Stifler Dance off in American Wedding Entire Scene Good Quality Better than others
: pn maja 25, 2026 2:17 pm
Zerknął jeszcze raz w stronę grupki przy drugim końcu baru, ale tym razem tylko na moment. Zaraz potem wrócił spojrzeniem do niej i pokręcił lekko głową.
- Nie, wszystko gra - odpowiedział spokojnie. - Złapałem się na tym, że od kilku minut ignoruję to, co dzieje się wokół mnie. Nie zdarza mi się to często - dodał z lekkim uśmiechem na twarzy.
Normalnie w takich miejscach zawsze kontrolował otoczenie. Kto wchodzi, kto siedzi obok, kto za głośno patrzy. Stary odruch po latach popularności, walk, dziwnych ludzi i zwykłego przyzwyczajenia do trzymania wszystkiego pod kontrolą. Tymczasem przy Ophelii łapał się na tym, że zwyczajnie odpływał w rozmowę.
Na jej komentarz o drinku prychnął cicho pod nosem.
- Wiesz, ilu moich kolegów po fachu wkurwiłby taki tekst? - uniósł brew z udawaną powagą. -Ale mi to nie przeszkadza. Mogę być i słodki, póki ci to odpowiada - rzucił z rozbawieniem i zaśmiał się cicho.
Sięgnął po szklankę, upił niewielki łyk whisky i oparł się wygodniej, nie spuszczając z niej wzroku.
- Ale chyba działa w obie strony - poruszył wymownie brwiami i uśmiechnął się w pewien zawadiacki sposób, który dotąd mu się nie zdarzał. Faktem było natomiast to, że flirt z Ophelią wszedł już na zupełnie inny poziom i tak jak wcześniej były to raczej pojedyncze niedopowiedzenia czy sugestię, tak teraz otwarcie wyrażał swoje zainteresowanie nią. Ale czy można było mu się dziwić? Była naprawdę wyjątkowa i to już pomijając cały ten kontekst ogórków kiszonych.
Przez moment obracał szkło między palcami, jakby dobierał słowa.
- Jak cię pierwszy raz zobaczyłem, to pomyślałem raczej: "dobra, ładna dziewczyna z ogórkami kiszonymi i poplamiona koszulką” - i może wcale ten obraz nie był daleki od prawdy. - A teraz siedzę tutaj i okazuje się, że jesteś dużo bardziej niebezpieczna ode mnie - zaśmiał się cicho, ale zaraz spojrzał na nią z tajemniczym uśmiechem na ustach. - Powinienem się bać, czy ekscytować? - było to rzecz jasna pytanie retoryczne i kolejna próba flirtu z jego strony, która chyba szła mu coraz sprawniej.
Przez chwilę patrzył jej prosto w oczy, po czym lekko przechylił głowę.
- Zazwyczaj dobrze czytam ludzi, a z tobą... - krótka pauza. - mam mały problem - przyznał. - Ale jednocześnie jestem ciekaw, jak bardzo się w to wciągnę i jak daleko chcesz mnie dopuścić - oparł łokieć o blat i nachylił się odrobinę bliżej. - I po ilu drinkach rozwiązuje ci się język - zakończył żartem, chichocząc cicho oraz znów przenosząc wzrok na klientów, tym razem z innego miejsca w lokalu. Ale tylko na moment, by zebrać myśli.
Jego spojrzenie zjechało na moment niżej - na jej usta - po czym zaraz wróciło do oczu, jakby celowo chciał dać jej zauważyć ten krótki moment zawahania.
- Niby powiedziałaś mi o sobie coś, ale jednak dalej mam wrażenie, że spontaniczne głupie pomysły nie kłócą się u ciebie ze starannie zaplanowanym grafikiem - przyznał, a zaraz potem dodał. - I niby to tylko zwykłe spotkanie przy drinku - zrobił pauzę i przygryzł delikatnie wargę. - A jednak mam wrażenie, że flirtujemy ze sobą od dobrych kilkudziesięciu minut. Mylę się? - uniósł lekko brew ciekawy tego, czy jego bezpośredniość pozwoli im zrobić kolejny krok ku rozwoju relacji, czy też przystopuje wszystko, bo być może mylnie odczytał część słów Attwood.
Sięgnął po drinka i znów upił niewielki łyk, cały czas obserwując jej reakcję z tym coraz mniej ukrywanym zainteresowaniem, które przestawało być już tylko zwykłym flirtem dla zabicia czasu.
Ophelia Attwood
- Nie, wszystko gra - odpowiedział spokojnie. - Złapałem się na tym, że od kilku minut ignoruję to, co dzieje się wokół mnie. Nie zdarza mi się to często - dodał z lekkim uśmiechem na twarzy.
Normalnie w takich miejscach zawsze kontrolował otoczenie. Kto wchodzi, kto siedzi obok, kto za głośno patrzy. Stary odruch po latach popularności, walk, dziwnych ludzi i zwykłego przyzwyczajenia do trzymania wszystkiego pod kontrolą. Tymczasem przy Ophelii łapał się na tym, że zwyczajnie odpływał w rozmowę.
Na jej komentarz o drinku prychnął cicho pod nosem.
- Wiesz, ilu moich kolegów po fachu wkurwiłby taki tekst? - uniósł brew z udawaną powagą. -Ale mi to nie przeszkadza. Mogę być i słodki, póki ci to odpowiada - rzucił z rozbawieniem i zaśmiał się cicho.
Sięgnął po szklankę, upił niewielki łyk whisky i oparł się wygodniej, nie spuszczając z niej wzroku.
- Ale chyba działa w obie strony - poruszył wymownie brwiami i uśmiechnął się w pewien zawadiacki sposób, który dotąd mu się nie zdarzał. Faktem było natomiast to, że flirt z Ophelią wszedł już na zupełnie inny poziom i tak jak wcześniej były to raczej pojedyncze niedopowiedzenia czy sugestię, tak teraz otwarcie wyrażał swoje zainteresowanie nią. Ale czy można było mu się dziwić? Była naprawdę wyjątkowa i to już pomijając cały ten kontekst ogórków kiszonych.
Przez moment obracał szkło między palcami, jakby dobierał słowa.
- Jak cię pierwszy raz zobaczyłem, to pomyślałem raczej: "dobra, ładna dziewczyna z ogórkami kiszonymi i poplamiona koszulką” - i może wcale ten obraz nie był daleki od prawdy. - A teraz siedzę tutaj i okazuje się, że jesteś dużo bardziej niebezpieczna ode mnie - zaśmiał się cicho, ale zaraz spojrzał na nią z tajemniczym uśmiechem na ustach. - Powinienem się bać, czy ekscytować? - było to rzecz jasna pytanie retoryczne i kolejna próba flirtu z jego strony, która chyba szła mu coraz sprawniej.
Przez chwilę patrzył jej prosto w oczy, po czym lekko przechylił głowę.
- Zazwyczaj dobrze czytam ludzi, a z tobą... - krótka pauza. - mam mały problem - przyznał. - Ale jednocześnie jestem ciekaw, jak bardzo się w to wciągnę i jak daleko chcesz mnie dopuścić - oparł łokieć o blat i nachylił się odrobinę bliżej. - I po ilu drinkach rozwiązuje ci się język - zakończył żartem, chichocząc cicho oraz znów przenosząc wzrok na klientów, tym razem z innego miejsca w lokalu. Ale tylko na moment, by zebrać myśli.
Jego spojrzenie zjechało na moment niżej - na jej usta - po czym zaraz wróciło do oczu, jakby celowo chciał dać jej zauważyć ten krótki moment zawahania.
- Niby powiedziałaś mi o sobie coś, ale jednak dalej mam wrażenie, że spontaniczne głupie pomysły nie kłócą się u ciebie ze starannie zaplanowanym grafikiem - przyznał, a zaraz potem dodał. - I niby to tylko zwykłe spotkanie przy drinku - zrobił pauzę i przygryzł delikatnie wargę. - A jednak mam wrażenie, że flirtujemy ze sobą od dobrych kilkudziesięciu minut. Mylę się? - uniósł lekko brew ciekawy tego, czy jego bezpośredniość pozwoli im zrobić kolejny krok ku rozwoju relacji, czy też przystopuje wszystko, bo być może mylnie odczytał część słów Attwood.
Sięgnął po drinka i znów upił niewielki łyk, cały czas obserwując jej reakcję z tym coraz mniej ukrywanym zainteresowaniem, które przestawało być już tylko zwykłym flirtem dla zabicia czasu.
Ophelia Attwood