Now they're going to bed And my stomach is sick
: pt sie 07, 2026 12:45 pm
Nie było łatwo wybrać dobrą partnerkę dla swojej najlepszej przyjaciółki. April bardzo chciała, by trafił jej się ktoś co najmniej tak samo świetny, jak ona sama. A o to nie było przecież łatwo! Teddy nie powinna zadowalać się byle czym. Powinna mieć bardzo wysoko ustawione standardy i nie godzić się na żadne półśrodki. Przecież na to zasługiwała! W Finch nie było pod tym względem zbyt wiele obiektywizmu. W każdej, nawet najfajniejszej dziewczynie, była w stanie dostrzec jakąś wadę, przez którą typiara nie zasługiwała, by zostać wybranką przyszłej strażaczki. Dobrze, że to nie April decydowała, bo Teddy byłaby pewnie samotna do końca życia. Przyszłe kobiety nie będą miały z Finch łatwo, ale na pewno w końcu znajdą się takie, których po prostu nie będzie w stanie nie polubić. Ceniła przecież gust przyjaciółki i wiedziała, że jeżeli tylko nie wpakuje się w jakiś toksyczny szajs, to na pewno znajdzie sobie kogoś, kto będzie absolutnie świetny. Przyjaciół przecież miała doskonałych! Szczególnie tę jedną, najlepszą. Ona to była totalnie najsuper.
— Branie ślubu w trakcie studiów brzmi jak dość kiepski pomysł — zauważyła, co spotkało się z entuzjazmem ze strony Emmy i Seleny. Dobrze, że obie uważały tak samo, bo inaczej zrobiłoby się niezręcznie! Trochę jak w przypadku April i Marigold, bo ruda nieco przygasła po usłyszeniu tej deklaracji. Najwyraźniej była gotowa hajtać się w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Cóż, będzie musiała obejść się smakiem. April chciała kiedyś mieć żonę i założyć z nią dużą rodzinę, ale na pewno nie w trakcie studiów. To moment na to, żeby się wyszaleć! Jej dziewczyna powinna to rozumieć i akceptować, jeżeli chce przy niej trwać. Oczywiście nie jest to obowiązek, ale wtedy nie warto ciągnąć takiego związku. April nie chciała w tej kwestii iść na niepotrzebne kompromisy, chciała po prostu postawić na siebie. Marigold musi się po prostu zastanowić, czy na sto procent tego wszystkiego chce i czy aby na pewno April jest dla niej takim perfekcyjnym wyborem.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko temat ślubów został porzucony, a ogłoszono, że najwyższa pora się wyszaleć. To zdecydowanie odpowiadało jej dużo bardziej. Podniosła się z kolan Marigold i od razu ruszyła w stronę głośników, zakładając, że wszyscy zrobią dokładnie to samo. I faktycznie większość miała podobne plany. Muzyka zrobiła się głośniejsza, a chętni zaczęli zlatywać się z całej działki, jakby im się przypomniało, na czym polega impreza. Niezainteresowani takimi harcami skupili się na dokończeniu rozpalania ogniska, bo ileż można się z tym bezskutecznie pieprzyć?
— No właśnie, jakie znowu nie tańczę? Oczywiście, że tańczysz! — zawołała od razu, słysząc te głupkowate bunty. Cofnęła się do stolika i zatrzymała obok przyjaciółki. Złapała ją za rękę i pociągnęła delikatnie, chcąc, żeby podniosła dupę i wzięła się do roboty. Uśmiechnęła się nawet słodko, by zachęcić ją jeszcze bardziej. Marigold się przecież nic nie stanie, jak poczeka na nią chwileczkę, prawda?
teddy darling
— Branie ślubu w trakcie studiów brzmi jak dość kiepski pomysł — zauważyła, co spotkało się z entuzjazmem ze strony Emmy i Seleny. Dobrze, że obie uważały tak samo, bo inaczej zrobiłoby się niezręcznie! Trochę jak w przypadku April i Marigold, bo ruda nieco przygasła po usłyszeniu tej deklaracji. Najwyraźniej była gotowa hajtać się w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Cóż, będzie musiała obejść się smakiem. April chciała kiedyś mieć żonę i założyć z nią dużą rodzinę, ale na pewno nie w trakcie studiów. To moment na to, żeby się wyszaleć! Jej dziewczyna powinna to rozumieć i akceptować, jeżeli chce przy niej trwać. Oczywiście nie jest to obowiązek, ale wtedy nie warto ciągnąć takiego związku. April nie chciała w tej kwestii iść na niepotrzebne kompromisy, chciała po prostu postawić na siebie. Marigold musi się po prostu zastanowić, czy na sto procent tego wszystkiego chce i czy aby na pewno April jest dla niej takim perfekcyjnym wyborem.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko temat ślubów został porzucony, a ogłoszono, że najwyższa pora się wyszaleć. To zdecydowanie odpowiadało jej dużo bardziej. Podniosła się z kolan Marigold i od razu ruszyła w stronę głośników, zakładając, że wszyscy zrobią dokładnie to samo. I faktycznie większość miała podobne plany. Muzyka zrobiła się głośniejsza, a chętni zaczęli zlatywać się z całej działki, jakby im się przypomniało, na czym polega impreza. Niezainteresowani takimi harcami skupili się na dokończeniu rozpalania ogniska, bo ileż można się z tym bezskutecznie pieprzyć?
— No właśnie, jakie znowu nie tańczę? Oczywiście, że tańczysz! — zawołała od razu, słysząc te głupkowate bunty. Cofnęła się do stolika i zatrzymała obok przyjaciółki. Złapała ją za rękę i pociągnęła delikatnie, chcąc, żeby podniosła dupę i wzięła się do roboty. Uśmiechnęła się nawet słodko, by zachęcić ją jeszcze bardziej. Marigold się przecież nic nie stanie, jak poczeka na nią chwileczkę, prawda?
teddy darling