desperate times call for desperate measures
: śr sie 19, 2026 5:06 pm
trigger warning
przekleństwaOstoją spokoju również, dlatego kiedy tylko poczuła na kroczu swojego m ę ż ą inną kobiecą rękę, wcale nie miała zamiaru brać tego na chłodno. Zastanawiać się, czy Paris coś się pomyliło, czy się zachwiała, czy jeszcze inna wymówka, która mogłaby ją usprawiedliwić. Nie. Pilar była gotowa, żeby polała się krew. Ta Madoxa oczywiście w pierwszej kolejności. Jedyną rzeczą, która finalnie go uratowała, to kiedy zwrócił blondynce uwagę, że to on siedział po jej prawej i założył z góry, że dziewczynie się po prostu pojebało.
— Paris — wtrąciła się więc i ona. — Jak zaraz nie zdejmiesz ręki z kroczą mojego męża, to przekonasz się, gdzie potrafi dojść ta moja — jej głos niby brzmiał milutko, ale każdy, kto miał chociaż trochę oleju w głowie i łapał aluzję, bez problemu mógł usłyszeć w jej wypowiedzi kolosalną ilość złośliwości. I oczywiście groźbę. Nawet po ciemku by ją znalazła i wyszarpała za włosy. Całe szczęście nie było takiej potrzeby, bo Paris zabrała dłoń, a Milano trzepnął stołem. A przynajmniej tak wydawało się Pilar. Nie miała pojęcia, że kopnął w międzyczasie również Noriegę w piszczel. Dopiero gdy jej mąż o tym wspomniał, a mężczyzna wszystkiego się wypiął, zaczęła się zabawa.
— Tik nerwowy? — wtrąciła się słysząc tą ż a ł o s n ą wymówkę. — A rękę na moim udzie trzy razy ułożyłeś też przez tik? — warknęła, już wcale nie gryząc się w język. Wcześniej myślała, że on może naprawdę się myli, ale jednak się okazało, Milano po prostu był zawodowym kłamcą. Szczególnie, że próbował oszukać ludzi, którzy na tiki swego czasu zwalali cały chaos w samolocie, jaki zrobili. Znali te sztuczki, jak nikt inny, czym ewidentnie zbili Milano z tropu. Nie tylko jego zresztą, bo zaraz okazało się, że i Paris gorzej się poczuła.
Ciekawe od czego, jak nawet nie zdążyła tknąć przystawki, które wylądowały na ich talerzach. Może od wina? Pilar na moment się nad tym zastanowiła. No bo chyba nie przez to, że rzuciła chwile temu tekst o trzymaniu jej męża za kroczę? Każda inna latynoska kobieta już dawno by się na nią rzuciła, a Pani Noriega tylko ładnie ją ostrzegła. To zdecydowanie nie był powód, żeby się źle czuć. Milano jednak chyba uznał, ze poważny na tyle, żeby poszedł z nią. Albo po prostu potrzebowali wymówki, żeby ulotnić się na szybki numerek.
Cokolwiek to było, ruszyli za jednym z kelnerów, który wyprowadził ich do wyjścia, a Garret za ten czas opowiedział im o tym, że mieli aktualnie przed soba zestaw serów z jakiś specjalnych hodowli i wędlin, sprowadzanych z Europy. Pachniały co najmniej dziwnie, szczególnie te sery, ale przecież Pilar i tak kochała jeść wszystko, wiec zaraz jeden kawałek władowała sobie do ust, akurat kiedy Madox pytał czemu siedzą tak daleko od siebie.
— Faktycznie, jego oczy są wyjątkowo piękne — rzuciła zadowolona, zgodnie z prawdą zresztą, i kiedy Noriega tak się przysuwał do swojej żony, ona również chciała być bliżej niego. Ruszyła nogami i dopiero wtedy poczuła, że na jej udzie Paris nei zostawiła wcześniej jedynie przypadkowego dotyku ale też… kartkę? — Co jest… — mruknęła pod nosem, rozwijając ją w palcach. Co jej po kartce, skoro nawet nie mogła jej przeczytać? Ciekawość od razu zaczęła ją zżerać, jak i pytania, jak chociażby skąd kobieta miałą przy sobie papier, długopis i wiedziała, co pisze? No bo chyba nie przygotowała tego wcześniej? Nie no, teraz to już zdecydowanie musiała wiedzieć, o co chodziło.
— Madox… — zaczęła, ale wtedy Garret przesunął coś na stole.
— I jak wam smakują sery? — dopytał, wchodząc jej w pół słowa.
— Dobre — opowiedziała na odpierdol, czując jak jakiś inny kelner kładzie obok nich coś jeszcze. — Przepraszam, czy mogę na moment przymierzyć takie okulary?
— Niestety, nie możemy dzielić się z gośćmi, takie mamy zasady.
— Ale ja tylko na momencik…
— No i co nas ominęło? — wtrącił się Milano, a kelner korzystając z okazji odskoczył od Pilar. Kurwa. A kiedy Paris pociągnęła nosem, Pilar już tym bardziej nie mogła wytrzymać. Nie no kurwa, musiała wiedzieć, co ta jest napisane. — Co dobrego zjedliście? — facet ewidentnie humor miał dobry, jednak kobieta siedziała cicho. Do dupy była ta całą ciemność. Niby miało to wyostrzać zmyśli, otworzyć jakieś trzecie oko, a Pilar jedyne, o czym mogła myśleć, to jak wiele by teraz dała, żeby zobaczyć twarz Paris. Zobaczyć, co tak naprawdę działo się dookoła.
Zacisnęła mocniej palce na udzie Madoxa. Wcale nie zaczepiając jego newralgicznych miejsc, które lubił, a bardziej, żeby zwrócić jego uwagę na to, co zaraz zrobiła. A mianowicie… wolną ręką szarpnęła talerzem, na którym miała przystawkę na ziemie. Szkło momentalnie potłukło się o posadzkę. Paris krzyknęła. Milano też podskoczył, waląc nogą o stół.
— O jezu, chyba się przecięłam — rzuciła zmartwionym, udawanym tonem.
— Oh, koniecznie trzeba to sprawdzić — Garret momentalnie znalazł się przy nich, dotykając Pilar po skroni. — Zaraz panią wyprowadzimy do światła — oznajmił, a ona zacisnęła palce na koszuli Noriegi.
— Mój maż ze mną — wtrąciła, jasno dając do zrozumienia, że bez niego nigdzie się nie wybierała. — Okropnie boje się widoku krwi, tylko on umie mnie uspokoić — no w tym momencie już musiał wiedzieć, że coś kombinowała, bo akurat krew towarzyszyła im na porządku dziennym i żadne z nich wcale się jej nie bało. Obcowali z nią prawie tak często jak z powietrzem. Garret pociągnął ich w górę, a następnie wyprowadził przed ciemny korytarz w stronę toalety.
Nie było w niej nie wiadomo ile światła, pewnie dlatego, żeby oczy nie zwariowały, ale i tak lekki półmrok był lepszy niż kompletna ciemność. Pilar zamrugała kilkakrotnie, próbując się przyzwyczaić.
— To gdzie ta rana? Może poproszę Noelle, żeby rzuciła okie… — zaczął, ale Noriega już wciskała swojego męża do środka.
— Ogarniemy, dzięki, Garret — wtrąciła i zatrzasnęła za nimi drzwi. Od razu przekręciła kluczyk, a potem odwróciła się w stronę Madoxa i zaczęła grzebać… w biuście. — Czekaj — mruknęła, wsadzając rękę coraz głębiej. Z jego perspektywy musiało to wyglądać co najmniej dziwnie, ale to nie jej wina, że świstek papieru był tak mały, że finalnie wyciągnęła go… dołem, bo przeleciał jej przez całe ciało w dół. — Patrz — wyciągnęła go w stronę Noriegi. — Paris mi to dała, zanim poszli do łazienki — wyjaśniła, przysuwając się do niego bliżej, żeby oboje mogli zobaczyć, co mówiła notatka.