off the grid
: ndz sie 16, 2026 11:18 am
Cały ich wyjazd był niekwestionowanym sukcesem. Sporo się działo na przełomie tych paru dni. Mieli okazję do tego, aby pogadać sobie porządnie, porobić masę fajnych rzeczy i po prostu spędzić ze sobą czas tak jak powinni to robić najlepsi przyjaciele. To chyba było w zasadzie najważniejsze.
Całe szczęście nie natknęli się na żadnego psychopatycznego mordercę w czasie zwiedzania okolicy i w zasadzie to nawet nie przydarzyło im się nic nadto nieprzyjemnego. Jeśli nie liczyć rzecz jasna tego, że podczas wspinaczki na latarnię morską Lindberg wybrudziła sobie łapę jakimś czarnym smarem po niedawnej konserwacji obiektu. Cholerstwo nie chciało z niej zejść i tylko nim sobie pobrudziła ubrania nim w końcu doszorowała rękę po powrocie do domku.
Tydzień zleciał zdecydowanie zbyt szybko w doborowym towarzystwie. Po wszystkich kajakach, ogniskach i pieszych wycieczkach nareszcie nadszedł czas na to, aby świętować urodziny zarówno Eryczka jak i Gabrieli. Całe szczęście, że ta dwójka urodziła się na tyle blisko siebie, że imprezy można było połączyć i przyoszczędzić na wszystkim poza prezentami.
A skoro o nich mowa to Gabryśka mogła liczyć na naprawdę śliczną kosmetyczkę, dwa gramy zielska oraz no cóż... maskę gazową. To wszystko wydawało jej się być naprawdę zabawnym pomysłem, który trzeba było zrealizować.
Eric natomiast stał się dumnym posiadaczem kilku akcesoriów do Switcha, żeby mógł chociażby zamienić swoje kontrolery w małe kierownice, gdy będzie z kimś grał w Mario Carts oraz crop top Zespołu ER. Dokładnie. Zespołu ER. Musieli mieć jakieś matching koszulki jako Eric i Erika, a to wydawała się być znakomita okazja do tego, aby mu sprezentować coś podobnego.
- Eryczku... By uchronić świat od dewastacji! - zaczęła podniosłym tonem, zdejmując bluzę, aby ukazać, że ma na sobie taki sam top jak ten sprezentowany przyjacielowi.
Zaraz też stanęła obok niego, aby wspólnie kontynuować ten jakże kultowy tekst, który mieli wspólnie wypowiedzieć ku uciesze zgromadzonej gawiedzi.
- Miłości i prawdzie nie przyznać racji - kontynuowała, opierając się o niego ramieniem i czekając na jego kwestię. - Erika! - zawołała, dając mu szansę na przedstawienie się nim dokończyli swój wyjątkowy pokaz. - Zespół ER walczy w służbie zła!
Naprawdę od dawna chciała to zrobić, a przynajmniej teraz zyskała do tego jak najbardziej korzystną okazję. Nawet Miaurycy zjawił się obok w odpowiednim momencie, aby wydać z siebie głośne miauknięcie. Czego więcej można byłoby chcieć?
Po wręczeniu prezentów przyszedł oczywiście czas na to, aby w pełni rozkręcić imprezę przy drineczkach, blantach oraz wyjątkowo dobrej muzyce. Alkohol płynął litrami, dym wypełniał płuca niemal przez cały czas, a Erika dała się wciągnąć Alexowi na taneczny dream threesome razem z Cassie, bo wpadło mu do łba, że powinni wspólnie zatańczyć coś bardziej skomplikowanego niż układ do Macareny, co mogło się skończyć naprawdę tragicznie ze względu na ich brak większej koordynacji po wypiciu większej ilości drinków.
Oczywiście, nie był to jedyny taniec w jej wykonaniu, bo jeszcze musiała dołączyć się do Gabi i pobujać się z nią do jakiegoś Latina Foreva Becky G czy Norwegian Reggaeton, aby uczcić jakoś ich połowiczne pochodzenie. W każdym razie mogły swobodnie poruszać wspólnie bioderkami i pośpiewać o obserwowaniu fok, szalonym życiu i paleniu kościołów. Cudowna impreza.
Szkoda tylko, że wszystko, co dobre w końcu się kończy. Właśnie z tego względu była niepocieszona, gdy ostatniego dnia obudziła się u boku Cassie w ich wspólnym pokoju. Alex, zrezygnował ze spania między nimi w momencie, gdy już pierwszej nocy Lindberg spierdoliła się koncertowo na głupi ryj, bo ich pan i władca za bardzo się rozpychał na środku łóżka.
Szybkie śniadanko w domku było w zasadzie jedynym na co mogli sobie wspólnie pozwolić nim zaczęli pakować wszystkie swoje manatki. Pożegnała się z kim trzeba i wsiadła do auta razem ze swoim szanownym imiennikiem oraz jego dziewczyną, która w ciągu tego tygodnia awansowała na jedną z jej najlepszych przyjaciółek.
Jason Choi Shereen WinfieldEric Stones Cassandra Wildbird Gabriela R. Blais Alexander Hall
Całe szczęście nie natknęli się na żadnego psychopatycznego mordercę w czasie zwiedzania okolicy i w zasadzie to nawet nie przydarzyło im się nic nadto nieprzyjemnego. Jeśli nie liczyć rzecz jasna tego, że podczas wspinaczki na latarnię morską Lindberg wybrudziła sobie łapę jakimś czarnym smarem po niedawnej konserwacji obiektu. Cholerstwo nie chciało z niej zejść i tylko nim sobie pobrudziła ubrania nim w końcu doszorowała rękę po powrocie do domku.
Tydzień zleciał zdecydowanie zbyt szybko w doborowym towarzystwie. Po wszystkich kajakach, ogniskach i pieszych wycieczkach nareszcie nadszedł czas na to, aby świętować urodziny zarówno Eryczka jak i Gabrieli. Całe szczęście, że ta dwójka urodziła się na tyle blisko siebie, że imprezy można było połączyć i przyoszczędzić na wszystkim poza prezentami.
A skoro o nich mowa to Gabryśka mogła liczyć na naprawdę śliczną kosmetyczkę, dwa gramy zielska oraz no cóż... maskę gazową. To wszystko wydawało jej się być naprawdę zabawnym pomysłem, który trzeba było zrealizować.
Eric natomiast stał się dumnym posiadaczem kilku akcesoriów do Switcha, żeby mógł chociażby zamienić swoje kontrolery w małe kierownice, gdy będzie z kimś grał w Mario Carts oraz crop top Zespołu ER. Dokładnie. Zespołu ER. Musieli mieć jakieś matching koszulki jako Eric i Erika, a to wydawała się być znakomita okazja do tego, aby mu sprezentować coś podobnego.
- Eryczku... By uchronić świat od dewastacji! - zaczęła podniosłym tonem, zdejmując bluzę, aby ukazać, że ma na sobie taki sam top jak ten sprezentowany przyjacielowi.
Zaraz też stanęła obok niego, aby wspólnie kontynuować ten jakże kultowy tekst, który mieli wspólnie wypowiedzieć ku uciesze zgromadzonej gawiedzi.
- Miłości i prawdzie nie przyznać racji - kontynuowała, opierając się o niego ramieniem i czekając na jego kwestię. - Erika! - zawołała, dając mu szansę na przedstawienie się nim dokończyli swój wyjątkowy pokaz. - Zespół ER walczy w służbie zła!
Naprawdę od dawna chciała to zrobić, a przynajmniej teraz zyskała do tego jak najbardziej korzystną okazję. Nawet Miaurycy zjawił się obok w odpowiednim momencie, aby wydać z siebie głośne miauknięcie. Czego więcej można byłoby chcieć?
Po wręczeniu prezentów przyszedł oczywiście czas na to, aby w pełni rozkręcić imprezę przy drineczkach, blantach oraz wyjątkowo dobrej muzyce. Alkohol płynął litrami, dym wypełniał płuca niemal przez cały czas, a Erika dała się wciągnąć Alexowi na taneczny dream threesome razem z Cassie, bo wpadło mu do łba, że powinni wspólnie zatańczyć coś bardziej skomplikowanego niż układ do Macareny, co mogło się skończyć naprawdę tragicznie ze względu na ich brak większej koordynacji po wypiciu większej ilości drinków.
Oczywiście, nie był to jedyny taniec w jej wykonaniu, bo jeszcze musiała dołączyć się do Gabi i pobujać się z nią do jakiegoś Latina Foreva Becky G czy Norwegian Reggaeton, aby uczcić jakoś ich połowiczne pochodzenie. W każdym razie mogły swobodnie poruszać wspólnie bioderkami i pośpiewać o obserwowaniu fok, szalonym życiu i paleniu kościołów. Cudowna impreza.
Szkoda tylko, że wszystko, co dobre w końcu się kończy. Właśnie z tego względu była niepocieszona, gdy ostatniego dnia obudziła się u boku Cassie w ich wspólnym pokoju. Alex, zrezygnował ze spania między nimi w momencie, gdy już pierwszej nocy Lindberg spierdoliła się koncertowo na głupi ryj, bo ich pan i władca za bardzo się rozpychał na środku łóżka.
Szybkie śniadanko w domku było w zasadzie jedynym na co mogli sobie wspólnie pozwolić nim zaczęli pakować wszystkie swoje manatki. Pożegnała się z kim trzeba i wsiadła do auta razem ze swoim szanownym imiennikiem oraz jego dziewczyną, która w ciągu tego tygodnia awansowała na jedną z jej najlepszych przyjaciółek.
Jason Choi Shereen WinfieldEric Stones Cassandra Wildbird Gabriela R. Blais Alexander Hall