ODPOWIEDZ
56 y/o
For good luck!
183 cm
emerytowany pływak, obecnie psycholog Centre for Addiction and Mental Health
Awatar użytkownika
-
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion//ono/jego
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jak zwykle, Sergio denerwował się przed pierwszym spotkaniem z nowym pacjentem. Nigdy nie wiedział, czego może się spodziewać, jakie nastawienie będzie miała dana osoba - zwykle ludzie byli bardzo spięci, zamknięci, trudno było im mówić o sobie, ciężko im było zaufać nowemu, obcemu psychologowi. Najpierw trzeba było przebić się przez mury, które wokół siebie budowali, żeby można było zacząć im pomagać. Oczywiście, bywali i tacy, którzy przychodzili z nastawieniem "nie znam cię, ale jestem tu po to, żebyś mi pomógł, a skoro tak, to muszę też dać coś z siebie", ale takich niestety była zdecydowana mniejszość.
Kolejna miała być kobieta w - jak się dowiedział od zapisującej ją recepcjonistki, oceniającej to po głosie i sposobie wysławiania się - trochę zbliżonym do niego wieku, co mogło świadczyć zarówno o dużym zamknięciu (ich pokolenie zdecydowanie nie miało łatwo w życiu, zaczynając od zwykle przemocowych ojców, bo taka była wtedy mentalność; a kończąc na ogólnym podejściu do jakichkolwiek pomocy z psychiką, bo przecież "do psychologa czy psychiatry chodzą tylko wariaci, a ja nie jestem wariatem"); jak i o dużych problemach, które narosły latami, dziesięcioleciami i teraz już były tak skostniałe i zaskorupiałe, że ciężko było sobie z nimi poradzić. Tym niemniej, Sergio zawsze doceniał sam fakt, że ludzie do niego przychodzili, co już świadczyło o nich dobrze i rokowało jakieś nadzieje na przyszłość. Większość jego pokolenia jednak była zamknięta na taką pomoc, o czym najdobitniej przekonał się ostatnio przy spotkaniu ze szwagrem, który w pewnym momencie, po awanturze domowej i wyglądając bardzo źle, oświadczył, że nie pójdzie do psychologa.
Tak czy inaczej - Sergio przygotował gabinet jak zwykle, kanapę pozostawiając dla pacjentki, a sam zamierzał usiąść w fotelu, ustawionym w bezpiecznej odległości od kanapy, tak, żeby nie naruszać ewentualnej szerokiej przestrzeni osobistej pacjenta.
- Pani Swanson? - zapytał, wychylając się z gabinetu i patrząc na siedzącą pod ścianą kobietę - Zapraszam, proszę usiąść - wskazał jej kanapę, a sam usiadł w fotelu, zakładając nogę na nogę, wcześniej przedstawiając się - Sergio Martinez, bardzo mi miło. W czym mogę pomóc?

Evina J. Swanson
call me by my name
> Wielbię dramy :D > Lubię grać na ostro ;) Uszkodzenia fizyczne i psychiczne na propsie > Nie lubię typowo bekowych sesji (raz na jakiś czas mogę taką zagrać i dobrze się bawić, ale nie ciągle). Poza tym gram wszystko > Nie kieruj moją postacią. Jeśli potrzebujesz jakiegoś jej zachowania do posta - zapytaj
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Scrollowała właśnie na telefonie newsy jednego z serwisów informacyjnych, aby przekonać się o tym czym obecnie żyło Toronto. Starała się czymś zająć swój mózg. Potrzebowała czegoś do stymulacji, aby zapomnieć o tym jak chętnie po prostu wyszłaby z tego budynku. Po części dlatego, że czuła przemożną potrzebę, aby zapalić, a po części dlatego, że po prostu nie chciała tego wszystkiego robić. Tylko, że zastępca komendanta wyraźnie zaznaczył, że musiała przedstawić mu nowe orzeczenie psychologiczne. Tak naprawdę chciał po prostu, aby porozmawiała z kimś o tym, co działo się w styczniu, aby ocenić czy faktycznie przeszła nad wszystkim do porządku dziennego.
Westchnęła ciężko. Pragnęła nikotyny. Oraz świętego spokoju. Wiedziała jednak, że tego z pewnością nie dostanie zbyt szybko. Modliła się jedynie o to, aby faktycznie trafiła na dobrego psychologa, który nie będzie robił jej problemów i wszystko przebiegnie niezwykle szybko i sprawnie.
Podniosła wzrok znad telefonu, gdy tylko usłyszała głos mężczyzny, który zwracał się do niej z progu gabinetu. Nie wiedziała czy to lepiej czy gorzej, że nie trafiła na kogoś kto byłby młodym szczylem. Nie zdążyła go jeszcze wyczuć.
Skinęła głową i podniosła się z miejsca, aby przejść do właściwego pomieszczenia, gdzie miało się odbyć spotkanie. Przez moment się zastanawiała czy faktycznie usiąść, ale finalnie przysiadła na kanapie, bo nie było mowy o tym, aby z marszu opuściła gabinet.
- Potrzebuję po prostu nowego orzeczenia psychologicznego dla przełożonego. Wolałabym załatwić to tak sprawnie jak to tylko możliwe - odpowiedziała, mając nadzieję, że będzie to oznaczało jedynie zwyczajne podpisanie odpowiedniego świstka bez jakiejś głębszej rozmowy.
W końcu wystarczyłoby, aby doktor Martinez umieścił swój podpis na formularzu potwierdzającym jej świetną kondycję psychiczną. Ewentualnie mógł zadać kilka oklepanych pytań, na które odpowie według klucza, aby uzyskał pewność, że nie jest psychopatką lub potencjalną samobójczynią, której da się broń do ręki. To byłoby na tyle.

Sergio Martinez
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Centre for Addiction and Mental Health”