La Palma
: ndz mar 15, 2026 1:56 pm
William N. Patel-Noriega
— Jedno to bycie z facetem — stwierdziła poważnym tonem Charlotte — a drugie to bycie zapinanym przez kobietę z fiutem. W tym zestawieniu ty przegrywasz — parsknęła uroczym śmiechem. O ile wcześniej mogłaby być dla niego złośliwa, tak teraz dała spokój. Prawda była taka, że z ich dwójki, to William został postawiony w gorszej pozycji, a jej nawet sprawiało to delikatną przyjemność. Chociaż w tym gównie byli razem. Na jej twarzy wymalował się przeuroczy uśmiech. Potrafiła być groźna i dać w kość Patelowi. Powoli uczyła się, co mogłoby go zaboleć.
Zaraz strzela kolejnymi porcjami pantenolu i zaczyna go powoli delikatnie nim smarować. Może gdyby nie ten pyskaty ton byłaby w stanie mu zaufać w pełni. Może wtedy kocie ruchy dałyby radę? Tylko w jej głowie cały czas wybrzmiewało jedno, nie obieca jej wierności.
— Kolejny prezent, który ode mnie dostaniesz, to ładne bokserki. Twoje latawice będą zadowolone — przecież nie ona. W życiu nie trafi z nim do łóżka. Dobra, trafiła już drugi raz, ale cały czas granica ubrań dla nich istniała — jak się wchłonie, to możesz wrócić do siebie — wymruczała, rozsmarowując mu lek po całej klatce piersiowej. Cały czas wpatrywała mu się w oczy. Ciało Patela wręcz ją parzyło, nie tylko mentalnie przez dreszcze przechodzące po jej ciele, ale przede wszystkim fizycznie. — sama się posmaruje. Sprawdzimy nasz horoskop na resztę wyjazdu? — stwierdziła, kładąc na jego dłoni własną dłoń. W Lottcie walczyły dwa wilki. Jeden z nich chciała, by ją tam trzymał, przesunął wyżej, z drugiej... miał gacie w kolorze khaki.
Faktycznie przeglądali horoskopy w łóżku, próbując zgadnąć kolejne wydarzenia na La Palma. Coraz bardziej poruszało to jej serce. Wspólne przygody, wspomnienia powodowały, że nić przywiązania między nimi stawała się coraz mocniejsza. W końcu zaczęli rozmawiać na inne tematy, aż William nie zasnął. Przez krótki moment Lotte się w niego wpatrywała z ciekawością. Sama nie wiedziała, co ją podkusiło, ale złożyła na jego policzku krótkiego, czułego buziaka. Faktycznie, przepadła.
Poranek był standardowy. Kolejna wojna o gazy, kolejne śniadanie z podejrzanym spojrzeniem Helgi oraz Adolfa. Na sam koniec krótkie oświadczenie Lotty: dzisiaj nigdzie nie jedziemy, twoja skóra musi odpocząć. Chociaż jeszcze przed śniadaniem czekała na niego kolejna porcja pantenolu, a po śniadaniu nałożyła mu sporo kremu do opalania. Irytowało ją, jak nieodpowiedzialny był, ale już niedługo czerwień zamieni się w brąz.
Tak umówili się na basenie. Lotte leżała na leżaku w czerwonym bikini, ukrytym pod delikatną, prześwitującą narzutką ze słomianym kapeluszem na głowie. Dzień odpoczynku, poświęciła się w całości czytaniu kryminału, popijając sobie chłodne piwo i czekała naWilla katastrofę.
— Jedno to bycie z facetem — stwierdziła poważnym tonem Charlotte — a drugie to bycie zapinanym przez kobietę z fiutem. W tym zestawieniu ty przegrywasz — parsknęła uroczym śmiechem. O ile wcześniej mogłaby być dla niego złośliwa, tak teraz dała spokój. Prawda była taka, że z ich dwójki, to William został postawiony w gorszej pozycji, a jej nawet sprawiało to delikatną przyjemność. Chociaż w tym gównie byli razem. Na jej twarzy wymalował się przeuroczy uśmiech. Potrafiła być groźna i dać w kość Patelowi. Powoli uczyła się, co mogłoby go zaboleć.
Zaraz strzela kolejnymi porcjami pantenolu i zaczyna go powoli delikatnie nim smarować. Może gdyby nie ten pyskaty ton byłaby w stanie mu zaufać w pełni. Może wtedy kocie ruchy dałyby radę? Tylko w jej głowie cały czas wybrzmiewało jedno, nie obieca jej wierności.
— Kolejny prezent, który ode mnie dostaniesz, to ładne bokserki. Twoje latawice będą zadowolone — przecież nie ona. W życiu nie trafi z nim do łóżka. Dobra, trafiła już drugi raz, ale cały czas granica ubrań dla nich istniała — jak się wchłonie, to możesz wrócić do siebie — wymruczała, rozsmarowując mu lek po całej klatce piersiowej. Cały czas wpatrywała mu się w oczy. Ciało Patela wręcz ją parzyło, nie tylko mentalnie przez dreszcze przechodzące po jej ciele, ale przede wszystkim fizycznie. — sama się posmaruje. Sprawdzimy nasz horoskop na resztę wyjazdu? — stwierdziła, kładąc na jego dłoni własną dłoń. W Lottcie walczyły dwa wilki. Jeden z nich chciała, by ją tam trzymał, przesunął wyżej, z drugiej... miał gacie w kolorze khaki.
Faktycznie przeglądali horoskopy w łóżku, próbując zgadnąć kolejne wydarzenia na La Palma. Coraz bardziej poruszało to jej serce. Wspólne przygody, wspomnienia powodowały, że nić przywiązania między nimi stawała się coraz mocniejsza. W końcu zaczęli rozmawiać na inne tematy, aż William nie zasnął. Przez krótki moment Lotte się w niego wpatrywała z ciekawością. Sama nie wiedziała, co ją podkusiło, ale złożyła na jego policzku krótkiego, czułego buziaka. Faktycznie, przepadła.
Poranek był standardowy. Kolejna wojna o gazy, kolejne śniadanie z podejrzanym spojrzeniem Helgi oraz Adolfa. Na sam koniec krótkie oświadczenie Lotty: dzisiaj nigdzie nie jedziemy, twoja skóra musi odpocząć. Chociaż jeszcze przed śniadaniem czekała na niego kolejna porcja pantenolu, a po śniadaniu nałożyła mu sporo kremu do opalania. Irytowało ją, jak nieodpowiedzialny był, ale już niedługo czerwień zamieni się w brąz.
Tak umówili się na basenie. Lotte leżała na leżaku w czerwonym bikini, ukrytym pod delikatną, prześwitującą narzutką ze słomianym kapeluszem na głowie. Dzień odpoczynku, poświęciła się w całości czytaniu kryminału, popijając sobie chłodne piwo i czekała na