kiss me until my lips fall off
: wt maja 26, 2026 3:41 pm
Tym razem nie była na tyle pijana, aby być zazdrosną o swoją namalowaną kopię. Mogły współistnieć w jednej przestrzeni i dzielić się uwagą River. Zresztą chyba te kilka drinków na dobre zdążyło wyparować z jej organizmu. Jeśli coś inne mogło ją odurzać to wyłącznie obecność artystki, która działała na nią jak nikt inny. Nie powinna jednak pozwalać na to, aby dziewczyna była aż tak rozpieszczona i zdawała sobie z tego sprawę... Choć na to chyba było już nieco za późno.
Mogłyby pewnie spędzić czas w jakiś normalny sposób: pójść do kina, posiedzieć w barze bez dobierania się do siebie czy zrobić milion innych durnych rzeczy, które ludzie robili, aby po prostu być razem. Z nimi wszystko musiało być intensywne i sprowadzać się do jednego: dzikiego seksu, który był w stanie rozładować wszelkie emocje i dostarczyć River nowych inspiracji do tworzenia dzieł, które niekoniecznie nadawały się na widok publiczny.
- To mamy z tobą coś wspólnego - odpowiedziała, nie zamierzając pozostawać jej dłużną.
Czuła na sobie jej uważne i analizujące spojrzenie. Wiedziała, że Cross podziwia swoje dzieło, które powstało na jej skórze. Krótkie pociągnięcia pędza zastępowały tam tworzące niemniej ostre linie zadrapania, a jedyną farbą, która tworzyła poszczególne barwne plamy była rozlewająca się pod skórą krew z uszkodzonych naczyń. Zdecydowanie River potrafiła pracować z różnymi materiałami.
Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy tylko River przyznała jej rację odnośnie obrazu. Na pewno pomogła jej uzyskać nieco lepszą perspektywę i wczuć się w rolę swojej modelki. Taka zmiana punktu widzenia musiała być w pewien sposób odżywcza.
Coraz łatwiej przychodziło im inicjowanie bliskości, która powoli wydawała się naturalna. Czemu miałyby sobie odmawiać tych drobnych gestów? W końcu one również były cholernie przyjemne. Zwłaszcza gdy miały za sobą pewne dużo intensywniejsze doznania.
Mruknęła z zadowoleniem, gdy tylko zauważyła jak River zaczyna jej poświęcać coraz więcej uwagi. Nie mogła powiedzieć, żeby się za tym stęskniła skoro od długiego czasu miała wrażenia jakby znajdowała się w samym centrum wszechświata swojej artystki. Taka już była rola muzy. Lekko zadrżała zarówno pod wpływem zimniejszego podmuchu wiatru jak i dotyku w miejscu, gdzie znajdowało się najdotkliwsze oparzenie.
- Wspominałaś już. Daj znać jak już go skończysz... Albo jeśli utkniesz i będziesz potrzebowała pomocy - zaproponowała, starając nie dać się rozproszyć przez ten delikatny dotyk, którym obdarzała ją w tym momencie Cross.
Chyba nie była jeszcze w stanie w pełni przywyknąć do faktu, że rysowniczka obdarzała ją taką delikatnością jakby naprawdę mogła się nasycić jedynie wodzeniem palcami po jej skórze i nie potrzebowała niczego więcej. Coraz częściej miała wrażenie jakby kawałek po kawałku wszystko zaczynało wykraczać poza nienawistny lub kreatywny seks.
- Och, czyli puszczasz mnie wolno? - zapytała zaczepnie.
Wciąż nie ruszała się z miejsca. Nie kiedy River wciąż trzymała w dłoniach jej nadgarstki, najwyraźniej, sprawdzając ślady na jej nadgarstkach jakby chciała się upewnić, że są prawdziwe.
River Cross
Mogłyby pewnie spędzić czas w jakiś normalny sposób: pójść do kina, posiedzieć w barze bez dobierania się do siebie czy zrobić milion innych durnych rzeczy, które ludzie robili, aby po prostu być razem. Z nimi wszystko musiało być intensywne i sprowadzać się do jednego: dzikiego seksu, który był w stanie rozładować wszelkie emocje i dostarczyć River nowych inspiracji do tworzenia dzieł, które niekoniecznie nadawały się na widok publiczny.
- To mamy z tobą coś wspólnego - odpowiedziała, nie zamierzając pozostawać jej dłużną.
Czuła na sobie jej uważne i analizujące spojrzenie. Wiedziała, że Cross podziwia swoje dzieło, które powstało na jej skórze. Krótkie pociągnięcia pędza zastępowały tam tworzące niemniej ostre linie zadrapania, a jedyną farbą, która tworzyła poszczególne barwne plamy była rozlewająca się pod skórą krew z uszkodzonych naczyń. Zdecydowanie River potrafiła pracować z różnymi materiałami.
Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy tylko River przyznała jej rację odnośnie obrazu. Na pewno pomogła jej uzyskać nieco lepszą perspektywę i wczuć się w rolę swojej modelki. Taka zmiana punktu widzenia musiała być w pewien sposób odżywcza.
Coraz łatwiej przychodziło im inicjowanie bliskości, która powoli wydawała się naturalna. Czemu miałyby sobie odmawiać tych drobnych gestów? W końcu one również były cholernie przyjemne. Zwłaszcza gdy miały za sobą pewne dużo intensywniejsze doznania.
Mruknęła z zadowoleniem, gdy tylko zauważyła jak River zaczyna jej poświęcać coraz więcej uwagi. Nie mogła powiedzieć, żeby się za tym stęskniła skoro od długiego czasu miała wrażenia jakby znajdowała się w samym centrum wszechświata swojej artystki. Taka już była rola muzy. Lekko zadrżała zarówno pod wpływem zimniejszego podmuchu wiatru jak i dotyku w miejscu, gdzie znajdowało się najdotkliwsze oparzenie.
- Wspominałaś już. Daj znać jak już go skończysz... Albo jeśli utkniesz i będziesz potrzebowała pomocy - zaproponowała, starając nie dać się rozproszyć przez ten delikatny dotyk, którym obdarzała ją w tym momencie Cross.
Chyba nie była jeszcze w stanie w pełni przywyknąć do faktu, że rysowniczka obdarzała ją taką delikatnością jakby naprawdę mogła się nasycić jedynie wodzeniem palcami po jej skórze i nie potrzebowała niczego więcej. Coraz częściej miała wrażenie jakby kawałek po kawałku wszystko zaczynało wykraczać poza nienawistny lub kreatywny seks.
- Och, czyli puszczasz mnie wolno? - zapytała zaczepnie.
Wciąż nie ruszała się z miejsca. Nie kiedy River wciąż trzymała w dłoniach jej nadgarstki, najwyraźniej, sprawdzając ślady na jej nadgarstkach jakby chciała się upewnić, że są prawdziwe.
River Cross