Now they're going to bed And my stomach is sick
: wt sie 11, 2026 11:33 am
Jej przyjaciółka rozlewała się po kanapie coraz swobodniej. Podobna rzecz działa się z jej myślami. Nie była pewna, czy powinna dalej próbować za nimi nadążać i co tak naprawdę z nich wynika. Sprawiała wrażenie pogubionej w samej sobie i może Finch nie powinna wpychać ją w ten labirynt myśli jeszcze głębiej, zadając dodatkowe pytania? To pewnie byłoby uprzejme. Ale trudno było jej się powstrzymać. Chciała dobrze ją zrozumieć i chciała, by przyjaciółka czuła, że może jej powiedzieć wszystko i zawsze. Nawet jeżeli miała do powiedzenia same jakieś dureństwa. Finch przecież zawsze jej wysłucha. Przekrzywiła nieznacznie głowę, próbując wyobrazić sobie perfekcyjną kandydatkę. Nie miała pojęcia, że Teddy mówi o sobie samej, bo niby skąd miała to wiedzieć? Przyjaciółka nigdy nie powiedziała, że chciałaby przenieść ich relację na inny poziom, a przecież nie będzie takich rzeczy zgadywać na ślepo. Same jakieś ujarane sugestie to za mało, by we właściwy sposób do niej dotrzeć.
— Zdecydowanie jesteś super. Jesteś też ładna, zaradna, zabawna i niegłupia — zapewniła, uśmiechając się łagodnie. Nie próbowała jej wmawiać jakichś bzdur, żeby ją uspokoić. Naprawdę tak uważała. Nie miała też wątpliwości, że Teddy była doskonałą kandydatką na partnerkę, tylko po prostu... nie dla niej. Z jakiegoś powodu przecież nadal były przyjaciółkami. Tak pewnie miało być. Powinny być swoimi świadkowymi na ślubach, a nie brać go ze sobą. Los splótł ich życia w takiej, a nie innej formie i tyle. Czy miał rację? April bardzo nie chciała teraz się nad tym zastanawiać.
Zaśmiała się krótko, gdy przyszła strażaczka zrzuciła na nią całą winę. Mogła się tego spodziewać! Bardzo często przecież z własnej woli brała winy całego świata na własne barki, ale po tym często dochodziła też do wniosku, że nieco dramatyzowała i to była kwestia jej zestresowanego mózgu. Wyglądało na to, że od początku jednak wiedziała, co jest pięć. Wszystkie te nieudane związki to była jej wina i właściwie to miała jakiś marny i dziwaczny gust. Takie informacje wypływały z treści, które wypluwała z siebie teraz Teddy. Finch zrobiłoby się pewnie trochę przykro, gdyby przyjaciółka tak skutecznie nie próbowała jej rozpraszać kolejnymi pocałunkami.
Serce przyspieszyło do niezdrowego tempa, gdy Teddy zsunęła z niej koszulkę i zaczęła walczyć ze stanikiem. Sytuacja eskalowała coraz szybciej i żadna z nich już nad tym nie panowała. Przylgnęła jeszcze bliżej przyszłej strażaczki, chcąc, by ich ciała wreszcie zlały się w jedno. Nie, to było durne. W ten sposób jej przecież nie rozbierze. Oderwała się tylko po to, by móc zsunąć z Teddy koszulkę. Wgryzła się w skórę przy odsłoniętym obojczyku, a jej dłoń przemknęła po udzie dziewczyny, zmierzając prosto w stronę pasa spodenek. Wsunęła palce za materiał, jakby chciała zsunąć go z Darling, zapominając, że najpierw wypadałoby je rozpiąć, bo tak byłoby łatwiej. To wszystko wina narkotyków! April zapominała o całej masie rzeczy. Nie pamiętała, jak skutecznie rozbiera się kobietę, nie pamiętała, czemu powinny już dawno przestać i nie pamiętała, kto konkretnie czekał na nią na zewnątrz i teraz pewnie uporczywie jej szukał.
teddy darling
— Zdecydowanie jesteś super. Jesteś też ładna, zaradna, zabawna i niegłupia — zapewniła, uśmiechając się łagodnie. Nie próbowała jej wmawiać jakichś bzdur, żeby ją uspokoić. Naprawdę tak uważała. Nie miała też wątpliwości, że Teddy była doskonałą kandydatką na partnerkę, tylko po prostu... nie dla niej. Z jakiegoś powodu przecież nadal były przyjaciółkami. Tak pewnie miało być. Powinny być swoimi świadkowymi na ślubach, a nie brać go ze sobą. Los splótł ich życia w takiej, a nie innej formie i tyle. Czy miał rację? April bardzo nie chciała teraz się nad tym zastanawiać.
Zaśmiała się krótko, gdy przyszła strażaczka zrzuciła na nią całą winę. Mogła się tego spodziewać! Bardzo często przecież z własnej woli brała winy całego świata na własne barki, ale po tym często dochodziła też do wniosku, że nieco dramatyzowała i to była kwestia jej zestresowanego mózgu. Wyglądało na to, że od początku jednak wiedziała, co jest pięć. Wszystkie te nieudane związki to była jej wina i właściwie to miała jakiś marny i dziwaczny gust. Takie informacje wypływały z treści, które wypluwała z siebie teraz Teddy. Finch zrobiłoby się pewnie trochę przykro, gdyby przyjaciółka tak skutecznie nie próbowała jej rozpraszać kolejnymi pocałunkami.
Serce przyspieszyło do niezdrowego tempa, gdy Teddy zsunęła z niej koszulkę i zaczęła walczyć ze stanikiem. Sytuacja eskalowała coraz szybciej i żadna z nich już nad tym nie panowała. Przylgnęła jeszcze bliżej przyszłej strażaczki, chcąc, by ich ciała wreszcie zlały się w jedno. Nie, to było durne. W ten sposób jej przecież nie rozbierze. Oderwała się tylko po to, by móc zsunąć z Teddy koszulkę. Wgryzła się w skórę przy odsłoniętym obojczyku, a jej dłoń przemknęła po udzie dziewczyny, zmierzając prosto w stronę pasa spodenek. Wsunęła palce za materiał, jakby chciała zsunąć go z Darling, zapominając, że najpierw wypadałoby je rozpiąć, bo tak byłoby łatwiej. To wszystko wina narkotyków! April zapominała o całej masie rzeczy. Nie pamiętała, jak skutecznie rozbiera się kobietę, nie pamiętała, czemu powinny już dawno przestać i nie pamiętała, kto konkretnie czekał na nią na zewnątrz i teraz pewnie uporczywie jej szukał.
teddy darling