Strona 3 z 3

are you a Faithful… or are you a Traitor?

: pn sie 03, 2026 3:14 pm
autor: Finn Arden
im just a dog left out all night long
so come and throw me a bone

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


my babygirl

are you a Faithful… or are you a Traitor?

: sob sie 15, 2026 11:31 pm
autor: eleanor o'cahallan
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


𝑚𝑎𝑘𝑒 𝑦𝑜𝑢 𝑚𝑖𝑛𝑒

are you a Faithful… or are you a Traitor?

: wt sie 25, 2026 1:08 pm
autor: Finn Arden
there is a bridge that leads to troubled water
if you know, then you know

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

i know what you like,
i know I can read your mind


𝓭𝓸𝓷'𝓽 𝓫𝓮 𝓼𝓱𝔂... 𝓶𝔂 𝓫𝓪𝓫𝔂𝓰𝓲𝓻𝓵

are you a Faithful… or are you a Traitor?

: ndz wrz 06, 2026 9:04 pm
autor: eleanor o'cahallan
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


🍁 🍁 🍁

Spoiler
Obrazek
Obrazek
Plan musiał jednak poczekać, bo rzeczywistość programu The Traitors nie dawała im ani chwili wytchnienia. Program trwał już dziesiąty dzień, presja sięgała zenitu… Prawie każdego dnia ktoś odpadał przy Okrągłym Stole, a producenci serwowali im coraz bardziej wycieńczające fizycznie i psychicznie zadania. Zbierali już woreczki z monetami na mrocznym cmentarzu, rozwiązywali pod presją czasu zadania na spostrzegawczość i ledwo uciekli z escape roomu ukrytego w zamkowych lochach. Na placu boju zostało ich sześcioro - Eleanor, Finnegan, Rusty, Matthew, Prajeet i Velour. Od dwóch dni zdrajcami byli… Ela i Finn, a któżby inny? Arden został zwerbowany przez Manuelę kilka dni temu, a Finn - po odpadnięciu Manueli (z którego Ela cieszyła się jak nikt inny) - zwerbował właśnie swoją Rudą Złośnicę.

Dzisiejsze zadanie Zdrajców było wyjątkowo podłe - podczas oficjalnej kolacji mieli wyeliminować uczestnika pocałunkiem, bez obrad Okrągłego Stołu. Zanim jednak Ela mogła zastanowić się z Finnem nad taktycznym morderstwem, najpierw musieli zaliczyć drużynowe memory na wysokościach. Eleanor została wytypowana na człowieka-wskaźnika - czy to dlatego, że została jedyną kobietą w grze? IDK! Anyway, przypięto ją do uprzęży i wciągnięto kilkanaście metrów nad ziemię, by odkrywała kolejne tarcze według krzyczanych z dołu instrukcji reszty grupy. - Cholera, możecie aż tak nie ciągnąć? Ała! - zawołała głośno Ela z góry, wisząc w powietrzu i machając bezradnie nogami, mimo że nie była pewna, czy ktokolwiek ją usłyszał przez ten szum wiatru. Fuuuck! Uprząż wżynała jej się w uda i tyłek i było jej w cholerę niewygodnie, a fakt, że Finn stał tam na dole i z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem obserwował, jak motała się w powietrzu, wcale nie poprawiał jej humoru. - Leanor, kochanieńka, dasz radę! Ciągnijcie ją w lewo teraz, tam widziałem palmę! - zawołał Velour, który zgarnął posadkę nawigatora. - Nie, nie, nie! Przecież tę tarczę już sprawdzaliśmy minutę temu i był tam symbol pająka! Po co odkrywać ją drugi raz? - zaprotestował Prajeet. Ela warknęła pod nosem i przytrzymała się mocniej swojej liny, bo miała po dziurki w nosie tego zadania i krzyków ekipy na dole.

Jedna myśl była pocieszająca. W tym składzie mieli wygraną - razem z Finnem - w kieszeni. Hihi.

Hateful, silence broken
Can you feel my blade glow


𝓽𝓻𝓪𝓲𝓽𝓸𝓻 𝓷𝓻 𝟏

are you a Faithful… or are you a Traitor?

: czw wrz 17, 2026 12:52 pm
autor: Finn Arden
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Obrazek
Od początku wiedział, że udział w tym programie był jednym z marzeń Eleanor, więc kiedy tylko dostał możliwość zostania traitorem, a później pierwszą okazję do zwerbowania kolejnej osoby, odpowiedź była dla niego raczej oczywista. Oczywiście, że namówił chłopaków właśnie na nią. Chciał mieć szansę dojść (hehe, wink wink) z Eleanor do samego końca i najlepiej jeszcze wygrać ten cały pieprzony program razem z nią. A cholera, wygrana naprawdę zaczynała być w zasięgu ręki. Problem w tym, że podczas dzisiejszej kolacji musieli zamordować dodatkową osobę i zrobić to tak, żeby nikt nie zorientował się to byli właśnie oni... eh, w tej grze nic nie mogło być za łatwe, no nie? Przecież dzień wcześniej o mały włos nie odpadł przez pieprzoną Manuelę, której wymsknęło się, że spotkała się z Finnem w nocy by umówić pewną sprawę. HELLOŁ?! Thank fuck, że wypiła o jeden dozwolony kieliszek wina za dużo i nikt jej nie uwierzył... c h y b a. Miał nadzieję omg.

A tego?
Tego robić nie zamierzał.

Dlatego będzie musiał namówić Eleanor do czegoś, czego on nie byłby w stanie zrobić, a mianowicie zamordować kolejnego typka... pocałunkiem śmierci. I najlepiej, żeby zrobiła to właśnie ona, bo gdyby nagle Finn zaczął obściskiwać facetów, to zrobiłoby się to odrobinę zbyt obvious.

Podczas jednej z misji stał na dole, zadzierając głowę ku górze i uśmiechając się pod nosem. Cholera. Jej tyłek wyglądał z tej perspektywy zaskakująco dobrze. NO MALAKA PO PROSTU, JELA JELA. - Finn, no rusz się! Pomóż nam! - rzucił Prajeet, siłując się ze sznurem. Finnegan momentalnie oderwał spojrzenie. - Już, już! Próbowałem zapamiętać kombinację! - rzucił, przewracając oczami. - El! Jest dobrze! Jeszcze trochę i odkryjesz wszystko do końca! - krzyknął w jej stronę, po czym razem z chłopakami zaczął nakierowywać ją na właściwe symbole. Niestety czas dobiegł końca, zanim udało im się znaleźć ostatnie dwie pary. Oh well. Nie można było mieć wszystkiego.

Wieczorem sytuacja wyglądała już zupełnie inaczej. Wszyscy odjebali się jak na jakieś sczury na otwarcie kanału, a Finnegan, idąc w garniturze w stronę jadalni, zauważył przed sobą Eleanor w sukni. No proszę. Przyspieszył kroku i praktycznie bezszelestnie do niej podbiegł, po czym położył dłoń na jej biodrze i wciągnął ją do jednego z bocznych pomieszczeń. - Zabijemy księdza - rzucił bez żadnego wstępu, patrząc jej prosto w oczy z całkowicie poważną miną. No co? Strategia.XD - Na cholerę mu forsa? Niech się skupi na mszach i datkach od wiernych - wzruszył ramionami, a po chwili nachylił się odrobinę bliżej. - Pocałujesz go, płomyczku? - Kompletnie ignorował fakt, że kamery zapewne łapały ich z każdego możliwego kąta. Zresztą i tak wśród uczestników krążyła już plotka, że mieli jakieś zajebiste enemies to lovers, więc... Welp. Może widownia też to łyknie. - Obiecuję, że nie będę zazdrosny - mruknął tuż przy jej ustach, z szelmowskim uśmieszkiem, zanim odsunął się od niej jak gdyby nigdy nic. Poprawił krawat i wyszedł. Chwilę później zmierzał już w stronę jadalni, gdzie zajął miejsce obok Prajeeta, posyłając mu niewinny uśmiech. No cóż. Pozostawało tylko poczekać, aż wszyscy dołączą. A potem?

Kolacja zostanie podana.


płomyczek