objection, your honor!
: wt wrz 22, 2026 3:18 am
trigger warning
stalking, physical violence, sexual assault threat, harassment, traumait's almost like it used to be
Jezu. Jeszcze nigdy wcześniej nie czuła takiej złości w kierunku Aidena. Dosłownie czuła, jak wściekłość przebijała się przez jej żyły w rozżarzonym tempie. Jak oczy zaczynały ją piec od nazbieranych w nich łez. Jak gardło zaciskało się coraz mocniej z każdym kolejnym słowem wyrzuconym w jego kierunku przez tę pieprzoną głosówkę. Skręcało ją. Czuła się ze sobą podle, że w ogóle rzuciła w niego takimi słowami. Wiedziała, że ciężko pracował na to, gdzie był. Nawet jeśli posiadanie wpływowych rodziców mu pomogło, to przecież nie oznaczało, że wszystko dostał za darmo. Tylko że w tamtym momencie nie miała już czego się złapać. Nie miała jak zahaczyć o coś, co go zaboli, więc oczywiście musiała napomknąć o jego stabilności materialnej. No i rzucić tekstem, że jeśli coś jej się stanie, to będzie tego żałował.
Poza małym szkopułem, że przez tyle czasu wiedział o tym mężczyźnie. Wiedział, że to właśnie on ją śledził.. że to on zostawiał te przedziwne prezenty.. że to on kręcił się gdzieś na obrzeżach jej życia jak cień, którego nie potrafiła do końca nazwać po imieniu. I nic jej nie powiedział. By ją chronić? Gdyby wiedziała, zaopatrzyłaby się w jakiś gaz pieprzowy. Może prosiłaby go, żeby ją odwoził i przyjeżdżał po nią częściej. Może byłaby ostrożniejsza. Może nie czułaby się teraz jak idiotka, która przez cały ten czas chodziła po własnym życiu z zamkniętymi oczami, podczas gdy on podobno miał wszystko pod kontrolą. Najwidoczniej nie miał niczego.... Boże, jak ona była zdenerwowana.
Spoiler
Nacisnęła przycisk, żeby nagrać się dla niego ostatni raz. Gdy przed nią stanął mężczyzna, serce zamarło jej w piersi. - Vita, prawda? Jak dobrze cię tu widzieć. - Spojrzała na niego przerażona. - Pomyłka - rzuciła i rozejrzała się nerwowo. Stała dosłownie przy przystanku, na który o tej godzinie autobus przyjeżdżał raz na dwadzieścia minut. Chwilę wcześniej nie wsiadła, bo chciała spełnić prośbę Aidena i poczekać na niego w pubie, który był stąd dziesięć minut drogi. - Jaka pomyłka? Przecież wiem, kim jesteś - mlasnął głośno i wyciągnął rękę, żeby chwycić ją za nadgarstek. Ona natychmiast się odsunęła. - Zostaw mnie - powiedziała, choć jej głos zabrzmiał o wiele mniej pewnie, niż chciała. Przejechała po nim przerażonym spojrzeniem. Wyglądał jeszcze bardziej obleśnie niż wtedy na sali rozpraw. Jego zarost był niechlujny, ubranie wymięte, a oczy przepełnione złością. Vita zacisnęła palce na telefonie, który szybko schowała do kieszeni spodni. - Nigdzie mi, kurwa, nie uciekniesz - warknął. Chwycił ją za rękę tak mocno, że aż syknęła z bólu, po czym zaczął ciągnąć ją w stronę zgliszczy parku znajdującego się tuż za przystankiem. - Puszczaj! - krzyknęła, szarpiąc się z nim rozpaczliwie.
Miała nadzieję, że ktoś ją usłyszy.. ktokolwiek odwróci głowę, ale ulica wydawała się nagle przerażająco pusta.. - Zamknij się - syknął przez zęby. Przyciągnął ją gwałtownie do siebie, a zanim zdążyła zareagować, zamachnął się i uderzył ją dłonią w twarz. Przez moment zrobiło jej się słabo, policzek zapiekł ją ostrym, pulsującym bólem, a w oczach natychmiast zebrały się łzy. Przyłożyła dłoń do twarzy i spojrzała na niego przerażona, próbując złapać oddech, który ugrzązł jej gdzieś wysoko w gardle. - Oddam ci telefon, pieniądze, cokolwiek - wyrzuciła z siebie drżącym głosem. - Tylko mnie zostaw. - Mężczyzna spojrzał na nią przez chwilę, wyglądając jakby naprawdę go rozbawiła, a potem parsknął głośnym, obrzydliwym śmiechem, - O nie, Vita - mruknął, robiąc krok bliżej. - Chcę pokazać temu twojemu prawnikowi, że ze mną się nie igra. - Złapał ją za ramię i popchnął w stronę drzew, na tyle mocno, że uderzyła plecami o jedno z nich, czując jak powietrze uleciało z jej płuc. - Puść mnie - powiedziała drżącym głosem. - Proszę. - Ale on tylko zaśmiał się pod nosem i zrobił krok bliżej odcinając jakąkolwiek drogę ucieczki.
Był za blisko.
Zdecydowanie za blisko. - Tak pięknie pachniesz, Vita - rzucił z obrzydliwym zadowoleniem, nachylając się odrobinę. Zesztywniała cała, próbując odsunąć twarz w bok. - Proszę, nie - wydusiła z siebie. Mężczyzna tylko prychnął, po czym przesunął dłonmi po jej talii i sięgnął po jej telefon, który trzymała w kieszeni spodni i podsunął ekran przed jej twarz. - Odblokuj.- Spojrzała na niego przez łzy. Palce trzęsły jej się tak bardzo, że przez moment nie była w stanie trafić w ekran, ale w końcu zrobiła to, co kazał. Chwilę później usłyszała dźwięk połączenia. Uniosła spojrzenie i po chwili zobaczyła na ekranie Aidena. Najprawdopodobniej był w samochodzie. - Mój ulubiony prawnik O’Cahallan! Uszanowanko! - mężczyzna odezwał się rozbawionym tonem, nachylając się do telefonu. - Zobacz, znalazłem twoją dziewczynę. Chyba powinieneś lepiej jej pilnować, he?- Nakierował kamerę na siebie i Vitę, po czym chwycił ją za podbródek, zmuszając, żeby spojrzała w obiektyw.Nie chciała, żeby Aiden ją tak widział. - Aiden - wydusiła tylko, ledwo słyszalnie. Knox tylko przejechał językiem po jej policzku i rzucił - boże jak ona zajebiście smakuje o'cahallan - mlasnął patrząc się na vite zanim jego spojrzenie skierowało się na ekran - czy to nie jest zabawne, że jednej nie dopilnowałeś bo się zabiła, a druga zostanie zaraz skosztowana przeze mnie? - usłyszała dźwięk rozpinanego rozporka, a jej oczy tylko się otworzyły szerzej i zaczęła kiwać przecząco głową - nie, nie, nie, nie - rzuciła przerażona starając się przez niego przebić, ale znowu ją odepchnął tak, że upadła na ziemię. - Wiesz co, Aiden? Muszę ci podziękować, stary - rzucił z obrzydliwym rozbawieniem, nachylając się bliżej Vity i przysuwając kamerę do jej twarzy. - Naprawdę ułatwiłeś mi robotę. - Wplótł palce w jej włosy tylko po to, by zmusić ją, żeby spojrzała w stronę ekranu. Vita zacisnęła usta i odwróciła twarz na tyle, na ile mogła, nie chcąc dać mu satysfakcji. Nie chciała, żeby Aiden widział ją w takim stanie. Zapłakaną i przerażoną do tego stopnia, że nawet oddychanie wydawało się czymś, o czym musiała sobie przypominać. - No dalej, kochanie - mruknął tamten z udawaną czułością. - Rozluźnij się. Twój facet właśnie dostaje najlepszy pokaz tego, jak świetnie cię pilnuje. - Spróbował się do niej nachylić, ale Vita natychmiast odsunęła głowę, zaciskając całe ciało w napięciu. - Ahhh, zapomniałbym - dodał nagle, odsuwając się na kilka kroków. Ustawił telefon tak, żeby kamera obejmowała ich oboje. Vita sobie zdała wtedy sprawę, że cała ta sytuacja była jakimś chorym przedstawieniem przygotowanym specjalnie dla Aidena. - Gratulacje, co nie? - spojrzał prosto w kamerę z uśmiechem, od którego Vitę zemdliło. - Z takim przyszłym tatą to każdy będzie pod jednym dachem bezpieczny.
Miała nadzieję, że ktoś ją usłyszy.. ktokolwiek odwróci głowę, ale ulica wydawała się nagle przerażająco pusta.. - Zamknij się - syknął przez zęby. Przyciągnął ją gwałtownie do siebie, a zanim zdążyła zareagować, zamachnął się i uderzył ją dłonią w twarz. Przez moment zrobiło jej się słabo, policzek zapiekł ją ostrym, pulsującym bólem, a w oczach natychmiast zebrały się łzy. Przyłożyła dłoń do twarzy i spojrzała na niego przerażona, próbując złapać oddech, który ugrzązł jej gdzieś wysoko w gardle. - Oddam ci telefon, pieniądze, cokolwiek - wyrzuciła z siebie drżącym głosem. - Tylko mnie zostaw. - Mężczyzna spojrzał na nią przez chwilę, wyglądając jakby naprawdę go rozbawiła, a potem parsknął głośnym, obrzydliwym śmiechem, - O nie, Vita - mruknął, robiąc krok bliżej. - Chcę pokazać temu twojemu prawnikowi, że ze mną się nie igra. - Złapał ją za ramię i popchnął w stronę drzew, na tyle mocno, że uderzyła plecami o jedno z nich, czując jak powietrze uleciało z jej płuc. - Puść mnie - powiedziała drżącym głosem. - Proszę. - Ale on tylko zaśmiał się pod nosem i zrobił krok bliżej odcinając jakąkolwiek drogę ucieczki.
Zdecydowanie za blisko. - Tak pięknie pachniesz, Vita - rzucił z obrzydliwym zadowoleniem, nachylając się odrobinę. Zesztywniała cała, próbując odsunąć twarz w bok. - Proszę, nie - wydusiła z siebie. Mężczyzna tylko prychnął, po czym przesunął dłonmi po jej talii i sięgnął po jej telefon, który trzymała w kieszeni spodni i podsunął ekran przed jej twarz. - Odblokuj.- Spojrzała na niego przez łzy. Palce trzęsły jej się tak bardzo, że przez moment nie była w stanie trafić w ekran, ale w końcu zrobiła to, co kazał. Chwilę później usłyszała dźwięk połączenia. Uniosła spojrzenie i po chwili zobaczyła na ekranie Aidena. Najprawdopodobniej był w samochodzie. - Mój ulubiony prawnik O’Cahallan! Uszanowanko! - mężczyzna odezwał się rozbawionym tonem, nachylając się do telefonu. - Zobacz, znalazłem twoją dziewczynę. Chyba powinieneś lepiej jej pilnować, he?- Nakierował kamerę na siebie i Vitę, po czym chwycił ją za podbródek, zmuszając, żeby spojrzała w obiektyw.Nie chciała, żeby Aiden ją tak widział. - Aiden - wydusiła tylko, ledwo słyszalnie. Knox tylko przejechał językiem po jej policzku i rzucił - boże jak ona zajebiście smakuje o'cahallan - mlasnął patrząc się na vite zanim jego spojrzenie skierowało się na ekran - czy to nie jest zabawne, że jednej nie dopilnowałeś bo się zabiła, a druga zostanie zaraz skosztowana przeze mnie? - usłyszała dźwięk rozpinanego rozporka, a jej oczy tylko się otworzyły szerzej i zaczęła kiwać przecząco głową - nie, nie, nie, nie - rzuciła przerażona starając się przez niego przebić, ale znowu ją odepchnął tak, że upadła na ziemię. - Wiesz co, Aiden? Muszę ci podziękować, stary - rzucił z obrzydliwym rozbawieniem, nachylając się bliżej Vity i przysuwając kamerę do jej twarzy. - Naprawdę ułatwiłeś mi robotę. - Wplótł palce w jej włosy tylko po to, by zmusić ją, żeby spojrzała w stronę ekranu. Vita zacisnęła usta i odwróciła twarz na tyle, na ile mogła, nie chcąc dać mu satysfakcji. Nie chciała, żeby Aiden widział ją w takim stanie. Zapłakaną i przerażoną do tego stopnia, że nawet oddychanie wydawało się czymś, o czym musiała sobie przypominać. - No dalej, kochanie - mruknął tamten z udawaną czułością. - Rozluźnij się. Twój facet właśnie dostaje najlepszy pokaz tego, jak świetnie cię pilnuje. - Spróbował się do niej nachylić, ale Vita natychmiast odsunęła głowę, zaciskając całe ciało w napięciu. - Ahhh, zapomniałbym - dodał nagle, odsuwając się na kilka kroków. Ustawił telefon tak, żeby kamera obejmowała ich oboje. Vita sobie zdała wtedy sprawę, że cała ta sytuacja była jakimś chorym przedstawieniem przygotowanym specjalnie dla Aidena. - Gratulacje, co nie? - spojrzał prosto w kamerę z uśmiechem, od którego Vitę zemdliło. - Z takim przyszłym tatą to każdy będzie pod jednym dachem bezpieczny.
when I close my eyes
my safety net