Gettin' high to deal with my problems, fucking bitches, getting drunk as shit
: śr lip 01, 2026 8:26 am
W ich domu jest już dostatecznie dużo walenia, nie trzeba przyprowadzać kolejnego. April zresztą w ogóle tego nie planowała. Nie uknułaby tak skomplikowanego planu z narażaniem zdrowia narzeczonej, no bez przesady. To wszystko się dzisiaj po prostu wydarzyło i dużą rolę odegrały tu używki, których krążyło po ciałach przyjaciółek całkiem sporo. Oczywiście, że chciała mieć zwierzaka i to najlepiej od razu i najlepiej kilka, ale też nie była wariatką. Aż taką. Chciała dla futrzaka jak najlepiej. Wiedziała, że loft nie oferuje perfekcyjnych warunków, podobnie jak rodzaj ich pracy, przez które sporo nie ma ich w domu. Nie chciała też nagle zrzucać odpowiedzialności na głowę Teddy, gdy to ona będzie musiała zostawać ze zwierzakiem, kiedy April nie będzie. Mówiąc prościej, nie była taka od razu najgorsza, jak mogłoby się wydawać!
— A ja myślę, że się cieszy z takiego towarzystwa — burknęła z dużo mniejszym entuzjazmem niż do tej pory. Nie była aż tak głupia albo aż tak pijana, żeby nie zdawać sobie, że w rzeczywistości kotki nie obchodziły te fakty, a raczej po prostu ich nie rozumiała, jak to zwierzę. Uznała po prostu, że to będzie fajna zabawa i miłe rozluźnienie dla każdej z nich. Ale skoro jedna trzecia ekipy nie czuła tych wszystkich rozrywek, to nie będzie ich przecież wymuszać.
Ściągnęła brwi, obserwując narzeczoną. Widziała, że coś jest nie w porządku, ale nie była pewna, o co może chodzić. Aż tak przeszkadzało jej przenocowanie kota? Parę chwil temu mówiła w końcu o kilku dniach, a teraz sugerowała, że zwierzak powinien stąd zniknąć skoro świt. Rzuciła krótkie, wymowne spojrzenie Burnett, a przynajmniej tak jej się wydawało, bo przy alkoholu, to nigdy nie wiadomo. Coś tam jednak musiało dotrzeć, bo dziewczyna wstała z kanapy i ostrożnie wyminęła kotkę.
— No dobrze, to skoro czeka nas nocowanka, to ja się pójdę ogarnąć. Dasz mi jakieś rzeczy, April? — Finch pokiwała głową i też podniosła się z kanapy, żeby skoczyć na górę i zgarnąć stamtąd jakieś luźne spodenki, koszulkę i ręcznik dla przyjaciółki. Znalazła też niewyrzucone jeszcze pudełko po jednym ze swoich zamówień, w którym było jeszcze sporo kartonowych wypełniaczy. Wręczyła Emmie wszystko, czego potrzebowała a Burnett uśmiechnęła się w wdzięcznością i zniknęła w łazience. April w tym czasie ustawiła w korytarzu pudełko, licząc, że jakoś dogadają się z kotką, żeby do jutra załatwiała swoje potrzeby w nim i wróciła do salonu. Liara wskoczyła na jedną z szafek i położyła się na niej, by móc obserwować wszystko, co dzieje się w lofcie. Widząc, że zapanował względny spokój, Finch wpakowała się na kolana narzeczonej, przerzucając nogi swobodnie przez podłokietnik fotela.
— Jak właściciel mieszkania Emmy się nie zgodzi, to poszukam z nią dla Liary jakiegoś innego domu. Mamy dary przekonywania i wielki biurowiec pełen ludzi. Na pewno się ktoś znajdzie. Postaram się, żeby nie musiała tu siedzieć zbyt długo, okej? — zaproponowała, uśmiechając się łagodnie. Już teraz było jej trochę przykro, że będą musiały się rozstać, ale wiedziała, że musi zachować się w tej kwestii jak dorosła.
Ofiaruję mojej dziewczynie Z kwiatów Holandii utkany Szlafrok, w którym utonie
— A ja myślę, że się cieszy z takiego towarzystwa — burknęła z dużo mniejszym entuzjazmem niż do tej pory. Nie była aż tak głupia albo aż tak pijana, żeby nie zdawać sobie, że w rzeczywistości kotki nie obchodziły te fakty, a raczej po prostu ich nie rozumiała, jak to zwierzę. Uznała po prostu, że to będzie fajna zabawa i miłe rozluźnienie dla każdej z nich. Ale skoro jedna trzecia ekipy nie czuła tych wszystkich rozrywek, to nie będzie ich przecież wymuszać.
Ściągnęła brwi, obserwując narzeczoną. Widziała, że coś jest nie w porządku, ale nie była pewna, o co może chodzić. Aż tak przeszkadzało jej przenocowanie kota? Parę chwil temu mówiła w końcu o kilku dniach, a teraz sugerowała, że zwierzak powinien stąd zniknąć skoro świt. Rzuciła krótkie, wymowne spojrzenie Burnett, a przynajmniej tak jej się wydawało, bo przy alkoholu, to nigdy nie wiadomo. Coś tam jednak musiało dotrzeć, bo dziewczyna wstała z kanapy i ostrożnie wyminęła kotkę.
— No dobrze, to skoro czeka nas nocowanka, to ja się pójdę ogarnąć. Dasz mi jakieś rzeczy, April? — Finch pokiwała głową i też podniosła się z kanapy, żeby skoczyć na górę i zgarnąć stamtąd jakieś luźne spodenki, koszulkę i ręcznik dla przyjaciółki. Znalazła też niewyrzucone jeszcze pudełko po jednym ze swoich zamówień, w którym było jeszcze sporo kartonowych wypełniaczy. Wręczyła Emmie wszystko, czego potrzebowała a Burnett uśmiechnęła się w wdzięcznością i zniknęła w łazience. April w tym czasie ustawiła w korytarzu pudełko, licząc, że jakoś dogadają się z kotką, żeby do jutra załatwiała swoje potrzeby w nim i wróciła do salonu. Liara wskoczyła na jedną z szafek i położyła się na niej, by móc obserwować wszystko, co dzieje się w lofcie. Widząc, że zapanował względny spokój, Finch wpakowała się na kolana narzeczonej, przerzucając nogi swobodnie przez podłokietnik fotela.
— Jak właściciel mieszkania Emmy się nie zgodzi, to poszukam z nią dla Liary jakiegoś innego domu. Mamy dary przekonywania i wielki biurowiec pełen ludzi. Na pewno się ktoś znajdzie. Postaram się, żeby nie musiała tu siedzieć zbyt długo, okej? — zaproponowała, uśmiechając się łagodnie. Już teraz było jej trochę przykro, że będą musiały się rozstać, ale wiedziała, że musi zachować się w tej kwestii jak dorosła.
Ofiaruję mojej dziewczynie Z kwiatów Holandii utkany Szlafrok, w którym utonie