have the bludgers ever killed anyone?
: ndz sty 25, 2026 4:58 pm
— W takim razie najpierw ściągnę szukającego — odparła natychmiast. Jutro na rozruchu poprosi Huggenkiss, żeby osłaniała nie tylko Buttsa i ścigających, ale również ją przed tłuczkami, którymi pałkarze z Durmstrangu będą próbowali zdyskwalifikować Zaylee. A wtedy Zaylee będzie mogła skupić się na swoim zadaniu. Jeśli pozbędą się szukającego, ich szansę na zwycięstwo będzie... Jakaś. A jakaś brzmiała o wiele lepiej niż żadna. — O ile nie wpadną na ten sam pomysł — dodała, bo jeżeli przeciwnicy zorientują się, a zorientują się na pewno, do czego zmierza pałkarka, będą chcieli szybko i boleśnie wykluczyć z gry kapitana Hogwartu. Sposób był tylko jeden — Miller musiała zrobić to pierwsza.
Nie mogła jednak być na boisku w kilku miejscach jednocześnie, dlatego im szybciej rozprawi się z szukającym, tym prędzej będzie mogła wrócić do innych obowiązków. Mogła też sprzątnąć obrońcę rywali, żeby ułatwić zadanie ścigającym. Dzięki pustym obręczom bez trudno zdobędą wystarczającą ilość goli, aby zdobyć przewagę. To wciąż mogło jednak nie wystarczyć do osiągnięcia zwycięstwa.
Durmstrang grał ostro. Niejednokrotnie łapał za miotły innych zawodników, co w teorii oznaczało faul, ale w praktyce bywało różnie. Niektóre zagrania po prostu umykały sędziom. Lubili też stosować Chwyt Parkina, ściskając przeciwnika z obu stron i spychając go w dół. Najczęściej tyczyło się to ścigającego, który był przy kaflu. Zasada możesz przeszkadzać, ale nie możesz łapać, pchać ani bić w przypadku Durmstrangu obowiązywało. Tak jak żadne to ma być ładna i czysta gra.
— Siódme piętro, przejście za gobelinem Grzegorza Pysznego? — zaproponowała, a gdy obie zabrały już swoje rzeczy, machnęła różdżką, gasząc świece zaklęciem Nox. — Ewentualnie Zapadnia w klasie Obrony przed Czarną Magią — to było doskonałe miejsce, ale najpierw musiały wyminąć dyżurujących przy klasie prefektów. — Twój chłopak nie ma dzisiaj warty? Może uda ci się go jakoś przekonać, żeby nas nie widział? — wyszła z szatni i przytrzymała Swanson drzwi.
Deszcze przestał w końcu padać, ale ciemne niebo wskazywało, że jutro pogoda wcale nie będzie łaskawsza. Miller to nie przeszkadzało, ale z pewnością lepsza widoczność przydałaby się Buttsowi, który miał spory problem z dostrzeżeniem znicza. Wciągnęła rześkie powietrze i pochyliła się, żeby ściągnąć z ściągnąć liścia, który przykleiły się do szkolnego pantofla. Na nic jej starania, bo kiedy tylko wyszły na ścieżkę prowadzącą do zamku i tak ubłociła sobie buty. Pedantyzm Zaylee nie pozwolił jej długo wytrzymać w takim stanie, musiała użyć Chłoszczczenia i po drodze używała go jeszcze ze cztery razy.
Evina J. Swanson
Nie mogła jednak być na boisku w kilku miejscach jednocześnie, dlatego im szybciej rozprawi się z szukającym, tym prędzej będzie mogła wrócić do innych obowiązków. Mogła też sprzątnąć obrońcę rywali, żeby ułatwić zadanie ścigającym. Dzięki pustym obręczom bez trudno zdobędą wystarczającą ilość goli, aby zdobyć przewagę. To wciąż mogło jednak nie wystarczyć do osiągnięcia zwycięstwa.
Durmstrang grał ostro. Niejednokrotnie łapał za miotły innych zawodników, co w teorii oznaczało faul, ale w praktyce bywało różnie. Niektóre zagrania po prostu umykały sędziom. Lubili też stosować Chwyt Parkina, ściskając przeciwnika z obu stron i spychając go w dół. Najczęściej tyczyło się to ścigającego, który był przy kaflu. Zasada możesz przeszkadzać, ale nie możesz łapać, pchać ani bić w przypadku Durmstrangu obowiązywało. Tak jak żadne to ma być ładna i czysta gra.
— Siódme piętro, przejście za gobelinem Grzegorza Pysznego? — zaproponowała, a gdy obie zabrały już swoje rzeczy, machnęła różdżką, gasząc świece zaklęciem Nox. — Ewentualnie Zapadnia w klasie Obrony przed Czarną Magią — to było doskonałe miejsce, ale najpierw musiały wyminąć dyżurujących przy klasie prefektów. — Twój chłopak nie ma dzisiaj warty? Może uda ci się go jakoś przekonać, żeby nas nie widział? — wyszła z szatni i przytrzymała Swanson drzwi.
Deszcze przestał w końcu padać, ale ciemne niebo wskazywało, że jutro pogoda wcale nie będzie łaskawsza. Miller to nie przeszkadzało, ale z pewnością lepsza widoczność przydałaby się Buttsowi, który miał spory problem z dostrzeżeniem znicza. Wciągnęła rześkie powietrze i pochyliła się, żeby ściągnąć z ściągnąć liścia, który przykleiły się do szkolnego pantofla. Na nic jej starania, bo kiedy tylko wyszły na ścieżkę prowadzącą do zamku i tak ubłociła sobie buty. Pedantyzm Zaylee nie pozwolił jej długo wytrzymać w takim stanie, musiała użyć Chłoszczczenia i po drodze używała go jeszcze ze cztery razy.
Evina J. Swanson