ODPOWIEDZ
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

042.
That if desperate times call for desperate measures,
then I'm free to act as desperately as I wish.
Mieli być w jednej drużynie.
Mieli razem walczyć i strzelać do jednej bramki.
Być m a ł ż e ń s t e m.
A jak zwykle kończyli osobno.
Przerażeni wzajemnym bezpieczeństwem. Stawiając drugą połówkę na pierwszym miejscu, w tym samym czasie siebie spychając na samo dno otchłani. Oboje tłumaczyli swoje decyzje argumentami, które nie przemawiały do drugiej strony, chociaż wiecznie nawijali o jednym i tym samym. Mieli to samo podejście. A jednak ciągle się mijali.
A on jak zwykle uciekał.
Wczoraj też uciekł. Uciekł, kiedy tylko zrobiło się ciężko. Kiedy przyszedł czas na poważną rozmowę, a głosy uniosły się w górę. Zostawił ją. Jak zwykle ją kurwa zostawił. I chociaż Pilar zawsze powtarzała, że kochała go przede wszystkim za jego wady, tak tej jednej szczerze nienawidziła. Wolałaby po stokroć, żeby ją zwyzywał, żeby nazwał pierdolniętą, cisnął w nią poduszką, czy nawet zamknął się w pokoju obok i to przemilczał. Ale nie żeby wychodził. Żeby zostawił ją samą z własnymi myślami, a do tego dokładając jeszcze przejęcie jego osobom. Bo jak miała się nie martwić? Ktoś chciał go z a b i ć. Był na pierdolonym celowniku, dostawał wiadomości z pogróżkami, a potem nagle wychodził. Mogę wrócić późno.
Wrócił. I chociaż ona udawała, że śpi, kiedy położył się obok, wcale tak nie było. Bo Pilar Noriega nie stała całą, jebaną noc. Oka nie zmrużyła odkąd w jej dłoni wylądowało zdjęcie przedstawiające ją i Sombę na spacerze, a z tyłu widniał ten jeden, koślawo napisany dopisek.

Przykro mi, Pi.

Wiedziała, że to od Daltona.
To nawet nie podlegało jakiekolwiek dyskusji. Tylko on ją tak nazywał. Tylko skąd miał kurwa jej zdjęcie? Skąd wiedział o wszystkim co się działo, przebywając w zakładzie zamkniętym? Jak kurwa dowiedział się o śmierci Psa zaledwie kilka marnych godzin po fakcie? Miał kontakt z Luną? Współpracowali? Inaczej nie dało się tego wytłumaczyć. A przynajmniej ona nie potrafiła. Nie wiedziała skąd, a tym bardziej dlaczego to robił. Co próbował tym osiągnąć? Chciał ją zastraszyć? Spotkać się z nią? Cóż, jeśli to ostatnie… to jego prośby zostały wysłuchane.
Bo kiedy jej maż nie chciał z nią rozmawiać, kiedy zostawił ja samą w pierdolonym mieszkaniu, Pilar nie potrafiła znaleźć innego rozwiązania niż to, żeby pójść się z nim spotkać. Gdyby Madox był w domu pewnie by to z nim przegadała. A raczej pokłóciła się o to, bo przecież wiedziała, że tego nie pochwalał. Nie pozwoliłby jej tak pójść. Ale skoro on brał sprawy w swoje ręce i miał ją w dupie, ona też miała zamiar działać jego własną praktyką.
Złapała więcej powietrza w płuca, przechodząc przez pierwszą bramkę Zakładu Zamkniętego w Toronto. Serce biło jej mocno, chociaż jej twarz nie zdradzała ani jednej emocji. Odstawiła wszystkie rzeczy do plastikowego pojemnika, a następnie przeszła przez wykrywacz metalu. O dziwo nie zapikał ani razu. Pudło z rzeczami zostało podpisane, a ona skierowała się do kolejnej budki kontrolnej, gdzie z uśmiechem przywitała się z Barb. Kiedyś robiły razem na służbie i były na tym samym roku w akademii, ale ich drogi się rozeszły, kiedy Pilar poszła w kryminalkę, a Barbara w więzienną. Wymieniły kilka przejmować. Kobieta ostrzegła ją, że nikt nie może się dowiedzieć, że pozwoliła Pilar na widzenie bez odpowiedniego wniosku, a ta zapewniła ją, że ten sekret był z nią bezpieczny. Jeszcze raz podziękowała, a potem weszła do pomieszczenia.
Sala widzeń różniła się od tej w normalnych więzieniach. Nie było otwartej przestrzeni z licznymi stolikami, gdzie ludzie mogli trzymać się za ręce i rozmawiać kilka milimetrów od siebie. Tutaj w zakładzie zamkniętym więźnia a odwiedzającego dzieliła przeszklona ściana. Po obu stronach były krzesła i… po słuchawce, która wyglądała jak domofon. Pilar usiadła na wskazanym przez funkcjonariusza miejscu, nerwowo uderzając palcami o kolano i czekała.

En tiempos desesperados, se requieren medidas desesperadas
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

061.
Dalton held the answers. Pilar carried the plan.
And Madox was left behind, knowing he couldn't stop her.
trigger warning
przekleństwa, obsesja, choroba psychiczna

- Dalton rusz dupę, masz gościa - dźwięk głosu Barbary przerwał ciszę, w której słychać było tylko jego jednostajny oddech i długopis, którym skrobał po kartce. Na białym papierze wydrapywał kolejne serce. Kolejny list dla ukochanej, która na pewno na niego czekała. Już nie mogła się go doczekać... Musiała tylko pozbyć się jednej osoby, która cały czas stawała im na drodze. Drodze do szczęścia.
Nawet się nie poruszył, pochylony nad stołem w swoim przytulnym pokoiku bez klamek - Dalton! - przywołała go do porządku, więc w końcu podniósł głowę, ale nie odłożył długopisu, wciąż skrobał nim dziurę w papierze, teraz już rysując nim po stoliku.
- To znowu ona? Nie chcę odwiedzin - rzucił podnosząc zielone spojrzenie na funkcjonariuszkę - źle się dzisiaj czuję, taki przybity, jakby życie nie miało sensu, potrzebuję znowu tych małych, białych pastylek, jeszcze więcej... - zaczął swój wywód i wreszcie odłożył długopis na blat.
- Dzisiaj masz gościa specjalnego... Więc radzę ci się pospieszyć - rzuciła kobieta, otwierając drzwiczki.
- Gość specjalny? - zainteresował się Dalton.
A kiedy wszedł do sali widzeń, a Barbara zdjęła mu z nadgarstków kajdanki, rozmasował je smukłymi palcami.
- I po co ten cyrk Barb? Przecież ja bym ci nigdy nie zrobił krzywdy. Nikomu bym nie zrobił - ale przecież Barbara wiedziała jaka była prawda. Wszyscy wiedzieli co zrobił poczciwy Nick Dalton. Kiedyś był z niego świetny glina, a teraz...
- Pilar! - doskoczył do szyby jak dzikie zwierzę w klatce, kiedy tylko ją zobaczył. Psychol.
Ale to była ona... Nareszcie, opamiętała się i przyszła po niego.
I już zawsze będą razem.
Będą grać w jednej drużynie.
Będą m a ł ż e ń s t w e m.
Bo on jej nigdy nie zostawi. Nie ucieknie.
Nie to co niektórzy...

Taki jeden. Który ciągle im przeszkadzał, z a w s z e. Najpierw w jego klubie, potem w hotelu i w tym domku. Zawsze musiał się pojawić. I teraz zielone oczy Daltona też omiotły pomieszczenie ponad jej ramieniem, ale go nie było. Była tutaj sama. Nick ułożył palce na szybie, na wysokości jej czoła, jakby chciał ją pogłaskać.
- Wreszcie przyszłaś... Zabiłaś już Madoxa? Zabierzesz mnie stąd? - przykładał już zarośnięty policzek do szkła, a słuchawkę do ucha, jego palce wciąż sunęły po grubej szybie, ile on by dał, żeby teraz wplatać je w jej miękkie, piękne włosy. Kochał jej włosy i jej pełne usta, miękkie, soczyste. Te jej oczy, które błyszczały na jego widok. Całą ją kochał. Ale włosy...
- Zmieniłaś je, w ł o s y - znowu przykleił się do szyby, ale głos za jego plecami kazał mu usiąść. Co to za głos? Jak on kurwa śmie się do niego zwracać, kiedy Pilar była obok? I zmieniła dla niego włosy. Usiadł niechętnie, opierając łokcie na parapecie. Wpatrując się w nią jak w obrazek - wiedziałaś, że lubię czarne włosy i zrobiłaś je specjalnie dla mnie? Zawsze chciałaś mi się podobać Pi - i zawsze mu się podobała. Ale w tych włosach, które pomalowała specjalnie dla niego jeszcze bardziej. Tak, to dzisiaj musiał być ten dzień. Zabiła wreszcie Madoxa i teraz przyszła po niego. Zaraza Barbara go stąd wypuści i będzie mógł wplatać palce w te czarne kosmyki, będzie mógł je szarpać, ciągnąć. Wyrwać z jej głowy. Zapleść w warkocz i ten pierdolony warkocz zabrać ze sobą. Tam gdzie nikt ich nie znajdzie. Tylko on i ona...
Martwa, albo żywa. Nieważne. Ważne, że jego. A nie tamtego.
- Bo on już nie żyje, prawda? - pomyślał to? Czy powiedział? Za dużo ostatnio gadał. Do tej kobiety, która do niego przychodziła.
Za dużo.

Porque ya no está vivo, ¿verdad?
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Nie chciała go widzieć.
Po tym wszystkim, co stało się kilka miesięcy temu Pilar naprawdę miała nadzieje, że już nigdy więcej nie będzie musiała patrzeć w zielone oczy Daltona. Na twarz człowieka, który kiedyś był jednym z jej bardziej zaufanych ludzi. Kimś komu codziennie rano opowiadała o swoim dniu, komu posyłała zawsze serdeczny uśmiech, kogo gościła u siebie w domu i przed kim po cześci się otworzyła. Dała się poznać, bo ślepo wierzyła to, że byli przyjaciółmi.
Los jednak wystarczająco mocno zderzył ją z rzeczywistością i uświadomił, że w tym świecie nikomu nie można było ufać. Że nawet facet troskliwy, ze złotym sercem, wyłożonym na tacy, może okazać się psychopatą. Może chcieć zrobić jej krzywdę. Do tego dnia pluła sobie w brodę, że nie zauważyła tego wcześniej. Że po czuła się przy nim na tyle komfortowo, żeby nie brać go na poważnie, nie traktować jako zagrożenie, nawet kiedy wysyłał ku temu sygnały.
I teraz kiedy znowu spojrzała na jego twarz, przez kręgosłup przeszedł jej nieprzyjemny, lodowaty dreszcz. Wyglądał inaczej. Włosy miał oklapnięte, zarost jawił się nierówno na jego policzkach i brodzie, a oczy miał podkrążone od zmęczenia. Wszystko jednak zmieniło się z chwilą, w której zobaczył ją po drugiej stronie szklanej ściany. Ożył, cały się poderwał i to chyba było jeszcze przerażające niż to, jakim chwile temu był wrakiem człowieka.
Miała ochotę odskoczyć w tył, gdy tak przyległ do szyby. Całe jej ciało się spięło, serce zaczęło walić w piersi, a jej dłonie mimowolnie zacisnęły się mocniej w pięści. Wbiła paznokcie w skórę, na razie delikatnie, próbując zatrzymać wszystkie te emocje w sobie. Nie mogła pokazać mu, że robił na niej wrażenie, że cokolwiek w niej wzbudzał. Dobrze wiedziała, jak działał umysł psychopaty i jak niewiele mu trzeba było, żeby się odpalił. Chociaż w tym przypadku ona nawet nic nie musiała mówić, a jemu odjebało. Miał szaleństwo w oczach.
Pilar w swoich miała… zaskoczenie.
Zaskoczenie, kiedy pierwsze co jej zapytał, to czy już zabiła Madoxa. Wszystkie mięśnie w ciele się jej spięły, ale zaraz też odetchnęła w duchu. Bo chociaż brzmiało to okropnie, chociaż jeżyło włosy na skórze, tak znaczyło jedno… Dalton był niedoinformowany. Skoro myślał, że Madox mógł nie żyć, wcale nie wiedział, co działo się z nimi na bieżąco. Aż miała ochotę się uśmiechnąć, bo nie sądziła, że tak szybko będzie w stanie ograć tego debila, bez chociażby potrzeby wypowiedzenia słowa.
Może jednak nie będzie aż tak źle, pomyślała sobie, finalnie zachowując wciąż kamienny wyraz twarzy. Tak samo kiedy mówił o włosach, których przecież wiadomo, że nie zmieniła dla niego — milczała, z rękami skrzyżowanymi na piersi. Ledwo była w stanie go słyszeć, bo przecież żadne z nich jeszcze nie podjęło słuchawki. On jednak mówił na tyle głośno, że dało się go zrozumieć. Jakaś część niej o razu chciała uciekać, gdy kolejny raz wspomniał o zabiciu Madoxa. Nawet sama myśl o tym wprawiała ją w atak paniki i tylko utwierdzała w przekonaniu, że Nick mieszał palce w tych wszystkich pogróżkach.
Podniosła spokojnie słuchawkę i poczekała aż on zrobi to samo. Patrzyła mu w oczy, chociaż w środku cała kipiała. Jej głowa i ciało wciąż pamiętały wszystko co się stało, co z nią zrobił, jak jej dotykał… kurwa. Zbierało się w niej z każdą sekundą, ale jednak zatrzymała to w sobie i sięgnęła do kieszeni z tyłu spodni. Zacisnęła palce mocniej na zdjęciach i ułożyła je na blacie przed soba, tak, żeby Dalton mógł widzieć, następnie złapała jedno i przystawiła do szyby.
Kto je zrobił, Nick? — brzydziło ją to, jak jego imię brzmiało w jej ustach. Miała ochotę zwymiotować. Aż zacisnęła mocniej dłoń na słuchawce, prawie miażdżąc ją w dłoni. — A to? — tym razem pokazała mu fotografię z wczoraj, przedstawiająca Pilar i Sombre na spacerze. — Wiesz co się stało z psem?
Próbowała to rozegrać mądrze. Nie skupiać się na jego zaczepkach i po prostu wymagać odpowiedzi na interesujące ją tematy. Wiedziała jednak, że on również mógł nie powiedzieć jej wszystkiego od razu. Postanowiła się jednak łudzić i być stanowcza. W końcu on też kiedyś to w niej lubił. To że nie owijała w bawełnę.

Nick Dalton
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
LO SIENTO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, obsesja, choroba psychiczna
- Dolałaś mu do porannej kawy trutki na szczury? Bo wiesz... sz cz u r y - znowu przysuwał się do szyby. Wpatrując w nią - a może znowu gdzieś wpadł? Jak wtedy nad jeziorem Ontario - mógłby wpaść do jakiejś dziury. Szczur jeden. I już nigdy z niej nie wyjść. Pilar mogła go tam wepchnąć. Popchnąć w ramiona Śmierci, a wtedy ona wpadła by w te jego. I byliby na zawsze razem.
Nick tak się rozmarzył, że zatoczył się na krześle odchylając do tyłu, jakby był na jakimś haju. Na kurewsko dobrej fazie, którą wywołała jej wizyta. I kolejne spojrzenie w jej piękne, wielkie, błyszczące z podniecenia na jego widok, oczy.
Na pewno jarała się tym, tak mocno jak on. Widział to na jej wargach, które zadrżały, kiedy sięgnęła po...
- Zdjęcia? - Dalton się skrzywił, ale zaraz... Była na nich ona, zrobiła je dla niego? Bo on już nie mógł jej śledzić, nie mógł do niej przychodzić, więc kontynuowała te jego niewinne zabawy. O kurwa. Jak ona go kochała.
Na zabój.
Wariatka.
Podniósł słuchawkę do ucha, ale zielone spojrzenie padło na te zdjęcia, które ona zrobiła dla niego. A może to on?
Jak on chciałby znowu stąd wyjść, usiąść w tym fotelu w jej sypialni i przyglądać się jak jej bujna pierś unosiła się w spokojnym oddechu, jak cienka piżama opinała jej idealnie wyrzeźbione ciało. A włosy targały się na poduszce, jak zamknął oczy to wciąż czuł zapach tej poduszki.
Przymknął na moment powieki przywołując go w myślach.
- Ja - wyrwał się znowu do szyby, znowu opierając o nią rękę - i to też - znowu spojrzał na zdjęcie, jej i jego psa. Też powinien umrzeć. On i jego pies. Powinna ich zabić. A może już to zrobiła? I dlatego do niego przyszła?
- Zabiłaś go - odpowiedział, kiedy zapytała wiesz co się stało z psem? - a następny będzie Noriega i wreszcie będziemy mogli być razem. Ty i ja - oczy mu błyszczały, pierdolonym szaleństwem, pożądaniem, niedoczekaniem. Bo to przecież powinno się już wydarzyć!
Już długo na nią czekał, ale skoro tu przyszła...
- Już nie będziesz musiała się bać, już żaden brzydki gangus cię nie skrzywdzi, bo Nick Dalton cię obroni, zostanie twoim mężem, twoim rycerzem i nigdy cię nie zostawi Pi-lar. NIGDY - z tym ostatnim słowem znowu doskoczył do szyby, tym razem uderzył w nią słuchawką.
- Dalton! Kurwa uspokój się, bo cię wyprowadzę! - warknął ten głos za jego plecami.
Dalton. Dalton. Dalton.
Uspokój się.
- Już będę grzeczny. Zobacz Pilar, jestem grzeczny, miły Nick Dalton, ten sam, w którym się wtedy zakochałaś, tej nocy kiedy... Pierdoliliśmy się na wyjeździe. Jęczałaś pode mną. Pamiętasz? - oczy mu się zmieniły, pociemniały.
Jebany Nick Dalton, psychopata. Bo na pewno nie ten miły facet, którym przecież kiedyś był.
Kiedy to się zmieniło? W jakim momencie coś przeskoczyło w jego głowie tworząc z niego tego zwyrola i psychola? Przecież kiedyś to on łapał takich ludzi i wsadzał ich do paki, i był w tym dobry. A teraz...
Nie pozostało nic z tego człowieka, którym był.

Pi-lar
PilarPilarPilarPilarPilarPilarPilarPilarPilarPilar
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „Centre for Addiction and Mental Health”