I see it, I like it, I want it, I got it
: śr paź 14, 2026 12:00 am
Myślałby kto, że to nagle Prescott stanie się mistrzynią w czepianiu się słówek. Sama reagowała na takie zagrywki ze strony Cross raczej bez entuzjazmu, a nagle postanowiła jednak wrócić do tej strategii i wykorzystać ją przeciwko swojej artystce? To poniekąd wskazywało na to, że taktyka musiała być w jakimś stopniu skuteczna. River podejrzewała, że jej dziewczyna nie łapałaby się metody, której nie byłaby pewna.
— Ty jesteś dla mnie bezcenna, Malutka. To - choć świetny - tylko obraz. Mając cię obok dam radę namalować takich więcej — zapewniła, obniżając nieco ton głosu, by komplement zabrzmiał jeszcze bardziej tak, jakby wychodził z samego centrum istnienia River. Bo tak zresztą było. Nie musiała udawać ani przyjemnej wibracji w głosie, ani grać absolutnie zakochanego spojrzenia. To wszystko działo się samo. Aż dziwne, że oczy nie zamieniały jej się w dwa, czarne serduszka, gdy tylko Ruelle znajdowała się w ich zasięgu.
— Dziewięć? Nie... chyba jednak dziesięć — odpowiedziała z zamyśleniem, starając się na szybko policzyć w głowie wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć obraz i z nią na jego temat porozmawiać. Nie była to jakaś wielka widownia. Dzieło zasługiwało na wstawianie w najważniejszych galeriach na całym świecie, gdzie byłoby oglądane przez tysiące zainteresowanych. Trzeba wierzyć, że to tylko jego początek. Po ich śmierciach będzie krążył za chore pieniądze.
— A ty byś nie chciała? — Spojrzała na nią zaskoczona jej zaskoczeniem. Zakładała, że akurat w kwestii Liny zgodzą się dość szybko i będą mogły zacząć zastanawiać się, jak doprowadzić ją z zaświatów do Salem, a potem doprowadzić do niebiańskiej przyjemności.
— Właściwie to nawet nie zauważyłam, że chcę się otoczyć samymi Latynoskami. Przez ciebie to ja zaczynam je fetyszyzować. — Potarła kark, zastanawiając się, kiedy do tego doszło. Prescott wyprała jej mózg i teraz będzie zwracać uwagę wyłącznie na osoby o gorącej krwi? Powinna potraktować to zainteresowanie Isabel jak ostrzeżenie, a fakt, że dla Latynoski odrzuciła białaskę, jako gwóźdź do trumny, z której już się nie uwolni.
— Możemy też założyć, że tworzę balans tymi kiczowatymi podarkami, żeby ci się w dupie nie poprzewracało od tych, którym poświęcam się cała. — Wzruszyła ramionami, odstawiając kubek na stolik. Jak ją rozpieści jeszcze bardziej, to przecież ta baba ją wykończy. Trzeba było stawiać jakiekolwiek granice, a było jej cholernie trudno odmówić jej czegokolwiek albo po prostu zrezygnować z potencjału pomysłu, który da jej przyjemość. Nie bez powodu siedziały teraz w restauracji w Salem, wciskając w siebie ciężki posiłek przed tym, jak wybiorą się na spacer po cmentarzu w blasku księżyca. Bez powodu by się w nocy po chłodzie nie szlajała.
Ruelle I. Prescott
— Ty jesteś dla mnie bezcenna, Malutka. To - choć świetny - tylko obraz. Mając cię obok dam radę namalować takich więcej — zapewniła, obniżając nieco ton głosu, by komplement zabrzmiał jeszcze bardziej tak, jakby wychodził z samego centrum istnienia River. Bo tak zresztą było. Nie musiała udawać ani przyjemnej wibracji w głosie, ani grać absolutnie zakochanego spojrzenia. To wszystko działo się samo. Aż dziwne, że oczy nie zamieniały jej się w dwa, czarne serduszka, gdy tylko Ruelle znajdowała się w ich zasięgu.
— Dziewięć? Nie... chyba jednak dziesięć — odpowiedziała z zamyśleniem, starając się na szybko policzyć w głowie wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć obraz i z nią na jego temat porozmawiać. Nie była to jakaś wielka widownia. Dzieło zasługiwało na wstawianie w najważniejszych galeriach na całym świecie, gdzie byłoby oglądane przez tysiące zainteresowanych. Trzeba wierzyć, że to tylko jego początek. Po ich śmierciach będzie krążył za chore pieniądze.
— A ty byś nie chciała? — Spojrzała na nią zaskoczona jej zaskoczeniem. Zakładała, że akurat w kwestii Liny zgodzą się dość szybko i będą mogły zacząć zastanawiać się, jak doprowadzić ją z zaświatów do Salem, a potem doprowadzić do niebiańskiej przyjemności.
— Właściwie to nawet nie zauważyłam, że chcę się otoczyć samymi Latynoskami. Przez ciebie to ja zaczynam je fetyszyzować. — Potarła kark, zastanawiając się, kiedy do tego doszło. Prescott wyprała jej mózg i teraz będzie zwracać uwagę wyłącznie na osoby o gorącej krwi? Powinna potraktować to zainteresowanie Isabel jak ostrzeżenie, a fakt, że dla Latynoski odrzuciła białaskę, jako gwóźdź do trumny, z której już się nie uwolni.
— Możemy też założyć, że tworzę balans tymi kiczowatymi podarkami, żeby ci się w dupie nie poprzewracało od tych, którym poświęcam się cała. — Wzruszyła ramionami, odstawiając kubek na stolik. Jak ją rozpieści jeszcze bardziej, to przecież ta baba ją wykończy. Trzeba było stawiać jakiekolwiek granice, a było jej cholernie trudno odmówić jej czegokolwiek albo po prostu zrezygnować z potencjału pomysłu, który da jej przyjemość. Nie bez powodu siedziały teraz w restauracji w Salem, wciskając w siebie ciężki posiłek przed tym, jak wybiorą się na spacer po cmentarzu w blasku księżyca. Bez powodu by się w nocy po chłodzie nie szlajała.
Ruelle I. Prescott