Strona 2 z 2

The expected and unexpected resposibilities

: pt paź 23, 2026 10:04 pm
autor: Bryce Livingston
Uśmiechnął się przekornie. - Zaylee… – zaczął spoglądając na nią.-zazwyczaj zniżek nie daje się dlatego, że ktoś ich potrzebuje. Poza tym… – Rozłożył ramiona na strony, w teatralnej bezradności. -Nie będziesz miała wiele do gadania, bo będzie zniżka i już. – Przecież nie będzie obracał większych zysków na swoich znajomych. Tak, potrzebował naliczać jakiś procent, żeby odłożyć na ubezpieczenie i składkę emerytalną, ale nie musiał na niej zarabiać jeśli nie chciał. To właśnie było wielkim plusem bycia własnym szefem – on narzucał jak miał prowadzić swój biznes.
-Cieszę się. – Powiedział z odczuwalną szczerością w głosie i lekkim uśmiechem na twarzy, sięgającym jego oczu. Miała żonę, syna i pracę, którą lubiła wykonywać, czyli miała to wszystko czego do szczęścia potrzeba. Czyli te lata temu podjęli dobrą decyzje, ich ścieżki się rozeszły i doprowadziły Zaylee do czegoś wartego jej uwagi.
Bryce pokiwał głową ze zrozumieniem na to jak Sam skupiał się na jednej serii filmowej. Każdy miał swoje znajome fikcyjne światy do których lubił wracać, a coś innego mogło zaburzyć ten balans. -Oh, nawet nie wiedziałem, że będą robić serial. – Przyznał z lekkim zdziwieniem. Nie był na bieżąco z czymkolwiek co dotyczyło Harrego Pottera, przegapił ten czas kiedy był on najbardziej popularny i jakoś nie znalazł tego w sobie żeby to kiedykolwiek nadrobić. -Już chce mieć różdżkę, czy stara się być poważny w swoim podejściu? – Każdy chciał mieć różdżkę kiedy Harry Potter był w szczycie swojej popularności, każdy kto lubił Harry’ego Pottera. Z drugiej strony wiedział, że niektóre dzieci lubiły pokazać, że są bardziej dorosłe.
-No wiesz, jak tak to ujmujesz w słowa... – Roześmiał się. Nie było to na tyle świadomie modelowanie (i wiedział, że Zaylee żartuje), a radość w przedstawianiu syna do rzeczy, które sam kiedyś (i czasami do tej pory) bardzo lubił. Nie wszystko mu się podobało i nie wszystko zyskiwało jego dłuższą uwagę, ale warto było próbować. W tych wykopaliskach przeszłości sam złapał się na tym, że wrócił do starego Tomb Raider’a na Play Station 2 i bardzo możliwe, że zarwał jedną nockę…
Zaśmiał się i pokręcił głową. -Mamy i ich spowalnianie. – Taka niestety była rola słabszego gracza, trzeba było dla niego spowalniać i wracać się po niego i mu pomagać, ale za to Sam miał w swoim życiu kogoś kto chciał dzielić z nim zainteresowania, a to było bezcenne. -Tak też bywa. – Wzruszył lekko ramionami. -Trzeba coś zostawić, żeby mógł dzielić to z kolegami, czy koleżankami. – Dodał jeszcze. Odnosił wrażenie, że z czasem gdy Jamie będzie dorastał też nie będą mieli aż tyle aktywności, które będą mogli, czy chcieli robić wspólnie dlatego przechodzili przez całą gamę póki mieli na to czas.
-Hm… – Przy wolnym kroku on też spojrzał się w stronę, a później przed siebie w zastanowieniu. -Nie mam pojęcia. – Uśmiechnął się. -Mówi póki co, że chce pracować w muzeum i opowiadać innym o dinozaurach. Co nie byłaby zła fucha, bo już to robi. – Zaśmiał się do siebie. -Ale wiesz jak to się zmienia. Myślę, że chcę, żeby znalazł coś co będzie go napędzało, co by to nie było. – Wiedział jak męczące i zniechęcające było nie wiedzieć co chcesz robić i czuć, że jesteś zbyt długo w złym miejscu. To w Zaylee podziwiał. Ona miała przejrzysty cel i dokładnie wiedziała czego chciała od swojego życia. Już od dawna. Kiedy się znali Bryce był nadal zagubiony w kwestii swojego celu, był w temacie informatyki jedną nogą, a drugą gotów był znaleźć sobie coś innego. -I wiesz… z jednej strony chciałby żeby robił coś bezpiecznego, jak praca w muzeum, czy może nawet geologia, coś w kierunku nauki… ale jednocześnie mam wrażenie, że pójdzie w jakimś bardziej… aktywnym kierunku… – Przyznał. Nie było to coś nad czym zastanawiał się codziennie. Właściwie dopóki Miller nie zadała mu tego pytania nie myślał o tym… wcale. Przecież Jamie był taki mały, był zaledwie dzieckiem. Tak trudno było wyobrazić sobie, że kiedyś będzie cały dorosły.
-Sam już mówi o tym kim chce zostać jak dorośnie? – Spytał. -Profesjonalny piłkarz…? – Zagaił, zważając na jego aktualną obsesję. -Wyobrażasz sobie? Miałabyś słynnego syna. – Co na myśl podsunęłoby bliską temu kwestię…
-Jaki był do tej pory moment w którym byłaś z niego najbardziej dumna?

zaylee miller