Out of my depth
: śr lut 04, 2026 9:50 pm
To nie pierwszy raz w ostatnich tygodniach, gdy Darcy go zaskoczyła. Może powinien już nieco się do tego przyzwyczaić? Ta randka wydawała się na początku cholernie formalna, lecz jak zawsze w ich wypadku szybko przeszli do bardziej naturalnego dla siebie trybu. Więc może tego wyjazdu nie powinien traktować tak na poważnie? Chyba jego chęci tego by podejść do ich relacji nieco poważniej sprawiały, że przypisywał wszystkiemu większą wagę niż rzeczywiście wypadało. Nie do końca odnajdował się jeszcze w ich nowej rzeczywistości. To robiło się nieco zbyt skomplikowane, chociaż sam poniekąd najbardziej to komplikował.
- Nie mogę powiedzieć żeby mi to szczególnie przeszkadzało. - uśmiechnął się do niej porozumiewawczo bo oboje znali jego pewność siebie, która często mogła go wpakować w kłopoty.
Jednak wiele razy udowodnił już jej, że nie jest to po prostu arogancja. Zawsze spełniał swoje obietnice. Przynajmniej względem niej i zawsze jeśli chodziło o ich sypianie razem.
- Ach... więc to mnie przypadnie ten zaszczyt żeby paść przed Tobą na kolana? Więc lepiej się pospiesz z rozmiarem pierścionka, bo jedyne, co będę wiązać to twoje nadgarstki. Nie będę w nocy sprawdzać centymetrem jaki masz obwód palca. - puścił jej oczko z dając jasno do zrozumienia, że nie jest najbardziej subtelnym facetem, ale o tym też zdołała się już kilka razy przekonać.
Całe te domyśl się zdecydowanie na niego nie działały. Lubił się droczyć i flirtować, ale tutaj kończyły się jego talenty. Potrzebował dość jasnych i silnych sygnałów, a z tymi Bowman na szczęście nie miała problemów. Może gdy przychodziło co, do czego robiła się uległa, lecz nie miała problemu z komunikowaniem swoich potrzeb. Dlatego tak dobrze się do tej pory dogadywali.
- Klęczeć nie tylko możesz, ale będziesz. - spojrzał na nią znacząco, a jego tęczówki nieco pociemniały.
Nie precyzował czy mówił o dzisiejszym wieczorze, czy ich wakacjach. Chyba oboje wiedzieli, że to zdarzy się przy obu tych okazjach. To klękanie natomiast nie było zarezerwowane tylko dla niej. On również nie miał z tym problemów.
- Cześć, jestem Arvel i jestem... - zaśmiał się cicho imitując klasyczne pierwsze spotkanie AA - Pochodzę z Walii. Z małego miasteczka Aberystwyth. Część zjednoczonego królestwa. - przewrócił oczami jak każdy dumny Walijczyk - Pochodzę z policyjnej rodziny. Od pokoleń każdy w mojej rodzinie dołączał do jakiejś formacji. Rodzice jeszcze żyją, ale rzadko się z nimi widuję. Trochę za daleko, a ja jestem zawsze zapracowany. Albo ktoś inny zajmuje mój czas. - spojrzał na nią ze znaczącym uśmiechem - Mam dwójkę rodzeństwa. Starszą siostrę i młodszego brata. Siostra nadal pracuje w Scotland Yard, brat natomiast jest chyba teraz na jakiejś wymianie z FBI w Stanach. - streścił zwilżając sobie gardło lampką wina.
- Miałem już trochę dość tamtejszej pogody i chciałem czegoś nowego. Rzuciłem się na głęboką wodę gdy powstała szansa wymiany z tutejszą policją. Przyjechałem i co mogę Ci powiedzieć... Już zostałem. Dla pracy, dla ludzi... - przesunął wzrokiem po jej pięknej twarzy - Więc natury nie oszukasz. W tropikalnym słońcu wytrzymam bez filtra pewnie dziesięć minut, a później wypali mi wszystkie tatuaże. - zaśmiał się cicho dopijając już swoje wino - Coś jeszcze, co chciałabyś o mnie wiedzieć? - uniósł pytająco brew będąc dla niej dzisiaj otwartą księgą, są w końcu na randce.
Darcy Bowman
- Nie mogę powiedzieć żeby mi to szczególnie przeszkadzało. - uśmiechnął się do niej porozumiewawczo bo oboje znali jego pewność siebie, która często mogła go wpakować w kłopoty.
Jednak wiele razy udowodnił już jej, że nie jest to po prostu arogancja. Zawsze spełniał swoje obietnice. Przynajmniej względem niej i zawsze jeśli chodziło o ich sypianie razem.
- Ach... więc to mnie przypadnie ten zaszczyt żeby paść przed Tobą na kolana? Więc lepiej się pospiesz z rozmiarem pierścionka, bo jedyne, co będę wiązać to twoje nadgarstki. Nie będę w nocy sprawdzać centymetrem jaki masz obwód palca. - puścił jej oczko z dając jasno do zrozumienia, że nie jest najbardziej subtelnym facetem, ale o tym też zdołała się już kilka razy przekonać.
Całe te domyśl się zdecydowanie na niego nie działały. Lubił się droczyć i flirtować, ale tutaj kończyły się jego talenty. Potrzebował dość jasnych i silnych sygnałów, a z tymi Bowman na szczęście nie miała problemów. Może gdy przychodziło co, do czego robiła się uległa, lecz nie miała problemu z komunikowaniem swoich potrzeb. Dlatego tak dobrze się do tej pory dogadywali.
- Klęczeć nie tylko możesz, ale będziesz. - spojrzał na nią znacząco, a jego tęczówki nieco pociemniały.
Nie precyzował czy mówił o dzisiejszym wieczorze, czy ich wakacjach. Chyba oboje wiedzieli, że to zdarzy się przy obu tych okazjach. To klękanie natomiast nie było zarezerwowane tylko dla niej. On również nie miał z tym problemów.
- Cześć, jestem Arvel i jestem... - zaśmiał się cicho imitując klasyczne pierwsze spotkanie AA - Pochodzę z Walii. Z małego miasteczka Aberystwyth. Część zjednoczonego królestwa. - przewrócił oczami jak każdy dumny Walijczyk - Pochodzę z policyjnej rodziny. Od pokoleń każdy w mojej rodzinie dołączał do jakiejś formacji. Rodzice jeszcze żyją, ale rzadko się z nimi widuję. Trochę za daleko, a ja jestem zawsze zapracowany. Albo ktoś inny zajmuje mój czas. - spojrzał na nią ze znaczącym uśmiechem - Mam dwójkę rodzeństwa. Starszą siostrę i młodszego brata. Siostra nadal pracuje w Scotland Yard, brat natomiast jest chyba teraz na jakiejś wymianie z FBI w Stanach. - streścił zwilżając sobie gardło lampką wina.
- Miałem już trochę dość tamtejszej pogody i chciałem czegoś nowego. Rzuciłem się na głęboką wodę gdy powstała szansa wymiany z tutejszą policją. Przyjechałem i co mogę Ci powiedzieć... Już zostałem. Dla pracy, dla ludzi... - przesunął wzrokiem po jej pięknej twarzy - Więc natury nie oszukasz. W tropikalnym słońcu wytrzymam bez filtra pewnie dziesięć minut, a później wypali mi wszystkie tatuaże. - zaśmiał się cicho dopijając już swoje wino - Coś jeszcze, co chciałabyś o mnie wiedzieć? - uniósł pytająco brew będąc dla niej dzisiaj otwartą księgą, są w końcu na randce.
Darcy Bowman