Strona 11 z 11

one senator, last chance

: śr paź 07, 2026 11:01 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Madox nie miał pojęcia skąd Luciano wiedział o Sofii, na pewno nie od niego. Nie kontaktował się z Benitezem, nie miał pojęcia, że on też obserwuje dom, że knuje z Rodrigo. Był w takim samym szoku jak Pilar, więc kiedy się do niego odwróciła, to wzruszył ramionami. Może nawet sam by jej powiedział, że o niczym nie wie? Na pewno przyciśnięty do muru wszystko by jej (nie)grzecznie wyśpiewał, ale nie mieli teraz na to szansy, bo do ich uszu dotarła policyjna syrena, a czerwono-niebieskie światła oświetliły uliczkę, w której się znajdowali.
Kiedy Pilar się szarpnęła i zatrzymała, to Madox odwrócił się do niej, podniósł na nią ciemne spojrzenie.
- Co? - wypalił, kiedy zapytała go o Sofię - wszystko ci mówię, nie wiem skąd... - nawet nie dokończył, bo policyjne latarki oświetlały uliczkę i stanął przed nimi Eliot. Noriego odwrócił się w jego kierunku, kiedy tylko jego żona wypowiedziała to imię. Jeszcze zdążył spojrzeć na komendanta, szarpnąć Pilar na bok i za siebie. A zaraz schody przeciwpożarowe runęły na zimie, metal zgrzytnął o asfalt. Policjanci się cofnęli, i Państwo Noriega też. Dzieliła ich od siebie ta sterta żelastwa.
Madox w pierwszej chwili też chciał się rzucić do ucieczki, w drugiej chyba poddać, bo ruszył się w kierunku Eliota. Przecież był niewinny, o co tu kurwa chodziło? Musieli się dowiedzieć, tylko...
Kiedy Pilar szarpnęła go w bok, złapał na moment jej czekoladowe, przenikliwe spojrzenie, a potem... rzucił się biegiem równo z nią. Nie mieli teraz na to czasu, na to, żeby zabrali ich na komisariat, rozdzielili, bo na pewno by to zrobili. Przecież skoro on był oskarżony, to zamknęliby go w sali przesłuchań. Odsunęli od śledztwa jego żonę.
Biegli ile sił w nogach, chociaż Madox raz odwrócił się za siebie i potknął, ale utrzymał równowagę. Najpierw on szarpnął ją w jakąś ciemną uliczkę.
- Chodź - brak światła z jednej strony był problemem, bo potykali się o nierówne płyty chodnikowe, ale z drugiej zbawieniem, bo mogli schować się w cieniu. Potem ona pociągnęła go w kolejną. Dalej, przed siebie. Z dala od radiowozu i policji, która ruszyła im po piętach. Kroki odbijały się gdzieś w oddali. Musieli się gdzieś schować, przeczekać to.
Kiedy Pilar pociągnęła go w kierunku warzywniaka Pani Broccoli, to Madox od razu wiedział, co chodzi jej po głowie. Stanął na czatach, kiedy grzebała za kluczem, a gdy już go miała, to doskoczył do niej. Wpadł za nią do środka i oparł się o drzwi, ciężko łapiąc powietrze w płuca, oparł wytatuowane dłonie na kolanach, a głowę poderwał do góry, dopiero kiedy usłyszał pytanie Pilar. Pokręcił nią.
- Nie mam... kurwa... pojęcia - wydyszał wciąż jeszcze starając się uspokoić oddech, ale zaraz lądował przy Pilar na kolanach, zaraz opierał rękę na jej przedramieniu. Nabrał w płuca więcej powietrza - ale to mógł być Luna, znowu chciał nas rozdzielić, albo mnie wsadzić? Wrobić... Kurwa jak Rodrigo - oczy mu błysnęły, cofnął rękę. Nie miał pojęcia czy Pilar mu uwierzyła, czy nie, ale Madox przecież wiedział, że on nikogo nie zabił. Że chcieli go w coś wrobić, ale co mogli na niego mieć? O kogo kurwa chodziło.
Podniósł się z ziemi i wyprostował. Przeszedł się dookoła po te małej powierzchni warzywniaka, jak dziki kot w klatce - Aurelia powiedziała mi w klubie, że jej ojciec chce wrobić Rodrigo, a może dowiedział się, że w tym grzebiemy i postanowił mnie? - odwrócił się w jej kierunku stając między skrzynką z mango, a jabłkami. Chwycił jedno w palce - a jeśli od początku chciał wrobić mnie i Rodrigo? Kogo mógł zabić? Ale skoro pofatygował się sam Eliot, to sprawa musi być poważna - Madox pokręcił głową podrzucając owoc w ręce, a zaraz ugryzł kawałek jabłka. Akurat on nigdy nie miał problemu z tym, że zdenerwowany nie mógł nic przełknąć, wręcz przeciwnie, lepiej mu się myślało z pełnym brzuchem. Odgryzł jeszcze kawałek owocu.
- Kurwa... - sięgnął do tylnej kieszeni jeansów, żeby wyjąć z niej swój telefon, zerknął na wyświetlacz. Miał tam kilka nieodebranych połączeń i jakieś wiadomości, od niezapisanego numeru, ale kiedy w niego wszedł od razu połapał się, że to córka Luny - Aurelia powiedziała mi, że jak się czegoś dowie, to mi napisze, dałem jej swój numer - wyjaśnił Pilar. Większość wiadomości od małolaty to były jakieś brednie, napisała mu, że zgasło miasto, jakby Madox nie wiedział. Ale... czy w to też mógł być zamieszany Luna? Noriega znowu podniósł głowę, zerkając na swoją żonę - myślisz, że Luna wiedział, że Rodri spiskuje z Luciano i dlatego chciał go wrobić? Dowiedział się, że my też za dużo wiemy? - bo on tak właśnie myślał. Luna nie był głupi, a oni może znowu go nie docenili? Już myśleli, że go mają...
Madox przesunął palcem po wyświetlaczu telefonu.
- Zadzwonię do niego i zapytam co z jutrzejszym spotkaniem... Zobaczymy jak zareaguje - zaproponował, chociaż sam nie wiedział, czy to dobry pomysł, przy okazji przejrzał kolejne wiadomości od Aurelii, która nie dawała za wygraną, wysłała mu nawet jakieś swoje zdjęcie.

¿Crees que Luna nos ha descubierto? ⋆.˚ ☾ .⭒˚