I see it, I like it, I want it, I got it
: pn paź 19, 2026 1:51 pm
Czy to możliwe, że serce na moment przestało jej bić? Chyba niekoniecznie. Dałaby jednak głowę, że na moment ustały w niej wszystkie funkcje życiowe. Nie była pewna, jak Ruelle zareaguje na to wyznanie, jeżeli w ogóle do niej dotrze. Naprawdę nie chciała się z nią kłócić w trakcie ich krótkiego urlopu. Nie czułaby się jednak dobrze sama ze sobą, gdyby jej dziewczyna zareagowała na to negatywnie, a ona po prostu by to zignorowała, udając że to żaden problem. Nie oczekiwała od niej wzajemności, to nie było konieczne. Potrzebowała po prostu akceptacji. Sposób, w jaki Prescott się w nią wpatrywała, wcale nie utwierdzał jej w przekonaniu, że wszystko będzie dobrze. Przez krótką chwilę nie była pewna niczego. Dostrzegała w jej oczach coś, na co wcale nie miała ochoty patrzeć. Trudno było jej określić, czym to konkretnie jest. Może to zwyczajny strach i niepewność? A może paniczna chęć ucieczki z tej sytuacji? Nie chciała trwać w czymś, co będzie sprawiać jej modelce wyłącznie dyskomfort. O dziwo rysowniczka miała jeszcze minimum szacunku do samej siebie. Sekundy oczekiwania na jej reakcję przeciągały się w nieskończoność. Może jednak powinna odszczekać te słowa?
Tanatopraktorka w końcu jednak przywarła do jej ust, odpowiadając na tę nową formę wyznania pocałunkiem. To chyba była jej ulubiona forma komunikacji. Cross miała wrażenie, że rozumie z niej całkiem sporo i miała nadzieję, że sobie niczego nie dopowiada. Chciała tego, co próbowała jej przekazać Latynoska. Na swój własny, bardzo dziwny sposób pokazywała, że wciąż chciała swojej rysowniczki. Czy trzeba czegoś więcej?
Dobrze, że Prescott nie miała nigdy żadnych wątpliwości względem ich żarliwości i namiętności. Nie uciekała od niej, posłusznie poddawała się swojej artystce i była zawsze gotowa na bycie rozpieszczaną. Szkoda tylko, że ewidentnie nie było im dane dać upust swoim emocjom na jakimkolwiek cmentarzu. Ostatnio całą zabawę zepsuły idiotyczne uwagi Prescott, teraz wtrącił się jakiś obcy facet. Musiały dusić w sobie pożądanie i udawać, że mają jakiekolwiek zasady moralne. Okropieństwo.
— Wbrew pozorom nie myślę tylko o jednym, wiesz? — prychnęła z rozbawieniem. Oczywiście, że od pożądania aż huczało jej w głowie, ale to nie tak, że nie była w stanie wytrzymać nocy w towarzystwie Prescott bez dobierania jej się do majtek. Nie zdarzyło im się wprawdzie spać w jednym łóżku i nie doprowadzić do niczego, ale zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda?
Droga do wynajętego domku pokazywała jednak, że Ruelle ma wobec tej nocy całkowicie inne plany, a przecież River nie potrafiła jej odmawiać. Każdy pocałunek oddawała z wielką przyjemnością i w ogóle nie narzekała, że takie ciągłe zatrzymywanie się strasznie spowalnia spacer.
— Niecierpliwa — wymruczała pochwałę, gdy tylko została przygwożdżona do drzwi wejściowych. Spowalnianie na tym etapie było bardzo nieproduktywne, ale żadna z nich się tym nie przejmowała. Cross w końcu odsunęła dziewczynę od siebie na tyle, by być w stanie otworzyć. Puściła ja przodem i wsunęła się do środka tuż za nią. Ledwo zrzuciła z ramion plecak i zatrzasnęła za nimi drzwi, a już była z powrotem przy swojej kobiecie. Podniosła ją, łapiąc pod udami i posadziła na stoliku obok wejścia, zrzucając z niego tym samym ozdobny talerzyk, który służył do odkładania kluczy. Dobrze, że był metalowy i się nie rozbił. Cross nie zwróciła uwagi na głośny brzdęk, bo i tak narobiła dzisiaj dużo hałasu. Od razu zsunęła ze swojej dziewczyny bluzę i rozpoczęła gorączkową wędrówkę pocałunków po odsłoniętych rękach. Objęła ją w pasie ramieniem i przesunęła po powierzchni blatu tak, że dziewczyna znalazła się na jego skraju. Stanęła pomiędzy jej udami, gwałtownie przyciskając się biodrami do jej ciała.
Ruelle I. Prescott
Tanatopraktorka w końcu jednak przywarła do jej ust, odpowiadając na tę nową formę wyznania pocałunkiem. To chyba była jej ulubiona forma komunikacji. Cross miała wrażenie, że rozumie z niej całkiem sporo i miała nadzieję, że sobie niczego nie dopowiada. Chciała tego, co próbowała jej przekazać Latynoska. Na swój własny, bardzo dziwny sposób pokazywała, że wciąż chciała swojej rysowniczki. Czy trzeba czegoś więcej?
Dobrze, że Prescott nie miała nigdy żadnych wątpliwości względem ich żarliwości i namiętności. Nie uciekała od niej, posłusznie poddawała się swojej artystce i była zawsze gotowa na bycie rozpieszczaną. Szkoda tylko, że ewidentnie nie było im dane dać upust swoim emocjom na jakimkolwiek cmentarzu. Ostatnio całą zabawę zepsuły idiotyczne uwagi Prescott, teraz wtrącił się jakiś obcy facet. Musiały dusić w sobie pożądanie i udawać, że mają jakiekolwiek zasady moralne. Okropieństwo.
— Wbrew pozorom nie myślę tylko o jednym, wiesz? — prychnęła z rozbawieniem. Oczywiście, że od pożądania aż huczało jej w głowie, ale to nie tak, że nie była w stanie wytrzymać nocy w towarzystwie Prescott bez dobierania jej się do majtek. Nie zdarzyło im się wprawdzie spać w jednym łóżku i nie doprowadzić do niczego, ale zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda?
Droga do wynajętego domku pokazywała jednak, że Ruelle ma wobec tej nocy całkowicie inne plany, a przecież River nie potrafiła jej odmawiać. Każdy pocałunek oddawała z wielką przyjemnością i w ogóle nie narzekała, że takie ciągłe zatrzymywanie się strasznie spowalnia spacer.
— Niecierpliwa — wymruczała pochwałę, gdy tylko została przygwożdżona do drzwi wejściowych. Spowalnianie na tym etapie było bardzo nieproduktywne, ale żadna z nich się tym nie przejmowała. Cross w końcu odsunęła dziewczynę od siebie na tyle, by być w stanie otworzyć. Puściła ja przodem i wsunęła się do środka tuż za nią. Ledwo zrzuciła z ramion plecak i zatrzasnęła za nimi drzwi, a już była z powrotem przy swojej kobiecie. Podniosła ją, łapiąc pod udami i posadziła na stoliku obok wejścia, zrzucając z niego tym samym ozdobny talerzyk, który służył do odkładania kluczy. Dobrze, że był metalowy i się nie rozbił. Cross nie zwróciła uwagi na głośny brzdęk, bo i tak narobiła dzisiaj dużo hałasu. Od razu zsunęła ze swojej dziewczyny bluzę i rozpoczęła gorączkową wędrówkę pocałunków po odsłoniętych rękach. Objęła ją w pasie ramieniem i przesunęła po powierzchni blatu tak, że dziewczyna znalazła się na jego skraju. Stanęła pomiędzy jej udami, gwałtownie przyciskając się biodrami do jej ciała.
Ruelle I. Prescott