i'm going crazy i guess
: wt sie 25, 2026 7:36 pm
To zdecydowanie nie było w jego stylu.
I z pewnością nie była to jedna z tych rzeczy, o których wspominałby z dumą. Lockhart zmierzył Victorię dość długim, oceniającym spojrzeniem; nie bez powodu zginęła mu wcześniej w tłumie. Nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle innych kobiet. Blondyn parsknął pod nosem na jej entuzjazm — chyba jeszcze nie wiedziała na co się z nim pisała. — Znajdź lepiej normalną robotę, Call — rzucił w jego stronę; jeśli miał mu sprowadzać takie dziewczyny, to lepiej, żeby złożył wypowiedzenie. No, ale cholera, pocałował ją, bo w głębi duszy był prostym mężczyzną. Miał na to ochotę, nudziło mu się i może próbował coś sobie udowodnić. Tak czy inaczej, liczył na to, że pielęgniarka odejdzie jak tylko dostanie to, na czym jej zależało.
— Teraz zamierzam pić — poprawił go, praktycznie zerując swoją butelkę piwa. Prawda jest taka, że tak czy siak wygrałby ten pieprzony zakład; jego ego nie pozwoliłoby na to, żeby to Reid zgarnął więcej dziewczyn. No nie było takiej opcji.
Kiedy pielęgniarka wcisnęła się między ich dwójkę, Cy sapnął pod nosem z irytacją. Oczywiście, że nie mogła sobie teraz odpuścić. Daj palec to wezmą całą rękę. Lockhart oparł podbródek na dłoni, słuchając swojego przyjaciela z ulgą; na szczęście miał wystarczająco oleju w głowie, by ją spławić, zamiast znowu pchać ją w jego ramiona. Mógłby go już za to naprawdę zabić. — Nie mam. Jak będę chciał to cię znajdę — westchnął, wskazując barmanowi swoje puste piwo, by przyniósł mu nowe. Dopiero wtedy zerknął na Victorię, uśmiechając się prawie przepraszająco. — Dasz nam już święty spokój? Zobaczymy się w pracy — mruknął; parę słów później i po odejściu pielęgniarki, Locke spojrzał na swojego przyjaciela. Wyciągnął w jego stronę palec wskazujący. — Zwalniam cię — rzucił ponuro, znów łapiąc za swój alkohol.
callum
I z pewnością nie była to jedna z tych rzeczy, o których wspominałby z dumą. Lockhart zmierzył Victorię dość długim, oceniającym spojrzeniem; nie bez powodu zginęła mu wcześniej w tłumie. Nie wyróżniała się niczym szczególnym na tle innych kobiet. Blondyn parsknął pod nosem na jej entuzjazm — chyba jeszcze nie wiedziała na co się z nim pisała. — Znajdź lepiej normalną robotę, Call — rzucił w jego stronę; jeśli miał mu sprowadzać takie dziewczyny, to lepiej, żeby złożył wypowiedzenie. No, ale cholera, pocałował ją, bo w głębi duszy był prostym mężczyzną. Miał na to ochotę, nudziło mu się i może próbował coś sobie udowodnić. Tak czy inaczej, liczył na to, że pielęgniarka odejdzie jak tylko dostanie to, na czym jej zależało.
— Teraz zamierzam pić — poprawił go, praktycznie zerując swoją butelkę piwa. Prawda jest taka, że tak czy siak wygrałby ten pieprzony zakład; jego ego nie pozwoliłoby na to, żeby to Reid zgarnął więcej dziewczyn. No nie było takiej opcji.
Kiedy pielęgniarka wcisnęła się między ich dwójkę, Cy sapnął pod nosem z irytacją. Oczywiście, że nie mogła sobie teraz odpuścić. Daj palec to wezmą całą rękę. Lockhart oparł podbródek na dłoni, słuchając swojego przyjaciela z ulgą; na szczęście miał wystarczająco oleju w głowie, by ją spławić, zamiast znowu pchać ją w jego ramiona. Mógłby go już za to naprawdę zabić. — Nie mam. Jak będę chciał to cię znajdę — westchnął, wskazując barmanowi swoje puste piwo, by przyniósł mu nowe. Dopiero wtedy zerknął na Victorię, uśmiechając się prawie przepraszająco. — Dasz nam już święty spokój? Zobaczymy się w pracy — mruknął; parę słów później i po odejściu pielęgniarki, Locke spojrzał na swojego przyjaciela. Wyciągnął w jego stronę palec wskazujący. — Zwalniam cię — rzucił ponuro, znów łapiąc za swój alkohol.
callum