Istniało spore prawdopodobieństwo, że szare komórki Teddy rozpłynęły się w powietrzu wraz z kolejnym orgazmem, zabierając ze sobą błyskotliwość i logiczne myślenie. W tym stanie zupełnie jej to nie przeszkadzało. Rozkoszowała się ciszą i błogim spokojem, nawet nie wymagając od April, żeby cokolwiek mówiła. Ale ta nie byłaby sobą
gdy byłaby inna, gdyby nie zamilkła na dłużej niż dwie minuty. Wtedy Darling zaczęłaby się obawiać, że się poważnie pochorowała.
—
Och, spadaj — pstryknęła ją zaczepnie w nos i objęła mocniej ramionami. Nie mogła zaprzeczyć, że nie była zmęczona. To było zdecydowanie dużo wrażeń, jak na jeden wieczór. I w ogóle jak na cały wyjazd, chociaż bardziej czuła się wyczerpana emocjonalnie, niż fizycznie.
Niby starała się zepchnąć wszystkie myśli na dalszy plan, ale w takich momentach, jak ten, kiedy leżały wtulone w siebie w ciszy, która wcale nie była drażniąca, te wracały, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Wtedy Darling musiała się naprawdę spiąć w sobie, żeby znów zepchnąć je w najodleglejsze zakamarki własnej głowy.
—
Może później — odparła z nadmierną nonszalancją, jakby próbowała przekonać nie tylko April, ale również siebie (albo przede wszystkim siebie), że na razie nie miała ochoty na kolejne fajerwerki. I że MOŻE będzie mieć ochotę później. Ewentualnie i bez stuprocentowej pewności. —
Czekaj... — kiedy przyjaciółka ukryła twarz w jej szyi, Teddy aż podparła się na łokciach. —
Zaraz, Finch, czy ja dobrze widzieć? Czy ty się właśnie zawstydziłaś? — zapytała, momentalnie zasypując ją tysiącami całusów, aby znów na nią spojrzała. A kiedy April podniosła głowę, złączyła ich usta w namiętnym pocałunku, nie dając jej więcej czasu na regeneracje i zebranie sił.
Noc nigdy nie nadeszła. Darling praktycznie nie zmrużyła oka, tym samym nie dając zasnąć przyjaciółce. Wmawiała jej, że sen jest dla słabych, po czym znów nurkowała między jej nogami. Tylko Finch mogła przynajmniej odespać w samochodzie, kiedy Darling przez prawie siedem godzin siedziała za kółkiem, żeby dowieźć ją bezpiecznie do Toronto. Oczywiście nie obyło się bez kilometrowych korków, które były następstwem wypadków drogowych. Mimo to mie chciała słuchać o zamianie miejsc, zastrzegając, że wyśpi się w domu. Co z tego, że po powrocie nie było jej dane wpaść w objęcia Morfeusza, bo musiała pilnie zastąpić na zmianie kumpla, który złamał nogę po niefortunnym upadku z drzewa. Tak właśnie kończyły się brawurowe akcje, kiedy trzeba było ściągnąć z gałęzi przerażonego sierściucha.
April Finch