Strona 5 z 5

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pt sie 07, 2026 12:45 pm
autor: April Finch
Nie było łatwo wybrać dobrą partnerkę dla swojej najlepszej przyjaciółki. April bardzo chciała, by trafił jej się ktoś co najmniej tak samo świetny, jak ona sama. A o to nie było przecież łatwo! Teddy nie powinna zadowalać się byle czym. Powinna mieć bardzo wysoko ustawione standardy i nie godzić się na żadne półśrodki. Przecież na to zasługiwała! W Finch nie było pod tym względem zbyt wiele obiektywizmu. W każdej, nawet najfajniejszej dziewczynie, była w stanie dostrzec jakąś wadę, przez którą typiara nie zasługiwała, by zostać wybranką przyszłej strażaczki. Dobrze, że to nie April decydowała, bo Teddy byłaby pewnie samotna do końca życia. Przyszłe kobiety nie będą miały z Finch łatwo, ale na pewno w końcu znajdą się takie, których po prostu nie będzie w stanie nie polubić. Ceniła przecież gust przyjaciółki i wiedziała, że jeżeli tylko nie wpakuje się w jakiś toksyczny szajs, to na pewno znajdzie sobie kogoś, kto będzie absolutnie świetny. Przyjaciół przecież miała doskonałych! Szczególnie tę jedną, najlepszą. Ona to była totalnie najsuper.
— Branie ślubu w trakcie studiów brzmi jak dość kiepski pomysł — zauważyła, co spotkało się z entuzjazmem ze strony Emmy i Seleny. Dobrze, że obie uważały tak samo, bo inaczej zrobiłoby się niezręcznie! Trochę jak w przypadku April i Marigold, bo ruda nieco przygasła po usłyszeniu tej deklaracji. Najwyraźniej była gotowa hajtać się w przeciągu najbliższych dwóch tygodni. Cóż, będzie musiała obejść się smakiem. April chciała kiedyś mieć żonę i założyć z nią dużą rodzinę, ale na pewno nie w trakcie studiów. To moment na to, żeby się wyszaleć! Jej dziewczyna powinna to rozumieć i akceptować, jeżeli chce przy niej trwać. Oczywiście nie jest to obowiązek, ale wtedy nie warto ciągnąć takiego związku. April nie chciała w tej kwestii iść na niepotrzebne kompromisy, chciała po prostu postawić na siebie. Marigold musi się po prostu zastanowić, czy na sto procent tego wszystkiego chce i czy aby na pewno April jest dla niej takim perfekcyjnym wyborem.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy tylko temat ślubów został porzucony, a ogłoszono, że najwyższa pora się wyszaleć. To zdecydowanie odpowiadało jej dużo bardziej. Podniosła się z kolan Marigold i od razu ruszyła w stronę głośników, zakładając, że wszyscy zrobią dokładnie to samo. I faktycznie większość miała podobne plany. Muzyka zrobiła się głośniejsza, a chętni zaczęli zlatywać się z całej działki, jakby im się przypomniało, na czym polega impreza. Niezainteresowani takimi harcami skupili się na dokończeniu rozpalania ogniska, bo ileż można się z tym bezskutecznie pieprzyć?
— No właśnie, jakie znowu nie tańczę? Oczywiście, że tańczysz! — zawołała od razu, słysząc te głupkowate bunty. Cofnęła się do stolika i zatrzymała obok przyjaciółki. Złapała ją za rękę i pociągnęła delikatnie, chcąc, żeby podniosła dupę i wzięła się do roboty. Uśmiechnęła się nawet słodko, by zachęcić ją jeszcze bardziej. Marigold się przecież nic nie stanie, jak poczeka na nią chwileczkę, prawda?

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: pt sie 07, 2026 1:31 pm
autor: teddy darling
Z nich dwóch to April miała tendencję do pakowania się w toksyczny szajs. Teddy raczej nie trafiała na dziewczyny, które chciałyby uprzykrzać jej życie. Nie były też zazdrosne o byle co i nie wszczynały awantur bez powodu. Nie były to jednak żadne trwałe relacje, bo odkąd wyjechała do Gravenhurst, unikała zobowiązań. Zdawała sobie sprawę z tego, że częściej bywała niż była, a kiedy już podejmie pracę w zawodzie, wcale nie będzie lepiej. Albo jej wybranka serca to zaakceptuje, albo nie. Musiałaby też liczyć się z tym, że Darling może po prostu któregoś dnia nie wrócić ze służby. Ciężko było sobie to wyobrazić, ale pierwsze odwiedziny w szpitalu otwierały oczy. Później było już z górki. Przynajmniej tak twierdził kapitan Perlman, który prowadził zajęcia z mechaniki płynów i aerodynamiki pożarów.
Teddy była jednak przekonana, że kiedyś zarówno ona, jak i Finch trafią na odpowiednie kobiety. Czy w przypadku przyjaciółki była to Marigold Marigold? Niekoniecznie. Ale przywilej najlepszej przyjaciółki nie upoważniał do uświadamiania jej, że powinna wybrać lepiej. April sama musiała się o tym przekonać. Możliwe, że już coś zaczynało jej się rozjaśniać w głowie, biorąc pod uwagę jej reakcję na wzmiankę o ślubie. Niestety rudowłosa właśnie została sprowadzona na ziemię i zmuszona do przełożenia przymiarek sukni ślubnej na inny termin. Na taki po studiach. Albo na taki nigdy. Czas zweryfikuje. Tak jak zweryfikuje, czy ten związek w ogóle przetrwa. I o ile Darling życzyła im jak najgorzej najlepiej, to nie wróżyła im świetlanej przyszłości. To po prostu nie była dla Finch partnerka na zawsze. Kogo widziałaby w tej roli? Nie miała listy kandydatek, ale na pewno musiał to być ktoś wyjątkowy. Ktoś, kto weźmie April nie tylko w łóżku, ale całą ją. Ze wszystkimi dziwactwami i obawami, a nie tylko wtedy, kiedy jest miło.
Jęknęła żałośnie, kiedy przyjaciółka złapała ją za rękę i pociągnęła w stronę parkietu. Teddy niechętnie zwlekła się ze swojego miejsca, ale nie zamierzała już więcej marudzić. Najwyżej ktoś stwierdzi, że ma dwie lewe nogi. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Nie chciała przecież psuć innym zabawy ani brakiem zaangażowania wzbudzać w nich litości. To oczywiste, że zaraz ktoś by do niej doskoczył i dopytywał, czy wszystko w porządku, mimo że wszystko było git!
Nogi mam jak z waty — stwierdziła, kiedy uniosła rękę w górę, żeby obrócić April wokół własnej osi. — Mam wrażenie, że cięsią się jak galareta. Cięsią? To znaczy, częsą. Częsom? No sama zobacz — spojrzała w dół, ale jej nogi w jeanowych spodenkach do kolan wyglądały całkiem normalnie. Ach, no tak, to pewnie zasługa trawki. Darling nie paliła zbyt często i niewiele trzeba, żeby zaczęła przesadnie się wyluzować.
Ułożyła dłonie na biodrach przyjaciółki, bujając się w rytm One Kiss, które dobiegało końca. Ale muzyka przyszłej strażaczce w tańcu nie przeszkadzała. No i jak podtrzymywała się drugiego ciała, które ją prowadziło, taniec wychodził jej całkiem sprawnie. Daleko było jej do Rafała Maseraka, ale dawała radę! Nachyliła się w stronę Finch i odgarnęła jej kosmyk włosów za ucho
Stęskniłaś się za mną tak samo bardzo, jak ostatnio? — zapytała cicho, totalnie wyrzucając z głowy istnienie rudej, która pewnie przyglądała im się z boku. Marigold who?

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob sie 08, 2026 10:55 am
autor: April Finch
Była zbyt wczesna pora, by pozwolić komukolwiek na zamulanie. Wiadomo, jak impreza się rozkręci, to zmienią się standardy. Towarzystwo zacznie się bardziej rozłazić we wszystkie strony, każdy zamknie się w swoim własnym rodzaju imprezy. Ktoś będzie pił na umór, inni nie zejdą z parkietu aż do bladego świtu, a jeszcze ktoś będzie chlipał w kącie ze złamanym sercem. Oby nie Kent! Istniała niezerowa szansa, że tym kimś będzie Marigold Marigold. Ale może wcale nie? Może wszyskto będzie dobrze i każdy powita poranek z uśmiechem na ustach i dobrymi wspomnieniami? Oby! W każdym razie nie mogli pozwolić na to, by Darling się obecnie obijała. April na pewno nie przejęłaby się aż tak buntem większości gości. Joł. Dla kilku osób stąd chciała jednak bardziej niż dobrze. Czasami nawet aż za bardzo, próbując im wmówić, że wie lepiej, kiedy będą się dobrze bawić. Przyszła strażaczka zdecydowanie się do tego grona zaliczała. Czy to takie dziwne, że Finch zakładała, że wiedziała lepiej od niej, co dla niej dobre? Nie! Znały się przecież dość długo i były naprawdę blisko.
Uśmiechnęła się szeroko, gdy przyjaciółka posłusznie podążyła za nią z dala od stolika, by się trochę poruszać. Zdawała sobie sprawę, że Teddy nie była urodzoną tancerką, ale to przecież nic takiego. Wystarczyło, że ona potrafiła się ruszać i dobrze czuła rytm. Będzie prowadzić je obie. Póki Teddy nie będzie się buntować, to wszystko będzie dobrze. Nie sprawiała jednak wrażenia takiej, która ma teraz jakąkolwiek energię na bunt. Zaczęła coś bredzić o swoich nogach, na które April odruchowo spojrzała. Wyglądały oczywiście całkowicie normalnie, nie odmawiały posłuszeństwa. Pogubiona podniosła wzrok z powrotem na oczy przyjaciółki, które były nie dość, że do połowy przymknięte, to jeszcze czerwone jak Rosja. Ach, no tak. Jej wytrzymałość na marihuanę nigdy nie przestanie April zadziwiać. Pod tym względem były kompletnie różne.
— Masz doskonałe nogi, nic im nie jest. Wydają się co najwyżej chętne na bycie rozłożonymi — uspokoiła ją ciepłym głosem. Troszeczkę się z niej śmiała, ale przede wszystkim chciała, by przyjaciółka wyluzowała i nie popadła w jakąś dziwaczną paranoję, do której w takim stanie mogło być bardzo niedaleko. Też potrafiła o nią zadbać! To nie tak, że wiecznie trzeba było ją ratować, bo byłą sierotą obrzyganą równomiernie z każdej strony. Potrafiła stanąć na wysokości zadania i zająć się przyjaciółką w potrzebie. A przyjaciółka ewidentnie jej potrzebowała. Chwileczkę, czy April nie miała przed chwilą jakiegoś innego zajęcia? Coś nie mogła sobie przypomnieć.
— Oczywiście, że tak — odpowiedziała równie cicho. Rozstanie trwało dużo krócej, ale ich ostatnie spotkanie bardzo ją rozochociło. Nie przejmowała się już nawet tym niezręcznym zakończeniem jednej z nocy. Trochę się nie dogadały i tyle, nic takiego.
— A ty za mną? — Objęła dłońmi jej szyję, uśmiechając się przymilająco. Pogłaskała kciukiem rozgrzaną na słońcu skórę, ciesząc się tą bliskością. Nie zwracała większej uwagi na Marigold, która na szczęście została właśnie otoczona przez Rosie i Nerissę, czyli laski, które znudzone zrezygnowały z rozpalania ogniska i wyraźnie zapragnęły się teraz porządnie wyskakać z kumpelą.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob sie 08, 2026 11:34 am
autor: teddy darling
Pewnie nie dałaby się tak łatwo zaciągnąć do tańca, gdyby na miejscu April znalazł się ktoś inny. Ethan i Kent mogliby sobie wypruwać żyły, a i tak nie zdołaliby jej namówić. No chyba że użyliby siły, ale wtedy na pewno stawiałaby opór. W ostatnich miesiącach nieźle przypakowała, więc pewnie bez problemu dałaby radę jednemu i drugiemu. Na luzie! Żaden z nich nie wyglądał na takiego, który potrafiłby się bronić. Oczywiście pozory mogły mylić i nagle mogłoby się okazać, że Kent jest jakimś mistrzem walki wręcz, ale z drugiej strony na pewno by im o tym powiedział. Przecież w liceum nie dawałby się klepać po gębie tym wszystkim łażącym po korytarzach osiłkom, gdyby faktycznie potrafił się obronić.
Finch paliła tak dużo, że już nic jej nie ruszało. Po prostu była uzależniona od trawki i nie odczuwała jej skutków tak jak Teddy, której wystarczyło kilka buchów, żeby porządnie ją sponiewierało. Dla niej efekt był zupełnie inny niż u tych, którzy jarali stale. Ale przynajmniej była bardzo ekonomiczna i potrzebowała do tego naprawdę niewiele. No i Darling miała mocniejszą głowę do picia, więc tutaj wszystko się wyrównywało.
Doskonałe? — powtórzyła po przyjaciółce i spojrzała na swoje kończyny dolne. — No nie wiem. Mogłyby być trochę dłuższe. Jak u Emmy — w tym miejscu wskazała na Burnett, która tańczyła przytulańca z Seleną, chociaż piosenka była skoczna. Bo była, prawda? Czy to już Teddy działała jak w zwolnionym tempie?
Jedyne, nad czym przyszła strażaczka ubolewała, to swój wzrost. I cycki, ale to swoją drogą. Zawsze uważała, że mogłaby być o te dziesięć centymetrów wyższa. Wysokim ludziom żyło się zdecydowanie łatwiej. Nawet podczas szkoleń okazywało się, że wzrost Darling więcej utrudniał, niż pomagał. Co z tego, że potrafiła wcisnąć się w jakieś zakamarki, skoro ostatecznie okazywało się, że rosły, dwumetrowy chłop też potrafił to zrobić? Totalnie niesprawiedliwe!
No pewnie — pokiwała mocno głową, chcąc dać April do zrozumienia, że tęskniła za nią i to bardzo. Głupio wyszło w tym Calgary, ale pewnie po tamtej nocy, kiedy próbowały się do siebie dobrać, obie doszły do podobnych wniosków. A przynajmniej Teddy miała taką nadzieję. — Zawsze za tobą tęsknię, mówiłam ci przecież — objęła ją w pasie jeszcze mocniej, niwelując dzielącą je odległość.
W jej przypadku zioło wywoływało potrzebę bliskości. Chciała wtopić się w ciało Finch i w ogóle nie miała ochoty poruszać tematu Marigold, jak to robiła po pijaku. W jej upalonej głowie rudowłosa nie istniała. A nawet jeśli, to nic nie łączyło jej z Finch.
Mogłabym cię zjeść — stwierdziła nagle. Może to działanie THC i zapach rozpalonego ogniska w połączeniu z nadziewanymi na kije kiełbaskami, a może po prostu uznała, że przyjaciółka była taka aż do schrupania. Both is good. — Kojarzysz tego mema z obliczeniami matematycznymi? Tak właśnie szacuję, jak durne to będzie, kiedy zacznę cię całować na oczach wszystkich — wyznała, bo najwyraźniej nie tylko alkohol rozwiązywał jej język. W Calgary całowały się na uboczu, poza zasięgiem gapiów, ale teraz przed altanką zaczynało zbierać się coraz więcej ludzi.

April Finch

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob sie 08, 2026 7:56 pm
autor: April Finch
Czyżby April miała jakąś dodatkową władzę nad przyjaciółką, która ulegała jej ciągle, jak kto głupi? Oczywiście. Czy lubiła to niecnie wykorzystywać, pokazując wszem o wobec, jaka jest okropna? Oczywiście. Przynajmniej robiła to w dobrych celach! Teddy na pewno się spodoba trochę ruchu, przecież bardzo nie lubiła siedzieć w miejscu. Spodoba jej się również spędzanie czasu w tak bliskim towarzystwie ciała April. Także generalnie wychodziło na to, że Finch o nią bardzo dbała i chciała jak najlepiej. Złota kobieta!
— Mi się podobają — zapewniła szczerze. Po co jakkolwiek je zmieniać, skoro wyglądały bardzo dobrze? Nie dostrzegła w nich żadnych wad i na pewno nie oczekiwała od przyjaciółki, że się nagle wydłuży. Od tych narkotyków już kompletnie pomieszało jej się w głowie i nie miała pojęcia, o czym mówi. April odruchowo jednak obróciła wzrok w stronę Emmy i jej partnerki, które gibały się do piosenki, która najwyraźniej grała tylko w ich głowie. Cóż, skoro miały teraz na to ochotę, to kim ona była, żeby to oceniać? Przyjrzała się uważnie nogom Burnett. Oczywiście, że były długie i zgrabne, ale Finch wcale nie uznawała, że były w czymkolwiek lepsze od tych Teddy. Nie ma co się zamieniać. Wyglądałyby dziwacznie, nie zgadzałby im się odcień skóry z resztą ciała i w ogóle. Kompletnie bez sensu. No i Teddy musiałaby od nowa wypracować mięśnie, bo przecież Emma nie była tak wysportowana jak przyszła strażaczka. A Burnett po cholerę takie? Może będzie szybciej biegać, żeby nie spóźniać się na zajęcia? Pewnie też to nic nie da.
Uśmiechnęła się, zachwycona faktem, że przyjaciółka też się za nią stęskniła. To niby oczywiste, ale miło było to usłyszeć. Mogłaby jej takie miłe słowa powtarzać w kółko, a Finch to pewnie nigdy się nie znudzi. Zobaczymy za kilka lat, ale szansa na to, że kiedyś odechce jej się komplementów, była raczej marna. Dobrze, że pod tym względem Darling była taką gadułą i zapewniała przyjaciółce wszystkiego, co było jej do szczęścia potrzebne.
— Jak mnie zjesz, to mnie nie będziesz, wiesz? Lepiej tylko pogryź — zwróciła jej uwagę na tę oczywistość. Na pewno nie chciała pozbyć się April tak całkowicie, a jak już ją przełknie, to koniec. Potrafiła docenić porządną gastrofazę, ale żeby to miała być metoda na zakończenie ich znajomości? Bez przesady, tego by nie chciała. W ogóle jakakolwiek metoda była tutaj nie na miejscu, bo ich relacja miała nie skończyć się mniej więcej nigdy.
— To może zamiast tak kombinować, zabierzesz mnie po prostu w miejsce, nad którym nie będziesz musiała się zastanawiać? — zasugerowała. Skoro środek działki jej nie pobudzał, to trzeba było sprawdzić, gdzie poczuje się spokojna. Powinna się teraz przecież skupiać na April, a nie na matematyce! A April powinna skupiać się na... Teddy oczywiście. Nikt inny przecież nie czekał na to, aż łaskawie zwróci na nią uwagę i wreszcie zacznie się zachowywać jak na potencjalną partnerkę przystało. Nie, chwila. Chyba jednak ktoś taki tu był. Ale kto? Finch za nic nie mogła skojarzyć tej informacji.

teddy darling

Now they're going to bed And my stomach is sick

: sob sie 08, 2026 9:43 pm
autor: teddy darling
Jej mózg przy April działał dziwacznie. A upalony mózg to już w ogóle nie miał nic do gadania. Od lat zgadzała się na wszystkie irracjonalne pomysły przyjaciółki, więc to oczywiste, że teraz też dała się namówić na potupajkę przy altance. Jakby Finch chciała, żeby teraz porobiły razem pompki na rzęsach, Teddy też byłaby do tego pierwsza. A i na głupoty zgadzała się bez mrugnięcia okiem. To nie mogło przecież skończyć się dobrze i kiedyś doprowadzi je do wspólnej zagłady. Trafią na dołek albo - co gorsza - do więzienia. To znaczy Darling tam trafi, bo przyjaciółkę wyciągnie stamtąd wysoko postawiony ojciec.
Mówisz tak, bo się przyjaźnimy i jesteś nieobiektywna — odparła z przekonaniem, że April powiedziała to wyłącznie z grzeczności. No dobra, niby wiedziała, że wcale nie, ale zjarana Teddy uważała inaczej. Choćby skały srały i mury pękały, nie uwierzy, że miała fajne nogi, bo jej zdaniem Emma miała lepsze. Lepsze, bo dłuższe. Tak przynajmniej mówiły koleżanki hetero, chociaż akurat w tej kwestii rabini nie zawsze byli zgodni.
Ściągnęła w zamyśleniu brwi, rozważając, czy pożarcie przyjaciółki jakkolwiek by się opłacało. Po zawziętej dyskusji we własnej głowie, która trwała może sześć i siedem dziesiątych sekundy, wzięła pod uwagę wszystkie za i przeciw. Doszła do wniosku, że faktycznie, gdyby ją zjadła, to już więcej by jej nie zobaczyła, a taki obrót spraw ani trochę jej nie odpowiadał. Wtedy to dopiero zaczęłaby tęsknić!
Mam cię dziabnąć? — zapytała i utkwiła wzrok w jej smukłej szyi. Zamiast jednak nachylić się i zagryźć kawałek skóry, bezwiednie przygryzła własną dolną wargę. Miałaby to robić przy wszystkich? W sumie pewnie i tak nikt nie zwróciłby na nie uwagi. Znajomi tańczyli i pili, przekrzykując się wzajemnie. Marigold też pochłonęła zabawa.
Głos April wyrwał ją z kolejnego zamyślenia. Przeniosła zjarany wzrok na jej twarz i znów zaczęła rozkminiać. Strasznie dużo tego wieczoru myślała. To chyba niezdrowe? A jak już jej tak zostanie? Nie, niemożliwe. O to akurat nie trzeba było się martwić.
No to chodź — złapała ją za rękę i, przeciskając się między Kentem a Ethanem, pociągnęła w stronę przyczep kempingowych. Nacisnęła klamkę i wsunęła do środka głowę, upewniając się, czy przypadkiem nikogo tam nie ma. Nikt jednak nie wpadł jeszcze na tak genialny pomysł, żeby zaszyć się w środku.
Kąciki ust Darling uniosły się w łobuzerskim uśmiechu. Przepuściła April przodem i zaraz sama wskoczyła do środka, zatrzaskując za sobą drzwi. Przystanęła na chwilę, rozglądając się po przytulnym wnętrzu. Na dobrą sprawę latem można by było tutaj mieszkać. Był mały aneks kuchenny, a przy nim narożnik i składany stolik. No i duże łóżko zasłane kocami. Teddy aż westchnęła z zachwytu.
Podeszła bliżej i opadła na plecy, gapiąc się bez sensu w sufit. Po chwili podparła się na łokciach i spojrzała na stojącą nad nią przyjaciółkę.
Ej, czeka. O czym gadałyśmy? — uniosła figlarnie jedną brew, wyciągając przed siebie rękę. Machnęła nią kilkakrotnie, aż w końcu natrafiła na szlufkę od spodni, o którą zahaczyła palcem i szarpnęła zdecydowanie, zmuszając Finch do tego, żeby usiadła na niej okrakiem.

April Finch