one senator, last chance
: ndz wrz 20, 2026 2:31 pm
trigger warning
przekleństwaI Pilar też nie dane było rozpierdolenie guzików jego koszuli, bo na horyzoncie pojawił się Beck. Lepszy on niż Haddie, i kiedyś Madox nawet byłby zadowolony, że to na niego trafił, można by pokusić się o stwierdzenie, że się kumplowali, co prawda, później gdy okazało się, że Beck ma też jakieś dziwne relacje z żoną Noriegi, to ich sympatia zdecydowanie spadła. Skakali sobie do gardeł, ale nie ma się co dziwić, też obaj mieli silne charaktery.
Madox też spojrzał na Becka, kiedy ten przyglądał się Pilar, gdy prezentowała mu te swoje krwiste plamy i mówiła, że uciskała ranę senatora, żeby się nie wykrwawił.
- I upierdoliła sobie przez to Versace, ode mnie - oczywiście, że musiał się wtrącić. Bo Madox jakieś tam zalety miał... ale na pewno skromność nie była jedną z nich. Beck chciał coś tam jeszcze powiedzieć, ale Noriega już stwierdził, że on się zmywa po marynarkę i ruszył w kierunku schodków. Jeszcze obejrzał się na swoją żonę i na policjanta, jeszcze mu pokazał, że ma go na oku wskazując wytatuowanymi palcami w te swoje ciemne ślepia, a potem zniknął.
I chociaż był świadkiem tej dziwnej sceny na piętrze, to po drodze zgarnął nawet swoją marynarkę i butelkę szampana, skierował się do Pilar, żeby już ją zgarnąć do wyjścia i powiedzieć jej co widział. Zasłaniał się bolącym brzuszkiem. A kiedy złapał spojrzenie swojej żony, to nawet puścił jej oczko, chyba jednak aż tak go nie bolał. Ale Beck nie musiał o tym wiedzieć.
Madox pokiwał głową na słowa swojej żony i jeszcze podrapał się po brzuchu.
- No właśnie, może chociaż jeden wieczór poradzicie sobie bez mojej żony... - jęczał już Madox zgadzając się z Pilar, że na dzisiaj skończyli, bo przecież rzeczywiście dzisiaj miała wolne. Wolny wieczór, chociaż Eliot na złość ostatnio dawał jej jakieś dziwne nocki, drugie zmiany i takie tam... Madox wiedział, że robił to dlatego, żeby im dopiec po tym co odjebali. Bo jemu za to zdjął uprawienia, i groził jakimś zawieszeniem.
Złapał mocniej Pilar za rękę, kiedy pociągnęła go do wyjścia.
- Spierdalamy - jeszcze powtórzył po niej, wyprzedzając ją i torując jej drogę między gośćmi, a potem chwilę szedł tyłem odwracając się do niej, chociaż zaraz, kiedy zwróciła mu uwagę na Margaret, to obejrzał się na nią przez ramię - no właśnie nie wiem... Dziwne, że nie pojechała z mężem, nie? - dla Madoxa było to dziwne, ale zaraz okazało się, że dla Pilar chyba też, kiedy zapytała o to samo. Noriega wbił ciemne spojrzenie w piękne, duże oczy swojej żony, przystając z nią w miejscu na moment - ale wiesz co, widziałem Maragaret z Pati, były na górze, poszedłem za nimi, wyglądało na to, że się znają, ale nie udało mi się... - nie dokończył, bo znowu jakiś pies ruszył w ich kierunku. A jakby to był kolejny kolega Pilar, to Madox by już się chyba wkurwił. Chociaż może powinien się cieszyć, że jego żona była taka popularna na komendzie? Po tej akcji z Daltonem wcale się nie cieszył. Szarpnął Pilar za rękę wyprowadzając ją na zewnątrz, zimne powietrze omiotło ich sylwetki, a Madox doskoczył do swojej żony, żeby objąć ją ramieniem.
- Lampkę szampana i trochę rumu, ale luz, mogę prowadzić - widział w jej oczach, że nie może, bo jakby jego żoną była ganguska to pewnie by mu pozwoliła, ale policjantka... Chociaż Madox zaraz pochylał się do niej zaglądając w jej piękne, czekoladowe oczy z bardzo bliska, przysuwając się do jej policzka - a ty coś piłaś? - może nawet by się zaczął rozwodzić nad tym, że tak, a jego wargi zawisły już tuż tuż przy jej ustach, i może wyczułby na nich smak alkoholu, tylko wtedy Pilar szarpnęła za kluczyk ze swojej torebusi od Gucciego. A razem z nim wyszarpnęła z niej spluwę. Oboje obejrzeli się, jak broń leci po schodach na dół.
No zajebiście... A kiedy wylądowała pod nogami nikogo innego, jak Galena Wyatta, to Madox aż odchylił do tyłu głowę i westchnął ciężko - przecież on zaraz zrobi sobie krzywdę... - mruknął, ale nie wyrwał się do przodu, zszedł powoli po schodach krok za Pilar.
Galen podniósł pistolet trzymając go w swoich smukłych, jasnych palcach. O dziwo wiedział jak go trzymać, ale trzeba przyznać, że z bronią w dłoni wyglądał dziwnie. Nie pasowała do jego nieskazitelnej koszuli, do tych prezesowskich rączek i niebieskich ślepi, które zaraz wbijał w Pilar.
- Co to jest Pilar? - zapytał głupio, a Madox aż się uśmiechnął, bo nie tylko on był tutaj najwidoczniej mistrzem głupich pytań.
- Nie widzisz Wyatt? Spluwa, ale lepiej odłóż, bo jeszcze się postrzelisz... - powiedział ten, który był zajebistym strzelcem, ale przecież Galen nie wiedział, więc Madox mógł przyaktorzyć.
- Broń na balu u senatora? Pilar to niebezpieczne... Jeśli potrzebujesz jakiejś... - Galen nie dał się sprowokować Madoxowi, a do tego jeszcze przysunął się do Pilar, ewidentnie wiedział jak trzymać broń, bo odpowiednio ułożył ją w dłoni. Nie dokończył bo Noriega wyciągnął po nią rękę i wyrwał się do przodu, już nie stał za Pilar, tylko przed Galenem Wyattem.
- Na pewno nie potrzebuje ciebie Wyatt - warknął.
Galen pokręcił głową. Wypuścił ciężko powietrze z płuc.
- A czego potrzebuje? Takiego życia na krawędzi z tobą? Gdzie w torebce od Gucciego musi nosić broń, bo ktoś może do niej strzelać? Na balu charytatywnym? - Galen od raz zauważył, że ta torebka to Gucci, a do tego był... No kurwa bezczelny.
Madox się spiął i szarpnął do przodu, zacisnął palce na smokingu Galena.
- Zamknij mordę Wyatt... - warknął, chciał nawet dodać coś jeszcze, ale Galen się szarpnął, podniósł spluwę, którą trzymał. A potem znowu się odezwał.
- Prawda w oczy kole? Nie umiesz jej zapewnić bezpieczeństwa, wciągasz ją w swoje brudne... - tym razem Galen nie dokończył, bo Madox pociągnął go do siebie.
- A co ty byś kurwa umiał? Zapewniłbyś jej wszystko czego potrzebuje? - zakpił Madox, ale Galen wyprostował się i znowu szarpnął.
- Oczywiście - no tak. Bo Galen przecież zawsze był pewny siebie, najlepsza partia w mieście, spełnienie marzeń większości kobiet.
I może Noriega rzeczywiście przy nim wypadał blado. W poplamionej krwią koszuli, bez marynarki i w tej przekrzywionej muszce, bez idealnie ułożonych włosów, tylko z gangsterskimi warkoczykami i wytatuowanymi palcami zaciśniętymi na tych jasnych Galena Wyatta.
W jakimś pieprzonym konkursie na księcia Madox zawsze przegrałby z Galenem Wyattem, bo on nie był księciem z bajki. Bliżej mu było do Diabła.
Tal vez Galen Wyatt podría darte todo lo que necesitas, Pilar? .⋆❀°