Strona 3 z 3

lightheaded and drunk for you

: czw lut 12, 2026 7:37 pm
autor: teddy darling
Już to dawno ustaliły, że co złego, to właśnie Teddy. A ona przyjmowała to z pokorą. Pewnie dlatego, że nie traktowała zarzutów April poważnie. Jasne, miała swoje za uszami, ale to jak każdy! Wiadomo, że jeśli miałyby się przerzucać argumentami, wyszłoby na April na to, że wcale nie była taka niegrzeczna. W ogóle wydawało jej się, że daleko brakuje jej do Finch. No i ona przynajmniej pamiętała imiona dziewczyn ze studiów, z którymi spała, a to już jeden szczebelek bliżej nieba!
No dobre, może w jednostce nie było zbyt wielu kobiet, więc Darling nie miała nigdy jakiegoś większego pola do popisu. Czy inaczej sprawdziłaby czy sprężyny w łóżkach w remizie wbijają się w biodra i łopatki? Raczej nie. Za dużo ludzi. Nawet w magazynku nie było do końca bezpiecznie, skoro Jett przyłapał ją na gorącym uczynku! Zero prywatności w tej robocie, no naprawdę.
Wszystko zależy od tego, jak szybko doprowadzisz mnie do szału aż zechcę wyjść z siebie i stanąć obok. Albo zapragnę cię udusić — odparła z łobuzerskim uśmiechem, ale przecież nie chciały tego sprawdzać. Na razie nic tego nie zapowiadało, ale Teddy nie mogła wiedzieć, co takie zrodziło się w tej ślicznej główce. Przez jej własną nawet nie przyszła myśl, żeby wzbudzać jakąkolwiek zazdrość celowo, a gdyby April wpadła na taki niecny plan, pewnie byłoby jej strasznie przykro. Nie, na sto procent nie wpadnie na nic podobnego. Oj, Darling, żeby ta twoja pewność nie obróciła się w gówno.
Trzeba zaznaczyć, że tylko jedną dupę obściskiwała w remizie, a resztę przed! To ważne! Głównie dlatego, że reszta nie miała tam wstępu. Ale dla swojej dziewczyny mogła zrobić mały wyjątek, jak się do niej ładnie uśmiechnie i jak pogada z Blazem, żeby między jedną a drugą zmianą zostawił jej klucze. To było do załatwienia. W zasadzie to wizja spodobała jej się nawet bardziej niż bardzo.
Popuść lejce, Bulgasari — zaśmiała się, bo jeszcze April ukruszyłaby sobie uzębienie na metalowych elementach, a miała naprawdę ładny zgryz! — Twoje sprawne palce powinny sobie z tym poradzić — dodała, ale zaraz wydała z siebie zduszony jęk, kiedy Finch sama naparła na jej rękę. Faktycznie ta kobieta nie miała w sobie ani krzty wstydu. I dobrze! Byle była taka bezwstydna tylko dla niej i Teddy będzie w raju. Już była, ale chciałaby tak zawsze. Ale jeśli ciągle będą na siebie tak napalone, to na stówę nie grozi im żadna nuda.
Westchnęła głośno, czując paznokcie na swoim karku. Niewiele myśląc (a powinna, przecież była tą rozsądną!), odwzajemniła pocałunek i przycisnęła April do chłodnej ściany budynku. Nawet nie upewniła się, czy nikt do nich przypadkiem niespodziewanie nie dołączył. Towarzystwo? Jakie znowu towarzystwo? Że niby ta banda osiłków, która pewnie wychlała bez niej kolejną flaszkę? Och, no trudno.
Poczekaj — wyszeptała między kolejnym muśnięciami ust. — Muszę to sprawdzić — mruknęła i przesunęła rękę wyżej, wkradając się palcami pod materiał majtek. Powoli przesunęła nimi po jej kobiecości i zanurzyła się głębiej. Trwało to dosłownie chwilkę. Ułamek sekundy. — Rzeczywiście — stwierdziła, unosząc dłoń. Oblizała palec i skinęła z aprobatą głową. — Jest pani niewiarygodnie mokra, proszę pani. I zajebiście smaczna — oznajmiła beztrosko, jeszcze mocniej dociskając ją do ściany, żeby ponownie połączyć ich usta w namiętnym pocałunku. Dobrze, że w środku był cały zespół strażaków, bo naprawdę robiło się gorąco i wkrótce zaczną płonąć.

April Finch

lightheaded and drunk for you

: pt lut 13, 2026 12:38 pm
autor: April Finch
Biurowiec April był dużo większy niż jednostka, co był kolejną wielką zaletą albo przerażającym minusem. Nie miała problemów ze znalezieniem tam prywatnego miejsca na schadzki. Znaczy, nie miałaby, gdyby kiedykolwiek się jej przytrafiły! No dobrze, może przytrafiły się raz czy dwa. To tylko kolejny argument, by nigdy nie wpuścić Teddy w to środowisko. Znalazłaby pewnie wszystkie możliwe magazynki, względnie zabezpieczone przed wejściem nieproszonych gości. Skoro Finch, była w stanie rozpinać się i fotografować w windzie, to ktoś tak doświadczony w szukaniu newralgicznych miejsc jak Teddy, miałby tam używanie. W tym całym rozpinaniu się April pomagała głównie jej bezwstydność, nie była przecież taka cwana jak jej partnerka.
Była gotowa rozszarpać kogoś pazurami z miłości, to pewnie dałaby też radę gryźć. Szaleństwo, które przejmowało nad nią kontrolę, pewnie też uczyniłoby ją nieśmiertelną i generalnie nie do zdarcia. Jakieś głupoty pokroju strażackich zabezpieczeń nie miałyby z nią szans, jeśliby się uparła. Niewiele było rzeczy na świecie, które były gotowe się z nią mierzyć, jak się uparła. Nie korzystała z tej karty zbyt często, ale jak już w coś szła, to nie brała jeńców. A przecież dla Teddy była gotowa rzucić na stół całą talię. Szczególnie, jeśli nadal będzie na nią reagowała w ten sposób. Może powinna się zawstydzić i ogarnąć, ale nie było na to najmniejszych szans. Na pewno nie pod wpływem tych zduszonych jęków. Gorzej, jak się od tego wszystkiego totalnie pochorują, bo przecież kto normalny robi takie rzeczy na mrozie?
Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy przyszpiliła ją do ściany. Szybko poszło. Jedna z dłoni przesunęła się wyżej, wplatając się w jej jasne włosy. Druga wciąż pozostawała na karku, chcąc zatrzymać strażaczkę jak najbliżej, panicznie obawiając się, że mogłaby odsunąć się chociaż na kilka centymetrów. Wieczorny spokój i ciszę uliczki zmącił krótki, ale głośny jęk. Finch zaczerpnęła łapczywie powietrza, zaskoczona bezpośrednim dotykiem. Wpatrywała się w usta Teddy jak zahipnotyzowana, nie próbując nawet odpowiedzieć. Nigdy chyba nie przestanie jej szokować, z jaką łatwością Darling potrafiła zamknąć jej pysk. April bardzo rzadko brakowało słów. Jeszcze trochę, a zacznie ją zawstydzać. To pewnie też było do zrobienia. Uśmiechnęła się znowu, niemal rozpływając się w jej ramionach. Gdyby nie była przyciśnięta do zimnej ściany, pewnie osunęłaby się na chodnik przez to, jak zmiękły jej kolana. Zacisnęła palce na jej włosach, oddając każdy pocałunek z hektolitrami pasji i namiętności. Rozszerzyła nogi, chcą natychmiast wpuścić ją między uda. Najlepiej całą. Rozpięła jej płaszcz, złapała ją za pośladki i przycisnęła mocniej do siebie. Od kompletnego odlecenia na inną orbitę uratował ją czyiś gwizd. Z początku chciała go zignorować, ale niestety rozwiał nieco mgły w jej głowie, przez co nagle zaczęło do niej docierać, że stoją w jakiejś ciemnej uliczce na totalnym mrozie w pozycji co najmniej niewygodnej. I najwyraźniej są obserwowane przez jakichś pijanych gości przechodzących kawałek dalej. Okropieństwo. Oderwała się od niej bardzo niechętnie.
— Nie możesz mi tak robić, jak masz zamiar potem zostawić mnie na lodzie. — Zacisnęła palce na jej bluzie, szarpiąc za nią, by dać upust całemu oburzeniu, jakie się w niej wezbrało. No trudno. Będzie musiała jakoś zacisnąć nogi i żyć dalej. Chociaż może niech lepiej nie zaciska, bo i tym się bardziej nakręci. Pchnęła Teddy delikatnie, by ją od siebie odsunąć. Poprawiła podwiniętą spódniczkę i przeczesała włosy, licząc, że to wystarczy, by wróciła do stanu wyglądania fenomenalnie. Skinęła głową na nią i ruszyła z powrotem w stronę baru.
W środku było przynajmniej ciepło. Zdjęła płaszcz i skierowała się z powrotem w stronę stolika, na którym w międzyczasie pojawiła się dodatkowa butelka. Chłopaki faktycznie świetnie się bawili bez ich towarzystwa! Podnieśli wzrok znad szkła, gdy Finch rzuciła na krzesło swój płaszcz.
Nie wiedziałem, że na zewnątrz jest aż tak zimno, żeby wracać z takimi wypiekami.Secada wyszczerzył się, bardzo dumny ze swojej żartobliwej uwagi. April usiadała z powrotem na swoim miejscu, oparła skrzyżowane ręce o blat i nachyliła się w jego stronę.
— Chcesz następnym razem popatrzeć, żeby wreszcie się nauczyć, jak doprowadzić dziewczynę do jęków, a nie ziewania z nudów? — Uśmiechnęła się do niego tak słodko, jak tylko było to możliwe. Biedak chyba wcześniej nie został ostrzeżony, że zawstydzenie jej to trudne wyzwanie.

teddy darling

lightheaded and drunk for you

: pt lut 13, 2026 1:47 pm
autor: teddy darling
Miała wiele umiejętności, ale jedną z najbardziej przydatnych była doskonała orientacja w terenie i fotograficzna pamięć do układu pomieszczeń. Wystarczyło, że raz przeszła korytarzem, a już potrafiła w myślach odtworzyć plan całego piętra. Od razu wiedziała, gdzie znajdują się drzwi ewakuacyjne, ślepe zaułki, zapomniane schowki na sprzęt i toalety, do których pewnie nikt nie zaglądał po siedemnastej. Istniało więc ogromne prawdopodobieństwo, że po zapuszczeniu się w rejony April, w ciągu godziny, może dwóch, zlokalizowałaby wszystkie miejsca, w których można zniknąć z pola widzenia i puszczać do woli, bez ryzyka przyłapania na gorącym uczynku. Oczywiście Teddy nie zamierzała puszczać się po kątach biurowca swojej dziewczyny, ale jeśli już miałaby przekraczać granice przyzwoitości, to wyłącznie z nią. Ale seks z własną partnerką to już żadne puszczanie!
Może to i lepiej, że ktoś zagwizdał i wyrwał je z transu, bo właśnie — kto normalny wyprawia takie rzeczy na mrozie? Zupełnie nikt! Nie obyło się jednak od żałosnego jęku, który wyrwał się z gardła Darling, kiedy Finch odepchnęła ją od siebie.
Och, a więc to moja wina? — parsknęła, choć doskonale znała odpowiedź. Była winna wszystkiemu, o ile April było to na rękę. — Nie wkładaj mi w usta słów, których nigdy nie powiedziałam. Wcale nie zamierzałam zostawić cię na lodzie — wzruszyła ramionami i przyłożyła zimne dłonie do rozpalonych policzków.
Od tych pocałunków i smaku Finch zakręciło jej się w głowie. Gdyby nie tamci pijani, kręcący się w pobliżu baru faceci, pewnie nie miałaby większych oporów, żeby dobrać się do niej pod tą ścianą. Przeleciałaby ją na mrozie, a potem miałaby wyrzuty sumienia, że ta znów chodzi taka zasmarkana.
Rozpięty i przekrzywiony płaszcz, który ledwo trzymał się na ramionach Teddy, mówił sam za siebie. Już po przekroczeniu progu lokalu widziała z daleka rozbawione spojrzenia chłopaków. Zajęła swoje miejsce i założyła sobie na głowę kaptur bluzy. W przeciwieństwie do April, ona dawała się zawstydzić, a chłopaki dali jej do zrozumienia oczami, że wiedzieli, co tam robiły. Albo co chciały zrobić, tylko coś poszło nie tak, stąd ta reakcja Finch, która wywołała u strażaków salwy śmiechu. No jasne, że Secada z przyjemnością pragnął popatrzeć. Zresztą na pewno nie tylko on.
Jett bez słowa podsunął Darling kieliszek z czystą. Ta zerknęła na niego spod kaptura z pewną wdzięcznością i ujęła szkło w dłoń i wypiła karniaka. Pewnie miała ich kilka, przecież trochę ich tutaj nie było, skoro zdążyli kupić kolejną butelką wódki. Po chwili to samo zrobił z kieliszkiem tequili, podstawiając go April praktycznie pod nos.
A wracając do tego patrzenia... — zaczął Eric, ale Teddy natychmiast skarciła go spojrzeniem.
Stary, to była ironia. Nikt nie będzie na nic patrzył. Znajdźcie sobie własne dziewczyny — oznajmiła stanowczym tonem, bo chyba naprawę niektórzy z nich zaczęli sobie zbyt dużo wyobrażać.
Dobrze, już dobrze, nie unoś się tak — Secada podniósł łapy w obronnym geście. — Chodźmy zapalić — zwrócił się do kolegów, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Blaze wraz z bliźniakami podnieśli się z miejsca, a jeden z nich upewnił się spojrzeniem, czy może poczęstować się skrętem z papierośnicy, którą April zostawiła na stole.
Donovan odprowadził ich wzrokiem do drzwi, a potem uśmiechnął się zawadiacko, sięgając po swój kieliszek.
Finch, masz jakieś siedem minut, żeby dowiedzieć się czegoś, o czym Darling prawdopodobnie nigdy ci nie powiedziała. Co konkretnie cię interesuje? — zachęcił ją skinieniem głowy, a Teddy przewróciła oczami tak mocno, że prawie zobaczyła własnym mózg. To niemożliwe. Mówiła jej właściwie o wszystkim.

April Finch

lightheaded and drunk for you

: pt lut 13, 2026 3:21 pm
autor: April Finch
Była w stanie zgubić się w drodze z własnego mieszkania do najbliższego spożywczaka. Jej orientacja w terenie była po prostu tragiczna. Nigdy nie mogła spamiętać, gdzie trzeba skręcić, by gdzieś dotrzeć, a jak lądowała z jakiegoś powodu w biurowcu na piętrze, na którym raczej nie bywała, to było wiadomym, że spóźni się na spotkanie, na które idzie, bo zaliczy po drodze siedem złych gabinetów i kuchnię. Dobrze, że miała w swoim życiu Teddy, która prowadziła ją cierpliwie za rączkę od tylu lat, nie dając zbytnio zostawać w tyle. To kolejny z dziesiątek aspektów, w których miała do niej ogromne pokłady cierpliwości, które brały się nie wiadomo skąd. I nie wiadomo, jakim cudem, jeszcze się nie wyczerpały.
— Oczywiście, że twoja — potwierdziła radośnie, żeby nie miała żadnych wątpliwości. Trzeba było nie wywoływać tej całej zazdrości! Może i Darling nie zrobiła tego celowo, ale musiała jednak coś niedobrego zamieszać, skoro to Finch nosiło po tym wszystkim, a ona była opanowana jak tybetański mnich. Przynajmniej pozornie. Przynajmniej pod względem zazdrości! A zresztą. Pod żadnym względem nie była tak rozchwiana jak April i pewnie nigdy nie będzie, co dawało jej przewagę do stwierdzania, że wszystko faktycznie jest jej winą, bo przecież inaczej przeżywałaby to tak samo mocno. Wygodnie czasami było być pierdolniętym.
Reakcja Teddy na rechoty kolegów była tylko dodatkową motywacją, by w ogóle się tym nie zawstydzić. Była gotowa stanąć w obronie ukochanej i zasłonić ją własną piersią. Najlepiej nagą, żeby skutecznie zbić ich wszystkich z pantałyku. Miała wrażenie, że niewiele było takich sytuacji, w których to ona mogła być górą albo po prostu się nią zaopiekować. Nic dziwnego, że z takim zapałem łapała się pierwszej, jaka tylko wpadła jej w ręce. W ręce wpadł też kieliszek. Totalnie bezmyślnie po niego sięgnęła i wlała zawartość do gardła, patrząc cały czas na Latynosa. Przejechała kciukiem po wardze, zdejmując z niej pozostałe krople alkoholu. Utrzymywała z nim intensywny kontakt wzrokowy, będąc święcie przekonaną, że to on pierwszy wymięknie pod naporem jej bezczelnego spojrzenia. Otworzyła usta, by mu się odszczekać, ale to Darling była pierwsza. No ładnie. Nawet w tym jej nie mogła dogonić! Może za dużo wypiła i przez to nie nadążała? Albo to przez to rozproszenie, które załatwiła jej na dworze. Westchnęła, opierając się znowu plecami o krzesło. Skinęła na potwierdzenie, że mogą śmiało częstować się skrętami. Zawsze z wielkim sercem dzieliła się własnymi narkotykami z każdym chętny. Miła z niej dziewczyna.
— Myślisz, że masz coś takiego? To chyba wy powinniście chcieć wyciągać takie informacje ze mnie. — Zaśmiała się krótko, obracając się w jego stronę. Czuła się dość pewnie w kwestii wiedzy o Teddy. Wątpiła, że którykolwiek z nich wiedział coś, czego jej brakowało do tej układanki. A przecież nie będzie wypytywać o ich zawodowe traumy. Ani o te wszystkie dziwki dziewczyny.
— Dużo o mnie mówi? Potyka się o własne nogi w drodze do szafki? — Oczywiście, że to ją najbardziej interesowało. Niewiele było ciekawszych tematów dla April niż April. A słuchanie o tym, jak ktoś był nią zauroczony? Miód na jej serce. Spojrzała z uśmiechem na swoją dziewczynę i pogłaskała ją po policzku.
— Chętnie bym usłyszała coś ultra kompromitującego, ale pewnie byliście tak pijani, że nie pamiętasz? — Obróciła się z powrotem w stronę Donovana. Nie pokładała zbyt dużo wiary w kolesiu, któremu tak niewiele było trzeba do wpychania sobie łyżek gdzie popadnie.

teddy darling

lightheaded and drunk for you

: pt lut 13, 2026 4:45 pm
autor: teddy darling
Musiała w końcu coś z tym zrobić. Nie mogła w nieskończoność pozwalać, żeby April wchodziła jej na głowę i bezpodstawnie zrzucała na nią winę, nawet wtedy, gdy Teddy właściwie nie zrobiła nic złego. To było przecież niesłychanie wygodne, bo wystarczyło jedno przeciągłe spojrzenie i oskarżycielski ton, a cała odpowiedzialność natychmiast spadała na nią. Jakby to ona była sprawczynią każdego zamieszania i każdego zbyt śmiałego gestu. Darling zwykle traktowała to z przymrużeniem oka. Uśmiechała się pod nosem, wzruszając ramionami. I pewnie jeszcze nieraz tak będzie, bo miała przecież serce ze złota i była najlepszą dziewczyną pod słońcem. Taką cierpliwą, wyrozumiałą, żeby nie powiedzieć zaskakująco łagodną, chociaż Finch od lat wyraźnie wystawiała jej granice na próbę. Ale to wcale nie oznaczało, że nie potrafiła się postawić. Bo potrafiła. I to bardzo. Po prostu do tej pory wybierała spokój zamiast konfrontacji. Jednak gdzieś pod tą miękką warstwą dobroci tliła się stanowczość, której April zdawała się zupełnie nie dostrzegać. Albo może nie chciała widzieć, bo łatwiej było tkwić w przekonaniu, że Teddy zawsze ustąpi. Ale kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym powie kategoryczne chyba nie i jej partnerka będzie wtedy ogromnie zdziwiona! A wtedy już na pewno nie wmówi jej, że zupełnie sama z siebie, bez wcześniejszych prowokacji, posunęła się do śmiałych gestów w miejscu publicznym, w dziesięciostopniowym mrozie, a potem ją odtrąciła!
Ale teraz, siedząc w barze przy stoliku, gdzie April i Jett dyskutowali beztrosko, jakby jej obecność była jedynie elementem wystroju wnętrza, cały jej wyimaginowany zapał gdzieś wyparował. Jeszcze chwilę temu była gotowa powiedzieć wprost, co myśli. Miała w głowie całe przemówienie! No tak. Tylko ile to razy w głowie osiągała wszystko?
Oboje bez wątpienia dysponowali pokaźnym arsenałem kompromitujących historii z jej udziałem i które były kolejnym gwoździem do trumny reputacji. Trzeba jednak oddać, że mieli gest. Rozmawiali o Teddy przy Teddy. To miłe, w pewnym pokrętnym sensie. Niezwykle dobroduszne! Przynajmniej będzie mogła coś sprostować. Wtrącić spod kaptura ciche to nie było tak, zanim wersja wydarzeń urośnie do rozmiarów miejskiej legendy. Oczywiście i tak nikt jej nie uwierzy. Fantastycznie.
Od ciebie też coś wyciągnę — Donovan wskazał swoim kieliszkiem na April. — To handel wymienny — zastrzegł, wychodząc z założenia, że w życiu nie ma nic za darmo.
Darling uśmiechnęła się lekko, czując dłoń Finch na swoim policzku. To dodało jej otuchy, chociaż w pierwszej chwili zastanawiała się, czy powinna im zliczać jakieś punkty, czy o chuj chodziło w tej całej zabawie.
No właśnie nie mówiła o tobie wcale — obruszył się Jett. — Wiedziałem, że coś jest na rzeczy, ale nic się nie przypucowała, że to chodzi o ciebie. Ale faktycznie od dwóch miesięcy chodziła jakaś rozkojarzona, a to do Darling kompletnie niepodobne. Może nie potykała się o własne nogi, ale miała kilka wpadek, które zwykle jej się nie przytrafiają. I bez przerwy zaczęła czegoś zapominać — pokręcił głową z udawanym politowaniem.
No dobra, to nie było wcale takie najgorsze. Teddy zawsze była niezdarna, ciągle na coś wpadała albo zahaczała rękawem o klamkę w drzwiach, ale nigdy nie miała problemów z pamięcią, a myśli o April potrafiły ją zadziwiająco mocno rozkojarzyć. Była w niej totalnie zapętlona.
O, a słyszałaś o bójce dokładnie w tej knajpie? — zapytał, na co Darling wyprostowała się machinalnie.
Daj spokój, Jett — poprosiła, bo to akurat ona praktycznie nic nie pamiętała ze wspomnianego wieczoru. Ale Jett nie wydawał się wzruszony.
To było kilka lat temu, kiedy po ciężkim dyżurze przyszliśmy się najebać, a wódka lała się strumieniami. Graliśmy w jakieś głupie wyzwania, no i oczywiście Teds miała za zadanie wyrwać jedną panienkę. Tylko ta panienka była ze swoim facetem. No i od słowa do słowa, zaczęły rozmawiać przy barze, co w ogóle nie podpasowało temu typkowi i włączył mu się jakieś ogromny tryb zazdrości. Przez moment wyglądał tak, jakby chciał wyjebać Darling gonga. I w sumie nawet wziął zamach, ale że to jest spryciula, to zdążyła się uchylić — w tym miejscu Dononovan zrobił pauzę i sięgnął po puste kieliszki. Napełnił również jeden po tequili, zauważając, że Finch został ostatni szot. — Ale to nie wszystko! Ten gość trafił w Blaze'a! No i jak Blaze się nie odwinął! Szkoda ziomek miał posturę Dwayne'a Johnsona i od razu rzucił się na Blaze'a z łapskami. Nie mogliśmy z RJ-em odciągnąć. A co zrobiła Teddy? Uwiesiła mu się na plecach jak małpka i zaczęła okładać pięściami. Mało tego, rozjebała mu kufel z piwem na głowie! Wszyscy zostaliśmy stamtąd wyrzuceni, Teddy nie zaruchała, ale zaliczyła zadanie. Tylko potem przez pół miasta uciekaliśmy przed tym facetem jak Arthur przed grubym kolesiem Red Dead Redemption 2, kiedy zabije mu się żonę — pokiwał z powagę głową i chwycił za swój kieliszek.
Cóż, to na pewno było słuszne porównanie. Szkoda, że Darling nic z tego nie pamiętała. Nic. Zero. Null. Nada. Chyba nigdy w życiu nie urwał jej się tak film, więc nawet nie miała nic na swoje usprawiedliwienie.
To przez tę butelkę zakupioną na stacji benzynowej — wtrąciła po chwili. — To ona mnie tak zmiotła z planszy — próbowała się tłumaczyć, ale chyba lepiej było zamknąć mordę i już się nie pogrążać.
Donovan zerknął wyczekująco na April, żeby odwdzięczyła mu się podobną, albo jeszcze wspanialszą historią, o której mógł nigdy nie słyszeć, ale którą z przyjemnością pozna, żeby móc w przyszłości bez ogródek napierdalać się z Teddy.

April Finch