Strona 9 z 9

one senator, last chance

: wt wrz 29, 2026 5:00 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa, narkotyki
Madox umiał tańczyć, czuł rytm, chociaż może muzyka, która leciała na parkiecie w Shadow różniła się od tej, która na codzień gościła w Emptiness, ale i tak umiał poprowadzić kobietę. Umiał sprawić, żeby zakręciła się na nim, na ciemnym spojrzeniu, tej bliskości i zapachu jego perfum. Aurelia też chyba się na tym zafiksowała. Szkoda tylko, że Noriega zamiast patrzeć na nią, to znowu gapił się na swoją żonę, kiedy Jake szarpnął ją do siebie, kiedy odwrócił do siebie przodem.
Kurwa.
Zepsuje to. Zaraz go popierdoli. Przecież on tego nie wytrzyma, tego, że ten gnojek sobie pozwalał, a Pilar... też mu pozwalała.

I może nawet Madox ruszyłby się z miejsca? Wyrwał do Pilar, pierdolnął Jake'a i wyprowadził stąd swoją żonę, ale Aurelia zaciskała już palce na jego pasku schodząc na nogach niżej, a Noriega poprowadził ją w dół, zadzierając jej głowę do góry, układając palce na jej podbródku. Dziewczyna patrzyła na niego z dołu wbijając paznokcie w jego udo i Madox na moment zawiesił na niej czarne spojrzenie, sięgnął do jej włosów, przerzucając je jej przez ramię. A zaraz... szarpnął ją do siebie, tak, że znowu wpadła mu w ramiona.
- Powinnaś... - zaczął i może chciał ją odesłać do Jake'a? Sam iść mu wpierdolić? A przede wszystkim wyszarpnąć z jego ramion Pilar.
Bo jego żona znowu łasiła się do chłopaka, ocierała się o niego jak dzika kotka. Sunęła paznokciami po jego szyi, a on. No kurwa gdzie te łapy?
Noriega się szarpnął. Spierdoliłby. Spalił misję. I chuj z tym.
Ale Aurelia zacisnęła palce na jego koszulce, wsunęła je pod materiał, przesunęła nimi po jego brzuchu, długimi paznokciami i chłodnymi opuszkami, które kontrastowały z jego gorącą skórą, a zaraz powiedziała to, że wie jak dopierdolić Lunie.
Ciekawe jak? Bo Noriedze to akurat było łatwo, wystarczyło postawić jego żonę przed jakimś dzieciakiem, który się do niej dobierał, a jego krew zalewała.
- Jak? - powtórzył spoglądając na Aurelię.
Dziewczyna spuściła spojrzenie, zawahała się. A Madox sięgnął do jej policzka, musnął gładką skórę wytatuowanymi palcami, oparł je na jej brodzie - nie będzie wiedział, że to ty go zdradziłaś, obie... - nie dokończył, bo Pilar zdzieliła chłopaka w twarz, a potem się od niego odsunęła, ruszyła przed siebie i Noriega też przez moment chciał się do niej wyrwać. Wypuścił ciężko powietrze z płuc, aż połaskotało odkryte ramiona Aurelii. Miał teraz odpuścić? Kiedy był już tak blisko?
- Obiecuję ci, że o niczym się nie dowie - ciemne oczy wbił w te zielone, błyszczące Aurelii, a kciukiem sięgnął do jej pełnych, gorących warg - o niczym - powtórzył. A Aurelia westchnęła i znowu złapała go za koszulkę, tym razem ściągając z parkietu. Madox jeszcze obejrzał się za Pilar. Powinien jej pilnować. I znowu był między pierdolonym młotem, a kowadłem, z jednej strony miał Aurelię, która mogła mu powiedzieć coś ciekawego. Z drugiej... jego żonę. Widział jak szła w kierunku łazienek.
Chciał iść za nią...
- Znasz Rodrigo? - zapytała Aurelia, kiedy szarpnęła go za sobą mocniej, a on jeszcze się ociągał starając się spojrzeć za Pilar.
Nie no kurwa, skoro chciała mu zdradzić coś na temat Rodriego, który zabił Sombrę, no to przecież nie mógł tego przepuścić.
- Znam - rzucił i dał się pociągnąć brunetce na bok, zawiesił spojrzenie na jej oczach - co z nim? - dopytał, i znowu ją zaczepiał jego wytatuowana dłoń błądziła po jej udzie na granicy materiału jej sukienki.
- Tatuś uważa, że jest już niepotrzebny, chce... - Aurelia urwała, ale Madox pochylił się nad nią, jego oddech zagrał na jej szyi, na wrażliwym miejsce za jej uchem.
- Co? - zapytał znowu. Musiała mu powiedzieć.
- Chce go wrobić, a potem stąd wyjechać, ale ja nie chcę, mam tutaj całe życie, przyjaciół i... - zacisnęła palce na materiale jego koszulki przyciągając go do siebie, jej pełne usta zawisły tuż przy tych jego, tylko wtedy jak na zawołanie pojawiła się Kristin. Jej przyjaciółka.
- Aura widziałaś? Ta laska strzeliła Jake'a w twarz... Powiedział, że jej za to odpłaci, trzeba go pocieszyć, co myślisz? - zagadała Kristin, a Madox się odsunął jakby dawał jej do tego wolną rękę, tylko, że blondynka patrzyła się już na niego. Chyba myślała, że jej przyjaciółka pójdzie do Jake'a, a wtedy Madox będzie jej.
Tylko, że Aurelia nie zamierzała chyba go sobie teraz odpuścić.

Jake też nie zamierzał, bo kilka minut później ruszył za Pilar w kierunku łazienek, wszedł do środka. Do damskiej, kilka dziewczyn popatrzyło na niego, ale Jake pokazał im drzwi. Sam też był już chyba naćpany, źrenice miał powiększone, pociągał nosem. A kiedy Pilar wyszła z jednej z kabin, nie pozwolił jej zareagować, tylko wepchnął ją z powrotem do środka, zakneblował jej usta dłonią, dociskając ją do ściany.
- No i co suko? Chyba jednak dasz mi się... - nie dokończył, bo drzwi od łazienek otworzyły się z hukiem i uderzyły o ścianę. A potem Jake i Pilar mogli słyszeć mieszające się ze sobą głosy Aurelii, Kristin i Madoxa. Jakieś westchnienia i jęki. Przyspieszone oddechy.
- Czekaj, jest kurewsko gorąca... - rzucił Noriega i zaraz dało się słyszeć, że szarpnęli drzwi kabiny obok.
Któraś z dziewczyn jęknęła. Coś pierdolnęło w ściankę kabiny, w której znajdowali się Jake i Pilar.
- Daj spokój, przeleć mnie w końcu... - prosiła się Kristin.
- Nie, najpierw ona... - warknął Madox, a Aurelia pisnęła. Strzeliła klapa od kibla. A potem słychać było szum wody z kranu. Jakieś koronkowe stringi wylądowały na podłodze walających się między kabinami.
- Co ty ku... - zaczął Madox, ale zaraz znowu odezwała się Kristin.
- Zamknij się i zrób to w końcu! - już się nie prosiła, tylko mu kazała, znowu coś walnęła w ściankę dzielącą obie kabiny. I to chyba tym razem był Madox, bo aż stęknął, ale zaraz Aurelia znowu jęknęła.
- Auri... Patrz na mnie... - odezwał się Noriega.
- Nic jej nie będzie... - rzuciła Kristin, ale zaraz pisnęła, a Madox wylądował na kolanach. Jake trochę się zmieszał i Pilar mogła zareagować, spacyfikować go. Bo w zasadzie oprócz tego, że chłopak był naćpany i przez to pobudzony, to nie miał wcale pojęcia o tym jak ją trzymać. Mogła go pewnie rozłożyć na łopatki jednym ciosem.
A kiedy to zrobiła, kiedy zajrzała do kabiny obok, to jej oczom ukazał się popierdolony obrazek. Bo Aurelia siedziała na kiblu ledwo przytomna, Madox klęczał przed nią zaglądając w jej wypierdolone w kosmos oczy, przesuwając palcami po jej twarzy.
- Aura kurwa, nie odpływaj... - nawijał do niej, a rozochocona, napalona Kristin prawie robiła sobie dobrze opierając się o ścianę obok nich.
Chyba niepotrzebnie zajebali ten zajebisty temat. Madox liczył chyba na to, że jeszcze bardziej rozwiąże język Aurelii, sam właściwie niewiele poczuł. Kristin za to była nakręcona do granic możliwości, a córka Luny... kurwa, żebym im tu tylko nie zeszła.

¿Qué carajo está pasando aquí? 🥵❤️‍🔥🫣

one senator, last chance

: wt wrz 29, 2026 9:38 pm
autor: Pilar Noriega
trigger warning
przekleństwa, narkotyki, agresja
Dziwnie jej było.
Nogi miała nienaturalnie miękkie, a klubowe światła rozciągały się przed oczami, jakby nagle nabawiła się astygmatyzmu. Serce również waliło nieodpowienio. Miała wrażenie, że wyjątkowo nierówno. Raz szybciej, raz wolniej, jakby samo nie umiało się zdecydować, co chciało robić. Nie miała pojęcia, co za prochy Jake wtarł jej do nosa, ale zdecydowanie nie był to cukier puder.
Czuła, że powoli traci grunt, dlatego od razu skierowała się do łazienki. Potrzebowała oblać się zimną wodą, wyciszyć na moment głowę i przy okazji dać znać Noriedze, że kiedy tylko skończy to ją stamtąd odebrał. Telefon chłopaka, który zawędziła, od razu wcisnęła do tylnej kieszeni, tuż obok swojego i całe szczęście, bo zaraz ktoś trącił ją ramieniem i gdyby tylko Pilar nie miała obu rąk wolnych, to pewnie zawodowo stoczyłaby się ze schodów. Zamiast tego ostatkami samokontroli przytrzymała się barierki i zeszła w dół do toalet.
Kilka postaci stało przy lustrze, kobiety, dyskutowały o czymś energicznie, a ona nawet nie była w stanie zobaczyć dokładnie ich twarzy. Obraz się jej zamazywał. Kurwa.
Ogarnij się
.
Próbowała przywołać się do porządku. Złapać większe oddechy, oczyścić głowę. Przecież nie mogła wziąć tego aż tak dużo, skoro prochy jedynie musnęły jej nos. Czuła, jak robi jej się cieplo. Jak skóra zaczyna palić, a rany które miała na nogach sprawiały wrażenie, jakby właśnie się otworzyły, a ciepła krew sączyła z nich na dobre, zalewając buty. Chwiejnie podeszła do umywalki. Dwie próby zajęło jej nim odkręciła wodę i ochlapała sobie twarz. Było nieco lepiej, ale wciąż ciężko. Uniosła głowę, gotowa może po prosić któraś z dziewczyn, żeby poszła po jej męża na parkiet, wyjaśnić jak wyglądał, ale wtedy drzwi od łazienki trzasnęły, a ona w odbiciu lustra zobaczyła, jak dziewczyny nagle wychodzą. Wszystkie. Co do kurwa jednej.
A potem poczuła już tylko szarpnięcie.
Męska dłoń zacisnęła się mocno na jej ramieniu, wciągając do jednej z kabin.
I może gdyby to była pierwsza taka sytuacja, gdyby była trzeźwa… może wtedy zareagowałaby inaczej, jednak w momencie, gdy Jake przycisnął ją do ściany, Pilar momentalnie przypomniała sobie o Daltonie. O tym jak sprzedał jej w drinku tabletkę gwałtu. Wtedy też skończyła w łazience, pisząc do Madoxa i pojawił się on. Wyszarpał ją i zabrał do hostelu, a potem było już tylko gorzej… Samo wspomnienie przyprawiło ją o gęsią skórkę. Aż kurwa momentalnie oprzytomniała.
— Spierdalaj — warknęła, próbując mu się wyrwać, jednak na tamten moment to on miał więcej siły. Ona wciąż czuła się chwiejna, mało stabilna, a do tego serce waliło jej jak oszalałe. Ciało wyczuwało zagrożenie, całe się spinając. Nie było nawet kurwa opcji, że pozwoli sobie na powtórkę z rozrywki.
— Nakręciłaś mnie i sobie poszłaś? — warknął Jake, wdzierając się kolanem między jej nogi i dociskając się jeszcze bardziej do ciała Pilar. — Zapłacisz mi za to — dodał, gotowy sięgnąć do zapięcia jej spodni. Nawet szarpnął za duży guzik, tylko wtedy drzwi do łazienki znowu trzasnęły z hukiem, a w pomieszczeniu wybrzmiał stukot szpilek i głośne rozmowy.
Jake może i z początku nie poznał głosu swoich koleżanek, za to Pilar bez problemu poznała ten należący do jej męża. Najbana, naćpana czy nawet w pół przytomna by go poznała. Znała ta barwę na pamięć, śniła o niej po nocach i tęskniła, gdy był daleko. Cała się spięła, a jej ciemne spojrzenie odnalazł oto zielone Jake’a. Otworzyła usta, łapiąc powietrze.
— Mad… — tylko tyle zdążyła z siebie wydusić, nim chłopak nie zakneblował jej ust. Noriega mógł nie słyszeć nawet tych trzech liter, bo po ich stronie ktoś kopnął w kabinę, a potem ktoś inny gadał o pieprzeniu. Pewnie gdyby Pilar nie była właśnie poddawana próbie gwałtu, to przejęłaby się tym jak dwuznacznie brzmiała tamta rozmowa, jednak nie miała na to mocy przerobowych we własnym ciele. Zdążyła jedynie pierdolnąć butem w ściankę, ale to chyba też gówno dało. Jake docisnął rękę jeszcze mocniej do jej twarzy i chociaż bolała ją już cała szczęka, był to też moment, w którym facet tak skupił się na kneblowaniu swojej ofiary, że nawet nie zwrócił uwagi, że zwolnił uścisk na drugiej. I dokładnie w tamtym momencie, gdy Madox kazał Auri na siebie spojrzeć, Pilar sięgnęła w dół po pierwszą, lepszą rzecz, jaką była w stanie złapać i się zamachnęła.
Upierdolone jakimś gównem berło toaletowe, całe przemoczone, wyleciało w powietrze i wylądowało prosto na twarzy gówniarza. Woda chlapnęła tez na nią, ale Pilar nawet się nie przejęła. Docisnęła to jeszcze mocniej do twarzy chłopaka, a on… nie miał szans. Od razu odskoczył z głośnym kurwa na ustach i jeszcze pchnięty przez Pilar, poleciał do szpary pomiędzy kiblem a ścianką kabiny. Noriega wyrwała się do przodu, wypadając przez drzwi i od razu szarpiąc za te od kabiny obok.
— Madox! — tylko tyle zdążyła powiedzieć, zataczając się przy drzwiczkach, nim Jake nie wyleciał za nią.
— Ty pierdolona suko!! — krzyknął głośno, od razu szarpiąc ją za włosy do tyłu, wyciągając ją z kabiny. — Zapłacisz mi za to — odgroził się, sprawiając, że Pilar momentalnie wylądowała na chłodnych kafelkach. Głową huknęła o umywalkę i na moment ją przymroczyło pewnie miała flashbacki z Aaronem. W amoku sięgnęła do góry, wplatając palce we włosy i całe szczęście nie było tam żadnej cieczy. Czyli chociaż łeb cały. Ale czy można było powiedzieć to samo o Jake’u?

:lepa:

one senator, last chance

: wt wrz 29, 2026 10:58 pm
autor: Madox A. Noriega
trigger warning
przekleństwa
Kiedy Jake poszedł za Pilar, a Aurelia ściągnęła z parkietu Noriegę, kiedy zaczęła mu opowiadać o Rodrigo, a potem nagle obok nich pojawiła się Kristin, to... zaraz dołączył też William.
A potem wszystko potoczyło się szybko, chłopak sypał grube kreski na jakimś stoliku w rogu sali, poczęstował ich. Pierwsza walnęła Aurelia, która chyba chciała zaimponować Noriedze i wszystko zapodała na jedną dziurkę, od razu powachlowała się ręką, potem Kristin, która podzieliła sobie na dwie, zostawiła odrobinę. Jako trzeci Madox... Jak zwykle kurwa bardzo rozważnie wciągając coś, czego wcale nie znał. Nie miał pojęcia co to było, poczuł w nosie tą chemiczną woń, zdrętwiało mu podniebienie, a potem od razu zrobiło się ciepło, serce ruszyło, zwalniało i waliło szaleńczo, jakby chciało wyczuć odpowiedni rytm. Madox już wiedział czego się spodziewać, William zdecydowanie też, bo zaraz zaczął dostawiać się do Kristin. Tylko blondynka bardziej zainteresowana była Noriegą, sięgała gdzieś do jego karku, zaczepiała jego warkoczyki, podwijała materiał białej koszulki.
Problem jednak stanowiła Aurelia, która wcale, a wcale nie bawiła się dobrze. Oczy miała całe czarne, policzki czerwone, oddech szybki, a serce nie chciało jej się uspokoić. No i przecież, że Madox od razu to wychwycił, miał do takich rzeczy nosa, oko... Ile to już razy Williama wyciągał z bad tripa, albo nawet swoją żonę.
Pomyślał o Pilar, ale zamiast tego zaraz nawijał do Aurelii.
- Hej, wszystko okej? Aurelia... Słyszysz mnie? - nie kontaktowała, łapała w usta łapczywie powietrze, jakby nie potrafiła złapać tchu - chodź - najpierw Noriega chciał ją wyprowadzić na zewnątrz, ale coś go podkusiło, coś go tchnęło i ruszył w kierunku łazienek. Schodkami w dół. Aurelia wisiała mu na ramieniu - Aura kurwa... - dotknął jej policzka, była gorąca. Kurewsko. Kristin poszła za nimi, ale zamiast zająć się przyjaciółką, to ona cały czas dopierdalała się do Madoxa.
Wpadli do kibla, drzwi pierdolnęły o ścianę, Kristin jeszcze jęknęła imię przyjaciółki szarpiąc ją za rękę.
- Czekaj, jest kurewsko gorąca - palce Noriegi znowu przesunęły się po policzku Aurelii, była rozpalona, co nie znaczyło nic dobrego. Za dużo zajebała, Madox to wiedział, ale Kristin jęczała.
- Daj spokój, przeleć mnie w końcu - Noriega spojrzał na nią jak na wariatkę.
- Nie, najpierw ona... - musi się schłodzić, to chciał powiedzieć, ale Aurelia jęknęła i złapała na moment jego spojrzenie, więc Madox szarpnął ją do kabiny, posadził ją na kiblu, odkręcił wodę i umoczył kilka ręczniczków, żeby oprzeć je na karku brunetki. Dotknął jej policzka mokrą, zimną dłonią, ale wtedy Kristin... ściągnęła z siebie majtki, zrzuciła je na podłogę, a zaraz szarpnęła Madoxa, pchnęła go na ścianę, aż wypuścił ciężko powietrze z płuc.
- Co ty ku... - kurwa robisz?, nie dokończył, bo Kristin znowu się do niego dostawiała. Aurelia jęknęła, a Madox wylądował przy niej na kolanach...
A potem usłyszeli to zamieszanie obok, metalowa szczota od kibla uderzyła o posadzkę, a potem do Noriegi dotarło jego imię. Kurwa. Przecież to Madox poznałby wszędzie. Zaraz poderwał się z ziemi, a Aurelia osunęła się lekko opierając łokcie na kolanach. Kristin dopiero się ruszyła, żeby ją przytrzymać. A Madox od razu skoczył do Jake'a, powalił go na ziemię jednym pchnięciem, chociaż chłopak jeszcze mu się szarpnął, ale szybko przestał, kiedy Noriega wbił mu kolano w brzuch, a łokciem wyjebał prosto w skroń. A później środkiem dłoni w nos. Mocno. Tak, że Jake od razu złapał się za nos. Jeszcze może by mu poprawił.
- Leż kurwa! - warknął Noriega, kiedy chłopak próbował się podnieść. Madox poderwał się do góry, zamachnął i prawie sprzedał dzieciakowi kopa, aż musiał odskoczyć, bo mało brakowało. Skopałby go. Ale leżał... posłuchał się go. A Madox zaraz klęczał przy Pilar, wplatał palce w jej ciemne kosmyki i przesuwał nimi po jej głowie. Czarne spojrzenie wbił w jej błyszczące, duże oczy. Za duże.
- Wszystko okej? Jesteś cała? Pilar... - nawijał jej. Powinien za nią iść od razu, a nie znikać z Aurelią. No bo kurwa, przecież jego żona była dla niego najważniejsza. Posadził ją na podłodze - zrobił ci coś? - zapytał jeszcze, ale Jake już przestał się słuchać i zbierał się z ziemi, krew poszła mu z nosa, ale tylko trochę.
- Nawet jej nie dotknąłem, to ona się do mnie dostawiała... Szmata - Madox chciał do tego podejść na spokojnie, tylko go troszeczkę postraszyć, walnąć raz i sobie odpuścić, jak na dorosłego, odpowiedzialnego człowieka przystało...
Ta. Szkoda, że on taki nie był. Wcale. Znowu się poderwał i złapał Jake'a za fraki, przycisnął go do ściany kibla, tak, jak on wcześniej przyciskał Panią Noriega, tylko Madox zrobił to tak, że nawet pomimo tego, że chłopak się szarpał, to nie mógł się uwolnić.
- Co powiedziałeś? Jak ją nazwałeś? - syknął przez zęby i szarpnął Jake'a do siebie, a potem znowu go pchnął tak, że chłopak wyjebał potylicą w ścianę. A Madox poprawił łokciem, łeb dzieciaka odbił się znowu od płytek.
- Ja... - zaczął Jake, a Madox docisnął go do ściany za gardło.
- Masz ją kurwa przeprosić, albo rozpierdolę ci łeb - warknął Noriega i już tym razem szarpał Jake'a w dół. Na kolana, przed Pilar, jak to miał w zwyczaju, trzymał go za łeb. I może dzieciak nawet by przeprosił, tylko...
Zawsze w tych momentach coś musiało się wypierdolić. Nie Jake, bo on nie miał z Noriegą szans. Nie wyrwałby mu się, gotowy był już przepraszać Pilar na kolanach, jego zielone spojrzenie podniosło się na jej twarz.
- Prze... - zaczął, ale wtedy Kristin pisnęła.
- Jezu Aura! - Aurelia zjechała już z kibla na podłogę, była cała blada... A jeszcze przed chwilą czerwona i gorąca. A teraz jakby odpłynęła z niej cała krew. Kiepsko to wyglądało.
Kurwa.

:kop: