one senator, last chance
: pn sie 31, 2026 10:03 pm
trigger warning
przkleństwaI może ona też w końcu dojdzie do takiego momentu, w którym nauczy się odpuszczać? Tak jak Madox nauczył się odpinać stanik jedną ręką, zapinać pas, ale też nauczył się czułości, tego, że czasem trzeba ustąpić, że są rzeczy ważne i ważniejsze. Albo tego, że nie zawsze i wszędzie musiał udawać, że jest zły, że czasem mógł się pokazać z lepszej strony, a czasem z tej narwanej. Bo ona też wtedy na niego nie patrzyła jak na wariata. Dużo się przy niej nauczył.
I tego, że czasami jego zaczepki nie działały...
To znaczy działały, bo przecież widział jak na niego patrzyła, ale... znowu te priorytety. Zadanie, które dzisiaj mieli wykonać. Do którego musieli się odpowiednio przygotować.
Sięgnął ręką, żeby zasłonić jej głowę, którą prawie uderzyła w lusterko, ale nie tym razem, tym razem Madox był szybszy. Na jej słowa wywrócił oczami i wypuścił ciężko powietrze z płuc, wiedział, że to jego pomysł, ale jak to powiedziała i to tak, to już mu się coraz mniej podobał. Mogli iść tak, a ten czas, który mieli zamiar poświęcić na zakupy, spożytkować jakoś inaczej. P r z y j e m n i e j.
- A ty nie wiesz jeszcze, że nie wszystkie moje pomysły są dobre? - zerknął na nią z boku, ale wiedziała. Wiedziała to doskonale, bo świadectwo tego dał jej kilka dni temu w lesie, gdzie podłożył się za niego jego pies - ale z drugiej strony kiedy my mamy okazję się odpierdolić? - zagadywał ją zaraz - a jak wczoraj ubrałaś się w tą białą kieckę... - westchnął ciężko, bo przecież wyglądała w niej dobrze, zajebiście. Jak pierdolony anioł. - A jeszcze zdążymy zaliczyć Astona - musiał sięgnąć do jej kolana, żeby ją po nim pogłaskać - to znaczy ja ciebie zaliczę w nim - no tak to brzmiało zdecydowanie lepiej. Jego palce przesunęły się po jej udzie, ale zaraz je zabrał, bo jednak za bardzo go znowu do niej ciągnęło, do tego stopnia, że jak już parkowali przed butikiem, to jeszcze się na nią obejrzał - mają tam dojebane przymierzalnie, tam się tobą zajmę - obiecał jej... Szkoda tylko, że nie wiedział jeszcze, że ten jego kolejny dobry plan pokrzyżuje mu własna żona.
Zawiesił ciemne tęczówki na jej oczach, a zaraz wzruszył ramionami.
- Nie wiem, ale jak się umawiałem z jedną taką bogatą dziunią, to tak, zachowywała się jakby miała u stóp cały świat - Madox obracał się czasem w bogatym towarzystwie, ale inaczej zachowuje się gangus, który śpi na forsie, a inaczej wypacykowana paniusia, albo jakiś prezesik. Jemu jednak bliżsi zawsze byli gangusi. A ten jego epizod z Cherry wspominał średnio. Jej rodzina patrzyła na niego z góry, jakby był nikim, nieodpowiedni dla ich córeczki.
Aż zamyślił się na moment.
- Na pewno zachowują się, jakby połknęli kija, i byli od wszystkich lepsi - stwierdził, ale zaraz się do niej szarpnął - ale ja się nie będę tak zachowywał, ja będę fajnym bogolem - no bo przecież był. I to takim wiecznie narzekającym, że na nic go nie stać, a teraz właśnie wysiadali z Astona Martina za półtora kafla, a on zabierał swoją żonę do tego ekskluzywnego butiku, ale... przecież na nią nigdy nie żałował forsy. Na swoje przyjemności zresztą też nie.
Pociągnął ją do siebie mocno, kiedy wysiadała, a gdy zaparła się na jego klacie, to spojrzał na nią z góry. Przewrócił oczami na jej słowa.
- Gdybym cię nie znał... - zaczął, ale kiedy pochyliła pełne, gorące usta nad jego wargami, to chciał ją pocałować, już prawie mu się udało, ale mu uciekła. Spojrzał na nią z ukosa, kiedy zaczepiła jego ucho z tym nie śmiałabym na ustach. Czuł, że tą prośbą sobie przerąbał. Że ona zaraz właśnie to zrobi. Przesadzi.
Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana, oni oboje uwielbiali adrenalinę, byli od niej uzależnieni.
Weszli do butiku trzymając się pod rękę, i chociaż na początku było jakoś sztywno, to Madox sięgnął do jej dłoni drugą ręką bawiąc się jej palcami. Otworzył jej drzwi, a zaraz mówił do Claudii, żeby zajęła się jego...
Kocicą.
Otworzył szerzej oczy i złapał w płuca więcej powietrza, ledwo powstrzymując się od tego, żeby nie parsknąć śmiechem. Ale znowu na coś przydała się jego szkoła aktorska.
Misiaczek...
Teraz to musiał odchrząknąć, zaciskając mocniej ramię na ręce Pilar.
- Wszystko co najlepsze dla mojej Kocicy - odezwał się nawet i zerknął jeszcze na swoją żonę, a potem na ekspedientkę, która patrzyła na niego dziwnie. Miał coś jeszcze powiedzieć, wejść może w rolę jej dzianego misiaczka, który zabrał ją do Rio, ale Pilar kontynuowała, a na jej kolejne słowa Madox aż uniósł jedną brew.
Rodzeństwem?
Wypuścił ciężko powietrze z płuc, a potem spojrzał na Pilar. Oczy mu w momencie pociemniały.
- No tak, my jesteśmy ze sobą bardzo zżyci, tatuś by się wściekł, że nie wzięliśmy go ze sobą, on uwielbia wyjazdy rodzinne - zawiesił te ciemne tęczówki na pięknych, dużych oczach swojej żony - ale Kocica chciała zaszaleć w Rio, nie mogłem jej odmówić. Niczego nie potrafię jej odmówić - powiedział, a zaraz podszedł bliżej, żeby stanąć obok Claudii - ale moja siostra nie jest wcale damą, Claudia, może byś jej z tym pomogła? Idziemy dzisiaj na ważne przyjęcie - odezwał się do dziewczyny, która zaraz się ożywiła.
- Przyjęcie? Oczywiście! - pisnęła i złapała mocniej Pilar pod ramię - a jaki jest dresscode? - wbiła spojrzenie w Panią Noriega.
- Ja smoking, i chyba biała koszula, może coś z akcentem? Co myślisz Kocico? - znowu odchrząknął. Pojebie go jak będzie musiał tak na nią mówić...
Ale skoro tak chciała grać. To on przecież nie mógł jej pozostać dłużny.
Madox złapał za rąbek swojej koszulki i ściągnął ją przez głowę. Ekspedientka popatrzyła na niego wielkimi oczami, ale Noriega wcale się tym nie przejął.
- Coś takiego, żeby nie było tak widać tatuaży - powiedział zarzucając sobie koszulkę na ramię - a widziałaś? Tu mam taki nowy Claudia - odwrócił się do niej tyłem i sięgnął do swoich pleców, do dwóch dzikich koni, wcale nie był nowy, ale sprzedawczyni i tak do niego podeszła, żeby mu się przyjrzeć.
- Ooo… to powinien być len, żeby nie przebijały - powiedziała Claudia z miną znawcy. Ale chyba się na tym znała. Bo Madox to zupełnie nie. A zresztą on nawet nie spojrzał na koszule, które już na wieszaku przekładała Claudia, tylko spojrzenie zawiesił na swojej siostrze.
gata