Trup w każdej szafie
: czw kwie 16, 2026 9:21 pm
Sergio słysząc to wypuścił powietrze z płuc, przymykając na chwilę oczy. Nie wiedział, jak jeszcze może dotrzeć do tej kobiety, która ewidentnie tego nie chciała, nie zamierzała nijak współpracować - co, swoją drogą, również było dla Martineza dość alarmującym zachowaniem.
- Tak, jak wcześniej, to znaczy jak? - zapytał, patrząc znów na Evinę - Wiem, że odpowiadanie mi półsłówkami wydaje się bezpieczne, rozumiem to. A być może to jest raczej to, że nie bardzo pani wie, co powiedzieć...? Że nie umie pani opowiadać o... właściwie o czymkolwiek? Być może opowiadanie przyjacielowi czy bliskiemu o jakichś drobnych przeżyciach: anegdotki z dzisiejszego dnia, które w jakiś sposób panią poruszyły; ale nie wie pani, jak opowiedzieć o swoim życiu, o czymś, co jest normalne, do czego się pani przyzwyczaiła i nie jest niczym innym w trudach codzienności?
Uniósł pytająco brwi, zastanawiając się, czy to nie o to tu chodzi oraz - czy dostanie szczerą odpowiedź na to pytanie. Wielu nie chciałoby się przyznać, że czegoś nie umie, że jakiś sposób komunikacji jest dla nich trudny. Przecież rozmowa to rozmowa, tak? Tu nie trzeba filozofować.
Tyle, że nie. Mówić też trzeba umieć - bo zwykłe pogaduszki to jeszcze nie jest umiejętność rozmowy. Trzeba umieć się komunikować, sygnalizować swoje potrzeby i emocje. Wielu ludzi tego nie umiało, zwłaszcza tych z jego pokolenia i starszych - ale i młodsi mieli z tym problem; różnica polegała na tym, że ci w wieku około czterdziestu lat i więcej, raczej zamykali swoje emocje i udawali przed samymi sobą, że są "silni". Byli wychowywani, by iść przez życie z podniesioną głową. Młodsi raczej przyjmowali wszystko do siebie i załamywali się, uciekali, odczuwali każdą uwagę jako atak i mieszanie ich z błotem. Ani jeden sposób radzenia sobie z emocjami (czy raczej: nie radzenia sobie) nie był dobry.
- W moim pierwszym pytaniu chodzi o to, żeby mi pani opowiedziała o tym, w jaki sposób pani żyje: zamyka się pani w pracy? Czy trzyma pani równowagę? W jaki sposób to wygląda: ile czasu w pracy, czy praca jest z panią również w domu? Co z emocjami? Są upychane w jakiejś szufladce czy pudle, które jest wpychane gdzieś w jakieś mroczne miejsce w pani umyśle; takie, którego stara się pani nie odwiedzać, chyba, że po to, żeby schować tam kolejne trudne emocje?
Evina J. Swanson
- Tak, jak wcześniej, to znaczy jak? - zapytał, patrząc znów na Evinę - Wiem, że odpowiadanie mi półsłówkami wydaje się bezpieczne, rozumiem to. A być może to jest raczej to, że nie bardzo pani wie, co powiedzieć...? Że nie umie pani opowiadać o... właściwie o czymkolwiek? Być może opowiadanie przyjacielowi czy bliskiemu o jakichś drobnych przeżyciach: anegdotki z dzisiejszego dnia, które w jakiś sposób panią poruszyły; ale nie wie pani, jak opowiedzieć o swoim życiu, o czymś, co jest normalne, do czego się pani przyzwyczaiła i nie jest niczym innym w trudach codzienności?
Uniósł pytająco brwi, zastanawiając się, czy to nie o to tu chodzi oraz - czy dostanie szczerą odpowiedź na to pytanie. Wielu nie chciałoby się przyznać, że czegoś nie umie, że jakiś sposób komunikacji jest dla nich trudny. Przecież rozmowa to rozmowa, tak? Tu nie trzeba filozofować.
Tyle, że nie. Mówić też trzeba umieć - bo zwykłe pogaduszki to jeszcze nie jest umiejętność rozmowy. Trzeba umieć się komunikować, sygnalizować swoje potrzeby i emocje. Wielu ludzi tego nie umiało, zwłaszcza tych z jego pokolenia i starszych - ale i młodsi mieli z tym problem; różnica polegała na tym, że ci w wieku około czterdziestu lat i więcej, raczej zamykali swoje emocje i udawali przed samymi sobą, że są "silni". Byli wychowywani, by iść przez życie z podniesioną głową. Młodsi raczej przyjmowali wszystko do siebie i załamywali się, uciekali, odczuwali każdą uwagę jako atak i mieszanie ich z błotem. Ani jeden sposób radzenia sobie z emocjami (czy raczej: nie radzenia sobie) nie był dobry.
- W moim pierwszym pytaniu chodzi o to, żeby mi pani opowiedziała o tym, w jaki sposób pani żyje: zamyka się pani w pracy? Czy trzyma pani równowagę? W jaki sposób to wygląda: ile czasu w pracy, czy praca jest z panią również w domu? Co z emocjami? Są upychane w jakiejś szufladce czy pudle, które jest wpychane gdzieś w jakieś mroczne miejsce w pani umyśle; takie, którego stara się pani nie odwiedzać, chyba, że po to, żeby schować tam kolejne trudne emocje?
Evina J. Swanson