live for what you create, and die protecting it
: wt gru 30, 2025 2:09 am
Widzi to skinienie głowy i ma nadzieję, że faktycznie uda jej się zaspokoić zmysły artystyczne dziewczyny oraz pobudzić ją w odpowiedni sposób za ich pomocą. Sama nawet nie wie na co liczy, ale zdaje sobie sprawę z tego jak istotne potrafiło być dobranie należytego podkładu muzycznego, który tak jak w dobrym filmie potrafił podkręcić klimat oraz wydobyć ze sceny wszystkie istotne emocje. Nie inaczej było w prawdziwym życiu...
Przez moment przypatruje się jej uważnie. Wydaje się jakby nie potrafiła uwierzyć w to, że w takim właśnie momencie Astrid śmie łapać ją za słówka i poprawiać w tak drobnych szczegółach, które istotnie są tu bez znaczenia. Obie wiedzą, co dokładnie ma ona na myśli, ale z jakiegoś powodu Finch doskonale bawi się tym, że może jej zwracać uwagę. Mimowolnie Ophelia przygląda jej się spod przymrużonych powiek, a kolejne słowa, które smakuje na języku muszą być dobrze wyważone.
- Nie przed żywą publicznością. Nie twarzą w twarz. O to mi chodzi. To zupełnie inne warunki - przypomina jej po czym odsuwa się nieznacznie, bo nawet nie zauważyła, w którym momencie pochyliła się ku dziewczynie tak blisko, że mogła niemalże poczuć na swoich wargach jej ciepły oddech o smaku sączonego od dłuższej chwili drinka.
Potakuje na jej pytanie, bo właśnie to jej proponuje. Rola supportu, before party czy after... Takie drobne prace wydają jej się odpowiednie na sam początek, aby pozwolić Astrid się rozruszać. Oczywiście jeśli w międzyczasie się sprawdzi, a Attwood znajdzie jakąś lepszą robotę to nie omieszka jej o tym wspomnieć.
- Nie rozpędzaj się zbytnio -mówi, ucinając od razu wszelkie te mrzonki o tym, że zaraz zacznie wpisywać ją na każdą możliwą imprezę. - Wpierw pokaż w jakiej jesteś kondycji, a potem pomyślimy o reszcie... Zresztą nawet jeśli mi się spodobasz to nie mogę tak jawnie cię faworyzować.
Posyła jej jeszcze jeden tajemniczy uśmiech, a następnie nachyla się ku przedniego siedzenia kierowcy, aby podpowiedzieć mu dogodne miejsce do zaparkowania pojazdu. W końcu mężczyzna staje w pobliżu wejścia do pobliskiego budynku, a Ophelia dziękując mu, otwiera drzwi auta. Czeka na to, aż Astrid znajdzie się obok niej, aby móc ją zaprowadzić do odpowiedniego mieszkania.
- Chodź - mówi miękko, a jej ręka na chwilę zamarła wyciągnięta ku dziewczynie jakby w ostatnim odruchu powstrzymała się od objęcia jej i ułożenia dłoni w dole jej pleców.
Zupełnie jakby jeden dotyk wystarczył do tego, aby zburzyć to, co zdążyło się między nimi wytworzyć. Lub jakby było to tabu, którego nie należy naruszać...
astrid finch
Przez moment przypatruje się jej uważnie. Wydaje się jakby nie potrafiła uwierzyć w to, że w takim właśnie momencie Astrid śmie łapać ją za słówka i poprawiać w tak drobnych szczegółach, które istotnie są tu bez znaczenia. Obie wiedzą, co dokładnie ma ona na myśli, ale z jakiegoś powodu Finch doskonale bawi się tym, że może jej zwracać uwagę. Mimowolnie Ophelia przygląda jej się spod przymrużonych powiek, a kolejne słowa, które smakuje na języku muszą być dobrze wyważone.
- Nie przed żywą publicznością. Nie twarzą w twarz. O to mi chodzi. To zupełnie inne warunki - przypomina jej po czym odsuwa się nieznacznie, bo nawet nie zauważyła, w którym momencie pochyliła się ku dziewczynie tak blisko, że mogła niemalże poczuć na swoich wargach jej ciepły oddech o smaku sączonego od dłuższej chwili drinka.
Potakuje na jej pytanie, bo właśnie to jej proponuje. Rola supportu, before party czy after... Takie drobne prace wydają jej się odpowiednie na sam początek, aby pozwolić Astrid się rozruszać. Oczywiście jeśli w międzyczasie się sprawdzi, a Attwood znajdzie jakąś lepszą robotę to nie omieszka jej o tym wspomnieć.
- Nie rozpędzaj się zbytnio -mówi, ucinając od razu wszelkie te mrzonki o tym, że zaraz zacznie wpisywać ją na każdą możliwą imprezę. - Wpierw pokaż w jakiej jesteś kondycji, a potem pomyślimy o reszcie... Zresztą nawet jeśli mi się spodobasz to nie mogę tak jawnie cię faworyzować.
Posyła jej jeszcze jeden tajemniczy uśmiech, a następnie nachyla się ku przedniego siedzenia kierowcy, aby podpowiedzieć mu dogodne miejsce do zaparkowania pojazdu. W końcu mężczyzna staje w pobliżu wejścia do pobliskiego budynku, a Ophelia dziękując mu, otwiera drzwi auta. Czeka na to, aż Astrid znajdzie się obok niej, aby móc ją zaprowadzić do odpowiedniego mieszkania.
- Chodź - mówi miękko, a jej ręka na chwilę zamarła wyciągnięta ku dziewczynie jakby w ostatnim odruchu powstrzymała się od objęcia jej i ułożenia dłoni w dole jej pleców.
Zupełnie jakby jeden dotyk wystarczył do tego, aby zburzyć to, co zdążyło się między nimi wytworzyć. Lub jakby było to tabu, którego nie należy naruszać...
astrid finch