how much for that?
: wt sty 20, 2026 9:15 pm
Madox A. Noriega
Peach nie wciągała, bo po pierwsze to wolała pigsy, bo była basic bitch, a po drugie to widziała zdjęcia nosów narkomanów po wciąganiu i to jej tak obrzydziło, że w życiu by juz nic nie wciagnela. Do Madoxa to jednak pasowalo, chcoiaz moze nie pół twarzy z dziurą, ale nie chciała mu mówić o tym jak już się nafukał, szczególnie że skakał pod sufit jak jeden z tych skoczków opimpijskich, którzy wygrali na spółkę medal. Peach oczu nie może oderwać od Madoxa, zresztą ją to zawsze fascynowało jak ktoś wyczyniał takie rzeczy, bo ona to jest spięta dupa czasami i w życiu nie chciałaby, żeby ktoś ją nagrał jakby tak skakała.
No w każdym razie posypała jak umiała, Ferrari już siada obok niej i tak kładzie rękę za nią, bo pewnie tak sie czuje najwygodniej, chociaż Peach to akurat nie bardzo się go boi, nawet jak z niego jest taki bydlak wielki, bo jest przekonana że komu jak komu ale kobiecie to on krzywdy nie zrobi. Zaśmiała się jak głupolka, jak chłopaki szukają pingwina i złapała za swój kieliszek.
- Oj chłopcy, co wy, przecież tu nie ma pingwinków. Chociaż ja bym chciała mieć kiedyś jednego jako zwierzątko, to by było wspaniałe prawda Frankie - i tak się do niego uśmiecha słodko i rzęsami wachluje, jakby oczekiwała, że on jej z kieszeni pingwinka teraz wyjmie i ofiaruje. Dobrze, że tak się nim oboje zajeli, to wcale nie skumał co jest w kieliszkach. Tylko zgodnie z toastem wział i wychylił swojego bez mrugnięcia okiem, chociaż patrzył na Mateo ciekawy czy ten cały wypije. Peach wypiła połowę i oblizuje się namiętnie, żeby osłodzić ewnetualną gorzkość trucizny którą wsypali Frankiemu do kieliszka, chyba zadziałało bo nic nie powiedział, tylko polał kolejny.
No ale chłopaki chcieli też znów sobie powciągąć, tylko zanim to zrobili to wszystko na Peach wylądowało. Ona odruchowo buzie otworzyła, ale zaraz zamkneła, zresztą dobrze że już jej Madox wyciera z oczu ten koks, ale jak je otworzyła to pewnie jednak coś jej w te oczy weszło. Niby widzi, ze jej Madox mówi, żeby się nie zaciągała, ale co ona poradzi na to, że już jej coś do buzi wpadło i też przez oczy, energicznie pokręciła głową, ajkby chciała to strzepać z siebie ale wstaje nagle:
- Nie, nie, nie, musze iść się ogarnąć. Frankie gdzie masz łazienkę - ale nie czekała nawet na wyjaśnienia tylko poleciała tam i zaczeła się cała myć nad tą umywalką i oczywiście coś tam ją złapało więc rozmazuje sobie cały ten koks po twarzy, wody to nalała tyle zeby wsadzić całą głowę do środka i tak trzyma ją pod wodą chwilę, prawie się tam utopiła, aż musiała duży oddech wziać jak wyjeła ją w końcu z umywalki i spojrzała w swoje odbicie i już widzi nie Peach która ma 27 lat, tylko Peach która ma 13 lat i pierwszy raz się najebała w klubie. Już sie zastanawia co ona ze swoim życiem robi, przecież była takim słodkim dzieckiem, a skonczyła na jakiejś kryminalnej akcji u mafii, myśli już o tym, że rodzice to by z niej nie byli wcale dumni, a ojciec to pewnie nie będzie nigdy. I tak wisi już na tej umywalce z piętnastą minutę, w końcu się drzwi otwierają, bo pewnie wcale się nie zamkneła.
Peach nie wciągała, bo po pierwsze to wolała pigsy, bo była basic bitch, a po drugie to widziała zdjęcia nosów narkomanów po wciąganiu i to jej tak obrzydziło, że w życiu by juz nic nie wciagnela. Do Madoxa to jednak pasowalo, chcoiaz moze nie pół twarzy z dziurą, ale nie chciała mu mówić o tym jak już się nafukał, szczególnie że skakał pod sufit jak jeden z tych skoczków opimpijskich, którzy wygrali na spółkę medal. Peach oczu nie może oderwać od Madoxa, zresztą ją to zawsze fascynowało jak ktoś wyczyniał takie rzeczy, bo ona to jest spięta dupa czasami i w życiu nie chciałaby, żeby ktoś ją nagrał jakby tak skakała.
No w każdym razie posypała jak umiała, Ferrari już siada obok niej i tak kładzie rękę za nią, bo pewnie tak sie czuje najwygodniej, chociaż Peach to akurat nie bardzo się go boi, nawet jak z niego jest taki bydlak wielki, bo jest przekonana że komu jak komu ale kobiecie to on krzywdy nie zrobi. Zaśmiała się jak głupolka, jak chłopaki szukają pingwina i złapała za swój kieliszek.
- Oj chłopcy, co wy, przecież tu nie ma pingwinków. Chociaż ja bym chciała mieć kiedyś jednego jako zwierzątko, to by było wspaniałe prawda Frankie - i tak się do niego uśmiecha słodko i rzęsami wachluje, jakby oczekiwała, że on jej z kieszeni pingwinka teraz wyjmie i ofiaruje. Dobrze, że tak się nim oboje zajeli, to wcale nie skumał co jest w kieliszkach. Tylko zgodnie z toastem wział i wychylił swojego bez mrugnięcia okiem, chociaż patrzył na Mateo ciekawy czy ten cały wypije. Peach wypiła połowę i oblizuje się namiętnie, żeby osłodzić ewnetualną gorzkość trucizny którą wsypali Frankiemu do kieliszka, chyba zadziałało bo nic nie powiedział, tylko polał kolejny.
No ale chłopaki chcieli też znów sobie powciągąć, tylko zanim to zrobili to wszystko na Peach wylądowało. Ona odruchowo buzie otworzyła, ale zaraz zamkneła, zresztą dobrze że już jej Madox wyciera z oczu ten koks, ale jak je otworzyła to pewnie jednak coś jej w te oczy weszło. Niby widzi, ze jej Madox mówi, żeby się nie zaciągała, ale co ona poradzi na to, że już jej coś do buzi wpadło i też przez oczy, energicznie pokręciła głową, ajkby chciała to strzepać z siebie ale wstaje nagle:
- Nie, nie, nie, musze iść się ogarnąć. Frankie gdzie masz łazienkę - ale nie czekała nawet na wyjaśnienia tylko poleciała tam i zaczeła się cała myć nad tą umywalką i oczywiście coś tam ją złapało więc rozmazuje sobie cały ten koks po twarzy, wody to nalała tyle zeby wsadzić całą głowę do środka i tak trzyma ją pod wodą chwilę, prawie się tam utopiła, aż musiała duży oddech wziać jak wyjeła ją w końcu z umywalki i spojrzała w swoje odbicie i już widzi nie Peach która ma 27 lat, tylko Peach która ma 13 lat i pierwszy raz się najebała w klubie. Już sie zastanawia co ona ze swoim życiem robi, przecież była takim słodkim dzieckiem, a skonczyła na jakiejś kryminalnej akcji u mafii, myśli już o tym, że rodzice to by z niej nie byli wcale dumni, a ojciec to pewnie nie będzie nigdy. I tak wisi już na tej umywalce z piętnastą minutę, w końcu się drzwi otwierają, bo pewnie wcale się nie zamkneła.