ODPOWIEDZ
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie planowała tego.
Nie tak miało to się potoczyć.
Żadna z nich jednak nie mogła się powstrzymać.
Minęło stanowczo zbyt wiele czasu nim dotarły do mieszkania River. Ruelle wyczekiwała tego momentu z niecierpliwością.
Tym razem nie mogła zrzucić winy na alkohol. Sama miała problemy z utrzymaniem rąk przy sobie i była świadoma tego, że zapewne Cross wykorzysta to później przeciwko niej. Nie mogła się jednak powstrzymać. Jej usta samodzielnie odnajdywały drogę do szyi dziewczyny, aby składać na niej coraz namiętniejsze pocałunki, których szlak zaczynał się tuż pod uchem rysowniczki, a kończył w zagłębieniu jej szyi tuż przy ramieniu.
Jej dłoń niemal permanentnie spoczywała na jej nodze, przesuwając się stale na wnętrze uda, w które chciwie wbijała swoje palce. W teorii nie miały tak wielkiej trasy do pokonania, ale w praktyce? Ciągnęła się w nieskończoność.
Im bliżej się znajdowały tym mniejszą miała cierpliwość. Nie, żeby wcześniej posiadała jej większe pokłady. Wszystko jednak było niewątpliwie winą samej River. Działała na nią w taki sposób, że niemożliwym było oparcie się jej.
Zrzuciła z niej kurtkę, gdy tylko znalazły się wewnątrz mieszkania. Raz jeszcze zaatakowała jej wargi, wpijając się w nie bez chwili namysłu. Musiała się upewnić czy wciąż smakowały tak kusząco jak pamiętała.
Smakowały nawet lepiej.
- Wciąż chcesz robić to, co ci każę? - zapytała z pewnym rozbawieniem, odrywając się na chwilę od jej warg.
Nie odsuwała się jednak zanadto. Jedną z dłoni otuliła jej gardło, uciskając newralgiczne punkty, aby utrudnić jej nabieranie oddechu. Druga z nich z kolei bez większego ostrzeżenia wsunęła się wpierw pod materiał koszulki Cross, aby zaraz skierować się niżej i pokonać barierę jaką stanowiły jej jeansy.
Nareszcie mogła jej dotknąć tak jak tego pragnęła i poczuć jak bardzo wpływała na jej ciało. Wiedziała, że przywita ją znajome i wilgotne uczucie podniecenia, zbierające się pod materiałem bielizny. Właśnie tego oczekiwała. Właśnie tego chciała. Nic poza tym się nie liczyło.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

006
Niecierpliwość była w pewien sposób odurzająca. Miała ochotę sama wskoczyć na miejsce kierowcy i docisnąć pedał gazu do samej podłogi, by znalazły się w mieszkaniu jeszcze szybciej. Ale to chyba nie byłoby rozsądne, biorąc pod uwagę, że piła alkohol. Właściwie to czuła się dużo bardziej rozpraszana przez dotyk Prescott niż przez tę niewielką dawkę procentów, którymi się próbowała znieczulić. Na pewno doszłoby do jakiegoś okropnego wypadku, więc może lepiej, że były po prostu pasażerkami? Kierowca co rusz nerwowo spoglądał na nie w lusterku, jakby nie był pewny, czy powinien się tym wszystkim zniesmaczyć czy zachwycać. Cóż, jeżdżenie na nocnej taksówce było pracą pełną wyzwań, musiał sobie z tym poradzić. Rysowniczka nie miała zamiaru powstrzymywać swojej partnerki, która chyba całkowicie zapomniała, że nie były w samochodzie same. Wręcz przeciwnie. Nadstawiała się do kolejnych pocałunków, od czasu do czasu łapiąc krótki kontakt wzrokowy z facetem z lusterka. Nie był w stanie wytrzymać presji jej spojrzenia. Co za frajer.
Zdążyła tylko zsunąć z siebie kurtkę i zatrzasnąć za nimi drzwi, zanim Ruelle wpiła się na nowo w jej wargi. Objęła ją mocno w pasie, przytrzymując blisko siebie. Mogła jej przerywać w ten sposób właściwie zawsze. Mruknęła niezadowolona, czując, jak dziewczyna się od niej odsuwa. Nie było jednak potrzeby protestować. Wróciła do pytania sprzed kilkunastu minut, co było zadziwiająco przyjemną niespodzianką. Podobnie zresztą jak dłoń zaciskająca się na szyi. Cross wręcz ostentacyjnie wzięła głębszy wdech, który oczywiście nie dostarczył jej tyle powietrza, ile powinien.
— Sprawdź mnie — mruknęła nieco ściśniętym głosem. Odbieranie jej możliwości swobodnego oddychania nijak nie łączyły się ze zmniejszeniem pewności siebie albo gotowości do sprostania każdemu z wyzwań, jakie tylko Prescott była w stanie wymyślić. Patrzyła jej w oczy, gdy wsuwała dłoń pod materiał ubrań. Uśmiechnęła się prowokacyjnie, gdy palce tanatopraktorki przesunęły się po jej kobiecości. Krótki dotyk wywołał natychmiast falę gorącej przyjemności, która jeszcze bardziej utrudniła jej oddychanie. A może to jednak wina sposobu, w jakim Rue na nią patrzyła? Chciała, by dostrzegała w jej spojrzeniu to wariactwo, na które sobie przy niej pozwalała. Chciała, żeby poczuła, jak bardzo była dzięki niej mokra i żeby zakręciło się jej od tego w głowie.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Mark your calendar for Canada Day
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zapomniała o tym, że w taksówce znajdował się także kierowca. Po prostu nie robiła sobie niczego z jego obecności. Był w końcu nikim. Zwyczajnym cieniem. Miał je jedynie zawieźć na miejsce i zniknąć na dobre. To, co sądził na temat ich dwójki miała w głębokim poważaniu. Nie było jej problemem czy mężczyzna był zniesmaczony całym tym widowiskiem czy może starał się ukrywać fakt, że czuł jak jego męskość napiera na materiał spodni pod wpływem widoku Prescott dobierającej się do swojej towarzyszki. To nie miało żadnego wpływu na jej życie...
Czuła jak powoli to całe oczekiwanie staje się coraz mniej znośne. Z każdym krokiem w kierunku mieszkania River było coraz gorzej. Całe szczęście, że nie musiała się już w żaden sposób powstrzymywać, gdy wreszcie zostały same, a drzwi zatrzasnęły się za nimi na dobre.
Nie miała żadnego problemu z tym, aby na dobre przylgnąć ciałem do rysowniczki, gdy tylko ta objęła ją w pasie. Nie chciała się odsuwać. Przynajmniej na razie. Odpowiedź na zadanie przez nią pytanie sprawiła jedynie, że kolejny impuls ekscytacji przemknął przez jej ciało. Z chęcią się o tym wszystkim przekona.
Ruelle bez trudu czuła jak mokra była dla niej River. Zresztą czuła to już wtedy w barze, ale od tamtego momentu jej bielizna zdążyła już nasiąknąć kolejną warstwą podniecenia, która wzbierała sukcesywnie od chyba początku tego wieczoru jak nie wcześniej.
Przez moment naparła na nią nieco mocniej palcami, testując reakcję dziewczyny. Najchętniej zerwałaby z niej ubrania w tym momencie, ale zdecydowała się, że lepiej będzie jeszcze się wstrzymać. Ten krótki moment. Jeśli miała zachować kontrolę to musiała pokazać, że panuje także nad samą sobą. Dlatego też wyciągnęła rękę spod materiału jeansów i odsunęła się o dwa kroki od Cross.
- Rozbierz się dla mnie ładnie... Wybiorę nam jakąś playlistę - powiedziała z zadowolonym uśmieszkiem.
Wciąż pamiętała gdzie mniej więcej znajdowało się nagłośnienie w mieszkaniu River. Powiedzmy... Postanowiła nie pytać ją o jakąkolwiek zgodę. Po prostu stwierdziła, że znajdzie jakiś głośnik, do którego mogła się podłączyć lub coś podobnego, aby puścić którąś z posiadanych playlist. Co prawda Prescott nie była typem, który potrzebował podkładu muzycznego, ale postanowiła skorzystać z tej wymówki, aby odsunąć się na chwilę od rozpalonej już River. Niech będzie mieć minutę, aby zatęsknić za jej dotykiem...

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Utrzymanie nerwów na wodzy stało się właściwie niemożliwe. Pozwalała sobie odpływać. Podążała za ciałem partnerki, wsłuchując się w jego reakcje, by jak najlepiej się do niego dopasować. W mieszkaniu na szczęście nie miały żadnych ograniczeń, tu przecież nikt ich nie zaaresztuje. Cross mogła tylko żałować, że nikt, kto projektował to miejsce, nie wpadł na to, by z jednego z pokoi zrobić celę. Cóż, obejdą się jakoś bez krat. Dobrze, że miała mnóstwo potencjalnych możliwości ograniczenia jej swobody ruchu.
Westchnęła rozkosznie, czując, jak palce dziewczyny napierają na nią jeszcze mocniej. Dla zintensyfikowania tych odczuć mogła zgodzić się właściwie na wszystko. Prescott zaczynała jednak bardzo łagodnie. Miała wrażenie, że podejrzanie łagodnie. Cóż, na pewno nie wycofa się na takim etapie. Odprowadziła ją wzrokiem, gdy tanatopraktorka ruszyła w głąb mieszkania. Radziła sobie dobrze, nie potrzebowała z pewnością żadnego naprowadzania. A zresztą, przecież Cross nie mieszkała w jakiejś potężnej wilii. Sprawdzenie, gdzie pochowane są głośniki i które drzwi prowadzą do kuchni naprawdę nie było skomplikowane. River zaczęła zsuwać z siebie kolejne warstwy, odrzucając je w jakiejś miejsce, o którym zapomni za kilkadziesiąt sekund. Jedyne, co teraz było warte uwagi, to Ruelle.
Zatrzymała się tuż za jej plecami i znowu objęła ją mocno w pasie, przyciskając do własnego nagiego ciała. Te kilka momentów, w których nie miała jej na wyciągnięcie ręki, zajęło zdecydowanie zbyt dużo czasu i przestrzeni w jej głowie. Rozpięła sprawnie jej spodnie i mocnym szarpnięciem zsunęła je nieco, ostatecznie nie ściągając ich nawet z bioder dziewczyny. Przesunęła dłonią po jej podbrzuszu, zatrzymała się jednak na materiale bielizny. Kusiło ją piekielnie, żeby przejść dalej i sprawdzić, czy działała na nią równie mocno, czy ostatnio, ale jednak się powstrzymała.
— Mam czekać na pozwolenie? — zapytała mrukliwym tonem. Nie zostało jej już wiele cierpliwości, ale była w stanie poświęcić ostatnie strzępy dla fantazji swojej muzy. Jeżeli tak bardzo chciała sprawdzić, na jak dużo może pozwolić sobie przy River, kimże była by jej tego odmawiać? Nie była jednak w stanie być całkowicie bierna, na to było przecież już za późno. Zassała fragment skóry jej szyi, znów będąc święcie przekonaną, że to jedno z tych miejsc, które ostatnim razem nie zostało odpowiednio oznaczone.

Ruelle I. Prescott
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”