the new year don't feel so new
: ndz sty 11, 2026 3:56 pm
W pracy miała wiele okazji, żeby dać upust emocjom. Mogła tam rozładować frustrację, zamiast przynosić ją ze sobą do domu i wyładowywać na najbliższych. Dom miał być dla niej azylem. Miejscem, w którym z utęsknieniem szukałaby schronienia. Dlatego marzyła o tym, żeby wracać do kogoś, kto czekałby na nią z kubkiem gorącej herbaty, a nie z pretensjami o spóźnienie czy zapomniane zakupy. Kogoś, kto przywitałby ją ciepłym uśmiechem i nie zadawał pytań, choć przecież zaledwie kilka godzin wcześniej Teddy wynosiła z zawalonego budynku czyjeś zwłoki.
— Musiałabym mieć do tego zajebiście dobry powód — oznajmiła, chociaż chyba nie do końca rozumiała, co przyjaciółka miała na myśli. Niby dlaczego miałaby odczuwać chęć rozszarpać świat pazurami z miłości? Z zazdrości, na przykład? Tylko do tego też trzeba mieć jakiś wyraźny powód. Bez powodu nie ma kłótni. W świecie Darling wyglądało to naprawdę prosto. Może dlatego, że sama była niezbyt skomplikowana w obyciu.
— Nie mam zbyt dobrego serca — zaprzeczyła natychmiast i nawet ściągnęła brwi, żeby wyglądać groźnie i przekonująco. — Nie moja wina, że jesteś głucha na to, co mówię — prychnęła po nosem. Gdyby stała, to jeszcze tupnęłaby nogą, tak dla większego efektu. — Ja tutaj wychodzę z siebie, prawiąc ci komplementy, a ty tylko o jednym. Potem nie dziw się, że jesteś taka łatwa — wymierzyła w przyjaciółkę palcem, chociaż wcale nie miała April za łatwą. Ani puszczalską.
Właściwie Finch sama uważała się za rozwiązłą, a Teddy absolutnie nie miała prawa podważać jej słów. I działań. Była wolnym człowiekiem bez żadnych zobowiązań wobec innych kobiet, mogła pieprzyć się, z kim tylko chciała. I to było w porządku, o ile nikomu nie wyrządzała temu przykrości. Bo co, jeśli w Toronto jedna z jej dup już kolejny dzień wyczekiwała na telefon? No to se jeszcze poczeka.
— Po co mam tak mówić? — zapytała, dopijając swoją herbatę i poprawiła sztućce na pustym talerzu. — Doskonale o tym wiesz — dodała z rozbawieniem. Wstała od stołu i ujęła dłoń przyjaciółki. — No weź nie gadaj, że potrzebujesz jeszcze jakichś dodatkowych zapewnień. Ty wiesz, że mam na ciebie ochotę, ja to wiem i oni też wiedzą — wskazała podbródkiem na siedzących w restauracji gapiów. Kilkoro gości zerkało na nie ukradkiem, ale w sumie trudno było wywnioskować, czy to czysta ciekawość, czy może jednak niesmak, że dwie kobiety trzymają się za ręce, kiedy oni żrą swoje kotlety.
Nie czekając ani chwili dłużej, pociągnęła April w kierunku schodków na piętro. Obie skierowały się na koniec korytarza, gdzie znajdował się ich pokój i od razu po zatrzaśnięciu drzwi, Teddy zerknęła wymownie na przyjaciółkę.
— Skręcaj blanta i ściągaj majtki. Albo nie — uniosła rękę, wstrzymując konie. — Skręcaj blanta bez majtek — o, to miało znacznie większy sens. Skoro już miały jasność, że Darling miała na nią ochotę, to po co pierdolić się w tańcu?
April Finch
— Musiałabym mieć do tego zajebiście dobry powód — oznajmiła, chociaż chyba nie do końca rozumiała, co przyjaciółka miała na myśli. Niby dlaczego miałaby odczuwać chęć rozszarpać świat pazurami z miłości? Z zazdrości, na przykład? Tylko do tego też trzeba mieć jakiś wyraźny powód. Bez powodu nie ma kłótni. W świecie Darling wyglądało to naprawdę prosto. Może dlatego, że sama była niezbyt skomplikowana w obyciu.
— Nie mam zbyt dobrego serca — zaprzeczyła natychmiast i nawet ściągnęła brwi, żeby wyglądać groźnie i przekonująco. — Nie moja wina, że jesteś głucha na to, co mówię — prychnęła po nosem. Gdyby stała, to jeszcze tupnęłaby nogą, tak dla większego efektu. — Ja tutaj wychodzę z siebie, prawiąc ci komplementy, a ty tylko o jednym. Potem nie dziw się, że jesteś taka łatwa — wymierzyła w przyjaciółkę palcem, chociaż wcale nie miała April za łatwą. Ani puszczalską.
Właściwie Finch sama uważała się za rozwiązłą, a Teddy absolutnie nie miała prawa podważać jej słów. I działań. Była wolnym człowiekiem bez żadnych zobowiązań wobec innych kobiet, mogła pieprzyć się, z kim tylko chciała. I to było w porządku, o ile nikomu nie wyrządzała temu przykrości. Bo co, jeśli w Toronto jedna z jej dup już kolejny dzień wyczekiwała na telefon? No to se jeszcze poczeka.
— Po co mam tak mówić? — zapytała, dopijając swoją herbatę i poprawiła sztućce na pustym talerzu. — Doskonale o tym wiesz — dodała z rozbawieniem. Wstała od stołu i ujęła dłoń przyjaciółki. — No weź nie gadaj, że potrzebujesz jeszcze jakichś dodatkowych zapewnień. Ty wiesz, że mam na ciebie ochotę, ja to wiem i oni też wiedzą — wskazała podbródkiem na siedzących w restauracji gapiów. Kilkoro gości zerkało na nie ukradkiem, ale w sumie trudno było wywnioskować, czy to czysta ciekawość, czy może jednak niesmak, że dwie kobiety trzymają się za ręce, kiedy oni żrą swoje kotlety.
Nie czekając ani chwili dłużej, pociągnęła April w kierunku schodków na piętro. Obie skierowały się na koniec korytarza, gdzie znajdował się ich pokój i od razu po zatrzaśnięciu drzwi, Teddy zerknęła wymownie na przyjaciółkę.
— Skręcaj blanta i ściągaj majtki. Albo nie — uniosła rękę, wstrzymując konie. — Skręcaj blanta bez majtek — o, to miało znacznie większy sens. Skoro już miały jasność, że Darling miała na nią ochotę, to po co pierdolić się w tańcu?
April Finch