ODPOWIEDZ
40 y/o
Indulge in local cuisine
191 cm
Właściciel klubu i trener boksu Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
Nic tak nie rozwiązuje problemu jak prawy na wątrobę
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiSierra/Leone
typ narracjiDemokracja bezpośrednia
czas narracjiWłaściwy
postać
autor

Karrion Stifler nie był człowiekiem, który wierzył w przeznaczenie. Przynajmniej nie do momentu, w którym pewnego zupełnie zwyczajnego popołudnia nie został niemal powalony na ziemię przez dziewczynę z torbą… ogórków kiszonych. A właściwie - przez setki ogórków, które po zderzeniu rozsypały się po podłodze sklepu niczym irańskie siły powietrzne na latających dywanach. Do dziś nie był pewien, czy bardziej absurdalne było samo zdarzenie, czy fakt, że on w tym czasie trzymał w ręce pudełko tabletek na rozwolnienie. Zatrucie kebabem. Utracone zaufanie do lokalu u Ali Agcy. Na szczęście godności nigdy nie miał zbyt wiele, więc akurat tutaj dużo nie stracił.
Ophelia Attwood, bo tak przedstawiła się owa niewiasta, wydawała się być równie rozbawiona sytuacją, co on. Wtedy, pół żartem, pół serio, padła propozycja, że skoro los już ich tak spektakularnie zderzył, to może kiedyś powinni spotkać się w mniej zalewowo-posraniowym anturażu.
Karrion był człowiekiem, który dotrzymywał słowa, dlatego kilka dni później, stojąc w swoim mieszkaniu z telefonem przy uchu, zadzwonił do niej. Krótka rozmowa, trochę śmiechu na wspomnienie ich pierwszego spotkania i propozycja: obiad. A jeśli wszystko pójdzie dobrze - może drink później. Zgodnie z tym, co powiedział jej już podczas ich pierwszego spotkania.
Miejsce wybrał z należytą rozwagą - Kandahar Kabab. Nie była to może kulinarna perła miasta, ale miała jedną kluczową zaletę - nigdy nie wysłała go ponownie na spotkanie z apteką i tabletkami na rozwolnienie. A to, biorąc pod uwagę jego ostatnie doświadczenia gastronomiczne, było argumentem bardzo istotnym.
Tego wieczoru Stifler postawił na coś prostego. Ciemne jeansy, dobrze dopasowany t-shirt, który nieco opinał jego szerokie barki i klatkę piersiową, a na to lekka kurtka. Przy jego posturze i tak trudno było wyglądać niepozornie - mierzył sporo ponad przeciętność, a sylwetką przypominał raczej kogoś, kto mógłby przenosić lodówki jedną ręką niż spokojnie jeść kolację. Byczek, jak mawiali niektórzy. Pojeb, jak mawiała reszta.
Stał teraz przed wejściem do lokalu, z rękami w kieszeniach spodni, obserwując ulicę. Z wnętrza dochodził zapach przypraw i pieczonego mięsa. Karrion przez moment zastanowił się nad niezwykłą ironią całej sytuacji. Kilka dni temu ich znajomość zaczęła się od ogórków kiszonych i tabletek na żołądek. Dziś zaprosił Attwood na kebaba. Jeśli to nie był dowód na jego odwagę, to nie wiedział, co nim było.
Przesunął dłonią po karku i zerknął na zegarek.
- No dobra, Stifler - rzucił pod nosem. - Spróbuj nie wyjść tym razem na przygłupa - dodał i chwilę później podniósł wzrok w stronę ulicy, a gdy dostrzegł sylwetkę Ophelii, od razu uśmiechnął się lekko. Machać do niej nie musiał, wszak tłumu wokół niego nie było, a i nawet gdyby był, to ciężko byłoby przeoczyć taki czołg jak on.
Nie wiedział, czy ma wyciągnąć dłoń w jej kierunku, czy ją objąć, więc w pierwszych milisekundach poczekał na nią. Chciał zasugerować się jej ruchem, jednak gdy nastąpił jakiś bliżej niezidentyfikowany, postawił na bezpieczne uściśnięcie dłoni.
- Miło cię widzieć - rzekł spokojnie i przede wszystkim szczerze. - Dobrze wyglądasz - pochwalił ją. - I nawet nie śmierdzisz ogórkami kiszonymi - zachichotał lekko, pozwalając sobie na żart, który wydał mu się być odpowiedni w tym momencie. - Ja też nie śmierdzę, jak coś - dodał po chwili rozbawiony, by określić bardziej precyzyjnie ich początek - tym razem było znacznie mniej widowiskowo niż wtedy w sklepie.
- Wchodzimy? - spytał i w zależności od jej odpowiedzi albo weszli do środka, albo zostali jeszcze chwilę na zewnątrz zastanawiając się, w kogo mogliby rzucać jajkami, gdyby mieli je pod reką.

Ophelia Attwood
Ash Ketchup z Alabamy
Nie lubię niekonsekwencji
ODPOWIEDZ

Wróć do „Kandahar Kabab”