sneaky sneaky
: ndz sty 04, 2026 11:22 pm
Gdy się z nim rozstała i weszła do domu, poczuła na sobie uważne spojrzenie cioci, która jako pierwsza odnotowała jej obecność. Nie powiedziała jednak nic, nie rzuciła żadną głupią uwagą, ale już po samym sposobie, w jaki spoglądała na Soojin, dziewczyna czuła się jak kryminalista. Nie było to jednak głęboko złe odczucie, bo tez nie miała na sobie żadnej ciężkiej, nieodżałowanej winy. Nie wstydziła się tego spotkania, ale jedyne czego chciała teraz uniknąć to pytań. I to nie dlatego, że byłyby niewygodne; ale przez to, że wolała nie szukać teraz wymówki, która usprawiedliwiłaby to, że Hunter nie wszedł do środka się przywitać, skoro wrócił do Toronto z Seulu, szybciej niż planowała.
Przecież powiedziała, że nie zaprosi go na święta, bo wyjechał.
Wymieniła się więc tylko spojrzeniem z ciotką, która nic nie powiedziała, a potem przeszła do kuchni, podtrzymując poprzednią wersję, którą przyjęła do nieplanowanego wyjścia w trakcie przygotowań. Soojin coraz więcej ściemniała, kiedyś nigdy by nie skłamała, ani nie mijała się z prawdą wprost, wobec autorytetu jakim był rodzic. A teraz? Teraz zyskiwała trochę cech Huntera. Niekoniecznie tych dobrych.
Uwijała się razem z kobietami, doprowadzając proces przygotowań jedzenia na święta praktycznie do samego końca, na drugi dzień zostawiając wszystko to, czego nie dało się zrobić z wyprzedzeniem.
Powiedziała, że posprząta kuchnię, widząc jak zmęczona jest mama. Sama też była wykończona, ale ona przynajmniej miała w tym wszystkim miłą przerwę.
Odesłała jednak kobiety na górę, do sypialni, a sama zajęła się porządkowaniem pomieszczenia po ich kuchennych rewolucjach. Było to także zagranie taktyczne, bo zwalniając je z tej czynności sprawiła, że szybciej poszły się położyć. Ergo – prawdopodobnie szybciej zasną, a ona jeszcze miała trochę czasu, aby upewnić się, że nikt już nie zejdzie na dół.
Gdzieś pod koniec sprzątania, może przed godziną drugą w nocy, napisała do Huntera SMS-a z pytaniem czy śpi. Co w zasadzie samym w sobie było potwierdzeniem, że teren jest czysty. Wykorzystała czas, jaki jeszcze jej został przed jego przyjściem na dokończenie sprzątania, zabranie kilku przekąsek na górę – tak na wszelki wypadek, gdyby miał być głodny, i szybki, zimny prysznic, który miał zmyć z niej zmęczenie.
I kuchenne zapachy.
Przebrała się w czysty, domowy dres, a następnie przeszła się po korytarzu, jeszcze tylko nasłuchując, czy ciotka z kuzynami aby na pewno śpią, tak samo jak i jej mama. Nie rejestrując jednak żadnych podejrzanych dźwięków, wskazujących na jakąkolwiek niepożądaną teraz aktywność, przeszła do swojego pokoju, uchylając drzwi balkonowe, wpuszczając tym samym chłód do pomieszczenia.
Równie dobrze mogła go wpuścić drzwiami frontowymi, skoro nikogo nie było, ale tak chyba było znacznie bezpieczniej. Pomijając fakt, że to co robili w ogóle nie było bezpieczne i mowa tutaj akurat o tajnych spotkaniach ze skutkiem różnym pod nosem jej mamy. Która nawet jeszcze nie miała okazji poznać chłopaka.
Czy było to rozsądne? Nie. Czy było w jej stylu? Też nie. Ale czy robiła to, mimo że miała okazję, aby jeszcze zmienić zdanie i napisać mu, że jest padnięta i idzie spać? Tak. Była jednak, ponad rozsądek, po prostu stęskniona za jego obecnością. Za rozmowami i za wspólnym milczeniem.
Hunter Jang
Przecież powiedziała, że nie zaprosi go na święta, bo wyjechał.
Wymieniła się więc tylko spojrzeniem z ciotką, która nic nie powiedziała, a potem przeszła do kuchni, podtrzymując poprzednią wersję, którą przyjęła do nieplanowanego wyjścia w trakcie przygotowań. Soojin coraz więcej ściemniała, kiedyś nigdy by nie skłamała, ani nie mijała się z prawdą wprost, wobec autorytetu jakim był rodzic. A teraz? Teraz zyskiwała trochę cech Huntera. Niekoniecznie tych dobrych.
Uwijała się razem z kobietami, doprowadzając proces przygotowań jedzenia na święta praktycznie do samego końca, na drugi dzień zostawiając wszystko to, czego nie dało się zrobić z wyprzedzeniem.
Powiedziała, że posprząta kuchnię, widząc jak zmęczona jest mama. Sama też była wykończona, ale ona przynajmniej miała w tym wszystkim miłą przerwę.
Odesłała jednak kobiety na górę, do sypialni, a sama zajęła się porządkowaniem pomieszczenia po ich kuchennych rewolucjach. Było to także zagranie taktyczne, bo zwalniając je z tej czynności sprawiła, że szybciej poszły się położyć. Ergo – prawdopodobnie szybciej zasną, a ona jeszcze miała trochę czasu, aby upewnić się, że nikt już nie zejdzie na dół.
Gdzieś pod koniec sprzątania, może przed godziną drugą w nocy, napisała do Huntera SMS-a z pytaniem czy śpi. Co w zasadzie samym w sobie było potwierdzeniem, że teren jest czysty. Wykorzystała czas, jaki jeszcze jej został przed jego przyjściem na dokończenie sprzątania, zabranie kilku przekąsek na górę – tak na wszelki wypadek, gdyby miał być głodny, i szybki, zimny prysznic, który miał zmyć z niej zmęczenie.
I kuchenne zapachy.
Przebrała się w czysty, domowy dres, a następnie przeszła się po korytarzu, jeszcze tylko nasłuchując, czy ciotka z kuzynami aby na pewno śpią, tak samo jak i jej mama. Nie rejestrując jednak żadnych podejrzanych dźwięków, wskazujących na jakąkolwiek niepożądaną teraz aktywność, przeszła do swojego pokoju, uchylając drzwi balkonowe, wpuszczając tym samym chłód do pomieszczenia.
Równie dobrze mogła go wpuścić drzwiami frontowymi, skoro nikogo nie było, ale tak chyba było znacznie bezpieczniej. Pomijając fakt, że to co robili w ogóle nie było bezpieczne i mowa tutaj akurat o tajnych spotkaniach ze skutkiem różnym pod nosem jej mamy. Która nawet jeszcze nie miała okazji poznać chłopaka.
Czy było to rozsądne? Nie. Czy było w jej stylu? Też nie. Ale czy robiła to, mimo że miała okazję, aby jeszcze zmienić zdanie i napisać mu, że jest padnięta i idzie spać? Tak. Była jednak, ponad rozsądek, po prostu stęskniona za jego obecnością. Za rozmowami i za wspólnym milczeniem.
Hunter Jang