- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Od początku wiedział, że udział w tym programie był jednym z marzeń Eleanor, więc kiedy tylko dostał możliwość zostania traitorem, a później pierwszą okazję do zwerbowania kolejnej osoby, odpowiedź była dla niego raczej oczywista. Oczywiście, że namówił chłopaków właśnie na nią. Chciał mieć szansę dojść
(hehe, wink wink) z Eleanor do samego końca i najlepiej jeszcze wygrać ten cały pieprzony program razem z nią. A cholera, wygrana naprawdę zaczynała być w zasięgu ręki. Problem w tym, że podczas dzisiejszej kolacji musieli zamordować dodatkową osobę i zrobić to tak, żeby nikt nie zorientował się to byli właśnie oni... eh, w tej grze nic nie mogło być za łatwe, no nie? Przecież dzień wcześniej o mały włos nie odpadł przez pieprzoną Manuelę, której wymsknęło się, że spotkała się z Finnem w nocy by umówić pewną sprawę. HELLOŁ?! Thank fuck, że wypiła o jeden dozwolony kieliszek wina za dużo i nikt jej nie uwierzył... c h y b a. Miał nadzieję omg.
A tego?
Tego robić nie zamierzał.
Dlatego będzie musiał namówić Eleanor do czegoś, czego on nie byłby w stanie zrobić, a mianowicie zamordować kolejnego typka... pocałunkiem śmierci. I najlepiej, żeby zrobiła to właśnie ona, bo gdyby nagle Finn zaczął obściskiwać facetów, to zrobiłoby się to odrobinę zbyt obvious.
Podczas jednej z misji stał na dole, zadzierając głowę ku górze i uśmiechając się pod nosem.
Cholera. Jej tyłek wyglądał z tej perspektywy zaskakująco dobrze. NO MALAKA PO PROSTU, JELA JELA. - Finn, no rusz się! Pomóż nam! - rzucił Prajeet, siłując się ze sznurem. Finnegan momentalnie oderwał spojrzenie.
- Już, już! Próbowałem zapamiętać kombinację! - rzucił, przewracając oczami.
- El! Jest dobrze! Jeszcze trochę i odkryjesz wszystko do końca! - krzyknął w jej stronę, po czym razem z chłopakami zaczął nakierowywać ją na właściwe symbole. Niestety czas dobiegł końca, zanim udało im się znaleźć ostatnie dwie pary.
Oh well. Nie można było mieć wszystkiego.
Wieczorem sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Wszyscy odjebali się jak na jakieś sczury na otwarcie kanału, a Finnegan, idąc w garniturze w stronę jadalni, zauważył przed sobą Eleanor w sukni.
No proszę. Przyspieszył kroku i praktycznie bezszelestnie do niej podbiegł, po czym położył dłoń na jej biodrze i wciągnął ją do jednego z bocznych pomieszczeń.
- Zabijemy księdza - rzucił bez żadnego wstępu, patrząc jej prosto w oczy z całkowicie poważną miną. No co? Strategia.XD
- Na cholerę mu forsa? Niech się skupi na mszach i datkach od wiernych - wzruszył ramionami, a po chwili nachylił się odrobinę bliżej.
- Pocałujesz go, płomyczku? - Kompletnie ignorował fakt, że kamery zapewne łapały ich z każdego możliwego kąta. Zresztą i tak wśród uczestników krążyła już plotka, że mieli jakieś zajebiste enemies to lovers, więc... Welp. Może widownia też to łyknie.
- Obiecuję, że nie będę zazdrosny - mruknął tuż przy jej ustach, z szelmowskim uśmieszkiem, zanim odsunął się od niej jak gdyby nigdy nic. Poprawił krawat i wyszedł. Chwilę później zmierzał już w stronę jadalni, gdzie zajął miejsce obok Prajeeta, posyłając mu niewinny uśmiech.
No cóż. Pozostawało tylko poczekać, aż wszyscy dołączą. A potem?
Kolacja zostanie podana.
płomyczek