Clyde D. Welch
: ndz sty 04, 2026 11:35 pm
Clyde Dolar Welch

data i miejsce urodzenia
04.01.1993 Las Vegas/ Nevadazaimki
męskiezawód
złodziej, fałszerz i czaruśmiejsce pracy
wszędzie gdzie się daorientacja
heteroseksualnydzielnica mieszkalna
Downtownpobyt w toronto
A kto to wie? Mógł zjawić się tutaj wczoraj, chociaż twoja babka sądzi, że w zeszłym roku widziała go na bingo w domu starców, gdzie ją oszukał.umiejętności
Charyzma i urok osobisty - uśmiech, który otwiera drzwi, portfele i rozmowy. Ludzie sami z siebie chcą mu pomóc.Blef i manipulacja - potrafi sprzedać wyssaną z palca historię tak, że powieka mu nie drgnie. Kłamstwo podaje z takim spokojem, że w życiu się nie pokapujesz.
Czytanie ludzi - wie, kto blefuje, kto się boi, kto ma coś do ukrycia, a kto tylko udaje, że ma kontrolę. Wychował się obserwując twarze graczy przy stołach.
Hazardowy instynkt - doskonale wyczuwa moment, kiedy trzeba wejść va banque, a kiedy odejść od stołu, zanim zrobi się niebezpiecznie.
Gra aktorska - potrafi być synem milionera, zagubionym turystą, albo złotym chłopcem z dobrego domu. Nigdy nie wiadomo, kiedy gra, a kiedy mówi prawdę.
Negocjacje - umie rozmawiać o pieniądzach tak, żeby druga strona czuła się wygrana, nawet jeśli właśnie przegrała.
Znajomość kasyn i ich psychologii - wie, jak działa presja, światło, alkohol i adrenalina. Zna mechanizmy kasynowych gier.
Zarządzanie pieniędzmi (i iluzją pieniędzy) - potrafi sprawić, że ktoś uwierzy, iż stawka jest wyższa, niż jest w rzeczywistości. A on ma więcej niż posiada.
Improwizacja - jeśli plan się sypie, Clyde już gra na nowym. Chaos to jego naturalne środowisko.
Szybkie adaptowanie się do nowego miejsca - nowe miasto, nowy akcent, nowa historia. Toronto nie jest wyjątkiem.
Znikanie - z rozmowy, z miasta, z czyjegoś życia. Bez śladów, bez sentymentów, bez oglądania się za siebie.
Prawo jazdy - prowadzi pewnie, dynamicznie, jak ktoś, kto uciekał już więcej niż raz.
Języki - angielski (ojczysty), podstawy hiszpańskiego i włoskiego (kasynowe minimum: przekleństwa, pieniądze, oszustwa).
Pamięć do twarzy i długów - nigdy nie zapomina, kto był miły, kto próbował go oszukać i komu coś wisi, albo kto wisi jemu.
Zmysł obserwacji - widzi drobne reakcje: nerwowe spojrzenia, zmianę oddechu, niespokojne dłonie. To jego prawdziwa przewaga.
słabości
Nie potrafi:Przestać grać - nawet kiedy sytuacja tego nie wymaga, on udaje, ustawia wszystko tak, żeby wyciągnąć z tego korzyść.
Być szczery bez kalkulacji - zanim coś powie, już wie, jaki efekt chce osiągnąć.
Przyjąć porażki - przegrana nie jest dla niego lekcją, jest osobistą zniewagą.
Żyć bez adrenaliny - spokój odbiera jako zagrożenie, a ciszę jako zapowiedź burzy.
Zaufać komuś naprawdę - nawet najbliższych trzyma na dystans.
Zatrzymać się w jednym miejscu - gdy robi się stabilnie, zaczyna się dusić.
Zostawić przeszłość za sobą - Las Vegas siedzi w nim głębiej, niż chciałby przyznać.
Słabe punkty:
Kompleks ojca
Całe życie próbuje udowodnić, że potrafi wygrać na własnych zasadach.
Efekt: podejmuje ryzyko nie dlatego, że musi - tylko żeby udowodnić, że może, po swojemu.
Uzależnienie od gry
Nie od hazardu, tylko od samego mechanizmu: napięcia, blefu, chwili przed odsłonięciem kart.
Efekt: nawet dobre życie potrafi zepsuć, bo było za łatwe.
Ego podparte uśmiechem
Pewność siebie jest jego zbroją, ale też zgubą.
Efekt: czasem nie widzi zagrożenia, bo jest przekonany, że je oczaruje.
Brak granic moralnych
Dorastał w świecie, gdzie liczył się wynik, nie metoda.
Efekt: potrafi przekroczyć granicę, zanim zorientuje się, że ona w ogóle istniała.
Tymczasowość relacji
Ludzie są jak miasta, dobre na chwilę, nigdy na zawsze.
Efekt: zostawia po sobie niedomknięte historie i wrogów, którzy go pamiętają.
Strach przed zatrzymaniem się
Bo jeśli przestanie biec, będzie musiał spojrzeć wstecz.
Efekt: ciągle w drodze, nawet gdy nie wie już dokąd iść.
Toronto.
Miasto, które nie pyta, kim byłeś wcześniej, tylko czy potrafisz grać według nowych zasad, dopasować się?
Clyde jeszcze nie wie, czy to tylko kolejny przystanek na ich drodze, czy miejsce, w którym w końcu za wysoko podniósł stawkę.
Dorastał w Las Vegas, mieście neonów, żetonów i obietnic bez pokrycia. Jego dzieciństwo pachniało dymem papierosów, alkoholem i pieniędzmi przechodzącymi z rąk do rąk szybciej niż można było je zliczyć. Ojciec, właściciel kasyna, wierzył w zasady, liczby i kontrolę. Clyde wierzył w ludzi. W ich słabości, pragnienia i momenty zawahania tuż przed ruchem.
Od dziecka wiedział, jak oszukiwać.
Nie przy kartach, przy rozmowach.
Nie dzięki liczeniu, dzięki uśmiechom.
Ojciec tego nie pochwalał. Chciał syna z dyplomem, nazwiskiem i przyszłością wpisaną w plan biznesowy jego kasyna. Clyde próbował. Studiował zarządzanie, uczył się teorii, której w kasynie nikt nigdy nie potrzebował. Wyleciał ze studiów z hukiem, razem z resztkami cierpliwości ojca. Kiedy padły słowa o odcięciu od pieniędzy, Clyde zrobił to, co umiał najlepiej, zagrał va banque. Zniknął z miasta z gotówką, której nie powinien mieć, i nazwiskiem, które bardzo szybko zmienił.
Nowy Jork przyjął go bez sentymentów. Tam nauczył się, że nie każdy blef działa, ale dobry uśmiech zawsze kupuje kilka sekund przewagi. To tam spotkał pewną blondynkę, która chciała go okraść. Zorientował się za późno, żeby złapać ją za rękę. Za wcześnie, by zdążyła mu uciec... wystarczająco wcześnie, by dostrzec jej talent. Zamiast kłótni zaproponował współpracę.
Od tamtej pory są w drodze.
Miasta zmieniają się szybciej niż historie, które zdążą tam napisać. Tak jakby wychodzili w trakcie spektaklu, zawsze przed napisami końcowymi. Przekręty są różne, schemat zawsze podobny, ludzie którzy im wierzą. Clyde daje im dokładnie to, czego chcą. A ona doprawia to tym ślicznym uśmiechem, wisienka z arszenikiem na samym szczycie tortu zwanego przez nich kolejną akcją.
Kanada pojawiła się na ich mapie bez wielkiego planu. Toronto miało być przystankiem. Miejscem, gdzie można się rozejrzeć, zniknąć w tłumie, może zarobić, może przeczekać. Clyde sam nie wie, po co tu jest. A to oznacza, że coś jest nie tak, albo właśnie zaczyna się coś ważnego.
Ojciec żyje.
I pamięta.
Clyde Dolar Welch ma 33 lata, uśmiech, który rozbraja czujność, i przeszłość, która może go dogonić w każdej chwili. Toronto jeszcze nie wie, że gości syna kasyna, oszusta z krwi i kości i chłopaka, który całe życie grał tak, żeby nie przegrać.
Bo Clyde nie boi się porażki.
Boi się tylko tego, że kiedyś ktoś sprawdzi jego karty…
i okaże się, że są słabe, za słabe.
Ma w telefonie alarm ustawiony na 3:17 w nocy, sam nie pamięta dlaczego, ale nigdy go nie wyłącza.
Nie lubi ciszy przy jedzeniu, zawsze nadaje, albo ogląda coś w telefonie, w ogóle posiłki najczęściej je w biegu.
Zostawia napiwki za duże jak na usługę, ma wyrzuty sumienia, jeśli tego nie zrobi.
Śmieje się za głośno, kiedy rozmowa schodzi na niewygodny temat.
Ma kilka koszulek, które pamiętają jeszcze Las Vegas, nie wyrzuca ich, choć są sprane i nigdy ich nie zakłada.
Nie śpi dobrze w nowych miejscach, pierwszej nocy zawsze budzi się kilka razy.
Kiedy jest zdenerwowany, robi herbatę, choć jej nie lubi, sam proces go uspokaja.
Ma w zwyczaju obiecywać sobie, że jutro wszystko ogarnie, nigdy nie dotrzymuje tej obietnicy.
Miasto, które nie pyta, kim byłeś wcześniej, tylko czy potrafisz grać według nowych zasad, dopasować się?
Clyde jeszcze nie wie, czy to tylko kolejny przystanek na ich drodze, czy miejsce, w którym w końcu za wysoko podniósł stawkę.
Dorastał w Las Vegas, mieście neonów, żetonów i obietnic bez pokrycia. Jego dzieciństwo pachniało dymem papierosów, alkoholem i pieniędzmi przechodzącymi z rąk do rąk szybciej niż można było je zliczyć. Ojciec, właściciel kasyna, wierzył w zasady, liczby i kontrolę. Clyde wierzył w ludzi. W ich słabości, pragnienia i momenty zawahania tuż przed ruchem.
Od dziecka wiedział, jak oszukiwać.
Nie przy kartach, przy rozmowach.
Nie dzięki liczeniu, dzięki uśmiechom.
Ojciec tego nie pochwalał. Chciał syna z dyplomem, nazwiskiem i przyszłością wpisaną w plan biznesowy jego kasyna. Clyde próbował. Studiował zarządzanie, uczył się teorii, której w kasynie nikt nigdy nie potrzebował. Wyleciał ze studiów z hukiem, razem z resztkami cierpliwości ojca. Kiedy padły słowa o odcięciu od pieniędzy, Clyde zrobił to, co umiał najlepiej, zagrał va banque. Zniknął z miasta z gotówką, której nie powinien mieć, i nazwiskiem, które bardzo szybko zmienił.
Nowy Jork przyjął go bez sentymentów. Tam nauczył się, że nie każdy blef działa, ale dobry uśmiech zawsze kupuje kilka sekund przewagi. To tam spotkał pewną blondynkę, która chciała go okraść. Zorientował się za późno, żeby złapać ją za rękę. Za wcześnie, by zdążyła mu uciec... wystarczająco wcześnie, by dostrzec jej talent. Zamiast kłótni zaproponował współpracę.
Od tamtej pory są w drodze.
Miasta zmieniają się szybciej niż historie, które zdążą tam napisać. Tak jakby wychodzili w trakcie spektaklu, zawsze przed napisami końcowymi. Przekręty są różne, schemat zawsze podobny, ludzie którzy im wierzą. Clyde daje im dokładnie to, czego chcą. A ona doprawia to tym ślicznym uśmiechem, wisienka z arszenikiem na samym szczycie tortu zwanego przez nich kolejną akcją.
Kanada pojawiła się na ich mapie bez wielkiego planu. Toronto miało być przystankiem. Miejscem, gdzie można się rozejrzeć, zniknąć w tłumie, może zarobić, może przeczekać. Clyde sam nie wie, po co tu jest. A to oznacza, że coś jest nie tak, albo właśnie zaczyna się coś ważnego.
Ojciec żyje.
I pamięta.
Clyde Dolar Welch ma 33 lata, uśmiech, który rozbraja czujność, i przeszłość, która może go dogonić w każdej chwili. Toronto jeszcze nie wie, że gości syna kasyna, oszusta z krwi i kości i chłopaka, który całe życie grał tak, żeby nie przegrać.
Bo Clyde nie boi się porażki.
Boi się tylko tego, że kiedyś ktoś sprawdzi jego karty…
i okaże się, że są słabe, za słabe.
Ciekawostki
Pija tylko czarną kawę, ale kiedy jego rozmówca zamówi pierwszy, to zawsze bierze taką jak on, często nawet jej nie wypije.Ma w telefonie alarm ustawiony na 3:17 w nocy, sam nie pamięta dlaczego, ale nigdy go nie wyłącza.
Nie lubi ciszy przy jedzeniu, zawsze nadaje, albo ogląda coś w telefonie, w ogóle posiłki najczęściej je w biegu.
Zostawia napiwki za duże jak na usługę, ma wyrzuty sumienia, jeśli tego nie zrobi.
Śmieje się za głośno, kiedy rozmowa schodzi na niewygodny temat.
Ma kilka koszulek, które pamiętają jeszcze Las Vegas, nie wyrzuca ich, choć są sprane i nigdy ich nie zakłada.
Nie śpi dobrze w nowych miejscach, pierwszej nocy zawsze budzi się kilka razy.
Kiedy jest zdenerwowany, robi herbatę, choć jej nie lubi, sam proces go uspokaja.
Ma w zwyczaju obiecywać sobie, że jutro wszystko ogarnie, nigdy nie dotrzymuje tej obietnicy.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
wysokizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak