Strona 7 z 7

the new year don't feel so new

: śr sty 14, 2026 12:20 am
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch

the new year don't feel so new

: śr sty 14, 2026 2:28 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling

the new year don't feel so new

: śr sty 14, 2026 3:22 pm
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch

the new year don't feel so new

: śr sty 14, 2026 4:03 pm
autor: April Finch
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


teddy darling

the new year don't feel so new

: śr sty 14, 2026 4:47 pm
autor: teddy darling
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


April Finch

the new year don't feel so new

: czw sty 15, 2026 12:26 pm
autor: April Finch
Przymknęła oczy, skupiając całą uwagę na jej dotyku. Czuła się bardzo spokojna i na swoim miejscu. Kojące głaskanie pleców pomagało jej nie tylko wrócić na ziemię, ale też jakkolwiek zapanować nad kolejną gonitwą myśli, która zalewała jej głowę. Niespecjalnie miała ochotę na spotkanie z tą hordą, chętnie wysłałaby ich objazdem albo po prostu zablokowała do siebie dostęp na dobre. Nie miała jednak pojęcia, jak to zrobić skutecznie. Mogła tylko ignorować samą siebie i cieszyć się z bliskości ciała przyjaciółki. Otworzyła oczy, czując na sobie jej wzrok. Uśmiechnęła się, odnajdując w jej oczach spokój, którego sama poszukiwała. Nie była pewna, czy wyglądała na aż tak pogubioną, czy z Darling uleciały właśnie wszystkie zdolności oratorskie, które zdążyła już pochwalić. Zaśmiała się w odpowiedzi na to proste pytanie.
— Tak, Teddy. Całkiem spoko. — Nie chciała jej zostawić w niemym oczekiwaniu. Jeszcze by za szybko posiwiała z tych nerwów. Nie musiała też kłamać. Czuła się przede wszystkim dobrze. Gdyby zastanowiła się nad tym poważniej, pewnie dałaby radę wyróżnić jeszcze siedemnaście innych emocji, ale one nawet w tym zbiorze stanowiły mniejszość. A kto by się przejmował mniejszościami?
— Od orgazmu popękało ci chyba sporo szarych komórek, co? Moje niegdyś elokwentne biedactwo. — Spojrzała na nią z udawanym współczuciem, głaszcząc ją przy tym po policzku. Miała nadzieję, że wszystkie jej próby flirtu do tej pory nie brzmiały w głowie Teddy w... taki sposób. Niezależnie od tego, czy była bezpośrednia, zabawna czy cytowała jej poezję – to przecież musiało składać się na coś lepszego niż sugerowała przyjaciółka, prawda? Prawda....? Albo po prostu April żyła w dużo większym delulu niż jej się zawsze wydawało. Oby nie. Jeszcze tego brakowało, by wykończył ją syndrom oszusta. Nie uciekłaby od niego nawet w pracy, a to miejsce, gdzie nigdy nie podważała swoich umiejętności.
— Jeśli jesteś już zbyt zmęczona, to wystarczy powiedzieć. Nie obrażę się — zastrzegła jeszcze, nie chcąc, by to na Teddy spadła jakaś nowa fala kompleksów. Dzień był wyjątkowo długi, ona zdążyła zażyczyć nieco sportu, potem spaceru, tańca, humorków Finch, a wszystko to doprawiła używkami. April byłaby pod wrażeniem, gdyby nadal tryskała energią i była gotowa na kolejny maraton dawania z siebie wszystkiego.
Zamknęła znów oczy i wtuliła się w nią mocniej. Zatopiła się na moment w ciszy, która rozdarła ich pokój. Na dworze zrobił się względny spokój. Okoliczni mieszkańcy wystrzelali już większość sztucznych ogni i pochowali się z powrotem w domach i kurortach, uciekając przed mrozem. Dźwięki dobrej zabawy całkiem skutecznie były tłumione przez ściany. Niedobitki, do których nie dotarło, że jest już po północy, na pewno będą wychodzić na dwór drzeć mordę jeszcze wielokrotnie w ciągu najbliższych kilku godzin, ale teraz chyba po prostu mieli przerwę. Poprzednia piosenka sącząca się z ich pokojowych głośników skończyła się wyciszeniem, trwała przerwa przed kolejną, która najwyraźniej też nie miała się zacząć od pierdolnięcia. April również (znów) po prostu zamknęła mordę. Takie momenty zawsze brały ją z zaskoczenia, ale teraz była w stanie zrozumieć, czemu niektórzy tak bardzo lubili absolutną ciszę i święty spokój. Nie była aż tak irytująca, jak mogłoby się wydawać. Zresztą! Czy faktycznie istniało coś takiego jak cisza absolutna? Teraz przecież doskonale słyszała bicie serca Teddy.
— Jak dla mnie możemy leżeć do światu w łóżku i patrzeć sobie głęboko w oczy. Ale ty pewnie masz ochotę na kolejną salwę fajerwerków? — Wbiła dłonie w materac, unosząc się na wyprostowanych ramionach. Zawisła nad nią, a kosmyki, które wcześniej założyła jej za ucho, opadły na policzki Teddy.
— W których wyglądałaś wcześniej jak... — zawiesiła głos, nie mając pojęcia, jak dokończyć to zdanie. Stłumiła śmiech, przygryzając dolną wargę i uciekła wzrokiem na jej szyję, bo poczuła, że się rumieni.

teddy darling

the new year don't feel so new

: czw sty 15, 2026 1:04 pm
autor: teddy darling
Istniało spore prawdopodobieństwo, że szare komórki Teddy rozpłynęły się w powietrzu wraz z kolejnym orgazmem, zabierając ze sobą błyskotliwość i logiczne myślenie. W tym stanie zupełnie jej to nie przeszkadzało. Rozkoszowała się ciszą i błogim spokojem, nawet nie wymagając od April, żeby cokolwiek mówiła. Ale ta nie byłaby sobą gdy byłaby inna, gdyby nie zamilkła na dłużej niż dwie minuty. Wtedy Darling zaczęłaby się obawiać, że się poważnie pochorowała.
Och, spadaj — pstryknęła ją zaczepnie w nos i objęła mocniej ramionami. Nie mogła zaprzeczyć, że nie była zmęczona. To było zdecydowanie dużo wrażeń, jak na jeden wieczór. I w ogóle jak na cały wyjazd, chociaż bardziej czuła się wyczerpana emocjonalnie, niż fizycznie.
Niby starała się zepchnąć wszystkie myśli na dalszy plan, ale w takich momentach, jak ten, kiedy leżały wtulone w siebie w ciszy, która wcale nie była drażniąca, te wracały, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Wtedy Darling musiała się naprawdę spiąć w sobie, żeby znów zepchnąć je w najodleglejsze zakamarki własnej głowy.
Może później — odparła z nadmierną nonszalancją, jakby próbowała przekonać nie tylko April, ale również siebie (albo przede wszystkim siebie), że na razie nie miała ochoty na kolejne fajerwerki. I że MOŻE będzie mieć ochotę później. Ewentualnie i bez stuprocentowej pewności. — Czekaj... — kiedy przyjaciółka ukryła twarz w jej szyi, Teddy aż podparła się na łokciach. — Zaraz, Finch, czy ja dobrze widzieć? Czy ty się właśnie zawstydziłaś? — zapytała, momentalnie zasypując ją tysiącami całusów, aby znów na nią spojrzała. A kiedy April podniosła głowę, złączyła ich usta w namiętnym pocałunku, nie dając jej więcej czasu na regeneracje i zebranie sił.
Noc nigdy nie nadeszła. Darling praktycznie nie zmrużyła oka, tym samym nie dając zasnąć przyjaciółce. Wmawiała jej, że sen jest dla słabych, po czym znów nurkowała między jej nogami. Tylko Finch mogła przynajmniej odespać w samochodzie, kiedy Darling przez prawie siedem godzin siedziała za kółkiem, żeby dowieźć ją bezpiecznie do Toronto. Oczywiście nie obyło się bez kilometrowych korków, które były następstwem wypadków drogowych. Mimo to mie chciała słuchać o zamianie miejsc, zastrzegając, że wyśpi się w domu. Co z tego, że po powrocie nie było jej dane wpaść w objęcia Morfeusza, bo musiała pilnie zastąpić na zmianie kumpla, który złamał nogę po niefortunnym upadku z drzewa. Tak właśnie kończyły się brawurowe akcje, kiedy trzeba było ściągnąć z gałęzi przerażonego sierściucha.
koniec
April Finch