a grand comeback
: sob lut 14, 2026 6:49 pm
Nawet bez wykształcenia medycznego Evina zdawała sobie sprawę, że nikt nie był w stanie ustalić czasu zgonu do jednego konkretnego momentu, ale jeśli tylko ciało było odnalezione wystarczająco szybko to można było podać przybliżoną godzinę śmierci denata. Zwłoki nie były w stanie znacznego rozkładu, znaleziono je dosyć szybko dzięki sąsiadce, która zauważyła, że drzwi do mieszkania studentek nie były zamknięte.
- Wiemy, o której przybył na miejsce. Piąta siedemnaście - odpowiedziała, bo akurat tyle zapamiętała z czytanych dokumentów. - Bernard to odnotował. Zatem czy dzięki temu możesz dasz mi konkretną odpowiedź?
Późne godziny wieczorne były pojęciem względnym i na pewno każdy mógłby podać inny zakres czasowy, gdyby zapytać różne osoby o to o jakie godziny mogło chodzić Haddadowi. Swanson z kolei nie chciała bawić się w zgadywanki. Chciała konkretów, na których mogła się oprzeć.
Odpowiedzi, które otrzymywała od Zaylee nie napawały jej optymizmem, ale była w stanie zrozumieć, że niestety na tym etapie nie były w stanie ustalić niczego więcej, bo dopiero zaczynały rozgrzebywać tę sprawę.
- Biorąc pod uwagę jak długo zajęło mu dotarcie do niektórych świadków lub znalezienie i zlecenie badań narzędzia zbrodni to... Powiedziałabym, że nie był zbyt ogarnięty, ale nie było to typowe załatwianie spraw na odpierdol. Bardziej jakby się motał i nie wiedział co robić? - odpowiedziała, samej nie wiedząc jak dokładnie powinna określić postępowanie tamtego detektywa.
Westchnęła ciężko, opierając się wygodniej o szafkę i wzruszyła ramionami. Nie miała najmniejszego pojęcia jak miała odpowiedzieć na to pytanie. Sama również się zastanawiała, ale wnioski, do których dochodziła nie były zadowalające.
- Nie... Sloan robi przegląd spraw archiwalnych, aby się upewnić czy niczego nie przeoczono i czy nie da się znaleźć czegoś nowego dzięki nowoczesnym technologiom - odparła w końcu, ale zaraz miała nadejść ta mniej przyjemna część. - Na moje jednak po prostu szuka dla mnie zajęcia, żeby mnie usadzić w miejscu.
Tak to wyglądało. Nie było powodów do tego, aby nagle zacząć rozkopywać te sprawy ani żeby to właśnie ona się tym zajmowała, ale najwyraźniej Sloan widział to jako pracę niskiego ryzyka czyli coś idealnego dla niej, aby nie pchać ją w zbyt wymagające sprawy.
zaylee miller
- Wiemy, o której przybył na miejsce. Piąta siedemnaście - odpowiedziała, bo akurat tyle zapamiętała z czytanych dokumentów. - Bernard to odnotował. Zatem czy dzięki temu możesz dasz mi konkretną odpowiedź?
Późne godziny wieczorne były pojęciem względnym i na pewno każdy mógłby podać inny zakres czasowy, gdyby zapytać różne osoby o to o jakie godziny mogło chodzić Haddadowi. Swanson z kolei nie chciała bawić się w zgadywanki. Chciała konkretów, na których mogła się oprzeć.
Odpowiedzi, które otrzymywała od Zaylee nie napawały jej optymizmem, ale była w stanie zrozumieć, że niestety na tym etapie nie były w stanie ustalić niczego więcej, bo dopiero zaczynały rozgrzebywać tę sprawę.
- Biorąc pod uwagę jak długo zajęło mu dotarcie do niektórych świadków lub znalezienie i zlecenie badań narzędzia zbrodni to... Powiedziałabym, że nie był zbyt ogarnięty, ale nie było to typowe załatwianie spraw na odpierdol. Bardziej jakby się motał i nie wiedział co robić? - odpowiedziała, samej nie wiedząc jak dokładnie powinna określić postępowanie tamtego detektywa.
Westchnęła ciężko, opierając się wygodniej o szafkę i wzruszyła ramionami. Nie miała najmniejszego pojęcia jak miała odpowiedzieć na to pytanie. Sama również się zastanawiała, ale wnioski, do których dochodziła nie były zadowalające.
- Nie... Sloan robi przegląd spraw archiwalnych, aby się upewnić czy niczego nie przeoczono i czy nie da się znaleźć czegoś nowego dzięki nowoczesnym technologiom - odparła w końcu, ale zaraz miała nadejść ta mniej przyjemna część. - Na moje jednak po prostu szuka dla mnie zajęcia, żeby mnie usadzić w miejscu.
Tak to wyglądało. Nie było powodów do tego, aby nagle zacząć rozkopywać te sprawy ani żeby to właśnie ona się tym zajmowała, ale najwyraźniej Sloan widział to jako pracę niskiego ryzyka czyli coś idealnego dla niej, aby nie pchać ją w zbyt wymagające sprawy.
zaylee miller