Strona 2 z 2

I see it, I like it, I want it, I got it

: pn paź 12, 2026 5:00 pm
autor: River Cross
Uśmiechnęła się, zadowolona, że jej kobieta również była chętna na odświeżenie sobie tych wspomnień. Było jej przecież wtedy cudownie i nie potrafiła w żaden sposób tego ukryć, choć troszkę próbowała. Jej ciało nie potrafiło aż tak kłamać i za bardzo uwielbiało obecność River, by robić z tego jakąś tajemnicę. Dobrze, że akurat w tej kwestii od początku były otwarte. Cross starała się zapamiętywać to, jak ciało Prescott na nią reagowało, by móc dawać jej jak najwięcej cudownych doznań. Oczywiście, że były wyjątkowo kompatybilne w łóżku, ale bez uważności daleko by nie zajechały. River zależało na tym, by wiedzieć, co sprawia jej muzie ogrom przyjemności, a moment, w którym przywiązała ją po raz pierwszy do łóżka i dawała upust swojej kreatywności, obie wspominały wyjątkowo ciepło – i to nie jest kwestia wyłącznie używania wosku.
— Uwierz, chciałabym mieć tyle pieniędzy, żeby nie musieć o nich myśleć, ale niestety nie jestem na tym etapie — zapewniła wciąż nieco rozgoryczona. Te paskudne pieniądze robiły tylko całą masę problemów! Pech chciał, że żadna z jej matek nie gwarantowała jej bycia dziedziczką jakieś pokręconej fortuny. Właściwie to teraz mogła być co najwyżej z nich dumna, że radzą sobie tak dobrze, bo kiedy była dzieckiem, z pieniędzmi potrafiło być dość krucho. Obie matki latami wypruwały sobie żyły, żeby River miała jak najłatwiejszy start w dorosłość i była im za to szalenie wdzięczna. Miała nadzieję, że dzięki swojemu talentowi będzie mogła im się kiedyś finansowo odwdzięczyć. Nie mogła się już doczekać kłótni, gdy zaczną unosić się honorem i mówić, że to nie jest potrzebne.
— No tak, jak na razie paparazzi latają raczej za tymi, z którymi się spotykam, a nie za mną, ale raczej nigdy nie dojdę do miejsca, w którym uznam, że jakakolwiek moja schadzka powinna być tajna — wyjaśniła krótko. Obchodziła świat zdecydowanie zbyt wiele, by jakikolwiek paparazzi poświęcił jej samej uwagę. Zresztą to chyba dotyczyło większości artystów? Nikogo nie obchodziło pokręcone życie rysowników, malarzy czy nawet pisarzy. Kariera aktorska ani muzyczna absolutnie jej nie groziły, więc nie powinna martwić się o swoją prywatność. Mogła nad nią panować na własnych warunkach, umieszczając w social mediach wyłącznie to, na co miała ochotę. Potem oczywiście dostawała opierdol on Maeve, że mogła sobie darować jakiś komentarz, ale taki był już urok ich współpracy.
— Spodziewałam się jakiegoś przydomowego prosektorium, a twoje pomysły są bardzo... zwyczajne. Ale podobają mi się. — Spojrzała na nią z rozbawieniem. Brak sali tortur? Albo jakiejś tajemnej komnaty do przywoływania demonów? Chyba ją nieco okłamywała. Za karę River zdjęła wreszcie z jej ciała dłonie. No dobra, nieprawda. Zdjęła, bo sięgnęła do torby, z której wyciągnęła mały notesik i ołówek. Spacerowanie ze zwykłym szkicownikiem było niewygodne, a wolała nie wypuścić z rąk żadnej inspiracji. Ruszyła spokojnym krokiem trasą wyznaczoną przez swoją kobietę, szukając wzrokiem pojedynczego kadru, który byłby wart przeniesienia na papier.

Ruelle I. Prescott

I see it, I like it, I want it, I got it

: pn paź 12, 2026 8:27 pm
autor: Ruelle I. Prescott
Jak mogłaby sobie odmówić takiego przeżycia? W końcu praca nad obrazem była chyba ich najintensywniejszą wspólną nocą. Przynajmniej Prescott ją tak zapamiętała. Wtedy zdecydowanie River wspinała się na swoje wyżyny okrucieństwa oraz kreatywności. Mogła to z chęcią powtórzyć. Choć tym może raczej bez śladów, które pozostałyby na jej skórze praktycznie na stałe.
Były ze sobą cholernie kompatybilne. Nie zmieniało to jednak tego, że jednocześnie starały się być na tyle uważne, aby wyłapywać wszelkie drobne sygnały odnośnie tego, co wydawało im się być najprzyjemniejsze. Dobrze, że przynajmniej w tej kwestii Prescott była wyjątkowo domyślna. W przeciwieństwie do strefy uczuciowej.
— Mam nadzieję, że kiedyś dojdziesz do tego etapu. Za te dziesięć lat, gdy będziemy mogły spojrzeć na siebie i zobaczyć, co się z nami wydarzyło przez ten czas — rzuciła, odnosząc się jeszcze do ich niedawnej wymiany wiadomości.
Na pewno twórcy komiksów nie mogli się równać z zarobkami wielkich gwiazd Hollywoodu czy sceny muzycznej, które inkasowały ogromne pieniądze i generowały równie wielki szum medialny. Raczej była jedną z tych artystów, których sztuka stanowiła największe źródło zainteresowania. Tylko nieliczni stawali się sensacją jako osoby same w sobie.
— Mogłam się domyślić, że chciałabyś być skandalistką, gdybyś już zyskała uwagę mediów — mruknęła, przysuwając się bliżej do dziewczyny, aby musnąć jej szyję ustami i przygryźć delikatnie znajdującą się tam skórę.
Nie obchodziło jej to z kim takim się spotykała i przy czyim boku mogła się pojawić w mediach. Nie miało to najmniejszego znaczenia. Przynajmniej na razie zdawała się być obojętna na podobne rzeczy. Może później jednak zdarzy się, że ktoś ją w pewien sposób ubodzie w ego i sprawi, że zacznie się irytować z powodu czyjejś obecności w życiu dziewczyny. W końcu taki Raphael czy bezimienna modelka też nie mieli jej przeszkadzać, a jednak nie spodobało jej się to, że rysowniczka się z nimi przespała i pogrążała w procesie tworzenia.
— Oj, wybacz, że jednak nie jestem tak ekstrawagancka. Możemy za to umieścić kolekcję narzędzi tortur — odparła, puszczając jej rękę, gdy tylko dziewczyna postanowiła wyciągnąć miniaturowy notes, aby to w nim zacząć wykonywać jakieś pospieszne szkice.
Ruelle przez jakiś czas przyglądała się otoczeniu nim w końcu skupiła się głównie na swojej artystce, która wydawała się być pochłonięta szukaniem czegoś na czym mogłaby na dłużej zawiesić swoje spojrzenie i przenieść na swoją karteczkę.
— Porzucasz studium postaci na rzecz szkiców wnętrz? — zapytała, przysuwając się bliżej i obserwując zawartość notatnika.
Powoli objęła ją ramionami w pasie i na chwilę przylegając do jej ciała. Oparła głowę o jej ramię i raz jeszcze miotła ich otoczenie uważnym spojrzeniem, patrząc w jakich to warunkach mieszkali ludzie sprzed wieków.

River Cross

I see it, I like it, I want it, I got it

: pn paź 12, 2026 11:38 pm
autor: River Cross
Uśmiechnęła się z wdzięcznością. Fakt, że Ruelle zdawała się wierzyć w jej talent i możliwości rozwoju kariery był naprawdę budujący. I pomyśleć, że zaczynały od tego, że była jej rysunkami co najwyżej zażenowana, by od wielkiego dzwonu nazywać je niezłymi. Na samo wspomnienie Cross przechodził paskudny, zimny dreszcz wzdłuż kręgosłupa. Jak ktokolwiek śmiał mówić w ten sposób o jej sztuce, a już w szczególności akurat ona? Doprowadzało ją to do kurwicy już wtedy, szczególnie biorąc pod uwagę, że pierwszym pełnym rysunkiem, który zobaczyła Ruelle, była ona sama. Nauczyła się jednak doceniać talent swojej artystki. Jeszcze trochę tresury i będzie w stanie obiektywnie oceniać jej prace i pomagać w odrzucaniu tych, które nie dorastają do zdolności artystki.
— Niedawno zleciały mi się na profil kpopiary... a może tylko miały ich mental? Sama nie wiem. W każdym razie opłaciło się na moment dać się złapać paparazzi. Te laski uwielbiają wydawać pieniądze, a mają bardzo proste wymagania względem rysunków — streściła prosto ostatnie ciekawsze wydarzenie związane z jej karierą. Nie wgłębiała się w sczegóły w kwestii, skąd akurat taki fandom nagle odnalazł jej social media, ale nie zakładała, żeby Rue to obchodziło. Nie było okazji o tym porozmawiać... właściwie to nie miały ostatnio okazji porozmawiać o czymkolwiek, co nie było ich dwójką. A szkoda. River bardzo lubiła słuchać wszystkiego, co jej muza miała do powiedzenia. Zabranie w miejsce, które powinno ją ekscytować, było świetnym planem, by bardziej się do niej zbliżyć.
— My? — wyłapała natychmiast, uśmiechając się cwaniacko. Z dwóch hipotetycznych domów pełnych niesamowitych pomieszczeń nagle zrobił się jeden. To miła odmiana. Nie przyszło jej wcześniej do głowy, by w ogóle zakładać coś takiego, bo obawiała się, że dostałaby po głowie. A tu proszę, pomyliła się i to bardzo.
— Zbuduję ci każde narzędzie, jakie tylko chcesz. Przypnę cię łańcuchami do ściany i będę testować wszystko po kolei — obiecała mrukliwym tonem, nachylając się, by skraść jej krótki pocałunek. Za najdrobniejsze i choćby przypadkowe wyznania była w stanie dać jej absolutnie wszystko i to najszybciej, jak się da. Uwielbienie, jakie w niej rosło, niemalże spływało po jej skórze, gotowe opleść ciało jej muzy.
Jej wzrok zatrzymał się w końcu na jakiś zdobionym stoliku, stojącym pod oknem. Słabe światło, które wpadało przez lekko zakurzone szyby, tworzyło na drewnie cienie, które powinny dobrze wyglądać na papierze. Przytknęła ołówek do kartki i zaczęła na szybko szkicować.
— Wiesz, że rzeczy w komiksach muszą dziać się w jakichś miejscach? Szukam inspiracji — odparła, nie spoglądając na nią. Była skupiona na notatniku i rysowanym obiekcie. No dobrze, skupiona to dużo powiedziane. Bliskość ciała Rue nie pozwalała jej zachować pełnej koncentracji. Oderwała w końcu wzrok od notesu i obróciła nieco głowę, by spojrzeć na swoją kobietę.
— Obawiasz się, że stracisz palmę pierwszeństwa? — zapytała ciszej, uśmiechając się z rozbawieniem. Czy przegrana ze stolikiem byłaby gorsza od konkurowania z innymi modelkami? Cholera wie.

Ruelle I. Prescott

I see it, I like it, I want it, I got it

: wt paź 13, 2026 12:39 am
autor: Ruelle I. Prescott
Zdążyła już zobaczyć wystarczająco wiele rzeczy autorstwa River, aby wyrobić w sobie przekonanie o tym, że dziewczyna była naprawdę świetna. Może nie była wybitna na skalę, która zachwycałaby każdego jednego krytyka i zrewolucjonizowała oblicze komiksu, ale na pewno można było wiele powiedzieć dobrego na temat jej twórczości. W dodatku stale wzbogacała i poprawiała swój warsztat, co zdecydowanie można było zobaczyć, gdy porównywało się jej prace z różnych okresów. Niewykluczone, że jeśli tylko szczęście jej dopisze i uda jej się przebić w odpowiednim miejscu to odniesie wielki sukces.
— Pisały do ciebie tandetnym zanglicyzowanym koreańskim i spamowały emotkami? — zapytała, bo chyba właśnie chyba z tym poza innymi cechami wyjątkowej niedojrzałości kojarzyły jej się fanki kpopu. — Przynajmniej tyle dobrego, że jakoś zmonetyzowałaś tę ich obsesję… Zamierzasz nagrywać dodatkowo TikToki, gdzie będziesz t tańczyła do jakiś kpopowych utworów?
W sumie to chciałaby to zobaczyć. Na pewno byłby to niesamowicie zabawny widok. Niby zdołała się przekonać pijanej River, co do tego, że była całkiem dobrą tancerką, ale takie choreografie to na pewno był nieco wyższy poziom. Plus bawiła ją myśl rysowniczki poruszającej się do wysoce skomercjalizowanego przeboju z gatunku słodkiego popu. To kompletnie do niej nie pasowało.
— To ty chcesz wrzucić coś makabrycznego do mojego domu, więc może to być kolekcja narzędzi tortur. Pozwolę ci w nim umieścić taki element — rzuciła w odpowiedzi.
Nie do końca przemyślała swoją wypowiedź. Liczba mnoga wymknęła jej się całkiem swobodnie i naturalnie, a przecież nie zakładała, że miałaby kiedykolwiek zamieszkać z rysowniczką. Nie wybiegała za bardzo myślami w przyszłość i raczej nie zakładała, aby ich znajomość miała przetrwać wyjątkowo długi czas. W końcu to nie była miłość do końca życia. No. Chyba, że się zamordują wzajemnie. Wtedy tak.
Odwzajemniła ten jeden, krótki pocałunek i nie chciała jej już więcej przeszkadzać. Przynajmniej nie za wiele. Mogła w końcu się przyglądać temu, co takiego tworzyła jej artystka, która wyraźnie się ożywiła artystycznie pod wpływem wnętrza domu, które musiało w niej coś uruchomić. Nigdy nie zrozumie w pełni jej twórczych zapędów.
— Wiem. To dalej do tego komiksu, który ma być hołdem dla Raven? — zapytała, patrząc na kolejne kreski skreślone na papierze, które zaczynały tworzyć obraz znajdującego się w pobliżu stoliczka.
Uniosła twarz, żeby spojrzeć na nią, gdy tylko dziewczyna obróciła się w jej objęciach. Zwolniła uścisk i odsunęła się nieznacznie, aby nie przeszkadzać jej zbytnio w tym, co robiła.
— Nie obawiam się. Po prostu zwykle widziałam jak skupiasz się na postaciach: sylwetkach, dynamice i szczegółach - wyjaśniła, bo jakby nie patrzeć w większości miała okazję oglądać głównie twórczość, na której sama się znajdowała, a to na pewno była zupełnie inna kategoria niż cała reszta.

River Cross