the wheels on the bus go 'round and 'round
: wt sie 04, 2026 4:42 pm
Oby Youngowie nie porzucili na samopas starszych gagatków na poczet tego najmłodszego. Jeśli Sadie i Arlo mieliby zajmować się sobą nawzajem, to strażaczka nie wróżyła temu świetlanej przyszłości. Dziewczyna była rozgarnięta, ale czterolatek... chyba nawet szkoda słów. Aż strach pomyśleć, jak Blaze i jego żona poradzą sobie z wychowaniem całej trójki. A raczej jak poradzi sobie żona Blaze'a, który przecież spędzał mnóstwo godzin w remizie. Czy to oznaczało, że po narodzinach dziecka znów pójdzie na jakiś długi urlop, tak jak było poprzednim razem i jeszcze wcześniej? Za kilka miesięcy szykował się w jednostce niezły zapierdol. Ciekawe, kogo wtedy kapitan wyznaczy na dowódcę zmiany. Nikt tam się specjalnie do takich zadań nie nadawał. Darling mogłaby zgłosić się na ochotniczkę, ale użeranie się z chłopakami, to chyba jeszcze grosze niż zajmowanie się małoletnimi Youngami.
— Głupie piosenki — prychnął Arlo znad kawałki swojej gołej pizzy. Faktycznie strasznie dziwna sprawa, że nie wybrał sobie zwykłej margherity, ale najwyraźniej siostra podjęła decyzję za nich oboje i teraz Rudy musiał wygrzebywać dodatki.
— Nie lubisz piosenek w bajkach? — zaciekawiła się Teddy, chociaż odrobinę starając się zrozumieć, co kierowało takim odważnym stwierdzeniem. Tylko pojęcie myślenia chłopca było okropnie wymagające i chyba niemożliwe.
— Nie. Sadie ciągle śpiewa Krainę Lodu i Roszpunkę. Spider-Mana normalnie się ogląda i nie trzeba słuchać jak wyją — odparł, wywracając przy tym oczami. Dobrze, że nie miał mózgu, bo jeszcze by go zobaczył. Wszystko, co mówił, miało sens. Jakiś. Po prostu nie lubił bajek o księżniczkach i wolał skupić się na fabule. A jednak tańczące hieny bardzo mu się podobały. Trzeba po prostu wcelować w jego gusta. Może polubiłby Tarzana? Albo Coco? Encanto też było przecież super. Na pewno pokochałby postać Bruna!
Śmierć Mufasy to jeden z najbardziej tragicznych i traumatycznych momentów w historii kina, który wstrząsnął pokoleniami widzów. W tym Teddy. Gdyby nie obecność kozojadów, to pewnie pochlipałaby sobie pod nosem, ale musiała być dzielna. Już wystarczyło, że sześciolatka poważnie zmartwiła się tym, co stało się z królem i ukryła twarz w ramieniu April, pociągając głośno nosem. Ale jeszcze smutniej zrobiło się, kiedy Simba zaczął nawoływać nieżyjącego ojca, a w tle przebiegła zabłąkana antylopa gnu, która odsłoniła leżącego na ziemi Mufasę. A potem jeszcze to całe
— Tato, wstawaj — głos lwiątka rozbrzmiał po salonie. — Tato, no chodźmy już. Podnieś się. Tato! Chodźmy do domu — szarpnął go za ucho, ale ojciec ani drgnął. Darling aż się zapowietrzyła. To był jednak strasznie głupi pomysł. Wołanie o pomoc, które głucho rozległo się po zboczach wąwozu, wprawiło Sadie w jeszcze większą histerię. I na nic zdały się, że tłumaczenia Finch, że Simba sobie ze wszystkim poradzi.
— Czemu beczysz? To tylko bajka — przypomniał sześciolatce jej nieempatyczny brat. Teddy skarciła go wzrokiem. Zawsze wiedziała, że dziewczynki są o wiele bardziej wrażliwe od chłopców, ale żeby aż tak? Ten dzieciak to chyba miał kamolta zamiast serca.
— To może włączymy coś innego? Krainę Lodu?— zaproponowała niepewnie strażaczka, na co Rudy wydał z siebie zrezygnowany jęk.
— Tylko nie Kraina Lodu! — powiedział w taki sposób, jakby to zaraz on miał się rozryczeć. Darling spojrzała z przerażeniem na narzeczoną. Jak oboje zaczną zawodzić, to dopiero będą miały tutaj koncert.
— Oglmydae — wymamrotała Sadie, wycierając nos w rękaw koszuli cioci April. Obie musiały się nachylić, żeby zrozumieć, co przed chwilą powiedziała. — Oglądajmy dalej — powtórzyła, patrząc, jak wygnany przez stryja i pogoniony przez hieny Simba przemierza pustynie. Potem znowu było trochę smutno, bo prawie zeżarły go sępy, ale po chwili na ekranie pojawili się Timon z Pubmą i już było wesoło!
hakuna matata
— Głupie piosenki — prychnął Arlo znad kawałki swojej gołej pizzy. Faktycznie strasznie dziwna sprawa, że nie wybrał sobie zwykłej margherity, ale najwyraźniej siostra podjęła decyzję za nich oboje i teraz Rudy musiał wygrzebywać dodatki.
— Nie lubisz piosenek w bajkach? — zaciekawiła się Teddy, chociaż odrobinę starając się zrozumieć, co kierowało takim odważnym stwierdzeniem. Tylko pojęcie myślenia chłopca było okropnie wymagające i chyba niemożliwe.
— Nie. Sadie ciągle śpiewa Krainę Lodu i Roszpunkę. Spider-Mana normalnie się ogląda i nie trzeba słuchać jak wyją — odparł, wywracając przy tym oczami. Dobrze, że nie miał mózgu, bo jeszcze by go zobaczył. Wszystko, co mówił, miało sens. Jakiś. Po prostu nie lubił bajek o księżniczkach i wolał skupić się na fabule. A jednak tańczące hieny bardzo mu się podobały. Trzeba po prostu wcelować w jego gusta. Może polubiłby Tarzana? Albo Coco? Encanto też było przecież super. Na pewno pokochałby postać Bruna!
Śmierć Mufasy to jeden z najbardziej tragicznych i traumatycznych momentów w historii kina, który wstrząsnął pokoleniami widzów. W tym Teddy. Gdyby nie obecność kozojadów, to pewnie pochlipałaby sobie pod nosem, ale musiała być dzielna. Już wystarczyło, że sześciolatka poważnie zmartwiła się tym, co stało się z królem i ukryła twarz w ramieniu April, pociągając głośno nosem. Ale jeszcze smutniej zrobiło się, kiedy Simba zaczął nawoływać nieżyjącego ojca, a w tle przebiegła zabłąkana antylopa gnu, która odsłoniła leżącego na ziemi Mufasę. A potem jeszcze to całe
— Tato, wstawaj — głos lwiątka rozbrzmiał po salonie. — Tato, no chodźmy już. Podnieś się. Tato! Chodźmy do domu — szarpnął go za ucho, ale ojciec ani drgnął. Darling aż się zapowietrzyła. To był jednak strasznie głupi pomysł. Wołanie o pomoc, które głucho rozległo się po zboczach wąwozu, wprawiło Sadie w jeszcze większą histerię. I na nic zdały się, że tłumaczenia Finch, że Simba sobie ze wszystkim poradzi.
— Czemu beczysz? To tylko bajka — przypomniał sześciolatce jej nieempatyczny brat. Teddy skarciła go wzrokiem. Zawsze wiedziała, że dziewczynki są o wiele bardziej wrażliwe od chłopców, ale żeby aż tak? Ten dzieciak to chyba miał kamolta zamiast serca.
— To może włączymy coś innego? Krainę Lodu?— zaproponowała niepewnie strażaczka, na co Rudy wydał z siebie zrezygnowany jęk.
— Tylko nie Kraina Lodu! — powiedział w taki sposób, jakby to zaraz on miał się rozryczeć. Darling spojrzała z przerażeniem na narzeczoną. Jak oboje zaczną zawodzić, to dopiero będą miały tutaj koncert.
— Oglmydae — wymamrotała Sadie, wycierając nos w rękaw koszuli cioci April. Obie musiały się nachylić, żeby zrozumieć, co przed chwilą powiedziała. — Oglądajmy dalej — powtórzyła, patrząc, jak wygnany przez stryja i pogoniony przez hieny Simba przemierza pustynie. Potem znowu było trochę smutno, bo prawie zeżarły go sępy, ale po chwili na ekranie pojawili się Timon z Pubmą i już było wesoło!
hakuna matata