Strona 4 z 4

it's more than just attraction

: pt gru 19, 2025 8:37 pm
autor: Debbie McDowell
Debbie n i g d y nie bywała odpowiedzialna. Nie myślała o tym, jakie będą konsekwencje jej działań, ponieważ liczyło się dla niej przede wszystkim to, aby bawić się dobrze i w ten sposób kreować pozytywne wspomnienia.
Tracy skutecznie jej w tym pomagał. W jego towarzystwie skutecznie się zapominała, co nie tylko dostarczało jej wrażeń, ale też mogło wpakować ją w solidne kłopoty. Kłopoty, których powinna być świadoma, skoro przed wylotem zrobiła minimalny research. Nie musiała szczególnie się starać, aby dowiedzieć się, że było to dość restrykcyjne miejsce.
Na tyle, iż zabawianie się ze sobą w miejscu publicznym brzmiało jak szczere szaleństwo.
I chyba rzeczywiście nim było, w czym powinni zorientować się, kiedy po raz pierwszy im p r z e s z k o d z o n o. Debbie co prawda nie zwróciła na to uwagi, więc kiedy Tracy nagle oderwał się od jej ust, zamruczała z niezadowoleniem. Być może jej zmysły były nieco przytępione przez alkohol, a może rzeczywiście nie działo się nic, co powinno przykuć ich uwagę, dlatego w odpowiedzi wyłącznie pokręciła przecząco głową. I najwyraźniej wcale nie zamierzała poświęcać zbyt dużo czasu temu, co mogło go zaalarmować, ponieważ czekała już tylko, aż Raynott ponownie wpije się w jej usta.
I to właśnie na nich pozostawała skupiona, kiedy sama odniosła to dziwne wrażenie, że zaraz oślepnie.
Tym razem to ona wycofała się, aby spojrzeć w kierunku znajdującym się za nim. — Cholera — odezwała się, zdając sobie sprawę z tego, że tym, co tak bardzo raziło ją po oczach, było prawdopodobnie światło latarki. Takie, które pochodzić mogło od przypadkowego człowieka, ale mogło też być związane z patrolującymi okolicę stróżami prawa. A choć miała za sobą kilka wypitych kolejek, a jeszcze przed chwilą skłonna była myśleć tylko o fizycznych uciechach, których mógł dostarczyć jej Tracy, najwyraźniej zdołała jeszcze odzyskać rozsądek.
Tylko czy on rzeczywiście był w stanie jej pomóc?
To może nie być najlepsze miejsce — dodała, przenosząc dość wymowne spojrzenie na blondyna. Nie do końca wiedziała jednak, jak powinna zareagować, choć jedynym wyjściem z tej sytuacji mogło okazać się wzięcie nóg za pas. Nie było sensu ryzykować, że swoją bezmyślnością wpakują się w prawdziwe kłopoty.

Tracy Raynott

it's more than just attraction

: sob gru 20, 2025 3:49 pm
autor: Tracy Raynott
Tracy też chciał skupiać się tylko na tym by tworzyć pozytywne wspomnienia. Odkąd jego plany ślubne nie wypaliły i przyszłość, którą wcześniej dla siebie planował, legła w gruzach, zupełnie zmienił kierunek swojego życia i skupił się na tym, aby przeżyć jak najwięcej i cieszyć się życiem, bez przesadnego przejmowania się ewentualnymi konsekwencjami. Był sam i postanowił czerpać z wolności, jaką mu to dawało.
Był jednak takie konsekwencje, o których musiał pomyśleć. Szczególnie takie, które wiązały się z pobytem w więzieniu, czego chciał uniknąć. Nie chciał w jakiś głupi sposób doprowadzić do utraty wolności.
A jednak był dziś na plaży w pełnym restrykcji kraju i próbował uprawiać seks pod gołym niebem. Gdzie teraz był jego rozsądek, który podpowiadał mu, aby unikać rzeczy, przez które mógłby skończyć w więzieniu?
Cóż… Czasami najwyraźniej jest tak, że chęć przeżycia czegoś i poczucia adrenaliny jest silniejsza nawet od tych resztek rozsądku, które Raynott niby posiadał. Uległ więc pokusie i zrobił z Debbie coś szalonego, czego by się nie podjął, gdyby nie miał obok siebie równie szalonej osoby. Stało się jednak tak, że w końcu w swoim życiu trafił na kogoś, kto był nawet większym od niego ryzykantem… I mógł stać się tym diabłem na jego ramieniu, który będzie podpowiadał mu, by ryzykować i żyć.
Ale na dziś może dość tego ryzyka…
Kiedy dotarło do niego, że wcześniej nic mu się nie przesłyszało i zaraz mogli znaleźć się w poważnych tarapatach, ogarnął go strach, ponieważ dobrze wiedział, jaka kara mogła ich spotkać, jeśli zostaną złapani. Może dlatego od razu włączył mu się tryb przetrwania i zamiast panikować, w jego głowie pojawił się jasny plan.
I od razu przystąpił do jego realizacji, zaczynając od podniesienia z ziemi ich ubrań. Szybko też wcisnął Debbie swoją koszulkę. Nie było czasu się ubierać, ale brunetka musiała się czymś nakryć, a to mogła najszybciej na siebie narzucić, dlatego zdecydował w ten sposób. – Spadamy stąd – zapowiedział, by mieli jasność – nie mogli tu zostać. Jeśli zostaną tu złapani teraz, gdy ewidentnie zajmowali się czymś, czym nie powinni, mogli wpaść w tarapaty, dlatego nie było sensu udawać, że nic nie robili ani tłumaczyć się.
Musieli więc pobiec w kierunku innym niż ten, skąd pochodziło światło. I Raynott czekał tylko na to, aż McDowell nakryje się.

Debbie McDowell

it's more than just attraction

: sob gru 20, 2025 9:15 pm
autor: Debbie McDowell
Była przyzwyczajona do tego, że robiła głupstwa i nigdy nie musiała jakoś szczególnie się nad nimi zastanawiać. Niekiedy miały one spory wpływ na to, jak układały się jej sprawy, ale jednocześnie nigdy nie były na tyle znaczące, aby poważnie jej zagrozić.
Dziś do czynienia miała jednak z sytuacją na tyle wyjątkową, iż nawet ona poczuła dreszcz niepokoju, który przemknął przez jej kręgosłup w momencie, w którym na ich sylwetkach spoczęło światło latarki. Tym razem nie był to ten przyjemny rodzaj adrenaliny. Był czymś, co napawało ją niepokojem.
Stał się on jeszcze silniejszy, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że nie wiedziała, co robić. Mogła wydawać się spontaniczna, mogła też sprawiać wrażenie osoby, która miewała tysiąc pomysłów na minutę, a jednak w tym momencie zamarła, najwyraźniej potrzebując kogoś, kto poprowadzi ją za rękę.
I tą osobą skutecznie okazał się Tracy. Kiedy wcisnął jej w dłonie swoją koszulkę, Debbie najpierw zerknęła na niego nieco skonsternowana, ale już chwilę później naciągnęła ją na siebie, aby przynajmniej w pewnym stopniu przykryć nagie ciało. Nie było to wiele, ale rzeczywiście nie mieli czasu do stracenia, więc cała reszta musiała zaczekać.
Gotowa — odezwała się naprędce, mając to dziwne wrażenie, że z ich dwójki to Tracy okaże się lepszym p i l o t e m. Oboje znajdowali się w zupełnie obcym miejscu, nie mieli pojęcia, gdzie mogliby szukać ratunku, ale najwyraźniej ufała mu na tyle, aby pozwolić mu się poprowadzić.
Jakikolwiek kierunek obrał, McDowell podążyła za nim. Starała się biec czym prędzej, a choć z czasem nabrała wrażenia, jakby znajdujące się za nimi światło latarki bladło, nie miała dostatecznie dużo odwagi, aby obejrzeć się przez ramię.
Do czasu.
Kiedy w końcu to zrobiła i dotarło do niej, że goniące ich osoby pozostawały daleko w tyle, na ustach Debbie wymalował się pełen zadowolenia uśmiech. Wówczas też kątem oka zerknęła na Raynotta, który nadal nie miał na sobie nic poza bokserkami. — Możemy policzyć to jako grę wstępną — skomentowała zaczepnie, oddychając nieco ciężej.
Wolałaby co prawda, aby zmęczył ją dziś w zupełnie inny sposób, ale tak długo, jak mieli wywinąć się przed konsekwencjami, nie zamierzała się uskarżać. Nadal chodziło o to, aby dobrze się bawić.

Tracy Raynott

it's more than just attraction

: ndz gru 21, 2025 5:37 pm
autor: Tracy Raynott
Dziś oboje najedli się strachu, bo mogli narobić sobie poważnych kłopotów, z których tak łatwo by się nie wykręcili. Na szczęście Tracy’emu udało się zapanować nad nerwami i podjąć się jakiegoś działania, żeby uniknąć konsekwencji. I tak – zamierzał zadbać nie tylko o siebie, ale też o Debbie, której przecież nie mógłby zostawić tu samej.
Dopilnował więc, żeby nieco się okryła, a potem poprowadził ją w kierunku przeciwnym do tego, skąd zmierzali ludzie, którzy mogli ich przyłapać. Dopiero, gdy udało im się nieco od nich oddalić, zmienił kierunek, żeby zagubić ich już poza plażą w uliczkach, gdzie mogli skryć się z boku między budynkami.
Tracy zabrał Debbie w miejsce zacienione, gdzie nie powinni przykuwać szczególnej uwagi i będą mogli doprowadzić do porządku.
I nie, nie miał pojęcia, gdzie się teraz znajdowali. Prowadził ich trochę na oślep, starając się po prostu oddalić od kłopotów, więc ani nie zapamiętał trasy, ani nie znał tej okolicy, ale to było bez znaczenia. Najważniejsze było to, że byli teraz b e z p i e c z n i. Zaraz będą mogli martwić się tym, jak się tu odnaleźć, choć szczerze? Na dziś chyba miał dość zwiedzania, ten bieg i nerwy go wykończyły, więc nie miałby nic przeciwko temu, aby skorzystać z taksówki i martwienie się o drogę powrotną oddać w ręce człowieka, który lepiej znał Abu Zabi.
Ale nim na to przyjdzie pora, najpierw musieli zadbać o parę rzeczy. Między innymi złapanie oddechu, nad czym blondyn teraz pracował. – Ale dokończymy ją w hotelu – odparł, a na jego twarzy było wymalowane rozbawienie. Choć zabawy w plenerze były ekscytujące, na dziś starczyło mu tych wrażeń, nie zamierzał ponownie się tak narażać. Wolał nacieszyć się Debbie w hotelowym pokoju, gdzie nikt nie będzie im przeszkadzał i będą mogli zająć się sobą bez rozproszeń. Najpierw jednak musieli tam dotrzeć, a zanim to zrobią, ubrać się, żeby nie przyciągać niepotrzebnej uwagi i nie narażać się, więc Raynott rzucił brunetce jej rzeczy, a potem zaczął wciskać się we własne, gdy już odzyskał swoją koszulkę, którą jej pożyczył.
I tak, w międzyczasie jego spojrzenie uciekało do niej – nie mógł odpuścić sobie t a k i c h widoków, nawet jeśli powtórkę miał później w hotelowym pokoju i tam mógł napawać się nimi dłużej i dokładniej.
koniec
Debbie McDowell