the new year don't feel so new
: pn sty 12, 2026 6:00 pm
Była gotowa przez całą noc wysłuchiwać, jak April cytuje Szekspira tylko dla niej. Miało to naprawdę dużo uroku, pomimo że Teddy nigdy nie interesowała się poezją i w ogólnym znaczeniu sztuką. Sport zajmował cały jej wolny czas, jeśli można mówić o jakimkolwiek wolnym czasie. Dobrze, że w remizie mieli pomieszczenie przerobione na siłownię, w innym wypadku oszalałaby, gdyby nie miała okazji do regularnych treningów. Niby zwijanie węża pożarniczego powinno to wynagrodzić, ale ciało domagało się więcej, żeby nie zgnuśnieć.
— Jesteś strasznie tania — stwierdziła, kiedy Finch poprosiła o Jaggerbombę. No tak. Nie dość, że po prostu łatwa, to w dodatku łatwa w utrzymaniu. — Dla mnie Orgazm — rzuciła wesoło. To dopiero było oryginalne! Teddy aż zbiła sobie w głowie piątkę, kiedy barman zerknął na nią wymownie. Co mogła poradzić na to, że na takich niby eleganckich i poważnych imprezach lubiła napić się dobrego, mlecznego drinka? Przynajmniej wiedziała, że będzie go sączyć przez dłuższy czas, bo Sex on the beach i inne Żary tropików wchodziły jak oranżada i były bardzo zdradliwe, nawet przy jej mocnej głowie.
Ona również odwróciła się na stołku, żeby omieść gości wzrokiem. Wyglądali całkiem zwyczajnie, pomijając tych, co faktycznie odjebali się jak szczury na otwarcie kanałów. Przesadny makijaż jednej kobiety sprawił, że Darling cmoknęła pod nosem. Ta to dopiero wyglądała jak klaun, z tymi mocno zaróżowionymi policzkami.
— Tylko jedne oświadczyny? — uniosła wysoko brwi. — Ja obstawiam, że będą co najmniej trzy. Ludzie często wybierają sobie specjalne okazje, żeby jebnąć na kolanko. Sylwester, Walentynki, ślub innej pary... Och, tego to już zupełnie nie rozumiem! Czułabym się okradziona z własnego wesela — prychnęła pod nosem, bo to naprawdę trzeba nie mieć taktu.
Jeszcze rozejrzała się po restauracji. Jakiś dzieciak właśnie wyrżnął orła, przebiegając do stołu z przekąskami. Auć. Oczywiście zaraz z pomocną przyszła matka, która zaczęła dmuchać i chuchać na kilkulatkach, jak na nadopiekuńczą rodzicielkę przystało. Teddy skrzywiła się na widok takiego niezahartowania w boju, a czując na sobie spojrzenie April, uśmiechnęła się łobuzersko.
— Dobrze, że ten jakiś facet dostanie w ryj od swojej żony, a nie od ciebie — rzuciła z rozbawieniem. — Szkoda byłoby, żebyś zdarła sobie knykcie. Te palce mogą ci się jeszcze dzisiaj przydać — wzruszyła lekko ramionami, nie nawiązując do niczego konkretnego. A przecież to oczywiste, że chodziło jej o rolowania blanta.
Barman postawił przed nimi dwa drinki. Orgazm Teddy udekorowany był wiśnią koktajlową, którą Darling od razu wyciągnęła i umieściła sobie w ustach.
— O, a za to tamta panna — wskazała podbródkiem na długonogą brunetkę na końcu sali. — Zostanie dzisiaj wytargana za włosy na mróz — oznajmiła, bo nie dało się nie zauważyć, że ciemnowłosa żyrafa ukradkiem zerkała na Finch, a to wcale nie napawało Teddy zbyt dużym entuzjazmem. Naturalnie nie miała żadnego prawa interweniować i wchodzić pomiędzy nie, gdyby przyjaciółka faktycznie zechciałaby odpowiedzieć na zaloty i wpaść w ramionach nieznajomej laski. Rozbiłaby jej jedynie tulipana na głowie. To znaczy, co? Nie, Darling była pacyfistka i brzydziła się przemocą!
April Finch
— Jesteś strasznie tania — stwierdziła, kiedy Finch poprosiła o Jaggerbombę. No tak. Nie dość, że po prostu łatwa, to w dodatku łatwa w utrzymaniu. — Dla mnie Orgazm — rzuciła wesoło. To dopiero było oryginalne! Teddy aż zbiła sobie w głowie piątkę, kiedy barman zerknął na nią wymownie. Co mogła poradzić na to, że na takich niby eleganckich i poważnych imprezach lubiła napić się dobrego, mlecznego drinka? Przynajmniej wiedziała, że będzie go sączyć przez dłuższy czas, bo Sex on the beach i inne Żary tropików wchodziły jak oranżada i były bardzo zdradliwe, nawet przy jej mocnej głowie.
Ona również odwróciła się na stołku, żeby omieść gości wzrokiem. Wyglądali całkiem zwyczajnie, pomijając tych, co faktycznie odjebali się jak szczury na otwarcie kanałów. Przesadny makijaż jednej kobiety sprawił, że Darling cmoknęła pod nosem. Ta to dopiero wyglądała jak klaun, z tymi mocno zaróżowionymi policzkami.
— Tylko jedne oświadczyny? — uniosła wysoko brwi. — Ja obstawiam, że będą co najmniej trzy. Ludzie często wybierają sobie specjalne okazje, żeby jebnąć na kolanko. Sylwester, Walentynki, ślub innej pary... Och, tego to już zupełnie nie rozumiem! Czułabym się okradziona z własnego wesela — prychnęła pod nosem, bo to naprawdę trzeba nie mieć taktu.
Jeszcze rozejrzała się po restauracji. Jakiś dzieciak właśnie wyrżnął orła, przebiegając do stołu z przekąskami. Auć. Oczywiście zaraz z pomocną przyszła matka, która zaczęła dmuchać i chuchać na kilkulatkach, jak na nadopiekuńczą rodzicielkę przystało. Teddy skrzywiła się na widok takiego niezahartowania w boju, a czując na sobie spojrzenie April, uśmiechnęła się łobuzersko.
— Dobrze, że ten jakiś facet dostanie w ryj od swojej żony, a nie od ciebie — rzuciła z rozbawieniem. — Szkoda byłoby, żebyś zdarła sobie knykcie. Te palce mogą ci się jeszcze dzisiaj przydać — wzruszyła lekko ramionami, nie nawiązując do niczego konkretnego. A przecież to oczywiste, że chodziło jej o rolowania blanta.
Barman postawił przed nimi dwa drinki. Orgazm Teddy udekorowany był wiśnią koktajlową, którą Darling od razu wyciągnęła i umieściła sobie w ustach.
— O, a za to tamta panna — wskazała podbródkiem na długonogą brunetkę na końcu sali. — Zostanie dzisiaj wytargana za włosy na mróz — oznajmiła, bo nie dało się nie zauważyć, że ciemnowłosa żyrafa ukradkiem zerkała na Finch, a to wcale nie napawało Teddy zbyt dużym entuzjazmem. Naturalnie nie miała żadnego prawa interweniować i wchodzić pomiędzy nie, gdyby przyjaciółka faktycznie zechciałaby odpowiedzieć na zaloty i wpaść w ramionach nieznajomej laski. Rozbiłaby jej jedynie tulipana na głowie. To znaczy, co? Nie, Darling była pacyfistka i brzydziła się przemocą!
April Finch