Strona 8 z 8

La Palma

: wt mar 10, 2026 11:30 pm
autor: Charlotte Kovalski
William N. Patel-Noriega

Kiedy usłyszała głos Patela, w głowie pojawił się jej plan. Jaki? No, kurwa sprytny. Skoro jej nie odpowiedział, a ona niezbyt chciała z nim rozmawiać, miała zamiar potraktować go taką samą bronią. Może nawet jeszcze gorszą. Zmierzyła go krótko, chłodnym wzrokiem. Na jej twarzy wymalował się grymas.
Przepraszam, a my się znamy? — dopytała, przechylając głowę i już przechylając ciało w stronę blondyna. Widocznie nie miał nic przeciwko, zaraz złapał ją ramieniem, a ona przeuroczo się uśmiechała. Wolałaby być właśnie w ramionach Williama. Na niego spoglądać maślanymi oczkami, jemu przejechać po koszuli i niechcący odpiąć jeden z górnych guzików, by dowiedzieć się, co skrywał pod koszulą. Jednak chciała mieć pewność, że jej widok i chłód może coś mu poprzestawia w głowie, bo potrafiła być naprawdę mściwa, gdy chciała. Teraz niczego nie chciała bardziej.
Kurwa, wiedziała, że wyglądała zajebiście. Starała się dla niego cały dzień. Zastanawiała się, w czym spodoba mu się najbardziej, jaki miał gust. Znała własne ciało i możliwości. Może powinna mu podziękować, a zamiast tego chłodno zmierzyła go wzrokiem. Wyglądał... przeciętnie? Co ona w nim widziała? Może te charyzmę? Ciemne, brązowe oczy? Tatuaże, które aż korciło zbadać je ręką? Na pewno nie obecny odcień skóry.
Znasz go? — spytała Charlotte, spoglądając na nowego kanaryjskiego Alvaro — dwa drinki wziął, jakby liczył, że ma już towarzystwo? — prychnęła cicho przed nosem, robiąc mu kółka na torsie — przystojny jesteś, wiesz? — zagadnęła, patrząc mu prosto w oczy. Tylko kiedy je zamykała, dalej miała przed sobą Williama. Jego na szczycie. Ich pocałunek. Moment kiedy się przebudziła i wtulała się w niego, a nawet Patela jako mędrca gołębi.
Masz towarzystwo, piękna? — dopytał nagle, a Lotte praktycznie pchała się w jego ramiona. Nie istniało dla niej coś takiego jak granica cielesności. Na imprezie dla singli wszyscy byli napaleni, prawda? Tyle że ona na kogoś zupełnie innego.
Nie, chyba nie... — na jej twarzy pojawiła się podkówka — zgubiłam je gdzieś pomiędzy Santa Cruz a hotelem — wtedy gdy nie raczył jej odpowiedzieć. Właściwie to nie dobrze, cały dzień dzwoniło w jej głowie, podobnie jak cisza, gdy powiedziała, że nie chce go widzieć z innymi. Kurwa, bolało mocno — zatańczymy razem, albo... — spojrzała maślanymi oczami, czując się jak największa oszustka na wyspie — zrobimy coś innego? — najlepiej poza imprezą, albo w kabinie toaletowej, albo gdzieś przy pokoju Williama, by wszystko słyszał.
Pani się nie odmawia — mruknął, obejmując ją mocno w pasie. Przez ułamek sekundy nie wyglądała na zadowoloną, ale tu musiała grać — a ty może sobie odpuść, typie — rzucił blondyn— panienka nie wygląda na zainteresowaną, ale moja koleżanka — pokazał ją palcem — Helga, chętnie zajmie się taką papugą — a Helga w ogóle nie była urodziwa. Prędzej przypominała jakiegoś ogra i to niestety wcale nie Fionę. Chociaż kto wie może pocałunek prawdziwej miłości zamieni ją w prawdziwą piękność? Blondyna niezbyt obchodziło to, co zrobi Patel. Pociągnął Lotte w stronę parkietu, a drinki odłożyli gdzieś na stoliku. Zaraz odprawiali taniec-ocieraniec.

La Palma

: śr mar 11, 2026 7:29 am
autor: William N. Patel-Noriega
W pierwszej chwili nie mam pojęcia o co jej chodzi, więc wciąż z dwoma drinkami w dłoniach przysłuchuję się tej krótkiej wymianie zdań między Kovalski oraz tym typem. Kanaryjski Alvaro? Chyba Hans. Szczególnie sądząc po mocnym akcencie. Dopiero kiedy Lotta przyznaje, że zgubiła towarzystwo gdzieś między hotelem a Santa Cruz to dociera do mnie o co tu właściwie chodzi. Ach, więc znowu gramy w grę? Jeśli rzucała rękawice to ja nie byłbym sobą gdybym jej nie przyjął - Jezu, o co ci chodzi, przecież nic bym mu nie powiedział - rzucam tajemniczo i teatralnie wywracam oczami, a kiedy facet wspomina o swojej koleżance i mi ją pokazuje, to mierzę dziewczynę spojrzeniem. No, raczej nie należy do najładniejszych dziewcząt jakie zdążyłem poznać, ale czy mi to przeszkadzało? Właściwie będzie jeszcze prościej - Wow, ale sztunia, dzięki koleś, bawcie się dobrze - unoszę swojego drinka w geście toastu i upijam mały łyczek, zaś potem faktycznie oddalam się tanecznym krokiem w kierunku Helgi. Podchodzę bliżej, ta kobieta jest potężna i wyższa ode mnie, ale widzę w tym pewne plusy, na przykład mogłaby mnie obronić jeśli ktoś chciałby mi wpierdolić. Pytam się czy chce drinka, a ona, że chętnie, więc podaję jej tego, którego jeszcze nie piłem i proponuję miejsce na leżakach żebyśmy mogli lepiej się poznać. Jest już lekko wstawiona, a ja pewnie byłem pierwszym typem na tej imprezie, który sam z siebie do niej zagaduje więc zgadza się od razu. Siadamy na leżakach, ona na jednym, ja na drugim, tuż obok. Mówi mi, że ma na imię Helga, sam też się przedstawiam, po czym dodaję, że Helga to piękne imię i pytam skąd jest. Z Niemiec. W sumie można się było tego spodziewać - A co taka fajna dziewczyna robi tutaj sama? Szukasz... Miłości? - zerkam na nią ponad szklanką i przez chwilę bawię się słomką. Odpowiada, że właściwie nie jest sama tylko ze swoim kolegą Adolfem, potem wzdycha przeciągle i unosi spojrzenie na tamtego wukrwiście przystojnego przychlasta, który ociera się z Kovalski jakby jutra miało nie być. Adolf? Chyba już gdzieś to słyszałem. Przez chwilę się jej przyglądam, czyli coś było między nimi, przynajmniej ze strony Helgi - No cóż - przeczesuję palcami włosy odrzucając je w tył i posyłam dziewczynie naprawdę czarujący uśmiech - Najwidoczniej ktoś traci by zyskać mógł ktoś - puszczam jej zalotne oczko i dosłownie słyszę jak głośno wciąga w płuca powietrze, a jej serce zaczyna bić trochę szybciej. Zmieniam miejsce, przysiadając na leżaku tuż obok Helgi, bardzo blisko. Wolną dłonią sięgam do koszuli i odpinam jeden guzik - Uff, strasznie tu gorąco, chyba od tych drinków, albo... Od czegoś innego - kolejne znaczące spojrzenie i delikatny uśmiech z jej strony. Mówi mi, że mam ładne koraliki, a ja wyprężam się w jej stronę i dodaję, że może dotknąć. Przez chwilę bawi się drewnianą biżuterią na mojej szyi, ale kiedy odpina mi drugi guzik to chrząkam cicho i nieznacznie się obruszam. Zagaduję dalej, co tu właściwie robią i kiedy przyjechali. Opowiada, że to taki kumpelski wypad z grupą znajomych, piją, bawią się, chodzą po plaży, od razu pyta co ja tu robię - Jestem tutaj z Charliem - macham głową w kierunku Charlotte i tamtego typa. Z Charliem? - powtarza bo chyba nie do końca rozumie, ale jest już bardziej zaciekawiona nawet niż moimi koralikami. Wywracam oczami i uderzam się dłonią w czoło - Ach, wciąż nie mogę się przyzwyczaić - zaczynam, a potem zbliżam się do niej i opowiadam nieco ciszej, że tamta "dziewczyna" to właściwie mój przyjaciel na terapii hormonalnej, podczas korekty płci, już nawet zrobił sobie cycki, całkiem niezłe zresztą. Teraz jesteśmy tu przelotem, bo za dwa dni lecimy do Turcji na operację, utną mu wreszcie kutasa, chociaż ma bardzo małego, nawet pokazuję, że takie siedem centymetrów maks. W każdym razie chciałby jeszcze trochę poruchać sprzętem zanim na zawsze się z nim rozstanie, tylko baby nigdy go nie interesowały, za to taki boski Adolf? Totalnie w jego typie - Ups, tylko nie mów, że ci powiedziałem, strasznie mocne te drinki, chyba jestem już trochę pijany - nie byłem. Właściwie wypiłem pół drinka. Helga jest trochę zmieszana, przeprasza i mówi, że musi iść do toalety. Tylko wcale nie idzie do toalety, a prosto do dwójki naszych tańczących przyjaciół. Zakładam nogę na nogę i popijam drinka przez słomkę, obserwując rozwój wydarzeń. Widzę jak uśmiecha się przepraszająco do Charliego, po czym na moment odciąga swojego kolegę i coś mu żywo tłumaczy, pokazuje nawet jak bardzo małego ma jego wakacyjny romans.

Charlotte Kovalski

La Palma

: śr mar 11, 2026 1:27 pm
autor: Charlotte Kovalski
William N. Patel-Noriega

Jak dotąd nie potrafiła zrozumieć, dlaczego William działał na nią w taki sposób. Każdy ze zmysłów podpowiadał jej, że to się źle skończy. Znów chciała go skrzywdzić, a nikt nie był w stanie wzbudzić w niej tak sporych emocji jak on. Na raz narastało w niej obrzydzenie i przedziwna fascynacja, której nie potrafiła zrozumieć. Patrzyła na blondyna, przedstawiającego się jako Adolf, a zamiast niego widziała Williama.
Nawet w trakcie tańca-ocieranca widziała zupełnie inną osobę. Przypomniała sobie Sylwesterową noc, kiedy znaleźli się w Spektrum, jak jej ciało chciało mi się oddać bez reszty. Faktycznie, byłaby w stanie z nim wziąć ślub. W tańcu z obcym mężczyzną próbowała znaleźć ujście wszelkich negatywnych emocji, które się w niej pojawiały.
Chociaż nawet w trakcie tańca spoglądała ukradkiem na Helgę i Williama. Irytował ją jego uśmiech do obcej kobiety. Widziała kocie ruchy oferowane dla Niemki, a najgorsze było to, że wolałaby być na jej miejscu. W ogóle nie interesował nią tańczący z nią mężczyzna, była w stanie myśleć tylko o jednym. O Williamie. Nawet nie wiedziała, kiedy ale zaczęła całować się z Adolfem, zanim Helga do nich podeszła. Zmierzyła ją chłodnym wzrokiem, strzelając oczyma. Musiał coś wymyślić. Nawet nie dziwiły pojedyncze słowa, które słyszała.
Machnęła na nich ręką, poszukując nowych wrażeń. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, kto popsuł jej zabawę z blondynem. Nauczyła się jednego. Brak agencji działa na niego najlepiej. Najrozsądniej i najbardziej destrukcyjnie. Do tego chciała doprowadzić.
Dlatego nie zastanawiała się nad ruszeniem dalej. Gdzieniegdzie odbywały się konkursy. Jakieś limbo, taniec wyginaniec, ale jej wzrok przykuł napis... Pepero Game. Nawet sekundy się nie zastanawiała nad tym, ruszyła by zostać królową. Jak wygląda gra? Gryziesz tak długo paluszka, aż nie pocałujesz się z drugą osobą, a patrząc po zgromadzonych... To potrzebowała do tego większej ilości alkoholu, chwyciła po kolejnego aperola i tak jak dotąd się nim delektowała, tak teraz wypiła na raz. By ruszyć przed siebie, zmierzyć się z pierwszą, cycatą przeciwniczką. Szczerze, była gotowa do wszystkiego, by wywołać w nim te same emocje, a tym razem nie mógł ich przerwać zmyślonymi historiami.
Pierwsze ugryzienia były za nią, ale im dalej się posuwała, tym w głowie pojawiały się większe wątpliwości i jedno głośne pytanie. Dlaczego przez jego zachowanie zachowywała się jak desperatka?

La Palma

: śr mar 11, 2026 4:55 pm
autor: William N. Patel-Noriega
Śledzę Charlotte spojrzeniem, właściwie nie tylko spojrzeniem, bo jak odchodzi od tamtej parki to również wstaję ze swojego miejsca i ruszam za nią. Drinka dopijam już bezpośrednio ze szklanki i kiedy mijam kelnerkę z tacą kolorowych napojów to podmieniam pusty na pełny. Kovalski przeciska się do jednej z gier, zaś ja idę za nią, zatrzymując się w pierwszym rzędzie publiki. Powoli sączę alkohol przyglądając się jak z uporem gryzie paluszka. Wiem, że chce mi dojebać, ale właściwie ciężko stwierdzić kto wychodzi na tym gorzej - ja czy ona? Ta dziewczyna po przeciwnej stronie cofa się w połowie drogi do jej ust, a z tłumu już występuje kolejny zawodnik. Ja w tym samym czasie - Teraz moja kolej - mówię do niego, wciskając mu w dłonie mojego na wpół wypitego drinka. Coś tam próbuje pyszczyć, że mam się nie wciskać w kolejkę, ale to jakiś nerd o głowę niższy ode mnie, więc wystarczy krótkie, groźne spojrzenie, żeby wymiekł i cofnął się do tłumu. Patrzę na Lottę, rzucając jej naprawdę wyzywające spojrzenie - Co, zmierzymy się? - pytam, stając na przeciwko niej. Prowadzący tłumaczy nam zasady, właściwie to bardziej mi, bo ona przecież wygrała już jeden pojedynek. Podaje nam paluszka, więc pochylam się nieznacznie żebyśmy byli mniej więcej na równi, a końcówkę obejmuję ustami. Czekam na sygnał, ani na moment nie spuszczając wzroku z jej oczu, w moich ślepiach tańczą kurwiki i tu nawet nie chodzi o Adolfa, była wolnym człowiekiem i mogła ocierać się z kim chciała, ale zdenerwowała mnie tym, że ignorowała moją obecność, teraz już nie mogła tego zrobić, skoro znajdowaliśmy się na przeciw siebie, tak blisko, tylko na odległość jebanego paluszka. Znowu nie mogę jej zrozumieć. Jeszcze kilka godzin temu było przekozacko, potem ta niezręczna cisza w aucie, a teraz tak po prostu udawała, że mnie nie zna? Pojebane. Wodzirej daje nam znak, że możemy zaczynać, więc wgryzam się w paluszka i jedziemy coraz dalej, dalej, dalej... Zbliżamy się do siebie coraz bardziej, ale kiedy nasze wargi dzieli dosłownie pół milimetra to ja się cofam. Z tłumu słyszę kilka zdziwionych okrzyków, bo wielu panów chciałoby być teraz na moim miejscu i żaden by się nie odsunął. Przełykam to co udało mi się zjeść, po czym rzucam do Lotty, nie spuszczając z niej spojrzenia nawet na ułamek sekundy - Gratulacje, wygrałaś - odwracam się i wciskam w tłum - Doczekałeś się - mówię do nerda. Już kilku kolejnych facetów wyskakuje przed szereg by stanąć z nią w szranki, a ja uderzam prosto do baru. Proszę o całą butelkę rumu, barmanka coś tam kręci nosem, że wydaje tylko drinki, ale przekonuje ją odpowiednia suma. Zbieram flaszkę, opuszczam tą imprezę bo jest do bani, wyobrażałem to sobie zupełnie inaczej, wyszło jak zwykle. Tuż za basenem jest zejście na plażę, więc zatrzymuję się dopiero tam i odkładam butelkę na ziemię, w zamian sięgając po papierośnicę, z której wyjmuję jednego, skręconego papierosa. Odpalam go i mocno zaciągam się dymem, wzrok mam utkwiony w ocean, w fale, w których odbija się słabe światło księżyca i tysiące migających gwiazd.

Charlotte Kovalski

La Palma

: śr mar 11, 2026 5:31 pm
autor: Charlotte Kovalski
William N. Patel-Noriega

Wygrana z blondynką poszła dla niej stanowczo zbyt łatwo. Potrzebowała prawdziwego wyzwania. Pojawiło się ono zaskakująco szybko. Cała się wyprostowała, kiedy William wyszedł z tłumu. Nie spodziewała się jego pojawienia się na placu boju. Uniosła delikatnie głowę ku górze, a serce zabiło jej szybciej. Nie mogła go ignorować, ale chyba wiedział, na czym polega ta gra, prawda? Na całowaniu się, które jeszcze niedawno miała mu za złe.
Tak — nie, nie chciała się z nim mierzyć, ale musiała pokazać własne jaja. Wpatrywała się w niego z prawdziwymi kurwikami w oczach. Znów trafiła do jej nosa specyficzna woń Patela. Żel do mycia zmieszany z zapachem, haszu oraz alkoholu. Wręcz uzależniająca, ale musiała się skupić. Na wygranej. Nawet jeśli ich pocałunek na samym końcu paluszka nie zakończyłby się tylko uroczym muśnięciem ust. Najchętniej zgniotłaby go w ułamku sekundy. Z całą zawziętością jadła paluszka, a kiedy miała ugryźć jego ostatni kawałek, uciekł. Spojrzała na niego z niezrozumieniem, kiedy odchodził w tłum. Kurwa, zraniła go. Mógł na to zasłużyć, ale Lotte w ten sposób się nie zachowywała. Już miała mieć wciskany kolejny paluszek w usta, zdając sobie sprawę z jednego. Chciała Patela, sprawiał, że jej serce rozpływało się, a ona wariowała pod każdym względem.
Koniec — mruknęła, odsuwając się od paluszka na kilka kroków — nie chcę, wygrałeś — rzuciła do nerda, a sama rzuciła się we wir poszukiwań. Musiała z nim porozmawiać. Nie nerdem, Williamem. Znów za dużo niedopowiedzeń krążyło między nimi.
Konkurs właściwie się kończy, bo nikt nie chce mierzyć się z jakimś nędznym nerdem.
Szukała go praktycznie wszędzie. Na limbo, w toalecie, a nawet poszła do jego pokoju. Tylko za każdym razem odpowiadała jej cisza i brak jego obecności. Po co ta cała szopka ze zemstą? Westchnęła cicho, wracając na imprezę. Sięgnęła po kolejnego aperola, idąc w stronę basenu i wtedy zauważyła go. Uniosła kąciki ust, wzdychając ciężko. Zdjęła szpilki, ruszając w stronę czarnej plaży. Szła powoli, cicho, by usiąść obok niego na piasku.
Jesteś na mnie zły? — zagadnęła, wpatrując się w toń oceanu — ja też na Ciebie jestem — dodała praktycznie od razu. Miała wyrzuty sumienia na własne zachowanie, ale fakty pozostawały bez zmian. Całował się przy niej z inną, a ona jako dorosła, postanowiła się na nim zemścić. Tylko po co to? Ostatnio prawie że ustalili jedno - podstawą była rozmowa.
Zabolało Cię to? — spytała, czując, jak jad zaczyna się z niej wylewać — jak tak, to dobrze. Miało, bo ja się tak poczułam na podwórku — stwierdziła, finalnie odwracając badawczy wzrok w jego stronę. Czasem chciałaby móc wiedzieć, co on miał dokładnie w głowie. Kiedy podrywała Adolfa, liczyła na kłótnię, jakąś walkę o jej atencję, a nie ostateczne poddanie się. Tak jakby w ogóle się dla niego nie liczyła.

La Palma

: śr mar 11, 2026 7:30 pm
autor: William N. Patel-Noriega
Schodzę trochę niżej i przysiadam na piachu, krzyżując nogi w tureckim siadzie. W sumie oddaję się cichej medytacji pośród własnych, bardzo dziwnych myśli. Pół papierosa po prostu spala mi się między palcami, połowę wciągam w płuca, a niedopałek odkładam na piasek tuż obok, żeby go potem zabrać. Powoli sączę rum, jest mocny i ostro pali w przełyk, ale wychodząc tutaj nie myślałem żeby zabrać ze sobą coś więcej. Szum oceanu zlewa się z dźwiękami imprezy, które słyszę gdzieś za plecami, więc kroki zbliżającej się do mnie dziewczyny są właściwie asłyszalne, do moich uszu dociera dopiero jej głos, więc unoszę spojrzenie, okręcając głowę w jej stronę - Tak, jestem - przyznaję od razu, a kiedy mi mówi, że ona też, to chwytam za butelkę i unoszę ją do ust, wlewając w siebie sporą porcję alkoholu. Potem wyciągam rum w jej kierunku, bo może też ma ochotę to przepić - O tamtą dziewczynę? - dopytuję, chociaż znam odpowiedź - Przecież to były tylko takie nic nieznaczące wygłupy - przynajmniej dla mnie. Dla Dolores może nie, może wzięłaby mnie potem na bagażnik i pojechalibyśmy razem na plażę? Właściwie gdybym był tam sam pewnie tak właśnie by było - Tak, zabolało, czy my się w ogóle znamy? - powtarzam jej własne słowa - Serio? Myślałem, że pójdziemy tam razem, pobawimy się trochę na parkiecie, poświrujemy w towarzystwie i będzie fajnie, a ty się na mnie wypiełaś, strasznie to było słabe - to, że powiedziałem Heldze, że jest facetem w trakcie tranzycji też było trochę słabe, ale przecież nie dała mi wyboru. Wiedziała, że odwdzięczę się jej pięknym za nadobne, bo taki już byłem, uparty jak osioł i przebiegły jak lis, a on, kiedy wskazał swoją koleżankę, właściwie sam mi to nagrał. To nie mogło być prostsze - Wkurzasz się, że jakaś obca laska podaje mi bucha doustnie, a potem sama obmacujesz się z obcym typem i udajesz, że mnie nie znasz, przecież to bez sensu - no bo tamta się na mnie rzuciła nagle i nawet nie dała mi czasu na unik, a tymczasem Lotta sama wpadała w ramiona przystojnego Niemca. Znowu piję rum i znowu sięgam po papierosa, żeby przepalić jego wyrazisty smak. Trzeba było kupić też cole.

Charlotte Kovalski

La Palma

: śr mar 11, 2026 8:09 pm
autor: Charlotte Kovalski
William N. Patel-Noriega

Był zły, ona też była, wyszli na zero. Chociaż miała wrażenie, że tracą o wiele więcej, kiedy panują między nimi przedziwne niedopowiedzenia. Dopisują sobie nawzajem historie, która tak naprawdę nie istniała. Łatwo przychodziło im ranienie siebie nawzajem, jakby to był ich jedyny skuteczny sposób komunikowania się ze sobą nawzajem. Tyle że na górze postanowili ze sobą rozmawiać. Może gdyby znaleźli się w Toronto, kłóciliby się dalej, albo spoglądali przez Judasza. Tylko że byli daleko od własnych gniazd, a tutaj znali siebie nawzajem. No i Helgę z Adolfem.
O tamtą dziewczynę — potwierdziła z trudem, unosząc butelkę rumu. Dalej był za słodki, ohydny — nic nieznaczące głupoty. — powtórzyła za nim te słowa, czując, jak coś piecze ją od środka. Zbyt łatwo przychodziło mu mówienie w ten sposób, by nie pomyślała, że jednak chciał się nią zabawić — ze mną też były nic nieznaczące głupoty wczoraj? — dopytała, wbijając w niego wzrok. Cisza między nimi ją irytowała, a szum oceanu w ogóle jej nie łagodził. Żołądek mimowolnie znalazł się u samej góry, bo nie powinna oto spytać. Praktycznie pokazywała mu wszystkie wątpliwości, które miała wobec niego jak na dłoni.
Mnie za to zabolały twoje słowa, a właściwie cisza, którą mi urządziłeś — stwierdziła Charlotte. Zawsze był rozgadany, buzia mu się praktycznie nie zamykała, a kiedy odsłoniła się jedyne, co jej podarował to ciszę — i co? Miałam nagle udawać, że nic się między nami nie stało? — podobno mężczyźni dojrzewają szybciej. Między nimi było dobrych pięć lat różnicy. Chyba połączenia nerwowe powinny się już u niego połączyć z płatem czołowym, prawda? — dorośli ludzie wyjaśniają sprawy ze sobą, nawet jeśli mają zaboleć, a nie zostawiają w ciszy, później licząc na dobrą zabawę — wycedziła Kovalski, kręcąc głową. Relacje polegały na obustronnej współpracy. Kiedy jest trudno, lub coś zostaje niewyjaśnione, pozostaje napięcie, którego nie da się ukryć pod spodem. Wcześniej czy później to wybuchnie, a całkowity restart polegał jednocześnie na wypowiedzeniu wszystkiego, co zabolało.
Bo miałeś się poczuć tak jak ja — powiedziała wprost, by zaraz spojrzeć mu wprost oczy — specjalnie poszłam do sklepu, żeby kupić bransoletkę dla Ciebie, a ty już śliniłeś się do innej — wbrew pozorom Lotte się starała. Znalazła bransoletkę, sprawdziła sklep i specjalnie zostawiła go samemu, by móc ją podarować w trakcie wspólnego oglądania waleni, lub na koniec wyjazdu. Tylko widok go z nieznajomą wzbudził w niej uczucia wręcz niewytłumaczalne. Skoro tak traktował każdą kobietę, to po co miała w niego inwestować jakiekolwiek siły?