem. Był całkiem dobry w okłamywaniu swojej rodziny, ale z tym, z czym walczy teraz jego mama starał się być nieco bardziej prawdomówny. Z drugiej strony ostatnie, czego potrzebowała to usłyszeć teraz, że jej syn był oskarżony o wielokrotne morderstwo. Dowie się o tym. Prędzej czy później wieść się rozejdzie, lecz nie musiało to być jeszcze teraz.
- Naszego? - zapytał nieco zdziwiony bo to pierwszy raz kiedy użyła takiego stwierdzenia - Nie przyjmiesz oświadczyn, ale wprowadzenie się już jest okej? - zażartował jednak się z nią trochę drocząc, ale zanim zdążyła coś powiedzieć kontynuował - Wracam do Ciebie Darcy. Dom jest tam, gdzie Ty. - spojrzał na nią jak ten zakochany kundel nieco mocniej ściskając jej dłoń.
- A teraz podaj mi bidet bo muszę wyrzygać te wszystkie słodkie, romantyczne gesty. - zaśmiał się cicho za chwilę nieco się krzywiąc, ale nie dając jej odejść od siebie nawet o centymetr - Myślę, że przyjemnie byłoby spędzić kilka dni w naszym domku. Pojechać do Walii, bo przed tym nie uciekniesz. - posłał jej nieco złośliwy uśmiech - A później zobaczymy, gdzie wylądujemy. - taką miał wizję na ich najbliższą przyszłość, od niej zależało czy miała podobną.
- I czy możesz mnie w końcu tak porządnie pocałować? Podobno się stęskniłaś... - mruknął dąsając się trochę jak dzieciak.
Darcy Bowman