Strona 3 z 4
rockin' around the christmas tree
: wt gru 23, 2025 12:36 pm
autor: Eliana Broussard
Jeśli rzeczywiście zależało im na tym, aby trzymać się od siebie z dala, okazywali się w tej kwestii wręcz b e z n a d z i e j n i. Eliana miała tego świadomość, już pewien czas temu czując, że przekraczała własne granice, kiedy zgodziła się wyjść z nim na pierwszą randkę, a obecnie w ogóle nie czuła już ku temu oporów.
Dostrzegła bowiem to, że pomimo wszelkich obaw, mogła dobrze się z nim bawić. Lance nie był złym kompanem i nie próbował naruszać tej granicy, którą ona narzuciła im początkowo. Przynajmniej nie w natarczywy sposób, ale ostatecznie to właśnie to mogło okazać się dla niej zgubne, ponieważ to właśnie z tego powodu opuszczała przy nim gardę.
Traciła na ostrożności, teraz już w ogóle nie martwiąc się tym, że mogłaby przez niego ucierpieć, a przecież to nadal było możliwe.
Rzecz w tym, że odkąd zaczął starać się bardziej, udało mu się wypłoszyć z jej umysłu myśl o tym, że mógłby chcieć ją zranić. Wydawało jej się, że wkładał w tę znajomość pewne zaangażowanie i nie mógł robić tego na marne, ponieważ to czyniłoby z niego jeszcze gorszego człowieka niż ten, za którego miała go początkowo. W to natomiast trudno było jej uwierzyć, dlatego założyła, że to ona pomyliła się najbardziej.
Nie przypuszczała tylko, że ta pomyłka poszła w zupełnie inną stronę.
I najwyraźniej była dla niego zbyt ż y c z l i w a, nie wymagając wcale, aby już przez resztę wieczora bawił się z nią na lodowisku. Miało wystarczyć jej zaledwie jedno kółko, więc kiedy o to zapytał, Eliana dla potwierdzenia pokiwała głową. Dopiero chwilę później lekko zmarszczyła nos, ale nie miała zbyt dużego pola do tego, aby się targować.
— Nie śmiałabym odbierać ci twojej roli — stwierdziła przekornie, a jej usta ponownie wykrzywiły się w uśmiechu. Miała to dziwne wrażenie, że w jego towarzystwie ten grymas w ogóle jej nie opuszczał.
A skoro udało im się ustalić, że Lance jednak podejmie się próby przemierzenia z nią lodowiska, Eliana zdecydowała się zaoferować mu wsparcie. Wyciągnęła w jego stronę dłoń, mając zamiar go przez to przeprowadzić, jeśli tylko miał ku temu ochotę.
Jeśli nie, nie winiłaby go za to, że teraz wolał raczej barierkę.
Lance Cortlandt
rockin' around the christmas tree
: pt gru 26, 2025 9:43 pm
autor: Lance Cortlandt
Prawda niestety była gorsza, niż Eliana się tego spodziewała. Lance’owi dobrze szło ukrywanie jej i granie zainteresowanego. Choć prawda jest taka, że grał tylko na początku, obecnie nie musiał się z niczym wysilać, bo przychodziło mu to naturalnie. Polubił Broussard i jej towarzystwo, więc chętnie spędzał z nią czas i kiedy dziś to ona wyszła z propozycją, szczerze się ucieszył. Nie tylko dlatego, że jego plan działał, lecz przede wszystkim ze względu na to, że podobało mu się to, iż wyszła z inicjatywą i okazała mu swoje zainteresowanie.
Chciał, żeby interesowała się nim, lubiła go i chciała spędzać z nim czas, czemu sam się dziwił, bo dlaczego tak właściwie mu na tym zależało? Kiedy tylko zaczynał się nad tym zastanawiać, karcił się w myślach za to, że zbytnio się wkręcał i powinien bardziej uważać. Ale co z tego, że zdawał sobie z tego sprawę, jeśli wystarczyło, że spotkał się z Elianą i już o tym postanowieniu zapominał?
– Boki zrywać – skomentował, patrząc na nią z politowaniem, ale prędko przez jego grymas przebił się uśmiech, choć ten nie utrzymał się długo. Lance niepewnie spojrzał na dłoń Eliany, zastanawiając się nad tym, czy złapanie jej będzie dobrą opcją. I wcale nie chodzi o to, że jej nie ufał i podejrzewał ją o to, że zaraz wyciągnie go na sam środek lodowiska i tam porzuci. Znał ją na tyle, aby wiedzieć, że nie była tak podła.
Problem polegał na tym, że nie miał pojęcia, czy Broussard będzie odpowiednim zabezpieczeniem przed upadkiem, czy jednak przy pierwszej okazji pociągnie ją na dół ze sobą.
Biorąc to pod uwagę, Lance zdecydował się na trzecią opcję, czyli złapał rękę Eliany, ale też nie zamierzał odklejać się od barierki, której trzymał się drugą ręką. Wiedział, że zapewne wyglądał teraz żałośnie, więc miał nadzieję, że Broussard doceniała to, jak się dla niej poświęcał, bo nie było to coś, na co normalnie by się porwał. Coś jednak sprawiało, że akurat jej ulegał i to mógł niekoniecznie być tylko zakład.
– Dobra, chyba jestem gotowy – stwierdził, a skoro tak, to mogli ruszać, prawda? I kiedy to zrobili, Lance oczywiście robił to pokracznie. Bardziej szedł po lodzie w łyżwach, niż po nim jechał, bo choć w teorii wiedział, jak to powinno wyglądać, wprowadzenie tego w praktyce wcale nie było proste. Tym bardziej, gdy nogi odmawiały posłuszeństwa i nie pozwalały dać się tak po prostu ponieść.
Eliana Broussard
rockin' around the christmas tree
: ndz gru 28, 2025 10:34 am
autor: Eliana Broussard
Nie wyglądał na osobę, w głowie której łatwo dałoby się wywołać mętlik. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale sprawiał wrażenie kogoś, kto był po prostu ponad to, przez co ona sama niekiedy czuła się przy nim tak bardzo skołowana.
Ciężko było jej odgadnąć, o czym w danym momencie myślał. Nadal nie czuła się też stuprocentowo pewna tego, jak się względem niej czuł i w jaki sposób tak właściwie odbierał ich znajomość.
Chciała wierzyć, że jakoś szczególnie nie różnili się od siebie podejściem do niej, ale czasami nadal wracała do niej myśl o tym, że Lance mógł nie być mężczyzną, który chciałby się zaangażować. Problem w tym, że te myśli nawiedzały ją przede wszystkim wtedy, kiedy znajdowała się z daleka od niego, natomiast przy nim kompletnie o tym zapominała.
Sama zresztą też się zapominała, tak jawnie ubiegając się o jego towarzystwo.
Nie zamierzała go pospieszać, dlatego stała przed nim z tą wyciągniętą dłonią, zapewniając mu czas do namysłu. Gdyby zdecydował się odrzucić jej ofertę, Eliana nie miałaby mu tego za złe, bo przecież nie chodziło o to, że chciała upodobnić się do jednej z tych par, które wspólnie przemierzały lodowisko. Nie, jej wyciągnięta dłoń naprawdę była wyłącznie chęcią zapewnienia mu wsparcia, z którego on mógł, ale wcale nie musiał skorzystać.
Kiedy jednak postanowił to zrobić, Broussard wykrzywiła usta w łagodnym uśmiechu.
Sama także ruszyła przed siebie, starając się dopasować własne tempo do tego, którym wykazywał się Cortlandt, aby przypadkiem nie wyrwać do przodu za mocno i już na początku nie sprawić, że wylądują jednak pośladkami na lodzie. Takie starcia nigdy nie należały do przyjemnych.
I kiedy udało im się pokonać niewielką odległość, kątem oka zerknęła w jego stronę. Początkowo nie mówiła nic, nie chcąc za bardzo go rozpraszać, jednak po chwili doszła do wniosku, że może to właśnie rozproszenie okaże się na niego najlepszym sposobem. — Widzisz? Nie jest wcale tak strasznie — zauważyła, bo przecież radę dawał sobie n i e ź l e. Nie idealnie, ale przecież próbował, a to było dla niej najważniejsze.
Lance Cortlandt
rockin' around the christmas tree
: ndz gru 28, 2025 11:24 am
autor: Lance Cortlandt
Nie tylko ona czuła się skołowana. Ostatnio Lance’owi coraz częściej towarzyszyło to uczucie i nie potrafił z nim sobie poradzić, ponieważ sam gubił się w tym, co działo się w jego własnej głowie.
Znał swój cel, był dla niego jasny. Wiedział też, czego chciał od życia i jakie miał podejście do niego i do relacji, w które wchodził. A jednak zauważał to, że ostatnio coraz częściej zapominał się i robił lub myślał rzeczy, o które wcześniej by się nie podejrzewał.
I to go niepokoiło. Dla faceta jak Lance nie było nic gorszego od utraty kontroli nad własnymi emocjami, ponieważ wtedy nie mógł już tak dobrze panować nad własnym życiem, o którym miał pewne wyobrażenie i zmienianie go mu nie odpowiadało, bo zaburzyłoby to wszystko, co sobie zbudował. I co gorsza, zupełnie zmieniłoby to, co o sobie myślał.
I choć normalnie to wszystko potraktowałby jak czerwoną flagę, której nie może zignorować, tym razem nie mógł z tego powodu się wycofać. Cały czas mówił sobie, że nie może stracić twarzy i musi doprowadzić tę sprawę do końca.
Ale co jeśli to była już tylko wymówka, aby pozwolić sobie na kontynuowanie znajomości z Elianą, która stała się dla niego tym przyjemnym uzależnieniem, z którego nie tylko nie chciał, ale też nie potrafił zrezygnować?
W końcu coraz częściej łapał się na myśli chcę ją zobaczyć.
Nie był jednak pewny tego, czy dzisiejszego wyjścia nie pożałuje. Wszystko przez to, że dał się namówić Broussard na to, by skorzystać z lodowiska, gdzie zupełnie nie był w swoim żywiole. Nie potrafił jeździć na łyżwach, a na lodzie czuł się wyjątkowo niepewnie, przez co całe jego ciało było przeciwne jego obecnym wyczynom.
Był spięty i nie pozwalał sobie na to, aby dać się ponieść lodowisku.
Mimo to dał temu szansę i w pokraczny sposób starał się zrobić całe kółko, które obiecał Elianie, choć miał wrażenie, że zanim dotrze do jego końca, minie kilka godzin. Wydawało mu się, że poruszał się do przodu w ślimaczym tempie, choć to wrażenie mogło być wywołane po prostu tym, że cały czas patrzył pod własne nogi, a nie przed siebie. – Ani trochę – zgodził się z nią, choć można było poznać po jego głosie, że robił tylko dobrą minę do złej gry i nadal towarzyszyło mu zdenerwowanie, wynikające z tego, że zbyt wiele myślał o możliwości upadku. – Myślę, że lada moment będę mógł zacząć grać w hokeja – stwierdził, w końcu odrywając wzrok od własnych nóg i zerkając kątem oka na Elianie, której nawet posłał swój firmowy półuśmiech.
Eliana Broussard
rockin' around the christmas tree
: pn gru 29, 2025 12:25 pm
autor: Eliana Broussard
Nie był jedynym, który wpadł w sidła tego, czego oboje próbowali uniknąć.
Wydawać się to mogło o tyle zabawne, że Eliana dostawała dokładne przeciwieństwo tego, czego mogła w danym momencie oczekiwać. Ta znajomość nie była przecież pierwszą, jaką zawarła z mężczyzną, a jednak to właśnie przy nim, choć starała się tego uniknąć, zaczynała czuć się coraz p e w n i e j.
Niewykluczone, że to właśnie tego zabrakło we wszystkich jej dotychczasowych relacjach - szczególnie w tych, w które sama c h c i a ł a się zaangażować. W towarzystwie Cortlandta było to jednak całkowicie niewymuszone, a co za tym idzie, mogło także okazać się dla niej zgubne, ponieważ już na samym początku straciła nad tym kontrolę.
Poddała się tej znajomości pozwalała sobie na rzeczy, których wcześniej obiecała sobie nie robić. Była niczym dziecko brodzące we mgle, ponieważ pogubiła się już w tym, czego tak właściwie od niego oczekiwała. Wcześniej mogła próbować wmówić sobie, że Lance mógłby być dla niej wyłącznie k o l e g ą, ale przecież w takim scenariuszu nie szukałaby jego bliskości.
Teraz zaś mogła powiedzieć, że odpowiadało jej to, jak ich dłonie do siebie pasowały, nawet jeżeli tym razem miały one stanowić dla niego tylko lodowiskowe wsparcie.
Przez krótką chwilę zastanawiała się, czy to aby na pewno był dobry pomysł. Czy powinna była wyciągać go na lodowisko, na którym ewidentnie nie czuł się swobodnie, ale obserwując to, jak starał się pokonać własny dyskomfort, doszła do wniosku, że ta atrakcja wcale nie musiała być skazana na niepowodzenie. Był to po prostu kolejny raz, kiedy próbowali ze sobą nowości, choć tym razem role odwróciły się. Ostatnim razem przecież to ona była zmuszona w ciemno mu z a u f a ć.
Zaśmiała się, gdy jej uszu dobiegł jego komentarz. — Na pewno poradziłbyś sobie świetnie — choć jeśli miała być szczera, była przekonana, że to wyzwanie pokonałoby również ją. Sama być może radziła sobie na lodzie dość sprawnie, ale czym innym była swobodna jazda i kilka zakręconych kółek, a czym innym intensywna gra, w której przeciwnicy czasami szaleńczo na siebie napierali. Nie trzeba było nawet szczególnie ryzykować, aby to groziło upadkiem. — Ale jesteś pewien, że byłbyś w stanie wymienić garnitur na ten ciężki i olbrzymi kombinezon? — który pewnie niejedna kobieta uznałaby za całkiem seksowny, choć Eliana, jeśli miała być szczera, preferowała pod tym względem raczej jego standardowe wydanie.
Nie było nic bardziej pociągającego od mężczyzny pod krawatem.
Lance Cortlandt
rockin' around the christmas tree
: pn gru 29, 2025 5:36 pm
autor: Lance Cortlandt
Duże znaczenie w tej relacji miał element zaskoczenia. Oboje nie spodziewali się tego, co za sobą pociągnie. Nie był to scenariusz, który sobie z góry zaplanowali, dzięki czemu był naturalniejszy… a tym samym bardziej zgubny. Bo kiedy chcemy, żeby z kimś nam się udało i oczekujemy, że ta relacja zamieni się w związek, to nie zawsze musi pójść po nasze myśli, bo pewnych rzeczy nie da się wymusić.
One muszą pojawić się same. I tu się pojawiły, choć żadne z nich tego nie chciało.
Lance naprawdę dobrze odnajdywał się w towarzystwie Eliany, obok której czuł się komfortowo. Na tyle, aby nieświadomie opuścić przy niej gardę i zapomnieć się do tego stopnia, że pewne rzeczy zaczęły wymykać mu się spod kontroli.
Najgorsze, że chodziło tu o jego własne uczucia, które lubił kontrolować, aby nie poprowadziły go w niepożądanym kierunku. Wiedział, jak zgubne potrafiły być, dlatego wolał mieć je pod kontrolą, aby panować nad własnym życiem i nie oddać kontroli nad nim komuś innemu, bo to jego zdaniem najstraszniejsza rzecz, jaka mogłaby mu się przydarzyć.
– Na pewno – powtórzył po niej, ale w sposób, który sugerował, że doskonale wiedział, iż nie wierzyła we własne słowa. I on się z nią w pełni zgadzał. Hokej na pewno nie był dla niego. W ogóle kariera sportowa nie była dla niego. Nie dlatego, że nie był w formie, po prostu to nie było jego pasją i nie bawiło go. Ćwiczył na siłowni, żeby utrzymać się w dobrej formie i dobrze się prezentować, ale nie zamierzał kopać się z nikim po nogach i przewracać na boisku. Dla niego istniały lepsze sposoby na zarabianie.
– Masz rację. Za dobrze wyglądam w garniturze, nie mogę pozbawiać świata takich widoków – zgodził się z Elianą, przy czym uśmiechał się z taką pewnością siebie, że można by było uwierzyć w to, iż wierzył we własne słowa. I to byłoby trafnym spostrzeżeniem, ponieważ Lance naprawdę myślał w ten sposób – uważał, że wygląda w garniturach zajebiście dobrze. I noszenia ich nie traktował jak przykry obowiązek, jak robi to wielu mężczyzn. Cortlandt robił to z czystą przyjemnością, dlatego nie tylko w pracy, ale też poza nią zwykle nosił się elegancko.
Swoją drogą, ta rozmowa pomagała. Kiedy Lance skupiał się na niej, zamiast na jeździe, jego ciało było nieco bardziej zrelaksowane i mimowolnie poruszało się po lodzie lepiej. Jego ruchy były płynniejsze i nawet zaczął w końcu jechać, zamiast tylko chodzić po lodzie.
Eliana Broussard
rockin' around the christmas tree
: pn gru 29, 2025 9:22 pm
autor: Eliana Broussard
Powinna była to przewidzieć. Powinna była domyślić się, że w którymś momencie wszystko pójdzie właśnie w takim kierunku, ponieważ zbyt mocno zależało jej na tym, aby się przed tym powstrzymać.
I może nawet udałoby jej się to, gdyby tylko wytrwale trzymała się pierwotnego założenia.
To jednak zdołała zepsuć, ale winę za to ponosił nie kto inny, jak właśnie Lance. To on był na tyle zdeterminowany, aby jednak wkraść się do jej życia i jednocześnie naprawdę ją przy tym oczarować. Poradził sobie z tym znakomicie, co oznaczało mniej więcej tyle, że nie bez powodu był tak pewny siebie. Eliana zaś nie do końca się co do niego pomyliła - świetnie radził sobie z kobietami i najwyraźniej ona nie miała być pod tym względem wyjątkiem.
To najpewniej dało się dostrzec w jej spojrzeniu. Zerkała na niego z rozbawieniem spowodowanym tym, o czym teraz żartowali, ale jednocześnie z czymś więcej - czymś, czego sama nie potrafiła wyjaśnić. Nie rozumiała tego i nie potrafiła tego nazwać, a jednak było tam. Zauważyłby to nawet niezbyt wprawiony obserwator.
Kąciki jej ust drgnęły jeszcze bardziej, kiedy usłyszała jego komentarz. Nie powiedziała tego głośno, ale… musiałaby przyznać mu rację. — Skoro tak, to czemu go dzisiaj nie ubrałeś? — zapytała zaczepnie i pozwoliła sobie omieść jego sylwetkę spojrzeniem. Zaraz też w wymowny sposób poruszyła brwiami, choć tak naprawdę żadnego znaczenia nie miało to, że nie miał dziś na sobie garnituru. Już podczas ich pierwszego spotkania doszła do wniosku, że Cortlandt był w y j ą t k o w o przystojnym facetem.
Gdyby nie był wtedy tak bezpośredni, pewnie oczarowałby ją już za pierwszym razem.
Teraz jednak uważnie przyglądała się temu, jak Lance stopniowo robił postępy. Była z nich zadowolona, co dało się dostrzec w jej grymasie, ale jednocześnie nie próbowała komentować tego na głos.
Nie do czasu, kiedy znaleźli się mniej więcej w połowie. Wtedy rozejrzała się po okolicy, dopiero po chwili przenosząc spojrzenie ponownie na bruneta. — Chyba możemy już zacząć rozmawiać o twojej nagrodzie — odezwała się, a jedna z jej brwi powędrowała ku górze. To przecież mógł być całkiem skuteczny rozpraszacz.
Lance Cortlandt
rockin' around the christmas tree
: wt gru 30, 2025 4:22 pm
autor: Lance Cortlandt
Lance nie miał żadnych wątpliwości względem tego, czy potrafił radzić sobie z kobietami. Wiedział, że tak, w końcu miał w tym lata doświadczenia i wiedział, jak się z nimi obchodzić, żeby osiągnąć swój cel. I nawet na takie przypadki, jak Eliana, miał swoją metodę, dzięki czemu początkowe niepowodzenie o niczym nie przesądziło.
A gdyby Cortlandt nie był pewny swojego sukcesu, pewnie by nie wszedł w ten idiotyczny zakład, w który dał się wciągnąć koledze. W końcu nie ryzykowałby tak.
Nie przewidział tylko jednego – w porządku, rzeczywiście odnosił sukcesy, ale przy tym wymykały mu się spod kontroli własne uczucia. Za bardzo zaangażował się w tę grę, co wzięło się z tego, że przy Broussard musiał postarać się bardziej. Ale nie tylko to stanowiło problem. Nim był również fakt, że zwyczajnie ją l u b i ł i z łatwością odnalazł z nią wspólny język, co okazało się być dla niego zgubne, bo dzięki temu jej udało się skruszyć mur, który Lance od lat wokół siebie budował.
I właśnie dlatego w życiu by się nie spodziewał, że akurat tym razem ktoś go naruszył. W końcu wcześniej to się nikomu nie udało…
– Tak nagle wyrwałaś mnie z domu, że nie zdążyłem się przygotować. Musiałem wyjść w tym, w czym byłem – co i tak jest całkiem eleganckim wydaniem. Lance raczej nawet w domu nie chodził w dresach, preferował bardziej wyjściowe stroje, dlatego nawet w jego czterech ścianach nie można było przyłapać go w byle czym.
Lance bardzo starannie podchodził do swojego wizerunku, uważając go za własną wizytówkę, o którą należy dbać w każdej sytuacji. Dlatego Cortlandt dbał o to, żeby zawsze wyglądać nienagannie. To coś, co wyniósł z domu i czego o dziwo nie uważał za bezużyteczne.
Nawet nie zauważył, kiedy pokonali już połowę trasy. Rozmowa okazała się być skutecznym rozpraszaczem. – Mam już na nią pomysł. Możesz spróbować zgadnąć – zaproponował, najwyraźniej zamierzając jeszcze przez chwilę pozostać tajemniczym. Nie chciał od razu mówić jej na co wpadł, ale nie robił tego, bo bał się, że mu odmówi. Wiedział, że zgodzi się, widział to po niej. Dlatego teraz jedynie chodziło o zabawę – chciał rozbudzić jej ciekawość.
Eliana Broussard
rockin' around the christmas tree
: wt gru 30, 2025 5:14 pm
autor: Eliana Broussard
Żadne z nich sobie tego nie zaplanowało. Żadne też nie mogło mieć pewności względem tego, jak ta znajomość potoczy się dalej, skoro raz za razem ich zaskakiwała. A przynajmniej tak czuła się Eliana, która za sprawą Cortlandta niemal bezustannie przekraczała własne granice.
I wcale nie czuła się z tego powodu źle.
Nie przypuszczała też, że on mógłby na taki stan rzeczy narzekać, ponieważ wydawało jej się, że bawił się w jej towarzystwie naprawdę d o b r z e. Nie wyglądał na kogoś, kto mógłby tak dobrze udawać, a poza tym nie było powodów, dla których miałby to robić. Chęć spędzenia z nią nocy nie mogła przecież podyktować mu tego, jak postępował.
Bo przecież nie wpadłaby na to, że chodziło o zakład.
Wyraz zaskoczenia wymalował się na jej twarzy, gdy usłyszała jego słowa. Wystarczyło jednak, że poświęciła temu kilka myśli, aby dojść do wniosku, że to wcale nie wydawało się takie zadziwiające. Po raz kolejny podkreślało jednak, jak bardzo się od siebie różnili, ponieważ Eliana w domu ceniła sobie przede wszystkim wygodę. Lubiła wyglądać dobrze, ale we własnych czterech ścianach nie była w stanie odmówić sobie założenia dresu.
— No tak, ty pewnie po prostu wyglądasz tak po przebudzeniu — skomentowała przekornie, jednocześnie wcale nie uważając, że o poranku mógłby wyglądać g o r z e j. Tego samego nie mogła powiedzieć o sobie, dlatego przed wyjściem zwykle spędzała bardzo dużo czasu nad odpowiednim makijażem i fryzurą. Przez to musiała o wiele wcześniej zrywać się z łóżka, czego niesamowicie nie lubiła, ale jednocześnie posiadała tak wiele kompleksów, iż jakoś musiała je sobie rekompensować.
Prezencja, która mogła zapewnić jej pewność siebie, była więc o wiele ważniejsza niż sen.
Teraz przygryzła delikatnie dolną wargę, zastanawiając się nad tym, co mogło chodzić mu po głowie. — Mam nadzieję, że nie powiesz zaraz, że tylko się zgrywałeś i teraz jednak chcesz zagrać w hokeja — zażartowała, podczas gdy na jej ustach wymalował się uśmiech.
Taką formą nagrody byłaby nawet odrobinę rozczarowana.
Lance Cortlandt
rockin' around the christmas tree
: śr gru 31, 2025 6:00 pm
autor: Lance Cortlandt
I wcale nie udawał tego, jak dobrze się z nią bawił. To wszystko było prawdziwe, ponieważ przy niej przychodziło mu naturalnie. Wcześniej nie pomyślałby, że to było możliwe, ale okazało się, że jakimś cudem nadawali na tych samych falach, dzięki czemu spędzanie razem czasu było tak p r z y j e m n e.
Ale mimo to ta znajomość była skażona przez zakład, na którym w dużej mierze się opierała, ponieważ gdyby nie on, Lance nie zacząłby zabiegać o towarzystwo Eliany, a nawet jeśli, to na pierwsze sygnały, że mógłby się do niej przywiązywać, pewnie by uciekł.
Teraz jednak nie mógł tego zrobić, ponieważ musiał doprowadzić tę sprawę do końca. Wmawiał sobie, że chodziło tylko o to i było to bardzo wygodne dla jego spokoju ducha, bo dzięki temu nie musiał zbyt wiele zastanawiać się nad rzeczami, których nie powinien czuć.
– Oczywiście. A jak nie wierzysz, to w każdej chwili możesz to sprawdzić – poruszył zaczepnie brwiami i uśmiechnął się łobuzersko, zmierzając do tego, by jego słowa wybrzmiały dość wymownie. Ale też miały dowcipne zabarwienie, ponieważ wiedział, że to jeszcze nie był czas, aby wychodzić z takimi propozycjami na poważnie. Nie do Eliany, która miała do tych spraw zupełnie inne podejście niż on, co teraz rozumiał i zamierzał obchodzić się z nią właściwie.
– Myślisz, że mógłbym tak zmarnować swoją nagrodę? – zasugerował w ten sposób, by wiedziała, że raczej się nie rozczaruje. Lance zamierzał dobrze wykorzystać okazję, którą Eliana mu stworzyła, ale nim będzie mógł to zrobić, najpierw musiał dojechać do celu.
I chyba widząc, ile zdołał już przejechać, zrobił się zbyt pewny siebie, co go zgubiło, bo właśnie zaczęła uciekać mu jedna noga, co mogłoby doprowadzić do upadku, gdyby nie zareagował w porę i nie zatrzymał się, mocno chwytając się barierki. I jednocześnie odruchowo mocniej ściskając dłoń Broussard, na którą zerknął dopiero, gdy był pewny, że stał już twardo na nogach. A spojrzał na nią, aby upewnić się, że jego nagłe zatrzymanie się nie doprowadziło do jakichś problemów u niej.
Przez chwilę myślał, że serce wyskoczy mu z piersi i nadal biło ono szybciej, tak bardzo przestraszył się tego drobnego omsknięcia, które dla niego na szczęście skończyło się dobrze.
Eliana Broussard