Strona 7 z 8
kiss me until my lips fall off
: czw maja 21, 2026 2:12 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
kiss me until my lips fall off
: czw maja 21, 2026 5:48 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 12:20 am
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 8:53 am
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 11:21 am
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 12:00 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 12:51 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 1:35 pm
autor: River Cross
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 2:32 pm
autor: Ruelle I. Prescott
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
River Cross
kiss me until my lips fall off
: pt maja 22, 2026 3:36 pm
autor: River Cross
Porysowana jak szkolna ławka, rozmazana i zatopiona w miękkich poduszkach wyglądała absurdalnie dobrze. Cross czuła się z siebie naprawdę dumna. Zrobiła z nią dokładnie to, czego od początku chciała i było dużo lepiej niż się spodziewała. To kolejna lekcja, która robiła z niej nieobliczalną i absolutnie nieznośną babę. Warto ufać swoim instynktom, a wszystkie jej pomysły są po prostu wybitne. Gdyby zachowała profesjonalizm i nie pozwoliła emocjom przejąć władzy nad swoim ciałem, pewnie nadal sterczałaby przy płótnie. Zaczynałyby ją już boleć plecy i czułaby narastającą frustrację. Pewnie zdążyłaby zauważyć, że obrazowi czegoś brakuje. Nie byłaby w stanie tego nazwać ani złapać, a z każdą kolejną plamą farby zwiększałoby się jej przekonanie, że właśnie niszczy własną sztukę. Teraz powrót do tworzenia będzie jak nagroda.
— Nie rzucam słów na wiatr. — Na jej wargach od razu pojawił się triumfalny uśmiech. Kilka godzin temu przecież obiecała, że ją zniszczy. Nie zrobiłaby tego, gdyby nie miała pewności, że jest w stanie to zrobić. Zamknęła oczy, wtapiając się w ciepłą skórę obejmującą ją dziewczyny. Czuła jak napięcie odchodzi z jej ramion, znika zmęczenie i zostanie wyłącznie błogostan. Milczenie nie peszyło jej w żaden sposób. Nie miała zamiaru ich popędzać. Dawała Prescott tyle czasu na regenerację, ile tylko będzie potrzebowała. Cieszyła się, że mogła zadziałać teraz jak powerbank. Uczucie spełnienia rozmiękczało w niej wszystko. Mogłaby zasnąć wtulona w jej skórę, wsłuchując się w rytm oddechu i ciągle brzęczącą gdzieś w bardzo odległym tle muzykę. Ale to byłoby przecież skrajnie... durne. Nie spotkały się przecież, żeby ze sobą sypiać. Nie dosłownie.
— Kurwa, wymykasz mi się spod tych ołówków — wymamrotała, wciąż wtulona w jej ciało. Nadal wierzyła w to, że Prescott doskonale do nich pasuje, ale przez krótki moment naszedł ją cień wątpliwości. A co jeśli jednak brakuje jej zdolności, by uwiecznić te wszystkie emocje? Może inspiracja prześcignie jej talent? Nie, to już szczyt wszystkiego. Nie pozwoli sobie na niepewność. Musi zostać przy tym, że stanie się dzięki Rue wybitna.
Odkleiła się wreszcie od niej po wielu godzinach. No dobra, to nie mogło być aż tak długo, ale wszystkie minuty zlewały jej się w jedną papkę. Nie była pewna, czy wyszły z baru kwadrans temu, czy w zeszłym roku. Nie mogła stracić tego momentum. To dopiero byłoby marnotrawstwo. Podniosła się z miejsca i podeszła do sztalugi, żeby spojrzeć na obraz po raz pierwszy, odkąd go zostawiła. Zmarszczyła brwi, badając każde pociągnięcie pędzla, jakie widziała. Pozwoliła płótnu porwać się na moment, odciąć od reszty świata, żeby była w stanie ocenić czy spełniało jej wymagania, czy jednak powinna sięgnąć po nóż i brutalnie zakończyć jego istnienie. Skinęła wreszcie głową. Wyglądało lepiej niż zakładała.
— Ja jebie, ja jednak jestem genialna — mruknęła pod nosem, kiedy zaczęła rozrabiać nową mieszankę farb na szklanej palecie. Najwyraźniej chwilowe zawahanie odeszło w zapomnienie, a gargantuiczna pewność siebie zadomowiła się w niej z powrotem.
— Zdecydowanie za mało mnie chwalisz, Mała — dodała, wycierając brudny pędzel o materiał koszulki, którą założyła. I tak już była poplamiona i nie do uratowania. Mogła ją męczyć dalej. Spojrzała na swoją modelkę zza płótna wyraźnie rozbawiona. Pochwalne jęki, którymi chwaliła ją Rue, wciąż odbijały się echem w jej głowie i nie spodziewała się po niej niczego więcej, ale to nic. Nie mogła pozwolić osiąść jej teraz na laurach.
Ruelle I. Prescott